
Anime przez wielu wciąż jest postrzegane jako nisza w naszym kraju. Na pewno można to dostrzec na rynku wydawniczym, gdzie poza bardziej popularną mangą ciężko znaleźć jakieś inne pozycje, zarówno w przypadku light novel, jak i anime. Szczęśliwie, w dalszym ciągu jest wiele osób, które zaprzeczają takim poglądom i chcę wierzyć, że ich liczba z czasem wzrośnie. Miejscem, które jest świetne do utwierdzenia się w takim przekonaniu są konwenty, zarówno te klasyczne, jak i te z naciskiem na kulturę z Dalekiego Wschodu. Zaś do najważniejszych wydarzeń tego typu w Polsce zalicza się Magnificon. Teraz zaś nadeszła pora, abym opowiedział co nieco o letniej edycji tego wydarzenia.

Hale EXPO w Krakowie to miejsce, w którym bywałem już niejeden raz i zawsze stanowiło to ciekawą rozrywkę. Dlatego zawsze się cieszę, gdy znów mam okazję tam zajrzeć. Podróż nie należy do najkrótszych, ale kiedy w sobotę (niestety, w piątek miałem zbyt wiele na głowie) dotarłem na konwent, szczęśliwie nie przywitano mnie widokiem długiej kolejki, a drobne problemy związane z przepustką szybko zostały rozwiązane. Co więcej, mogę pochwalić jakość przydzielanego sprzętu. Materiałowa opaska na rękę, smycz i ładnie, dobrze wykonany identyfikator. Biorąc pod uwagę jak to wyglądało przy moich dotychczasowych konwentach w tym roku, jest to naprawdę wysoki poziom. Potem mogłem już się zabrać za eksplorację hal.

Dwie hale zostały podzielone w dość wyraźny sposób. Mniejsza, Dunaj, skupiała się na stoiskach bardziej stawiających na interakcję. Część powierzchni przeznaczono na salę do gier planszowych i szatnię. Poza tym można tam też było zobaczyć wiele innych rzeczy. To tam umieszczono choćby stoiska, przy których można było spotkać część cosplayerów, istniała też możliwość zrobienia sobie sesji zdjęciowej w różnie przygotowanych sceneriach. Swoją część zajmowała Akademia SaberArts, która nie tylko prowadziła warsztaty z posługiwania się mieczem świetlnym, ale też urządzała ceremonie ślubne i prowadziła konkurs ze składaniem mini modeli LEGO z uniwersum na czas (mieli też wystawę złożoną z różnych okrętów gwiezdnych i ludzików). Do tego stoisko z grami retro, XBOX-em i Switchem. Znalazł się kącik do gry w "Tekkena" i symulatory bolidów F1. Warto także wspomnieć stoiska AGH-u, gdzie demonstrowano możliwości drukarki 3D, Katedry Porównawczych Studiów Cywilizacji Uniwersytetu Jagiellońskiego, gdzie można było dowiedzieć się co nieco na temat działalności kierunku, czy choćby szkołę językową z ofertą nauki języka japońskiego (istniała też opcja nauki polskiego dla Japończyków). Uwagę przykuwały też choćby warsztaty z malowania figurek organizowane przez Drużynę Odkrywców, którzy poprzez wystawianie później tych figurek i innego towaru związanego z RPG-ami papierowymi na sprzedaż kontynuowali swoją zbiórkę na rzecz organizacji wakacji dla dzieci z pieczy zastępczej. Warto też wspomnieć Wystawę Itasha, gdzie można było zobaczyć samochody zdobione motywami z anime.

