viron-wyrocznia

Przygody japońskiego Geralta w końcu trafią na komputery osobiste.

nioh

To szczególnie dobra wiadomość dla wszystkich miłośników gier typu "Dark Souls", gdzie nikt nie patyczkuje się z graczami i nie ma mowy o żadnym trzymaniu za rączkę. "Nioh" został bardzo ciepło przyjęty przez krytykę (88% na serwisie Metacritic), a i przeciętni konsumenci chętnie sięgali po tytuł, co zaowocowało milionem sprzedanych egzemplarzy już dwa tygodnie po premierze.

Produkcja trafi na PC w Kompletnej Edycji, a oznacza to tyle, że oprócz podstawki dostaniemy w pakiecie trzy oficjalnie wydane DLC - "Smok północy", "Niepokorny honor" oraz "Koniec rozlewu krwi". Premiera komputerowej wersji "Nioh" została zapowiedziana na 7 listopada. Gra trafi na platformę Steam, na chwilę obecną nie ma w planach wydania pudełkowej wersji. W rozszerzeniu wieści znajdziecie wymagania sprzętowe.

Komiksy

Kapitan Ameryka: Biały - recenzja komiksu

Dodał: Amaro, poniedziałek, 2 października 2017 · Komentarzy: 0
Kapitan Ameryka: Biały

Co jakiś czas wydawane są komiksy biorące na tapetę historie, które nie są nastawione na akcję, lecz próbują w jakiś sposób poszerzyć wizerunek bohatera. A nic w tym tak nie pomaga jak cofnięcie się do przeszłości herosa.

Tak jak w przypadku innych pozycji wchodzących w skład tzw. kolorowej serii tworzonej przez Jepha Loeba i Tima Sale'a, tak i opowieść zawarta w tomie "Kapitan Ameryka: Biały" koncentruje się w głównej mierze na osobie bohatera i bliskiej mu osoby. O ile jednak w miniseriach poświęconych Daredevilowi, Spider-Manowi czy Hulkowi, mowa była o relacjach z ukochanymi kobietami, tak przy Kapitanie Ameryce scenarzysta Jeph Loeb postawił na zaprezentowanie więzi łączącej Steve'a Rogersa i Bucky'ego Barnesa. Dokonał tego eksponując na pierwszym planie śmierć Barnesa i żal Kapitana po jego utracie.

Kapitan Ameryka zostaje rozmrożony i dowiaduje się, że minęły lata od momentu, w którym zginął Bucky Barnes. Za pomocą retrospekcji tytułowego herosa Jeph Loeb zabiera nas w czasy II wojny światowej, przedstawiając nam początki znajomości Steve'a i Bucky'ego, które - krótko mówiąc - nie robią wielkiego wrażenia.

Kiedy przed mikrofonem staje przedstawiciel Bethesda Softworks jest jasne, że prędzej czy później padnie pytanie o kontynuację serii "The Elder Scrolls". W końcu to sztandarowa marka studia i świat, który pokochało miliony graczy. Choć Pete Hines informował jakiś czas temu, że na kolejny epizod sagi sobie jeszcze trochę poczekamy, a prace nad szóstą częścią nawet nie ruszyły, to pytanie o potencjalną datę premiery wraca jak bumerang. Milczenie i zbywanie tematu irytuje fanów, jednak przedstawiciel studia daje jasno do zrozumienia, że tego typu krytyka nie zmieni obranych wcześniej planów.

the elder scrolls

- Jesteśmy świadomi krytyki, ale nie pozwalamy, aby wpływała ona na nasze przedsięwzięcia. Przede wszystkim zamierzamy podejmować działania, które, jak uważamy, są najlepsze dla naszych gier, ponieważ to wszystko nad czym mamy pełną kontrolę - tłumaczy Pete Hines.

Komiksy

Wiedźmy - recenzja komiksu

Dodał: Amaro, niedziela, 1 października 2017 · Komentarzy: 0
Wiedźmy

Stephen King rekomenduje swym nazwiskiem wiele dzieł popkultury - jedne są lepsze, inne gorsze, ale trafiają się pozycje, które równie dobrze mógłby napisać on sam. Jedną z nich są "Wiedźmy" Scotta Snydera, Jocka i Matta Hollingswortha.

Scotta Snydera można cenić za wysoką płodność twórczą i szerokie zróżnicowanie swoich utworów, lecz nie braknie też głosów, że miewa wyraźne spadki formy właśnie na skutek ogromnej liczby projektów. Do której grupy byśmy nie należeli, i tak trzeba docenić scenarzystę, który w "Wiedźmach" ponownie sięga po horror. Nie jest to pierwsze spotkanie Snydera z tym gatunkiem, ponieważ to on dał komiksowemu światu świetną serię zatytułowaną "Amerykański Wampir". Rozbudzone tym faktem nadzieje wobec "Wiedźm" nie okazały się próżne - to kawał wyśmienitej historii.

