architektura – wizje niezrealizowane

Sukces "Atlasu lądów niebyłych" ("Phantom Atlas") skłonił wydawcę do pójścia za ciosem. Efektem jest "Phantom Architecture", czyli – w polskiej wersji – "Architektura – wizje niezrealizowane". Żelazo należy kuć póki gorące, więc Rebis, polski wydawca, błyskawicznie zareagował i książka znalazła się na naszym rynku.

Wykorzystano sprawdzoną już świetną formę wypracowaną przy poprzedniej publikacji. Powielanie dobrych wzorów zasługuje na aplauz, jednak recenzent znajduje się w innej sytuacji. Powtarzanie zachwytów budziłoby (w najlepszym wypadku) podejrzenie o brak inwencji, a trawestowanie uznaję za stratę czasu. Odsyłam do recenzji "Atlasu...", gdyż obie książki są bliźniakami z edytorskiego punktu widzenia. Zamiast dubli, nieco szerzej o wątpliwościach, bo zarzutami tego nazwać nie można.

Pomysł autora, Philipa Wilkinsona, napisanie książki o mniej lub bardziej szalonych wizjach architektów, ma potencjał widoczny na pierwszy rzut oka. Zabrakło mu jednak czytelnego kryterium doboru przykładów. Porównując do "Atlasu..." – niby to samo, bo obaj autorzy opisują to, czego nie ma. Jest jednak subtelna różnica. Obiektów prezentowanych w "Atlasie..." nie było i (z założenia) być nie mogło. Te z "Architektury..." być mogły, a nawet – zdaniem autora – powinny. W ten sposób do dzieła wkradł się subiektywizm, bo przecież każdy budowniczy ma w swoim portfolio wiele obiektów, które z różnych przyczyn nie powstały, a autor z tego bezliku wybrał to, co mu pasuje. Jego prawo, ale z pominiętych koncepcji można by stworzyć wiele konkurencyjnych wersji dzieła, a wśród wybranych przez niego można znaleźć wątpliwe.

Nie ulega wątpliwości, że Andrzej Sapkowski tanio sprzedał prawa do świata "Wiedźmina" firmie CD Projekt. Nie ulega też wątpliwości, że studio stworzyło świetne gry, a zapowiedziana produkcja "Wojna krwi: Wiedźmińskie opowieści" najprawdopodobniej okaże się kolejnym sukcesem – i może częścią nowej serii?

andrzej sapkowski

Andrzej Sapkowski nigdy nie ukrywał swojego negatywnego stosunku do gier ze świata "Wiedźmina", ale widząc zyski, jakie z nich płyną... chce na nich dodatkowo zarobić. A konkretnie chce 60 mln złotych.

Informacja prasowa

Kazimierz Leski powraca w trzecim tomie serii Bradl autorstwa Tobiasza Piątkowskiego i Marka Oleksickiego!

Muzeum Powstania Warszawskiego i wydawnictwo Egmont zapraszają na uroczystą premierę trzeciego tomu serii komiksowej BRADL

egmont,komiksy

W spotkaniu, które poprowadzi Marta Perchuć-Burzyńska, udział wezmą m.in. autorzy komiksu: Tobiasz Piątkowski i Marek Oleksicki. Gościem specjalnym będzie Zbigniew Kruszewski, wieloletni znajomy Kazimierza Leskiego.

Informacja prasowa

Wydawnictwo Egmont wprowadza do sprzedaży nową linię wydawniczą komiksów dla dzieci pod nazwą „Komiksy są super”. Będzie to kolekcja zabawnych, świetnie narysowanych i mądrych opowieści rysunkowych. Już 3 października 2018 r. trafią do sprzedaży pierwsze tomy z czterech nowych cykli.

egmont,komiksy

Każda z kolekcji komiksów „Ptyś i Bill”, „Studio tańca”, „Ernest i Rebeka” oraz „Lou” składa się z krótkich, jednostronicowych historyjek, ale też dłuższych epizodów. To opowieści o dzieciach – ich perypetiach szkolnych, relacjach z przyjaciółmi i rodzicami, ulubionych zwierzakach i pasjach. O codziennym życiu, ale też o przygodach przeżywanych dzięki dziecięcej fantazji. Mają zapewnić młodym czytelnikom (i oczywiście ich rodzicom!) inteligentną rozrywkę.

Komiksy

Syn: Woda i ogień – recenzja komiksu

Dodał: Jezid, poniedziałek, 1 października 2018 · Komentarzy: 0
syn: woda i ogień

Enigma. "Syn", pierwszy tom cyklu "Woda i ogień" autorstwa Benedykta Szneidera, jest na tyle tajemniczy, że nie potrafię rozstrzygnąć, czy stanowi to jego wadę, czy zaletę.

Ujmująca grafika – zasadniczo (bo są nieliczne wyjątki) czarno-białe, szrafowane kadry wciągają czytelnika w świat opowieści. Plansze wypełniają starannie narysowane detale. Autor nie ma problemu z oddaniem dynamicznego ruchu czy też sielskiego spokoju (imponujące całostronicowe plansze). Jest nastrój!

Szneider bardzo oszczędnie dawkuje dialogowe dymki. I bardzo dobrze – nie lubię przegadanych komiksów – tylko bez "głosu z offu", czyli informacji zamieszczonych na stronie tytułowej i okładkowych wklejkach prezentujących główne postacie, historia byłaby nieczytelna. Powstaje wrażenie, że autor nie tyle opowiada, ile mówi, o czym chciał powiedzieć. Protagonistom poskąpiono wypowiedzi, antagoniści mają pojedyncze kwestie. Wszystkim brakuje osobowości. Dla czytelnika są zbyt zimni, by mógł przejąć się ich losami.

