Najlepsze tytuły 2013

Krzysztof "krzyslewy" Lewandowski środa, 22 stycznia 2014

2013 rok to nie był najlepszy czas dla gier, przynajmniej jeśli chodzi o gatunek cRPG. Dużo padło słów i obietnic pod adresem takich produkcji jak "Wiedźmin 3: Dziki Gon", "Pillars of Eternity", "South Park: Kijek Prawdy", "Dragon Age: Inquisition" czy kolejnej części "Mass Effecta", ale na najważniejszy sprawdzian w postaci pierwszych pochwalnych lub krytycznych recenzji, ataków trolli.... Chociaż nie. Stop. Trolle atakują nawet przed premierą. Ale tak czy siak, wszystkie obecne opinie bazują jedynie na udostępnianych materiałach lub pochodzą z wrażeń pisanych przez wtajemniczonych redaktorów, co niestety jest bardziej próbnym testem. Najważniejszy zaś jest ostatni, który można zawalić mimo nastrajających pozytywnie zapowiedzi.

Byłbym jednak okropnym kłamcą, gdybym powiedział, że nic dobrego nie ujrzało światła dziennego. Ha! Po pierwsze – "Grand Theft Auto V". Nie należy do naszej tematyki, ale narobił sporo szumu, który dotarł nawet na Game Exe w postaci newsa o próbie wprowadzenia w Polsce kupna gier na dowód. Co więcej, był "BioShock: Inifnite", który pokazał jak wysoką klasą mogą pochwalić się komputerowe produkcje w kwestii fabuł; "Metro: Last Light" – przykład tworzenia dobrych gier na kanwie książek; pierwsze odcinki "The Walking Dead" i "The Wolf Among Us", czyli przygodówek Telltale Games; ciepło przyjęte MMORPG w świecie Neverwintera; nowy nie-taki-zły, bo piracki Asasyn czy kosmiczne jaja z "Mass Effecta" – mowa tu oczywiście o "Saints Row IV".

najlepsze tytuły 2013

Pod względem filmów i książek jest jednak lepiej. Coraz większą popularnością cieszą się produkcje o superbohaterach ze świata DC i Marvela – wystarczy spojrzeć na box office, w którym przez długi czas królowały kontynuacje Iron Mana oraz Thora bądź na świetne przyjęcie w telewizji "Arrowa", który ma pełnić rolę prekursora innych serialowych przygód herosów min. Flasha. Poza tym otrzymaliśmy kolejnego Hobbita, który – choć wzbudza mieszane uczucia – jednak przyciągnął do kin rzesze ludzi oraz należy do gatunku fantasy. Wiecie, tego heroicznego, z krasnoludami i elfami. A tych niestety brakuje. W powieściach zaś niemałą burzę narobił nowy "Wiedźmin". Tytuł w końcu zobowiązuje, co nie? I choć Andrzej Sapkowski nie zaliczył rewelacyjnego powrotu (zdecydowanie nie jest to najlepsza książka o Geralcie), to jednak patrząc na rozchodzące się jak ciepłe bułeczki egzemplarze, udowodnił, kto jest polskim królem fantasy. Miejmy nadzieję, że udowodni to jeszcze nie raz, serwując czytelnikom powieść dorównującą pierwszym tomom o Geralcie z Rivii.

Tym sposobem – od growych rozczarowań, które jednak "coś" przyniosły, przez filmy i seriale o herosach, nowego ”Hobbita” oraz powrót "Wiedźmina" w "Sezonie burz", przechodzimy do właściwej części artykułu. Co odważniejsi i chętniejsi redaktorzy postanowili zaprezentować Wam swoje najlepsze tytuły 2013 roku w trzech kategoriach: grze, filmie i książce. Niektórzy czasami nic nie podawali, bo było tak ubogo, że nie otrzymali dzieła, który postawiliby na piedestale pod hasłem "najlepszy". Mimo to, w co najmniej dwóch na trzech kategoriach zawsze się coś znajdzie, co oznacza, że aż tak źle znowu nie było.