Do miasteczka Litchfield w New Hampshire sprowadza się rodzina Rooksów, która w ten sposób próbuje zostawić bolesną przeszłość za sobą. Nie mija wiele czasu, nim przekonają się, że i w nowym miejscu nie dane im będzie zaznanie spokoju - z okolicznych lasów obserwuje ich coś nienaturalnego.

Bękarty z Południa: Powrót do domu

W trzecim tomie "Bękartów z Południa" tempo wydarzeń nadal jest dość powolne. Twórcy komiksu skupiają się na rozwinięciu postaci, w tym takich, które w poprzednich odsłonach pojawiły się zaledwie na chwilę. Mogę się mylić, ale wygląda na to, że główny scenarzysta komiksu, Jason Aaron (Jason Latour odpowiada za treść tylko jednego rozdziału), kładzie fundamenty pod zbliżającą się konfrontację bohaterów.

Narrację w każdym rozdziale prowadzi inna postać - zaczynając od szeryfa, a kończąc na córce Earla Tubba. Jako że w przeważającej części są to mało nam znane osoby, ich losy od razu budzą zainteresowanie. Ważne tu jest, że każdy charakter został starannie przygotowany i w jakiś sposób się wyróżnia. Ktoś się boi kary za swoje postępki, inny postanawia nawrócić agresywnego przestępcę pracującego dla trenera Bossa, pojawia się też tajemniczy łucznik preferujący życie w lesie. To zbiór ciekawych i różnorodnych osobowości, które mogą odegrać istotną rolę w przyszłych wydarzeniach.

Wiele przesłanek wskazuje na to, że obserwujemy ważnych bohaterów. Zarysowywane zostają ich przekonania, obecne życie i chęć zmiany - a jeśli do niej dojdzie, to trener Boss będzie miał przechlapane.

Fallout

Pierwszy Fallout dostępny za darmo!

Dodał: Tokar, sobota, 30 września 2017 · Komentarzy: 0

Nie oszukujmy się, kto chciał, ten raczej dawno kupił, gdyż produkcja pojawiała się często w różnorakich tanich edycjach lub jako dodatek do branżowych pism (sam posiadam chyba z trzy egzemplarze), więc taka oferta powinna tylko kręcić osoby, które naprawdę mocno wahały się z zakupem... ale jak dają, to żal nie brać. Choć drugiej strony wspomniana wersja została przystosowana do współczesnych systemów operacyjnych, więc jeżeli chcecie pozwiedzać postapokaliptyczne pustkowia na swojej nowoczesnej bestii, to lepszej okazji już raczej nie będzie.

fallout

Legendarna produkcja i pozycja obowiązkowa każdego mieniącego się fanem komputerowych gier fabularnych, dostępna jest za darmo na platformie Steam. Wystarczy jedynie posiadać tam konto i do jutra przed godziną 9:00 przypisać grę do swojej biblioteki, która zostanie w niej na zawsze. To wszystko, kilka kliknięć, więc na co jeszcze czekacie?

Jeżeli oczekiwaliście jakichś wstrząsających informacji związanych z serią "Diablo" w związku ze zbliżającym się BlizzConem, to możecie przestać marzyć. Przedstawiciele studia postanowili błyskawicznie uciąć jakiekolwiek spekulacje i stwierdzili wprost, że nie planują w najbliższych tygodniach jakichś większych zapowiedzi łączonych z uniwersum Sanktuarium.

diablo

"O ile gra będzie dostępna na hali, to nie mamy w harmonogramie żadnych zapowiedzi. Przyjdzie na to czas w przyszłości, lecz ten jeszcze nie nadszedł" - głosi oficjalne oświadczenie developerów.

"Prosimy o cierpliwość. Nadciąga łatka 2.6.1, a patrząc dalej za horyzont, pracujemy ciężko nad przyszłością serii i badamy potencjalne drogi jej rozwoju. Nasze oddanie dla tego świata pozostaje niezachwiane, jest jasne jak Wysokie Niebiosa oraz intensywne niczym Ognie Piekielne. Jesteśmy podekscytowani perspektywą rozwoju tej marki".

Szkoda, ale jeżeli faktycznie nie ma jeszcze dobrego pomysłu na coś nowego, to lepiej się nie śpieszyć. "Diablo III" czy też DLC z klasą Nekromanty były raczej chybionymi projektami. BlizzCon, czyli cykliczne święto społeczności fanów studia Blizzard, odbędzie się w dniach 3-4 listopada.

