Pierwszy rok

Pierwszy rok – recenzja książki

Dodała: vaapku, środa, 12 grudnia 2018 · Komentarzy: 0
pierwszy rok

Magia! Szkoła magii! Czyż pobyt w takim miejscu nie oznacza najlepszej przygody życia? Tak mogłoby się wydawać, ale życie bohaterów książki to nie bajka... I nawet jeśli na każdym kroku nie trzeba walczyć z Voldemortem i jego poplecznikami, i tak dotrwanie do końca roku może stanowić nie lada wyzwanie.

Piętnastoletnia Ryiah i jej brat bliźniak Alex wyruszają z domu, by spełnić swoje wielkie marzenie – wstąpić do Akademii Magii. I choć ich podróż na miejsce nie należała do najłatwiejszych, to nic w porównaniu z tym, co czeka ich dalej. Przed nimi dziesięć miesięcy nauki i wyczerpujących treningów, później zaś tydzień egzaminów i – co jest wysoce prawdopodobne – potężnych rozczarowań. Naukę mogą podjąć wszyscy chętni mieszczący się w dopuszczalnym wieku, ale drugi rok szkolenia rozpocznie jedynie piętnaścioro z nich, po pięć osób w każdej z trzech frakcji. Dla znakomitej większości adeptów najbliższy rok okaże się zmarnowanym czasem.

Ogromna determinacja rudowłosej Ryiah może nie wystarczyć, skoro nastolatka już na początku wyraźnie odstaje od części grupy. Ćwiczenia fizyczne są wyczerpujące, a dodatkowo dziewczyna nie radzi sobie z opanowaniem własnego talentu magicznego. A jakby tego było mało, niskie pochodzenie sprawia, że uczniowie należący do arystokracji chętnie okazują Ryiah swoją wyższość. Biednemu zawsze wiatr w oczy...

Netflix, HBO GO, Amazon Prime i mający dopiero wejść w rynek Disney właśnie stracili w Polsce jednego rywala.

showmax

Mniej lub bardziej nieoczekiwanie – w zależności od perspektywy – swój koniec w naszym rodzimym kraju ogłosił Showmax. Podwoje zamyka z końcem stycznia 2019 roku, czyli po niecałych dwóch latach działalności.

zabij albo zgiń #4

Wszystkie dobre serie prędzej czy później dobiegają końca. W przypadku "Zabij albo zgiń" autorstwa Eda Brubakera, Seana Phillipsa i Elizabeth Breitweiser wystarczyły cztery tomy, by historia Dylana dotarła do finału. I chociaż to dobre zakończenie, to pozostawia po sobie niedosyt.

Ostatnią część rozpoczyna wizyta w szpitalu psychiatrycznym, gdzie przebywa Dylan. W dalszym ciągu nie jest przekonany, czy demon, za którego namową zaczął zabijać złych ludzi, jest prawdziwy, czy to tylko projekcja jego umysłu, wzmagana namalowanymi przez ojca obrazami. Oczywiście bycie pensjonariuszem wspomnianego szpitalu nie zapewnia spokoju ducha i nawet tam Dylan znajduje przesłanki świadczące o słuszności własnego postępowania.

Spora miejsca poświęcono pobytowi bohatera w psychiatryku i skutkuje to paroma nużącymi fragmentami w trakcie lektury, aczkolwiek i tak ciągle gna się przez kolejne strony w oczekiwaniu na ciekawy finał. Brubaker konsekwentnie trzyma się pierwszoosobowej narracji – na przestrzeni kolejnych tomów mieliśmy okazję naprawdę mocno wejść w głowę Dylana. Tak jest również teraz, kiedy w jeszcze większym stopniu protagonista zdaje się stawać naprzeciw całemu światu i przede wszystkim jego niesprawiedliwościom.

"Wojna krwi: Wiedźmińskie Opowieści" to niedoszła kampania dla samotnego gracza w "Gwincie", która ostatecznie ukazała się jako samodzielny tytuł, w domyśle otwierający całą serię produkcji przedstawiających nam pewne wydarzenia ze świata wykreowanego przez Andrzeja Sapkowskiego. Tytuł ten reklamuje się jako kolejną część elektronicznej sagi, ale tak naprawdę mamy do czynienia z produkcją nietypową.

wojna krwi: wiedźmińskie opowieści

Na pierwszy rzut oka całość wygląda jak gra pisana z myślą o komórkach, wzbogacona systemem dialogowym rodem z karcianek. Sama historia nie jest żadnym novum dla fanów uniwersum, bowiem ci doskonale znają Meve, czyli królową Lyrii i Rivii. Monarchini wraca z narady władców, lecz szybko odkrywa, że pozostawiony w stolicy syn nadal średnio rokuje na następcę, zaś panoszący się coraz śmielej bandyci w pełni korzystają z zaistniałej sytuacji. Ten swego rodzaju samouczek szybko ustępuje głównej historii, która rozpoczyna się w momencie najazdu mocarstwa zza Jarugi – Nilfgaardu. Wtedy też szybko odkrywamy, że zdradzić może każdy, a zapominalscy są w tym aspekcie napominani wielokrotnie, bowiem co rusz scenarzyści odkrywają przed nami kolejne spiski doradców.