Hrywi

Książka: Przyznam, że naprawdę zastanawiałem się nad doborem pozycji, która będzie odpowiadała moim oczekiwaniom. Miałem kilka typów, dość ciężko było wybrać tylko jeden. Z drugiej strony – nie byłem pewien, czy którykolwiek z nich zasługuje na miano najlepszego. W końcu, odrzucając "Zwiadowców" J. Flanagana, moje spojrzenie spoczęło na "Domie Hadesa" Ricka Riordana. Choć krzyslewy na łamach Game Exe ocenił go ledwie na 3,5, to mnie bardzo przypadł do gustu. Jestem wielkim miłośnikiem autora, a w tej powieści zawarł to, co jest jego znakiem charakterystycznym – humor, akcję i dobrą zabawę. Dlatego szczerze ją polecam.

najlepsze tytuły 2013

Film: Podobnie jak z książką, tak i z filmem miałem niezgorszy problem. Zastanawiałem się nad "Thor: Mroczny świat", a także "Igrzyska śmierci: W pierścieniu ognia". I zadecydowałem wybrać drugi tytuł. Dlaczego? Podobnie jak przy pierwszej części produkcji, znałem ciąg wydarzeń, dlatego nie spodziewałem się dużego zaskoczenia. A jednak stało się inaczej! Twórcy wprowadzili kilka elementów, których w książce nie było, ale stroniąc od niektórych nieudanych pomysłów własnych interpretacji, zrobili to z wielką gracją i wyważeniem. Znacznie umiliło mi to czas oglądania. Właśnie dlatego wybieram ten film.

krzyslewy

Gra: 2013 rok nie przyniósł mi tak świetnych gier jak poprzedni. Tam na podium postawiłbym wręcz nie jedną produkcję, a trzy! Za to tutaj mam bez mała problem, ponieważ nie zostałem oczarowany przez żadnych twórców – może dlatego, że mój ulubiony gatunek, czyli gra cRPG, doczekał się bardzo małej ilości interesujących tytułów; na większość nadal musimy czekać. Najlepiej jednak wspominam moje przeżycia związane z "Saints Row IV", dlatego to on jest moją najlepszą grą 2013 roku. Nie oczekiwałem wiele, a dostałem kompletną, bardzo dobrze przygotowaną produkcję, nabijającą się z BioWare oraz ich trzeciej części "Mass Effecta". Klimat science fiction, dużo pokręconej akcji, kosmici, prezydent obdarzony mocami i ratujący świat, powrót dawnych znajomych – czegóż chcieć więcej?

najlepsze tytuły 2013

Film: "Igrzyska śmierci: W pierścieniu ognia" – za opowiedzenie interesującej historii, która przyciągnęła do kin ludzi, oglądających głównie filmy rozrywkowe – akcji czy fantasy, stroniących zaś od cięższych. W drugiej części przygód Katniss Everdeen może nie ma dramatycznych, wstrząsających zdarzeń, ale mimo to przekonująco pokazuje ona niezbyt optymistyczną wizję przyszłości, problemy młodych osób, które muszą się w niej jakoś odnaleźć oraz siłę polityki i mass mediów. Jednocześnie jednak nie czuje się w trakcie seansu żadnego ciężaru, "W pierścieniu ognia" ogląda się przyjemnie, trzymając kciuki za swoje ulubione postacie. Szczególnie nowe wprowadzają do filmu sporo świeżości – mnie urzekł Finnick Odair, którego świetnie odegrał Sam Claflin. Z jednej strony mamy przystojnego, cieszącego się popularnością, pewnego siebie i zdaje się niegodnego zaufania chłopaka, a z drugiej wręcz odwrotnie – widząc jego poświęcenie dla swojej mentorki oraz pomoc dla bohaterki, chcemy mu zaufać. Mówiąc krótko: nie jest to może ambitna, wyrafinowana produkcja, ale gdyby tylko takie się trafiały, byłoby okropnie nudno, nieprawda? Dlatego tak, "W pierścieniu ognia" uważam za najlepszy film 2013 roku, choć gdyby wziąć pod uwagę również tytuły spoza fantastyki, miałbym niezłą zagwozdkę.

