riese

Siła niedomówień cz. 2

Wiktor "Wiktul" Werner piątek, 14 lutego 2014

Upłynął rok od naszej poprzedniej debaty nad siłą niedomówień, stajemy więc ponownie w obliczu najbardziej przejaskrawionego i dosłownego dnia w roku. Ostatnio ilustrowałem zagadnienie za pomocą wątków szlagierowych dzieł światowego kina, literatury czy gier. Nie inaczej będzie dzisiaj, jednak kontynuacja tematu wymaga poszerzenia jego ram o dziedziny sztuki i "miłosnej historiografii", jakie zapewne zaskoczą niektórych z was. Let's make love!

Spike, Julia i Vicious

spike, julia, vicious, cowboy bebop, anime

Wiele osób nie posądzałoby anime jako gatunku filmowego o zdolność przekazywania treści w sposób wyważony, subtelny, trafiający na inne płaszczyzny osobowości odbiorcy, niźli te związane z darciem ryja, odstawianiem irracjonalnych kretynizmów, walką z potworami lub dawaniem upustu swym wymyślnym parafiliom. Oto wątek przeczący tej opinii, wyjęty z opowieści, która wyrasta ponad wszelkie stereotypy.

Spike i Vicious w swej służbie syndykatowi zbrodni związani byli niemal braterską więzią. Dwóch młodych, doskonałych zabójców, nieliczących się z przeciwnościami, refleksjami lub wyrzutami sumienia. Jednak tandem rozpada się, gdy między jego połowami pojawia się Julia. Wspólna miłość do tej samej kobiety dzieli Spike'a i Viciousa, zmieniając tego pierwszego w samotnego, doświadczonego rewolwerowca, porzucającego zbrodnicze życie. Tymczasem drugi z nich staje się prawdziwym potworem, morderczym monstrum ze złamaną duszą, którego boją się nawet jego przestępczy mocodawcy.

spike, julia, vicious, cowboy bebop, anime

"Cowboy Bebop" to najlepszy serial (nie tylko animowany), jaki kiedykolwiek przyszło mi oglądać. Powyższa historia opowiadana jest w zaledwie kilku kadrach poszarpanych wspomnień, krótkich spotkaniach wymienionych postaci, w paru świetnych ujęciach rysunkowej "kamery". Przez 24 odcinki serii Julia, tak jak i Vicious, stanowią nieodkryte, zagadkowe karty z przeszłości Spike'a. Pomimo (lub właśnie za sprawą) tej efemeryczności, enigmatyczności oraz niedopowiedzenia, ten miłosny wątek trafia do widza i porusza jego emocje, ale nie w taki sposób, w jaki robią to klasyczne "wyciskacze łez" czy przegadane melodramaty w stylu Zagato z "Reyearth". Prawdziwą siłą tego niedomówienia są nasze domysły wobec tajemnic postaci, dopowiadanie sobie rozwinięcia opowieści, której fragmenty są nam ukazywane. Dwóch skrajnie różnych, zantagonizowanych bohaterów, każdy na swój sposób dramatyczny, każdy zupełnie inaczej. Żadnego przegadania, ani grama banału, jedynie prosta, urwana historia, którą śledzimy z największą dyskrecją. Czy byłaby równie dobra, gdybyśmy zobaczyli, co stało za przemianą Spike'a, ostateczną degeneracją Viciousa "Czerwonego Smoka" oraz kompletny wątek Julii?