Zmiana na stanowisku scenarzysty serii o Daredevilu okazała się udana – Ed Brubaker stworzył świetną historię, rozprawiając się z wątkami pozostawionymi przez Bendisa. W piątym tomie mógł sobie pozwolić już na większą swobodę – z jakim efektem?

daredevil: nieustraszony! #5

Ciemne chmury z powrotem zbierają się nad Mattem Murdockiem. W Hell's Kitchen znów panują przestępcy, a bohater ma problemy z przywróceniem porządku. Co gorsza, w więzieniu szaleje Gladiator, który jednak zaprzecza swoim czynom i twierdzi, że ktoś go wrabia. Sprawy wymykają się Daredevilowi spod kontroli...

Filmy

Jared Leto jako przeciwnik Spider-Mana

Dodał: krzyslewy, niedziela, 30 września 2018 · Komentarzy: 3

Jared Leto w świecie DC zagrał Jokera. Aktor pojawi się także w filmie Marvela.

jared leto

Będzie to kolejna produkcja przedstawiająca jednego z wrogów Spider-Mana, bowiem za chwilę do kin trafi "Venom" z Tomem Hardym. Mowa o projekcie pt. "Morbius the Living Vampire". Jego bohaterem będzie Michael Morbius, który cierpi na rzadką chorobę krwi, a eksperymentalne leczenie uczyniło go półwampirem.

Gdyby autorzy, czyli Leśniak & Skarżycki, mieli okazję przeczytać tę recenzję, to niechybnie nasłaliby na mnie swego bohatera, a on nie omieszkałby wziąć najcięższej ze swoich desek.

jeż jerzy

Pierwszy tom "Dzieł zebranych" składa się z trzech już wcześniej wielokrotnie wydawanych zeszytów – "Nie dla dzieci" (2002, 2005, 2011), "Wróg publiczny" (2002, 2006, 2011) oraz "Egzorcysta" (2003, 2006) – wrzuconych razem w twardą oprawę o książkowym formacie. Zmniejszona nieco czcionka licznych i obszernych dymków dialogowych nie jest problemem. Charakterystyczna, pozornie naiwna i niedbała grafika albo komuś pasuje, albo nie. Innej sobie nie wyobrażam. Jeż Jerzy jest już bohaterem popkultury. Za dowód niech robi Jeż Jerzyk – biedronkowy pluszak z gangu słodziaków. Wszyscy odbiorcy powinni wiedzieć, o co chodzi, więc skupianie się na tym aspekcie przy recenzowaniu "Dzieł zebranych" mija się z celem.

detektyw fell

Są kryminały i kryminały. Dokładnie taka myśl przeszła mi przez głowę po zapoznaniu się z pierwszą historią zawartą w "Detektywie Fellu". A to nie jedyna rzecz, która zapada w pamięć po tym komiksie.

Na album składa się osiem rozdziałów opowiadających o detektywie Richardzie Fellu, który został przeniesiony do jednostki położonej w Snowtown. Owe miejsce jest jednym z najgorszych, w jakie można się zapuścić. W starych i popadających w ruinę budynkach żyje cała rzesza degeneratów, przestępców, narkomanów, morderców i im podobnych. Lokalny posterunek liczy sobie jedynie paru ludzi, w dodatku średnio przejętych swoimi obowiązkami. Czy nowy detektyw zdoła to odmienić?

"Detektyw Fell" to pozycja nietypowa. Jej bohaterowie to niemal sami wykolejeńcy lub ludzie zmęczeni życiem w Snowtown, choć jednocześnie akceptujący tamtejsze niepisane prawa. Można pokusić się o stwierdzenie, że sam region jest jednym z rzeczonych bohaterów. To miejsce, w którym diler nie boi zapytać się gliny, czy ten chce działkę, a jakiekolwiek próby pozyskania świadków przestępstwa są skazane na niepowodzenie. Wszystko, co w komiksie posępne, krwawe czy bezduszne, zostało maksymalnie podkręcone. Detektyw stara się rozwikłać kolejne sprawy przypadające na poszczególne rozdziały, lecz tu pojawiają się pewne zgrzyty. Otóż 16 stron na każdą z nich to odrobinę za mało, by czytelnik poczuł się ukontentowany. Śledztwa rozpoczynają się przyzwoicie, później zainteresowanie rośnie, by nagle nadchodził króciutki finał, niepozwalający wybrzmieć opowieści. Wystarczyłoby dosłownie dwie/trzy strony więcej, a efekt mógłby być znacznie lepszy.

Końcówka października powinna być udanym czasem dla fanów świata "Wiedźmina". Wtedy bowiem ukaże się nowa gra RPG studia CD Projekt RED – "Wojna Krwi: Wiedźmińskie Opowieści".

wojna krwi: wiedźmińskie opowieści

Świat stoi na krawędzi. Konflikt pomiędzy potężnym Cesarstwem Nilfgaardu i dumnymi Królestwami Północy narasta. W obliczu wrogiej inwazji, Meve — zaprawiona w boju Królowa Lyrii i Rivii — zmuszona jest powrócić na wojenną ścieżkę, która poprowadzi ją ku zemście i zagładzie.

Wczytywanie...