Do sieci nieoficjalną drogą trafiły dwa zdjęcia, rzekomo z planu "Wiedźmina" od Netfliksa.

wiedźmin

Serial jest w tej chwili kręcony, a zdjęcia wyglądają całkiem wiarygodnie, bowiem widać na nich herb Cintry (trzy lwy). Wydaje się, że przedstawiają prace nad scenami opartymi na opowiadaniu "Kwestia ceny". Efekt końcowy scenografii pewnie będzie inny (lepszy), a jakość fot nie zachwyca, ale można na nie spojrzeć.

alyssa i czary

"Alicja w Krainie Czarów" Lewisa Carolla to klasyka literatury dziecięcej i nawet jeśli ktoś nie zna pełnej opowieści, to zapewne zetknął się z wersją skróconą lub z jedną z ekranizacji. Jak często w takich przypadkach bywa, inny jest odbiór tej historii, gdy czyta się ją w wieku kilku czy kilkunastu lat, a inny, gdy wraca się do niej po latach. Muszę przyznać, że nigdy nie byłam szczególną miłośniczką opowieści o małej Alicji, ale gdy niedawno znów po nią sięgnęłam, dostrzegłam nieuchwytne wcześniej smaczki i trochę cieplej patrzę dziś na dzieło Carolla. A przypuszczam, że lektura oryginalnej wersji językowej jeszcze bardziej wpłynęłaby na to postrzeganie ze względu na liczne gry językowe. Teraz do sedna, bo przecież przedmiot recenzji stanowi zupełnie inna książka.

Zupełnie inna? No, nie do końca. Główna bohaterka może i nosi inne imię, ale i ona będzie musiała wkroczyć do Krainy Czarów. Nastoletnia Alyssa pozornie nie różni się od innych osób w jej wieku. Dojrzewa, zakochuje się, szuka celu w życiu. Jak dotąd nic wyjątkowego. A oprócz tego – słyszy kwiaty i owady, tworzy dziwaczne obrazy, używając w tym celu między innymi zasuszonych ciem, a poza tym jest potomkinią Alicji znanej z książki Carolla i ma mamę w zakładzie psychiatrycznym. To już chyba wystarczające obciążenie dla młodej dziewczyny, ale z każdym dniem zamieszanie w jej życiu robi się większe, aż w końcu bohaterka trafia do Krainy Czarów, i to nie sama. Celem jest zdjęcie klątwy ciążącej na jej rodzinie. Do tej pory jest nawet obiecująco.

Marvel udostępnił pierwszy zwiastun swojego nadchodzącego megahitu: "Avengers: Endgame".

avengers: endgame

Akcja filmu rozgrywa się po "Wojnie bez granic", która przyniosła spustoszenie wśród żyjących istot w całym kosmosie. Bohaterowie są rozbici po porażce z Thanosem i konsekwencjach, jakie z tym się wiążą, ale najwyraźniej planują reakcję. Fani spekulują, że nieoceniona może być pomoc Ant-Mana. Powróci również Hawkeye.

Dragon Age: Inkwizycja

Nadchodzi nowy Dragon Age

Dodał: Mikeal, piątek, 7 grudnia 2018 · Komentarzy: 1

I na razie niewiele o nim wiadomo.

dragon age,the dread wolf rises

Wiemy jedynie, że nad nową częścią "Dragon Age" pracowano już od pewnego czasu, że na jej potrzeby stworzono zupełnie nowy zespół złożony z weteranów BioWare i gra oznaczona jest tajemniczym hashtagiem #thedreadwolfrises (przerażający wilk wschodzi). Opublikowano też jej pierwszy teaser.

Informacja prasowa

Łącząca ze sobą różne gatunki i bazująca na słowiańskiej mitologii oraz kulturze gra strategiczna Thea 2: The Shattering autorstwa polsko-brytyjskiego studio MuHa Games jest od dziś dostępna poprzez Steam Early Access.

thea 2

Od kilku lat krążą po internecie pogłoski dotyczące tajemniczego "Projektu Indiana", dziecka Obsidian Entertainment, nad którym pracują branżowe legendy – Tim Cain i Leonard Boyarsky. W lutym tego roku dziecko zostało ochrzczone ładnym imieniem "The Outer Worlds". I w końcu dnia pańskiego 6/7 grudnia (w zależności od twojej strefy czasowej) 2018 roku gra została zapowiedziana...

the outer worlds

W "The Outer Worlds" przyjdzie nam się wcielić w wybudzoną z hibernacji postać z zaginionego statku kolonizacyjnego, która trafia na Halcyon, korporacyjną kolonię planetarną położoną na krańcu galaktyki. To my zdecydujemy o jej losie (po odkryciu niecnego spisku zmierzającego do zniszczenia planety).

Wczytywanie...