Gendo i Yui Ikari

To historia nieco podobna do poruszanego wcześniej wątku z powieści George’a Martina, choć w odróżnieniu od Tywina Lannistera, Gendo Ikari nie pragnie podbić, lecz ocalić świat, a przynajmniej to, co z niego zostało. Naprzeciw zagadkowych Aniołów – niszczycielskich bio-maszyn, jedna po drugiej atakujących NeoTokio – stanąć mogą jedynie inne bio-maszyny, Evangeliony, stworzone dzięki poświęceniu Yui Ikari. W "Neon Genesis Evangelion" natrafiamy na wiele niezwykłych, nowatorskich koncepcji z pogranicza sci-fi i metafizyki. gendo ikari, anime, evangelion Jedną z głównych osi fabuły stanowi relacja Gendo – Shinji, czyli ojciec – pozostający nim jedynie z nazwy – oraz zagubiony syn, ze wszystkich sił usiłujący zdobyć choć cień jego aprobaty w wypełnianiu misji, której nie chce i nie potrafi udźwignąć. Kamienna twarz Gendo Ikariego to jego nieodzowny atrybut, niezawodny mechanizm geniusza pozornie pozbawionego uczuć. Czy ludzkość i broniąca jej organizacja "Nerv" mogłaby wciąż istnieć, gdyby nie miłość Yui i Gendo, owocująca powstaniem Evangelionów oraz Shinjiego? Później wątek ten rozwija się jeszcze bardziej i dziwniej w osobie Rei Ayanami, będącej swoistą reinkarnacją (nie dosłowną) Yui, na którą Gendo przenosi wszelkie resztki ojcowskiego przywiązania. Niezwykła oraz zastanawiająca to historia, mówiąca o tym, że nawet w pozornym okrucieństwie i nieczułości może objawić się miłość, a przynajmniej nostalgia po jej utraceniu. Więź powstająca między dwojgiem głównych bohaterów – Shinjim i Rei – stanowi zagadkę, którą na kolejnych kartach mangi lub w odcinkach serialu usiłujemy rozwikłać poprzez analogię do uczucia łączącego Gendo z Yui.

Ashitaka i San

W tej opowieści pozornie wszystko dopowiedziano. Wiejski książę spotyka wilczą księżniczkę, zaś nadzwyczajne koleje losu wraz ze wspólnymi przeciwnościami łączą ich serca oraz wysiłki. Widzimy, jak szlachetność w parze z wiernością ideałom pozwala zaskarbić uczucie nawet dzikiej wojowniczki, w dodatku względem kogoś, kto uosabia dwie znienawidzone przez nią siły. gendo ikari, anime, evangelion Ashitaka jest wszak nie tylko człowiekiem, bezmyślnie dewastującym nieskażoną, mityczną przyrodę, lecz także po części demonem, a więc wcieleniem mrocznej, splugawionej natury świata. Wychowana w nienawiści wobec własnego gatunku San, pomimo wrodzonej dzikości, nie potrafi zwalczyć tego uczucia, podobnie jak przewodząca ludziom i ich barbarzyństwu Lady Eboshi ostatecznie uzmysławia sobie bezsens swoich działań, właśnie za sprawą więzi między dwojgiem bohaterów. "Mononoke Hime" to film o pięknej formie oraz wspaniałej, w gruncie rzeczy prostej treści, wzorem najlepszych arcydzieł Disneya przekazujący ważne morały i wskazujący najwyższe idee bez banalności, przegadania czy infantylności. Ponownie stykamy się z miłością godną najwyższych poświęceń, nie tak mroczną i dramatycznie wyniszczającą, jak w "Cowboy Bebop", ale doskonale romantyczną, jednoznacznie oddzielającą dobro od zła.

Parys i Helena

Jedni nie wiedzą, inni nie pamiętają, że bodaj najstarszy i najsławniejszy romans w historii, to obraz późniejszych trawestacji, dopowiedzeń i wyobrażeń. W swym eposie Homer bardzo oględnie przedstawia parę bezpośrednich sprawców wojny trojańskiej. hektor, helena Helena pojawia się ledwie parę razy, zachowując się jak przystało na damę w opresji, Parys zaś to żywe zaprzeczenie wszelkich idei i wartości jemu współczesnych. Większość naszej wiedzy o łączących ich uczuciu oraz jego historii, to didaskalia lub nowożytne gnioty pokroju filmu z Orlando Bloomem. Okazuje się bowiem, że "Iliada" to opowieść nie o miłości, lecz ślepym pożądaniu, które na przekór wartościom, honorowi i starożytnym ideałom niszczy wszystko, co cenne, w imię osobistych zachcianek. Dlaczego Homer tak skąpo obrazuje parę kochanków, spychając Helenę na trzeci plan westchnięć, Parysa zaś ustawiając w pozycji swoistej karykatury Hektora, którego słowami demoluje młodszego z książąt Troi oraz jego motywacje o wiele mocniej, niż Menelaos w pojedynku? Być może był to zamierzony literacki zabieg, pozwalający równocześnie napiętnować wybrane postawy i zachować sentymentalną podstawę fabuły. Na pewno siłę tego niedomówienia stanowi nasze wyobrażenie na temat morału całej opowieści – miłości tak wielkiej, by stała się przedmiotem starć narodów, herosów i bogów, nie zaś gorzkiej ilustracji tchórzliwego egoizmu.

