
Tworzenie historii alternatywnych zwykle oznacza wkraczanie na terytorium sci-fi, czasem fantastyki. Wskutek zmiany bądź dodania pewnych elementów powstaje zupełnie nowa linia czasu, a nawet cała cywilizacja. Zazwyczaj takie rozważania dotyczą ludzi, ale nie zawsze tak jest. Czasem można wziąć pod lupę pozornie niedorzeczny, lecz niepozbawiony logiki koncept, jednocześnie wykluczając z niego czynnik ludzki. Na dowód tego chcę wam opowiedzieć o mojej ostatniej lekturze – "O mrówkach i dinozaurach", której autorem jest Cixin Liu.
Cywilizacja ludzka, przy wszystkich swych dokonaniach i okazałości, istnieje przez raptem ułamek sekundy całej historii, jaką może poszczycić się Ziemia. A co, gdybym wam powiedział, że w pradawnych czasach istniała cywilizacja równie wspaniała, jeśli nie okazalsza? W okresie kredowym, wskutek nieoczekiwanego splotu wydarzeń, powstał symbiotyczny związek między mrówkami i dinozaurami. Coś, co zaczęło się od prostych usług dentystycznych, przerodziło się w przymierze, które zgłębiło matematykę, ujarzmiło potęgę atomu, a nawet ruszyło w kosmos. Postęp jednak miał swoją cenę – gdy biosferze planety zaczęło grozić zniszczenie, dinozaury nie chciały słuchać ostrzeżeń swych drobnych sprzymierzeńców. Mrówki stanęły przed dylematem, na który nie było dobrej odpowiedzi: musiały zdecydować się na działania, które mogły położyć kres albo powstałej cywilizacji, albo całemu światu.
Ukazany w książce świat jest zarówno bardzo odmienny, jak i podobny do naszego. Stosowane rozwiązania, technologie i pomysły – opisywane za pomocą licznych analogii do naszej cywilizacji i planety, jaką znamy dziś – tworzą obraz, który łatwo sobie wyobrazić podczas lektury. Z drugiej strony kryje on w sobie wyraźne różnice. Fakt, że całość powstała dzięki sojuszowi między największymi jaszczurami w historii świata a drobnymi owadami, mocno rzuca się w oczy. Dotyczy to zarówno funkcjonowania całego świata, jak i wyraźnego podziału między dinozaurami a mrówkami – zarówno ze względu na różnice w rozmiarze, jak i sposobie myślenia. Powstały kontrast jest ciekawy i stanowi mocną stronę książki. Nie sposób jednak nie zauważyć dziwnych rozwiązań w pewnych aspektach. Dla przykładu: z naszej perspektywy używanie węgla czy ropy naftowej nie jest dziwne, ale korzystanie z nich w czasach, gdy dopiero powstawały podwaliny pod istnienie ich złóż, już tak.
Warto zwrócić uwagę na to, że w książce brakuje jasno wyodrębnionych bohaterów jako pojedynczych jednostek. Choć co jakiś czas pojawiają się obdarzone imionami mrówki i dinozaury, często piastujące ważne pozycje w rządzie czy historii, pojawiają się na zbyt krótko, by stały się dla czytelnika czymś bardziej istotnym. Mowa tu raczej o bohaterach zbiorowych – obu rasach, które zyskują głos i wyrażają swoje opinie przez konkretne indywidua. Jest to dość nietypowe rozwiązanie, które jednak ma sporo sensu, biorąc pod uwagę duży rozrzut czasowy wydarzeń i naturę tych stworzeń, zwłaszcza mrówek.
Wbrew temu, co może się wydawać na pierwszy rzut oka, książka porusza różnorodne aspekty cywilizacji, które pojawiają się wraz z postępem społeczeństwa i nauki. Sam symbiotyczny związek między mrówkami i dinozaurami jest ciekawy, ponieważ obie rasy uzupełniają się nie tylko w aspekcie zdolności manualnych, ale także w filozofii i sposobie myślenia. Ich relacje nie obywały się bez tarć i konfliktów, ale w wielu aspektach potrafiły osiągnąć kompromis i współpracę, od której inni mogliby się uczyć. Ostateczny konflikt między nimi jest o tyle skomplikowany, że z racji natury związku międzyrasowego, stawek i następstw ciężko znaleźć poprawne odpowiedzi na powstałe pytania. A gdy czasu brakuje, trzeba w końcu podjąć decyzję. Choć żeby nie było, hasła same w sobie stawiają raczej na prostotę.
Wziąłem się za tę książkę, oczekując odrobiny humorystycznej rozrywki. I choć nie da się ukryć, to raczej w tym celu można po nią sięgnąć, dzieło miało w sobie nieco głębi. Myślę, że może stanowić bardzo ciekawy wybór dla każdego, kto zastanawia się nad naturą i kursem naszej cywilizacji. Co prawda raczej nie odciśnie ona na czytelniku szczególnie potężnego piętna, ale może trochę podsycić niektóre przemyślenia. A że jest dość krótka, oferuje naprawdę dobre rozwiązanie, gdy szukamy krótkiej rozrywki na kilka wieczorów.
Dziękujemy wydawnictwu Rebis za dostarczenie egzemplarza recenzenckiego.
Komentarze
Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!
Dodaj komentarz