Mimo że nie robi w "holiłódzie".

Choć Bethesda zdaje się marginalizować sukcesy, jakie odniósł Obsidian przy pracach nad "Fallout: New Vegas" i raczej nie zanosi się, aby oba studia kiedykolwiek w przyszłości miały jeszcze tak otwarcie współpracować, to gigant z Rockville co jakiś czas lubi implementować pomysły, na które siedem lat temu wpadli chłopcy ze słonecznej Kalifornii. Jednym z takich dokonań jest tryb "Jestem hardkorem", z którym po raz pierwszy spotkaliśmy się właśnie na postapkaliptycznych pustkowiach Nevady. Opcja sztuki przetrwania pojawiła się później w "Fallout 4", a już niedługo jej rozszerzoną wersję będziemy mogli podziwiać w "The Elder Scrolls V: Skyrim".

skyrim

Tryb survivalowy zmusi nas do skupienia się na podstawowych aspektach życiowych naszego herosa. Konieczne będzie zadbanie o odpowiednie pożywienie czy ubiór. Dokładnie - oprócz walki z głodem czy zmęczeniem, zostaniemy postawieni przed wyzwaniami związanymi z warunkami atmosferycznymi. Koniec z lataniem z gołym tyłkiem po mroźnych pustkowiach. Pojawią się również zupełnie nowe choroby, a te znane będą jeszcze bardziej wyniszczające.

gdy zapłaczą cykady - księga marnowania czasu

Poprzednie tomy "Gdy zapłaczą cykady" rozgrywały się w tym samym czasie i rozpoczynały się w podobny sposób - w wiosce Hinamizawa dochodziło do niewyjaśnionych śmierci i zaginięć, o czym dowiadywał się główny bohater. Ciąg dalszy w każdej z trzech odsłon wyglądał różnie. "Księga marnowania czasu" prezentuje już inne wydarzenia - pokazuje moment przed pojawieniem się osławionej klątwy (o ile to klątwa), moment, gdy trwały jeszcze protesty przeciwko wybudowaniu tamy.

Tę przeszłość śledzimy z perspektywy nowej postaci - jest to Mamoru Akasaka, który zostaje przysłany w celu zbadania, czy mieszkańcy Hinamizawy nie są zamieszani w porwanie wnuka ministra infrastruktury. Na swojej drodze spotyka Rikę Furudę. Rika pojawiła się w poprzednich księgach, lecz wtedy była starsza i nie mieliśmy okazji bliżej jej poznać. Umożliwia to dopiero "Księga marnowania czasu", aczkolwiek nie w szczególnie dużym zakresie - udziela się niewielki niedosyt.

Manga zyskuje już przez sam fakt, że przedstawia inne zdarzenia - a przy tym łączą się one z wątkami "Gdy zapłaczą cykady" oraz dodają nowe informacje o sytuacji w Hinamizawie.

Komiksy

Chew: Międzynarodowy smak - recenzja komiksu

Dodał: Amaro, poniedziałek, 25 września 2017 · Komentarzy: 0
Chew: Międzynarodowy smak

Niełatwe jest życie cybopaty - osobnika doświadczającego mentalnych odczuć podczas jedzenia - ale można je utrudnić jeszcze bardziej. Wystarczy pałający nienawiścią szef.

Po pierwszym tomie zasadne było oczekiwanie, że główny bohater, detektyw Tony Chu, dostanie nowego partnera. I owszem, dostał, ale zupełnie innego niż można było się spodziewać - oto Tony na powrót będzie musiał współpracować ze swoim starym znajomym, Johnem Colby'm. Czy będzie on obwiniał Tony'ego o utratę części twarzy, którą obecnie zastępuje mu zaawansowana technologicznie proteza? Na domiar złego panowie natrafiają na dziwną potrawę w smaku przypominającą zakazany w USA drób, lecz powstałą z czegoś zgoła innego. Czy rozpoczynający prywatne śledztwo Chu poradzi sobie ze sprawą?

Przy okazji recenzji pierwszego tomu narzekałem na nieco niewykorzystany potencjał przedziwnej rzeczywistości, w której na skutek ptasiej grypy drób jest dobrem nielegalnym. W drugiej odsłonie o podtytule "Międzynarodowy smak" John Layman nie odmalowuje może szerszej sytuacji w Stanach Zjednoczonych, ale prowadzi fabułę poza ich obszar. Takie rozwiązanie zapewniło różnorodność lokacji, w których rozgrywa się akcja, a na dodatek pozwoliło nakreślić bardziej rozbudowaną intrygę i pokazać, że jurysdykcja FDA nie sięga wszędzie.

Wczytywanie...