daredevil: nieustraszony #3

Trzeci tom serii "Daredevil: Nieustraszony!" kończy ten etap w życiu głównego bohatera, który przedstawiał nam Brian Michael Bendis. Jak dobre jest to pożegnanie?

Fabułę całego albumu można podzielić na kilka części. Dwie pierwsze są wręcz autonomiczne. Oczywiście nawiązują do zmian, które zaszły w życiu Matta Murdocka, ale ich główne wątki zostają przeprowadzone od początku do końca. Najpierw dostajemy opowieść o gangsterze, pragnącym zemścić się na Diable z Hell's Kitchen. Pierwsze, co się rzuca w oczy, to brak chronologii.

To już cecha charakterystyczna - Bendis lubi skakać po różnych momentach w czasie, a każdy z nich rozbudowuje sytuację fabularną. Retrospekcyjna wycieczka wiąże się z oglądaniem Śmiałka jeszcze w żółtym kostiumie, co zostaje oddane poprzez szatę graficzną w stylu retro - przejawiającym się ziarnistymi ilustracjami i kremowymi stronami. Dawniejsze wydarzenia, mające nakreślić przeszłość i charakter antagonisty, są zaś czarno-białe. W przypadku linii czasowej bliskiej współczesności rysunki wyglądają znajomo dla każdego, kto czytał pierwszą i drugą odsłonę serii. Po wizualnych kwestiach możemy więc określić, o jaki okres chodzi. Zmiany perspektywy (tu naprawdę sporo czasu poświęca się złoczyńcy) wypadają zręcznie, a autor utrzymuje zainteresowanie.

pierwszy i jedyny z tanith

Uniwersum "Warhammera 40000" jest bez wątpienia czymś, czemu warto się przyjrzeć. Na podstawie gry planszowej dla podręcznikowych nerdów z nadmiarem pieniędzy i wolnego czasu powstał bogaty i rozpoznawalny świat. Jednym z najlepszych przykładów jego popularności jest stworzona przez pasjonatów internetowa encyklopedia, znana jako Atronomican. Do jej realizacji przyczyniły się gry komputerowe oraz książki. Wśród rozlicznych tytułów znajdziemy pozycję pióra Dana Abneta, "Pierwszego i jedynego z Tanith".

Galaktyka Drogi Mlecznej ze świata "Warhammera 40000" to ponure miejsce, które zna tylko wojnę. Dla Imperium Ludzkości, którego symbolem jest Imperator, od wieków zasiadający na Złotym Tronie, nastał czas przełomu, z którego albo wyjdzie potężniejsze niż kiedykolwiek, albo upadnie. Trwa właśnie krucjata o Światy Sabat, utracone na rzecz wyznawców Chaosu. To tam właśnie walczy komisarz-pułkownik Ibram Gaunt i jego podkomendni – Pierwszy i jedyny z Tanith. Jednakże typową dla Gwardii Imperialnej kampanię przerywa otrzymanie wiadomości, która może postawić pod znakiem zapytania nie tylko całą ofensywę. Wraz z nią Gaunt otrzymuje specjalne zadanie, które wystawi na próbę to, co nim kieruje – wiarę w Imperium, troskę o swoich ludzi i enigmatyczną przepowiednię, którą usłyszał dawno temu.

Komiksy

Przebudzenie - recenzja komiksu

Dodał: Amaro, wtorek, 24 kwietnia 2018 · Komentarzy: 0
przebudzenie

Scott Snyder należy nie tylko do grona niezwykle płodnych twórców, lecz także do lubiących miksować ze sobą różnorodne elementy, zresztą często z dobrym skutkiem. Dokładnie taka sytuacja ma miejsce w "Przebudzeniu", gdzie ekspedycja badawcza miesza się z postapokalipsą i elementami grozy.

Pierwotnie komiks ukazał się nakładem wydawnictwa Vertigo, dobrze znanego szerszej publiczności za sprawą chociażby "Skalpu" czy "Sandmana". Recenzowana miniseria została wyróżniona nagrodą Eisnera i choć trudno o jednoznaczny werdykt, czy była to nagroda zasłużona, to z pewnością pozycja zasługuje na uwagę.