Hala Wisła wzięła na siebie główną cześć w kwestii handlowej. Liczba zebranych stoisk dobijała do 150, co robiło wrażenie. Z przyczyn oczywistych dostępne towary były związane głównie z mangą i anime. Drobniejsi, bardziej niezależni wystawcy mieli w swoich zapasach wykonane przez siebie grafiki, naklejki i wydruki, zaś większe stoiska prezentowały popularniejszą ofertę. Liczba możliwych do kupienia figurek robiła naprawdę spore wrażenie. Poza tym poduszki, kubki, podkładki i wiele innych rzecz z postaciami, które możemy znać z gier, seriali i filmów. To oczywiście nie koniec, bo można też było znaleźć elementy do cosplayu (m. in. uszy, wyroby skórzane, ozdoby w stylu gotyckim), świece zapachowe, rękodzieło czy karty kolekcjonerskie do gier. A choć było na co popatrzeć, to nie obyło się bez kontrowersji. Część stoisk oferowało towar pochodzący z platform typu Aliexpress, który sprzedawano po znacznie wyższych cenach. Znalazło się też stoisko oferujące merch z grafikami wykonanymi przez AI. Wystawca co prawda nie ukrywał tego faktu (pojawiła się kartka ze stosowną informacją), ale działania tego typu ostatnimi czasy są coraz częściej potępiane przez organizatorów konwentów. Warto też powiedzieć kilka słów o odrębnej sekcji z materiałami dla dorosłych. Pełne oddzielenie od reszty hali, z obsługą sprawdzającą wiek zainteresowanych przy wejściu. Pełen profesjonalizm. Większość dostępnego tam towaru stanowiły wszelkie grafiki, a także printy z fotografiami cosplayerek, które dostały tam przydział. Stworzenie takiego punktu na hali ma sens, ale spotkałem się z głosami kwestionującymi kryteria, na bazie których przydzielano tam miejsca. Rozumiem to, bo znalazły się tam rzeczy, które nie musiały tam być, jak i na odwrót, materiały o podtekście erotycznym znalazły się w strefie ogólnej. Z drugiej strony, każdy kto wie czym jest fanserwis i ecchi w anime wie, że ta granica bywa nieco mglista.

Ważną częścią każdego konwentu są panele. Tutaj też ich nie zabrakło, choć poświęconych im sal, których już z założenia nie ma zbyt wiele, było tylko kilka. Nie można jednak zaprzeczyć, że prelegenci dobrze wykorzystali przekazane im czas i przestrzeń, fundując szeroki wachlarz tematyczny, od opowieści o współczesnej Japonii, historie z różnych uniwersów i światów gier czy choćby prezentacje różnych technik stosowanych przez cosplayerów. Poświęciłem tym rozrywkom trochę czasu i były to ciekawe doświadczenia. Choć warsztaty organizowane przez Akademię Shibari na temat technik wiązania ludzi i zastosowania tego w cosplayu zostawiły mnie z mieszanymi uczuciami na ten temat, nie żałuję że tam trafiłem. Miałem też okazję posłuchać o tym, jak kobiety postrzegają papierowe RPG-i (co jest ciekawym zagadnieniem, biorąc pod uwagę jakie stereotypy wciąż funkcjonują wobec tego typu rozrywki), a także o inspiracjach, jakie japońscy producenci gier czerpali w swej twórczości z zachodnich horrorów klasy B. Intrygujący materiał.

Jak już wspomniałem, zabawy w wydziale gier prezentowały sobą naprawdę szeroki repertuar. Wyodrębniona nieco sala na planszówki, obsługiwana przez Klub Fantastyki Kregulec, zapewniała odrobinę ciszy, a także całkiem dużą listę możliwych do wypożyczenia gier planszowych. Była też możliwość nauczenia się gdy w majhonga. Do tego dochodziła też możliwość spróbowania swych sił w gry karciane, w tym "Lorcanę" Disneya. Automaty do gier także nie próżnowały. Szczególny prym wiodły rozrzucone tu i tam, momentami wręcz oblegane, gry taneczne, a także te rytmiczne, które pojawiły się w kilku różnych wariantach w zakresie obsługi. Jedną z mniejszych sal przeznaczono też do karaoke. Jeśli ktoś miał ochotę na coś bardziej klasycznego, to też można było sobie znaleźć zajęcie na dłuższą chwilę. Dostępne były automaty z pozycjami retro, takimi jak "Space Invaders" czy "Metal Slug". Switch dawał dostęp do swoich sztandarowych produkcji, między innymi z wąsatym hydraulikiem. Sporo czasu spędziłem w sekcji XBOX-a, gdzie poza drugą częścią "Hadesa" czy "Hollow Knight", można było też spróbować z niedawno wydanym "Replaced". Było także wiele osób zainteresowanych wyżyciem się na znajomych podczas partii w "Tekkena" (do którego był też organizowany turniej), czy pojedynku w symulatorach bolidów F1.