parys i hektor

"Podły nikczemniku Zręczny tylko do niewiast, chytry płci zwodniku, Z kształtu twoja zaleta. Obyś się nie rodził, Obyś był nigdy w śluby małżeńskie nie wchodził! I mnie by lepiej było, i dla ciebie z zyskiem, Nie byłbyś się stał ludzkim, jak dzisiaj, igrzyskiem. (...) nie masz w sercu męstwa, nie masz w duszy cnoty. A więc tak nikczemnymi obdarzon przymioty (...) Jak śmiałeś, lud zebrawszy do niecnej wyprawy, Śliczną dziewkę oderwać od związków weselnych? Wykraść niewiastę, krewną bohaterów dzielnych?"

Adam i Ewa

To paradoksalne, ale w przypowieści o początku rodzaju ludzkiego zabrakło miejsca na miłość. Nie mówimy tu o niedopowiedzeniu wątku miłosnego, lecz o jego całkowitym braku. Nie wiemy nic o uczuciu wiążącym pierwszych ludzi, podobnież o ich wzajemnej relacji do chwili wygnania z Raju. Jedynym kontekstem istnienia postaci Adama i Ewy jest ich nieposłuszeństwo oraz jego katastrofalne następstwa. adam, ewa, biblia W Księdze Genesis, tak jak w znakomitej większości Starego Testamentu, miłość przegrywa z mądrością, posłuszeństwem, pokorą czy bojaźnią Bożą w konkurencji o miano wartości nadrzędnej. Co ciekawe, miłość pierwszych ludzi znajduje przełożenie dopiero w ich rodzicielstwie. Czytając między wierszami, możemy wnioskować o wielkim uczuciu ojca wobec Abla i zrodzonej zeń zazdrości, pchającej Kaina do pierwszej zbrodni. Dydaktyczno-penitencjarny charakter Tory nie stwarzał pola dla wątków miłosnych, nie taka była bowiem jego rola. Współczesne, katolickie interpretacje historii Adama i Ewy to antydatowane post scriptum. Czy zatem ten sztandarowy przykład "hebrajskiej mitologii" oznacza, że w Raju nie ma miejsca na miłość?

Mistrz i Małgorzata

Wątek zamykający niniejsze zestawienie stanowi zarazem ekstrakt najważniejszych cech wymienionych wcześniej. Zaskakujące, jak oryginalny, ważny i ponadczasowy obraz nietypowej miłości zdołał stworzyć Bułhakow niejako "na doczepkę", gdyż historia miłosna w arcydziele jego życia pojawiła się na dość późnym etapie kreacji fabuły. Miłość Mistrza i Małgorzaty pozbawiona jest elementu pożądania, erotyzmu czy egoizmu. Opowieść o zadziwiającym, romantycznym (lecz bynajmniej nie sielankowym) uczuciu dwojga skrajnie różnych – czy to za sprawą wieku, czy osobowości – ludzi, udowadniająca, że jeśli jest ono prawdziwe, nic nie zdoła go powstrzymać. Bezgraniczne oddanie ukochanemu i chęć wybawienia go od zguby pchają Małgorzatę ku czarnomagicznym rytuałom, paktom z diabłem i ryzyku utraty duszy, a jednak, wbrew utartym schematom, nie dosięgają jej negatywne konsekwencje. Woland okazuje się bezsilny wobec potęgi mistrz, małgorzata, bułhakow tego uczucia, o którego genezie, rozwoju i przyszłości wiemy wbrew pozorom niewiele, zaledwie tyle, ile obserwujemy w kilku magicznie przedstawionych scenach. Niedopowiedzenie tego wątku, ukazanie go jedynie w kontekście mistycznego eksperymentu znudzonego szatana zamiast średniej klasy fantasy-harlequina, czyni zeń ikonę sztuki literackiej. Miłość niezachwiana, nieznająca granic, niezniszczalna przez żadną ze znanych we wszystkich światach i czasach moc.