Dziwny zew nieznanej istoty z głębin oceanu wzbudził zainteresowanie rządu Stanów Zjednoczonych, którego przedstawiciel postanowił poprosić o pomoc doktor Lee Archer, prawdziwego autorytetu w dziedzinie biologii morskiej. Mimo oporów spowodowanych dawnym zwolnieniem przez te same jednostki rządowe, Archer dołącza do zespołu badaczy mających dowiedzieć się jak najwięcej o dziwnej istocie. Oczywiście na badaniu dźwięków się nie skończy.

Od pierwszych chwil spędzonych z komiksem wprost czuć rozmach i dużą skalę wydarzeń zbudowanej przez Snydera fabuły. Badanie nieznanych dźwięków szybko przeradza się w walkę ekipy badawczej o własne życie, a odpowiedzi na pojawiające się pytania są podawana niejako mimochodem.

Mimo że sprzedaż cyfrowa stopniowo wypiera handel detaliczny, również w naszym pięknym kraju, to ta wiadomość z pewnością ucieszy wielu polskich graczy. Umówmy się, niektóre gry po prostu trzeba zakupić w wersji pudełkowej, aby pyszniły się na naszej półeczce, nawet jeśli nie zamierzamy wkładać płyty do czytnika (tym bardziej, gdy takiego nie posiadamy). Z tradycją się nie polemizuje.

pillars of eternity ii: deadfire

Tytuł trafi do sklepów zarówno w wersji standardowej, jak i tej nieco bardziej bogatszej. "Obsidian Edition", oprócz płytek z grą umieszczonych w gustownym etui, zawierać będzie mapę drukowaną na materiale, pocztówki i niezbędnik każdego porządnego poszukiwacza przygód - notatnik. Nie zabraknie też cyfrowych dodatków - zestawu trzech pierwszych DLC oraz Pakietu Podróżnika, czyli paczki przedmiotów idealnych na początek rozgrywki.

Cyberpunk 2077

Cyberpunk 2077 to first-person shooter?!?

Dodał: Tokar, poniedziałek, 23 kwietnia 2018 · Komentarzy: 2

Wedle niepotwierdzonych informacji mamy ostatecznie pożegnać się z widokiem zza pleców naszego bohatera, a gra ma przypominać stylem rozgrywki bardziej "Deus Ex: Rozłam Ludzkości" czy "System Shock" niż wiedźmińskie klimaty, do których to przyzwyczaiło nas studio. Produkcja została określona przez anonimowe źródło jako "FPS nafaszerowanym elementami charakterystycznymi dla RPG". CD Projekt RED chce ponoć trafić w gusta szerszego grona odbiorców, stąd skupienie się na takiej a nie innej drodze.

cyberpunk 2077

Oczywiście to wszystko niepotwierdzone informacje. Źródło tego przecieku pozostaje nieznane, natomiast przedstawiciele CD Projekt RED nie zdecydowali się uraczyć jakimkolwiek komentarzem wspomnianych rewelacji. Wygląda na to, że pierwsze konkrety dostaniemy dopiero na targach E3, czyli 12 czerwca.

Osobiście dla mnie może to nawet być gra sportowa. Po tym jak chłopcy i dziewczęta pozamiatali konkurencję ostatnim "Wiedźminem", a następnie bezlitośnie skopali ją doskonałymi dodatkami, limit zaufania do tego, co robi polskie studio, jest u mnie bardzo wysoki. Ergo - raczej wiedzą, co robią.

the wicked + the divine: faustowska zagrywka

Kieron Gillen, scenarzysta "The Wicked + The Divine", na początku i na końcu komiksu porusza kwestię powstawania historii. Pisze, że stanowi ona efekt pewnych wydarzeń w jego życiu. Podczas czytania zarówno wstępu, jak i posłowia możemy więc zdać sobie sprawę z tego, jak bardzo osobistym dziełem może być opowieść - komiksowa, filmowa czy książkowa.

Słowa autora zrobiły na mnie duże wrażenie, tym bardziej że Gillen wspomina o intymnych przeżyciach. Co do głównej treści komiksu... Bohaterką jest Laura, fanka bogów, którzy przyjęli ludzką postać. Nie wszyscy dają temu wiarę, ponieważ do tego zdarzenia dochodzi raz na 90 lat, a bogowie znikają (umierają?) w ciągu dwudziestu czterech miesięcy.