Do najważniejszych części konwentu należały trzy główne sceny (po jednej na halę i trzecia na świeżym powietrzu), gdzie odbywały się koncerty, pokazy i konkursy. Cosplay ogólnie prezentował sobą bardzo wysoki poziom, zarówno pośród profesjonalistów w branży, początkujących w kunszcie jak i zwykłych uczestników wydarzenia, którzy zwyczajnie chcieli się wyróżnić. Warto wspomnieć o eliminacjach do międzynarodowych Europa Cosplay Cup oraz GICOF, które odbyły się w ramach Magnifconu. Podobnie sytuacja miała się też w przypadku K‑Pop Dance Contest, którego finaliści mają nas reprezentować podczas edycji międzynarodowej wydarzenia w Szwecji. W grafiku znalazła się również Cosplay Parade, do którego za pomocą kodu QR mógł zgłosić się każdy chętny. Wystarczyło zadeklarować udział i podesłać organizatorom utwór dźwiękowy w akompaniamencie którego chciało się wystąpić. Mnie na pewno zapadł w pamięci moment, kiedy jedna z dziewczyn pokazała się, gdy z głośników przygrywała jej "Rota". Nie zabrakło także zabawy dla chętnych na koncert. Tutaj również zapewniono licznych wykonawców, choćby Baby Beard (dawniej Ladybeard), Kaz & Ted czy Maki Otsuki. Występy przyciągały naprawdę sporą widownie, która często korzystała z zakupionych na stoiskach light sticków, a także śpiewała piosenki razem z artystami.

W kwestii wyżywienia, to tutaj wybór był naprawdę spory. W holu wejściowym, w Sali Dunaj i na świeżym powietrzu zgromadziła się naprawdę wszechstronna oferta. Większość stoisk oferowało typowo azjatyckie przysmaki, jak choćby ramen, onigiri, sushi, mochi, dango, corn dogi czy makarony. Do tego można było znaleźć foodtrucki z bardziej tradycyjnym jedzeniem. Jak jednak należało się spodziewać, stosunek ceny co do ilości jedzenia był dość wątpliwy. O ile do jakiegoś stopnia można to zrozumieć, nie zmienia to faktu, że na pierwszym piętrze budynku działa Bistro, do tego w promieniu kilku minut drogi od hal wystawowych można znaleźć Żabkę, lokal z makaronami czy po prostu zajść do Kauflandu, który mieści się po drugiej stronie ulicy. Do tego na halach brakowało miejsca, żeby można było sobie z jedzeniem usiąść. W strefie na wolnym powietrzu rozstawiono namiot gdzie było to możliwe, ale z racji kiepskiej pogody w tamtej części eventu był mały ruch.

No ale, wszystko co dobre, kiedyś się kończy. I tym razem trzeba było przebrać się w normalne ciuchy, spakować gadżety i wrócić do zwykłej codzienności. Jednak to właśnie między innymi takie konwenty pozwalają nam znaleźć wspomnienia i metody by ją ubarwić. Była to dla mnie pierwsza wizyta na Magnificonie i choć ten format tego typu wydarzeń to nie do końca jest tym, czego nauczyłem się szukać i spodziewać w trakcie takich eventów, to opuściłem hale EXPO ze sporą ilością satysfakcji. Porządna organizacja, sporo opcji zabawy, mnóstwo barw i ciekawych widoków. Był to dobrze spędzony weekend i będę wyczekiwał powtórki.

Komentarze
Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!
Dodaj komentarz