Książka: Joego Abercrombiego znam raptem z dwóch książek – "Czerwonej krainy" oraz "Bohaterów", których niedawno skończyłem. I jedno, co mogę o nim powiedzieć: to naprawdę świetnie zapowiadający się pisarz, który – mam nadzieję – jeszcze nieraz zaskoczy nas swoimi dziełami. Na potwierdzenie moich słów oraz podziwu dla jego talentu, to właśnie "Czerwona kraina" w moim mniemaniu jest najlepszą książką ubiegłego roku. Powieść Abercrombiego po prostu zwaliła mnie z nóg. Dostałem to, co chciałem, czyli krwistą historię, wypełnioną po brzegi brutalną akcją, solidnie oblaną klimatem westernu, w którym jednak walczy się mieczami, a nie bronią palną. I na tym pewnie każdy pisarz by poprzestał, jednakże amerykański twórca uzupełnia swoje dzieło znakomicie zarysowanymi postaciami, mającymi problemy ze swoją moralnością. Kocha się je mimo ich wad – a może właśnie przez nie? Choć najbardziej jest to widoczne przy "Bohaterach", to jednak zaskakująco prawdziwe kreacje głównych bohaterów zachwycają również i tutaj, w surowej czerwonej krainie...

Shaveras

Gra: Cóż, tutaj wybór jest banalnie prosty. Po pierwsze rok 2013 był wyjątkowo ubogi jeśli idzie o cRPG-i, jak i w ogóle o porządne gry, w każdym razie w moim odczuciu. Pośród jednak ogólnej biedy jedna gra wielce mnie zadowoliła – "Shadowrun Returns". Tak, zdaję sobie sprawę, że ogólnie pozycja nie zdobyła najwyższych notowań i cierpiała (pewnie dalej cierpi) na wiele niedoróbek. Zgoda, nie jest to gra idealna – posunięta do granic absurdu liniowość czy krótki czas rozgrywki to tylko najpoważniejsze z jej wad. Pomimo tego "Shadowrun Returns" zdołał przykuć mnie na dłuższy czas i zainteresować wcześniej nieznanym mi światem. Tak więc, ode mnie leci duże "tak" dla "Shadowruna" za klimat, genialną muzykę, za taktyczną turową walkę, za w miarę normalny poziom trudności i ukłon złożony przez twórców w stronę staroszkolnych RPG-ów. Liczę, że 2014 będzie pod tym względem jeszcze lepszy!

najlepsze tytuły 2013

Film: "Hobbit: Pustkowia Smauga" zdaje się być oczywistą odpowiedzią na to pytanie. Ale chcąc być chociaż trochę oryginalnym postawię na inny film, po którym to kompletnie nie spodziewałem się niczego dobrego, a mimo to pozytywnie mnie zaskoczył. Tak, tak, w mojej ocenie "Pacific Rim" to coś więcej niż tylko kretyński wakacyjny blockbuster – to naprawdę kawał dobrego kina akcji. Wbrew pozorom oferuje całkiem niezłą obsadę (Idris Elba!), a do tego reżyser Guillermo del Toro wykonał tutaj kawał dobrej roboty, prezentując w miarę spójną i ciekawą wizję świata. Co prawda fabuła nie ma większego sensu, ale nie oczekujemy sensu od naszych blockbusterów, prawda? Warto było to zobaczyć w kinie, chociażby dla efektownych walk z Kaiju oraz genialnej kreacji Rona Perlmana. Polecam! Z innych nie do końca fantastycznych filmów godnych polecenia dodałbym "Polowanie".

Książka: Jako, że „Sezon Burz” ciągle czeka na swoją kolej, to tę pozycję muszę pozostawić chwilowo pustą.

Lionel

Gra: Jeśli chodzi o cRPG, w 2013 roku nie miałem okazji zagrać w żadną nowość – poświęciłem się nadrabianiem przeszłości, skupiając się na klasycznych grach z rzutem izometrycznym. Natomiast biorąc pod uwagę szersze spektrum tytułów, to #1 zeszłego roku była kolejna odsłona "Saints Row". Może nie tak dobra i interesująca, jak poprzednie, ale wciąż dająca wiele radości oraz zabawy. Od dawna żadna gra nie dała mi takiej dawki głupkowatego humoru.

najlepsze tytuły 2013

Film: Również w sferze kinematografii rok 2013 przebiegł bez wielce wyróżniających się tytułów. Żaden nie okazał się na tyle intrygujący, innowacyjny i zaskakujący, by pretendować do miana hitu minionego roku.

