



Anime przez wielu wciąż jest postrzegane jako nisza w naszym kraju. Na pewno można to dostrzec na rynku wydawniczym, gdzie poza bardziej popularną mangą ciężko znaleźć jakieś inne pozycje, zarówno w przypadku light novel, jak i anime. Szczęśliwie, w dalszym ciągu jest wiele osób, które zaprzeczają takim poglądom i chcę wierzyć, że ich liczba z czasem wzrośnie. Miejscem, które jest świetne do utwierdzenia się w takim przekonaniu są konwenty, zarówno te klasyczne, jak i te z naciskiem na kulturę z Dalekiego Wschodu. Zaś do najważniejszych wydarzeń tego typu w Polsce zalicza się Magnificon. Teraz zaś nadeszła pora, abym opowiedział co nieco o letniej edycji tego wydarzenia.

Większość graczy marzyła, niektórzy próbowali sił na własną rękę, zaś ostatnie przecieki sugerowały, że jednak dodatek do "Wiedźmina 3" powstaje, przez co nasza podróż po Toussaint wcale nie była końcem przygód Geralta z Rivii. Najnowsze rozszerzenie to "Wiedźmin 3: Pieśni przyszłości", które pojawi się w przyszłym roku. Czy wbrew nazwie ma sens tworzyć kolejny dodatek do – jakby nie patrzeć – gry mającej na karku już jedenaście lat?

Gdy myśli się o światach fantasy, do głowy może przyjść wiele rzeczy. Budzące grozę lochy, majestatyczne smoki, olśniewające sceny z przyszłości czy wizje rodem z koszmarów. To wszystko i wszystko pomiędzy stanowi nieodłączny element tak wielu światów, które zyskały sobie niezliczone rzesze oddanych fanów. Ale przyciągnęły ich nie tylko niezwykłe przygody, w które można się zagłębić jako opowieści w tej czy innej formie, lecz także te, których można samodzielnie doświadczyć poprzez rozgrywkę. A choć tego typu rozrywka jest dziś szeroko dostępna w grach komputerowych wszelkiej maści, gry RPG zaczynały swoją drogę w piwnicach, w grupkach przyjaciół, w towarzystwie pizzy, grubych podręczników i wielościennych kostek. W dzisiejszych czasach nadal są kultywowane zarówno w tych legendarnych piwnicach, jak i na małych oraz dużych konwentach fantastyki. Jednym ze świąt i symboli takiej zabawy są Krakowskie Dni z Grami Fabularnymi Lajconik, a w tym roku miałem okazję się na nich pojawić. Teraz kurz opadł, kości wróciły do sakiewek i pora na podsumowanie.


Popkultura japońska w wielu aspektach jest w naszej części świata w dalszym ciągu niszą. Nie oznacza to jednak, że nie może pochwalić się sporą grupą oddanych fanów, także takich, którzy chętnie wybiorą się na poświęcone jej konwenty. Jednym z nich jest Magnificon EXPO, które uważane jest za największe wydarzenie poświęcone mandze, cosplayowi i anime. Od tego eventu dzielą nas już tylko dni – odbędzie się on bowiem 15–17 maja.


Jako gatunek, urban fantasy oferuje twórcy tyle możliwości, co zagrożeń. Na jego gruncie da się wykreować ciekawy świat, który przed czytelnikami będzie odkrywać kolejne swoje tajemnice pełne niuansów i magii. Jednak z drugiej strony łatwo wpaść w pułapkę dziur i niespójności fabuły, które pogrzebią nawet najlepszy pomysł na opowieść i uniemożliwią odbiorcy wsiąknąć w historię. Paweł Famus w swoim "Szczyńsciorzu" zademonstrował już, że potrafi podołać stawianym przez konwencję wyzwaniom, a nawest stworzyć coś ponad tylko warsztatową poprawność. Teraz nadeszła runda druga tych zmagań, której imię brzmi "Zemścior". Jak wyszło tym razem?


Rougelike'i to gry, których popularność ostatnimi czasu bardzo wzrosła, zaś turowe strategie są czymś, co cieszy się mocną pozycją na rynku gier już od lat. A co się stanie, gdy połączy się oba te modele gry w jednej pozycji? Odpowiedź na to pytanie przynieśli twórcy ze studia RootGame, którzy stworzyli "Kingdom Loop". Gra już od jakiegoś czasu była dostępna w wersji demonstracyjnej, zaś 28 kwietnia miała miejsce jej oficjalna premiera.

W czasie zeszłorocznych Śląskich Dni Fantastyki miałem okazję ujrzeć nieznane mi dotąd magiczne oblicze Śląska. Teraz zaś nadeszła pora, by wrócić w te strony, tym razem zastając miasto zagubionych dusz, przepełnione aniołami i demonami. W końcu jednak każda historia dobiega końca, emocje nieco opadają i przychodzi pora na kilka słów podsumowania z przeżyć. I jak poszło? No cóż…

O tym, że "Trails in the Sky 2nd" wyjdzie w tym roku, wiemy już od jakiegoś czasu. Prawo rynku wymaga jednak, by fanom od czasu do czasu przypomniano o produkcjach, na które z taką niecierpliwością czekają. A choć znaliśmy przybliżoną datę premiery, to brakowało dokładnych informacji. Lecz z tym już koniec.

"Date a Live" to seria japońskich powieści Light Novel, która ostatnimi czasy święci spore triumfy. I są ku temu słuszne powody. Cykl ten, którego autorem jest Koushi Tachibana, na przestrzeni swej publikacji w latach 2013-22 dorobił się 22 tomów. Do tego dochodzą też opowieści dodatkowe, gry, mangi i anime. Wersja animowana niewątpliwie jest świadectwem popularności serii (5 sezonów, dodatki i film pełnometrażowy) i nie zrozumcie mnie źle, piąty sezon doczekał się naprawdę emocjonującego i przyzwoitego zakończenia. Jednak jako osoba zaznajomiona z wersją drukowaną wiedziałem, że nie jest to wszystko, co seria ma do zaoferowania. Teraz zaś wreszcie mamy odpowiedź na pytanie, czy przyjdzie nam ujrzeć ostateczne zakończenie.
- 1608 stron
- 1
- 2
- 3
- →
- Ostatnia »