Pomysł ciekawy i oryginalny. Wykonanie już mniej, co wynika m.in. z tego, że pierwszy tom to tylko wprowadzenie i to nawet nie takie, które sprawiałoby wrażenie pełnego. Pełnego pod względem informacji o świecie i postaciach oraz w budowaniu fabuły. Subiektywnie - jakby czegoś brakowało, przynajmniej gdy oczekujemy więcej, bo na dobry początek materiału starcza.

Czym ma być "The Wicked + The Divine"? Nie jestem w stanie do końca odpowiedzieć na to pytanie, więcej konkretów pada z komentarza autora, niż nasuwa się na myśl po lekturze samej historii. Na pewno wyklarował się wątek kryminalny, tylko że nie da się określić, jaka będzie jego rola w kolejnych odsłonach.

Były takie czasy na Game Exe, gdy dość mocno informowaliśmy o serialu "Tajemnice Smallville". No i nie dziwota, bo wspomniana produkcja była dość popularna na świecie, a i w naszym kraju obrosła niemałym kultem. Warto zaznaczyć, że doczekała się ona dziesięciu sezonów i jako jedna z nielicznych potrafiła udźwignąć ciężar uniwersum DC. Czas płynął, a wielu z nas wciąż potrafiło wracać do produkcji na zasadzie nostalgii. Teraz po latach ponownie musimy sobie o niej przypomnieć, choć niestety w mocno negatywnym kontekście.

allison mack

Jedną z gwiazd tego tytułu była Allison Mack, która wcielała się w rolę najbliższej przyjaciółki Clarka Kenta - Chloe Sullivan. Aktorka została aresztowana w piątek w Nowym Jorku, a lista zarzutów wobec niej jest długa - poczynając od stręczycielstwa, poprzez zmuszanie do niewolniczej pracy, a kończąc na handlu ludźmi. Dodajmy do tego sektę i piramidę finansową w tle, a całość ledwo mieści się w głowie.

Co ciekawe taka opinia nie padła z ust przedstawicieli Bethesdy czy BioWare, którzy z uporem maniaka lansują wariant przygodowej gry akcji jako prawidłowego podejścia do ugryzienia gatunku cRPG i wychodzą na tym dość marnie, jeśli spojrzeć na falę krytyki, jaka spadła na nich za ich ostatnie produkcje. Do takiego wniosku doszedł Josh Sawyer, jeden z kluczowych autorów ciepło przyjętego duchowego następcy "Baldur's Gate", czyli "Pillars of Eternity". Biorąc pod uwagę, że powrót do korzeni i klasycznych rozwiązań pozwolił, jakby nie patrzeć, odbić się studiu Obsidian od finansowego dołka, mamy tu do czynienia ze zdaniem dość kontrowersyjnym.

josh sawyer

"Odbiorcy hardcorowych RPG są bardzo konserwatywni, jeżeli chodzi o pewne rozwiązania. To znaczy, że są bardzo oporni, jeżeli chodzi o zmiany pewnych elementów. Nie chcę wrzucać wszystkiego do jednego worka, ale RPGi są czymś znacznie większym niż są obecnie. Jest pole do wprowadzenia wielu zmian, często dość radykalnych.

W ostatnim czasie fani "Wiedźmina" mają wiele powodów do radości. Choć historia Białego Wilka w grach komputerowych już dotarła do swojego finału, to przecież Netflix szykuje serial na podstawie książek.

wiedźmin

Teraz pojawiła się kolejna sensacyjna informacja - Andrzej Sapkowski powraca do stworzonego przez siebie świata. Wydany w 2013 roku "Sezon Burz" nie jest więc jego ostatnim słowem w temacie wiedźmińskiego uniwersum.

W niedawno zakończonym konkursie, w którym do wygrania była książka "Spiżowy gniew", zwyciężyli Wojciech S. z Lipinek Łużyckich oraz Agnieszka Ś. z Pruszkowa. Gratulujemy!

spiżowy gniew

W rozszerzeniu newsa znajdziecie poprawne odpowiedzi.

Wczytywanie...