Książka: W zeszłorocznej kategorii ”pomysł na fabułę”, warto wspomnieć o "Portrecie Pani Charbuque" Jeffrey'a Forda. Instygujący wątek malowania portretu zamożnej kobiety wyłącznie za pomocą słów i wyobraźni zasługuje na uznanie, choć zakończenie książki pozostawia jeszcze wiele do życzenia. Jeśli by zaliczyć do hitu 2013 roku wznowienia, to zdecydowanie trzeba przytoczyć "Wurta" Jeffa Noona. Nietuzinkowi bohaterowie, sugestywny świat i początek bardzo dobrej sagi.

E.M.Thorhall

Gra: Od długiego czasu pozostaję wierna jednej – "Runes of Magic" – która pochłania część mojego wolnego czasu. Tyle, że nowością raczej jej nie można nazwać. No... może gdyby się uprzeć, to kolejna aktualizacja mogłaby za takową nowość uchodzić, wszak przyniosła wiele zmian. Nowe mapy, karty, bossowie, stwory, podwyższony poziom. Póki co, żadna inna mnie nie wciągnęła w takim stopniu.

Z ulubionych TGF – "Gruzowisko". Chociaż ostatnio mieli tam pewne problemy i zmiany, to mam nadzieję, że wszystko wróci prędko do normy i będzie można rozpisać ciekawą sesję fabularną.

najlepsze tytuły 2013

Film: Doczekałam się kontynuacji przygód Thora. "Thor: Mroczny świat", chociaż przewidywalny jak dla mnie, to przyniósł miłe elementy zaskoczenia. Całkiem przyjemnie spędzony czas i rozbawienie z dialogów.

Książka: "Chłopcy 2: Bangarang" – podoba mi się styl pisania Jakuba Ćwieka, a znając część pierwszą, byłam pewna, że i druga przypadnie mi do gustu. Nie zawiodłam się. Dowcipne dialogi, charakterystyczne sylwetki Chłopców i wspaniały Dzwoneczek, trzymający ferajnę w ryzach.

Wiktul

Film: "Man of Steel", bezdyskusyjnie najlepszy film z naszej dziedziny w zeszłym roku. Dlaczego – uzasadniałem już do spółki z Rangerem:

Najlepsza ze wszystkich produkcji o Supermanie oraz jeden z lepszych filmów jakie oglądałem w ostatnim czasie. Podchodziłem do seansu z kijem, a wrócę na niego z baaardzo szerokim uśmiechem, bo zdecydowanie chcę zobaczyć to drugi raz. Szczerze radzę nie żałować parunastu złotych na bilet do kina, ponieważ potem będziecie żałować znacznie więcej. najlepsze tytuły 2013

Książka: Wyróżnię tu "Opowieści Niesamowite" Marcina Rusnaka. Naprawdę zasłużył, zarówno jakością opowiadań, ich doborem, układem oraz ceną, tudzież jej brakiem.

Courun Yauntyrr

Gra: Wybór "Neverwinter" nie był łatwy, jednak od jakiegoś czasu kolejne gry MMORPG powoli wywołują u mnie frustrację. Świat znam doskonale z dwóch odsłon "Neverwinter Nights" oraz podręczników, dzięki czemu bawię się całkiem dobrze, niemniej pominięcie takich hitów, jak "Metro" czy "Assassin's Creed", wynika z faktu, że to nie jest moja ulubiona tematyka. Blisko triumfu był "Dragon Commander", jednak lista błędów przesądziła o zwycięstwie Klejnotu Północy.

najlepsze tytuły 2013

Film: Być może w obawie przed młotkiem, być może w zachwycie nad mrocznymi elfami, głosuję na nowego "Thora". Dużo akcji, ładne buzie i odrobina humoru wystarczyły, by pokonać konkurentów. Niezgorzej bawiłem się na "Star Treku", przy czym prasa pozostała dla tego filmu dość mocno sceptycznie nastawiona. "Hobbit" trochę mnie zmęczył, nowy Superman obudził zainteresowanie ludźmi na sali kinowej, zaś "Iron Man 3" rozbawił postacią głównego antagonisty.