Wskazane wyżej przykłady bynajmniej nie wyczerpują puli niedomówień. Zarówno dzięki nim, jak i tym omówionym w części pierwszej, możemy wyraźnie dostrzec różnice w rozumieniu, przedstawieniu i rozwijaniu miłości oraz związanych z nią wątków. Zapewne nie jest to ostatnia nasza dywagacja na ten temat, ponieważ zostaje on wciąż bardzo pojemny. Nie ulega jednak wątpliwości, że w sprawach miłości lepiej powiedzieć mniej, niż zbyt wiele.

Ocena użytkowników 8 Średnia z 1 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Lionel · sobota, 15 lutego 2014, 10:00
0
Obiecałeś Spike'a i to zrobiłeś. Teraz trafiłeś w moje gusta. Jest dużo o anime i nawiązanie do klasycznej literatury, idealne połączenie. Wciąż jestem nieco zasmucony, że część społeczeństwa uznaje anime za typowe bajki. Oczywiście zdarzają się i takie infantylne, przepełnione dziecięcą seksualnością, nadmierną brutalnością i głupkowatym humorem, ale pośród nich są takie perły jak "Cowboy Bebop", "Księżniczka Mononoke" czy "Spirited Away: W krainie Bogów", które poza rysunkami miłymi dla oka, mają także historię do opowiedzenia, ciężką, brutalną, smutną i wartościową. Często o wiele lepszą niż pisana dziś beletrystyka dla mas. I nie zgodzę się, że wątek Zagato jest przegadany. W porządku, dużo się o tym mówi, ale jest w tym jakaś głębia, rozdarcie bohaterów, impas. No i pięknie zakończyłeś "Mistrzem i Małgorzatą", klasyka rosyjskiej literatury. Sam nie rozumiem, dlaczego ta książka nie jest obowiązkową lekturą do podstawowej matury. Posiada wątki fantastyczne, które zaciekawią nastolatków, a także ogromne walory artystyczne, miłość, tragedię i nieco zdarzeń historycznych.
Wiktul, czekam na kolejną część, bo warto. Jestem ciekaw, jakie pary (a może wielokąty), poruszysz tym razem.
Wiktul · niedziela, 2 marca 2014, 07:12
0
Cóż, sam jestem ciekaw Bez wątpienia wątki miłosne występujące w wielu odsłonach anime oraz mangi zasługują na wyeksponowanie i omówienie. Uznanie ich dorosłości oraz wartości wbrew powierzchownym ocenom jako banału, z tytułu "rozrywkowo-młodzieżowej formy", to ta sama historia, z jaką stykamy się w wypadku postaci z gier. Istotnie, pełno tam banałów, wystarczająco dużo jest jednak również perełek, jak wyżej wymienione.

Wszystkie te przykłady nie były wybrane "z półki", w drodze analizy jakichś tam, ogólnodostępnych elementów zbioru, z którymi się zapoznałem, ale z grupy opowieści, do których mój stosunek jest bardziej osobisty. Jako dzieciak - nastolatek z zapartym tchem śledziłem fabułę tych serii, tak wówczas różnych od wszystkiego, co stanowiło rodzimy standard narracji i kreacji bohaterów. Znalazłbym tu jeszcze miejsce dla pewnej pary najemników z innej serii kreślonej japońską kreską, a także dla sztandarowej bohaterki kina s-f. Co poza tym - zobaczymy w przyszłości. Cieszę się niezmiernie, że udało się tak utrafić w gust i oczekiwania

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...