Frey

Gra: Wskażę tutaj dwie gry, niestety żadna z nich nie będzie grą cRPG. Ten gatunek trochę przespał ten rok. Pierwsza gra to "Don't Starve" – bardzo ciekawy pomysł na survival horror. Wszystko chodzi o to, aby przeżyć kolejny dzień, co – wbrew pozorom – nie jest takie łatwe. Wykonanie trochę komiksowe, ale może być. Druga pozycja to perełka serii "Europa Universalis IV" – czwarta odsłona serii i zdecydowanie najlepsza. Ogromna ilość możliwości przykuwa do fotela na długie godziny. Każdy fan gier strategicznych musi w nią zagrać. W stosunku do trzeciej części pozycja wprowadza dużą ilość poprawek, wreszcie wiem czego możemy spodziewać się po AI oraz do czego służą pewne działania, które możemy podejmować w sferze dyplomacji. Trochę zmieniono ekonomię gry i dodano mnóstwo budynków. Świetna gra i w naprawdę przystępnej cenie!

najlepsze tytuły 2013

Film: Najlepszy film jaki oglądałem w 2013 to "12 gniewnych ludzi", stara amerykańska produkcja. Świetna gra aktorska. Doskonale oddaje realia w trochę innej epoce, która dla wielu młodszych ludzi może wydawać się dziwna. Jednak miał to być film z 2013 roku zatem z ciężkim sumieniem chyba wybiorę "Man of Steel". Superman to świetna postać, pozycja jest dość przyjemna, a efekty wizualne na ekranie są naprawdę na wysokim poziomie. Niestety, scenariusz widowiska jest na poziomie bezmózgiego warzywa. Jest tam tyle sprzeczności logicznych i bezsensownych zachowań, że ciężko zliczyć. Ale koniec końców, ogląda się to nieźle, jeśli wyłączy się myślenie.

Książka: Niestety w 2013 czytałem raczej książki, które z fantastyką niewiele miały wspólnego. Jednak tutaj wybór mam łatwy (dziwi mnie, że jeszcze nikt nie wspomniał o tej pozycji). Jako wielki fan serii autorstwa Petera V. Bretta, nie mogę wskazać inaczej niż na trzecią część cyklu, czyli "Wojnę w blasku dnia". Moim zdaniem to chyba najsłabszy tom, ale mimo wszystko jest to książka, od której nie da się oderwać. Jak tylko biorę następną część do ręki to nie jem, nie śpię, tylko czytam. Uwielbiam styl tego pisarza, czyta się świetnie, a kolejne strony pochłania się błyskawicznie. Z początku wydawało mi się, że seria będzie lekkim dark fantasy, ale teraz zrobiło się z tego heroic fantasy. Szkoda, lecz nadal warto przeczytać. Polecam cały cykl.

Ati

Gra: Gdyby udało mi się zagrać, pewnie byłoby to "Bioshock: Infinite". Widziałam chwilę gameplayu przez ramię Hassana i mnie szczerze zaintrygowała. To jeszcze przede mną, dlatego muszę pogrzebać głębiej w pamięci i dogrzebać się do dwóch tytułów: "Don't Starve" i "Borderlands 2: Tiny Tina’s Assault on Dragon Keep". Pierwsze to ciekawy survival horror w smacznym burtonowskim klimacie, chociaż muszę przyznać, że nie idzie mi w nim najlepiej i często testuję przy niej swoją cierpliwość. Drugie to dodatek do i tak uwielbianych przeze mnie "Borderlandsów 2" – mnóstwo mrugnięć okiem dla każdego miłośnika papierowego RPG, przez które razem z Hassanem' parę razy płakałam ze śmiechu (a później ginęłam, bo nie mogłam przez to strzelać).

najlepsze tytuły 2013

Film: "Hobbit: Pustkowie Smauga"! Rozumiem wszystkie pretensje miłośników Tolkiena do Jacksona, ale wciąż to jedna z najlepszych opowieści fantasy, jakie prowadzono na srebrnym ekranie. Ale pewnie każdy już go widział (albo zobaczy wkrótce), dlatego nie będę strzępić klawiatury – po prostu takie fantasy to coś czego mi brakowało i czego chciałabym więcej i więcej.

Książka: Oj. Ciężko mi tu stanowczo wyróżnić jedną pozycję, ale na pewno jest kilka premier, które zwróciły moją uwagę: seria "Star Carrier", wznowienie "Apokalipsy według Pana Jana" i książki z Fabrycznej Zony. Wątpię, aby zainteresowały każdego szarego pochłaniacza literatury, ale miłośników tych gałęzi z pewnością powinny zaciekawić.

Hassan'

Gra: Podobnie jak rok temu, nie było w 2013 gry, która porwała mnie i zachwyciła tak bardzo jak stare tytuły, do których ciągle wracam. Nowy dodatek do "X-Coma" nie miał tego rozmachu, "Shadowrun" był dla mnie raczej jak policzek niż jak powrót do korzeni, "Divinity: Dragon Commander" było zbyt płytkie. Jestem już chyba za stary na zachwyt nad "Path of Exile", podobny do tego, który miałem nad "Diablo 2"... Większa część tego roku upłynęła nad ogólną zgodą, że najlepszą grą 2013 jest GTA V – ale na pecety najlepszy chyba pozostał wydany na początku roku "BioShock: Infinite". Mimo, że jest tytułem do raczej jednorazowego zagrania i po wstępnym zachwycie panuje powszechna opinia o pewnej dysproporcji względem rozmachu fabuły a dziejącą się na jej tle brutalną strzelaniną, jest to jednak gra, która po raz pierwszy od wielu lat – od pierwszego KotORa chyba – zdołała mnie zaskoczyć zupełnie niespodziewanym zwrotem akcji i piorunującym zakończeniem, które wymaga głębszej refleksji. Wydane pod koniec roku DLC sprawiło, że do "BioShocka" powróciłem i znów zostałem zaskoczony – co tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że Ken Levine i jego fabularny geniusz powinien stworzyć swoje opus magnum kilka lat wcześniej i w formie cRPGa – dziś zachwycalibyśmy się nim zupełnie jak "Tormentem". Na wyróżnienie zasługuje też "MechWarrior Online", dzięki któremu wielkie roboty odzyskały swoje należne miejsce na piedestale rzeczy fajnych.

najlepsze tytuły 2013

Film: "Desolation of Smaug" – choć głównie przez to, że nie ma żadnego konkurenta na swoim poziomie. "Man of Steel" miał rozmach, ale brakowało tam tego "czegoś", trzeci "Iron Man" skrewił swoim zwrotem akcji a Gry Głodu mnie raczej śmieszą, niż interesują. Jackson wciąż pokazuje, że ma pojęcie o tym, co robi i doskonale wie, co chce osiągnąć – realizuje swoje stare schematy, które mnie dalej tak samo bawią i wywołują ten sam podziw, który miałem pierwszy raz oglądając "Władcę Pierścieni". Uchylić kapelusza należy też Samotnemu Jeźdźcowi, który dla mnie jest jednym z najbardziej niedocenianych filmów tego roku – a bawiłem się na nim jak na dobrym kinie nowej przygody, czując się trochę jak na Ostatniej Krucjacie z Indianą Jonesem.

Książka: Dalej męczę książki o odległej przyszłości, w której jest tylko Wojna. Co prawda moim domowym ekspertem od Warhammera 40k jest teraz współlokator, brat Populus, który posiada (i przeczytał) je wszystkie, na wyróżnienie zasługuje "A Thousand Sons", które jest jedną z ciekawych książek osadzonych w tym uniwersum, oraz podręcznik podstawowy do gry "Deathwatch", który łopatologicznie tłumaczy jak powinno odgrywać się humanoidalny czołg. Za ludzkość!

A jakie są Twoje najlepsze tytuły 2013?

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...