Prima Aprilis to dzień żartów i żarcików. W przypadku publikacji często może to oznaczać rozmaite fake newsy, ale przekazywanie nieprawdziwych informacji nie jest czymś co lubię, więc może spróbujmy w inną stronę? Co powiecie na kilka słów o grach, których już nie ma?
Wybory gry roku na Steamie są czymś, co zawsze przykuwa moją uwagę. Niekoniecznie mam dość wielu rekomendowanych faworytów z każdego rocznika, by wypełnić wszystkie kategorie, ale możliwość ujrzenia jakie pozycje dostają się do finałów w każdej z nich i które w końcu otrzymają statuetki to przydatna opcja. Jest to też dobry sposób na wyczajenie ciekawych pozycji do późniejszego własnoręcznego ich sprawdzenia. Była to jedna z głównych rekomendacji, kiedy postanowiłem dołączyć do swojej biblioteki grę "Dispatch". A teraz, mogę sobie pozwolić na chwilę przemyśleń.
Biorąc pod uwagę, jak na dzisiejszym rynku gier prezentują się produkcje spod sztandaru RPG-ów, dość łatwo zapomnieć, iż ich początkiem były proste gry tekstowe, w których kolejnym linijkom tekstu towarzyszyła wyłącznie wyobraźnia gracza. Jednak wiedza ta nie odeszła w zapomnienie, czego dowodem jest świeżo wydana "Saga & Seeker".
"Trails in the Sky 2nd Chapter" zostało oficjalnie zapowiedziane na ten rok już chwilę temu, a że jest to mało czasu, twórcy udostępniając nowe materiały muszą zarówno podtrzymać zainteresowanie graczy, jak i zapewnić że zdołają wywiązać się ze swych obietnic. Tak więc możemy nacieszyć się nowym trailerem.
Choć Visual Novele stanowią raptem cząstkę mojej biblioteczki gier, to w dalszym ciągu są to pozycje, przy których spędziłem niemało czasu. Gry z tej kategorii zapewniły mi niejedną godzinę dobrej zabawy przy zgłębianiu ich fabuły, okraszonej pięknymi grafikami i zapadającą w pamięci ścieżką melodyczną. Zaś niekwestionowanym królem w tej dziedzinie – według mojej opinii – jest kanadyjskie studio PixelFade. Stworzone przez nich światy i postacie należą do moich ulubionych spośród tych, które poznałem na swej ścieżce gracza. Można zatem zrozumieć, czemu tak zasmuciła mnie wiadomość o zakończeniu przez nich działalności.
Tworzenie nowych gier zawsze jest okazją, w ramach której twórcy mogą i muszą wykazać się pomysłowością oraz koncepcjami, które przyciągną uwagę graczy. Dlatego łączenie sprawdzonych rozwiązań w nowatorski sposób może prowadzić do naprawdę ciekawych efektów. Jednak takie rozwiązania też warto poddać weryfikacji, w związku z czym powstała koncepcja wersji demonstracyjnych. A dziś w związku z tym chcę zwrócić waszą uwagę na grę "Kingdom Loop".
O remake'u drugiej odsłony z serii "The Legend of Heroes" wiedzieliśmy już od chwili, gdy pierwsi YouTuberzy ukończyli "1st Chapter". Sam snułem rozważania w tym temacie, które jakiś czas temu zostały ugruntowane przez raporty Falcomu. Teraz jednak całość nabiera oficjalnego tytułu – mianowicie, wypuszczony został pełnoprawny trailer dla "Trails in the Sky 2nd Chapter".
Twórcy gry idą śmiało z duchem czasu. A ponieważ katastrofa klimatyczna wisi nad nami jak miecz Damoklesa, na topie jest recykling, oszczędność surowców i przetwórstwo wtórne. Obawiam się jednak, że ta szlachetna idea zupełnie nie powinna dotyczyć treści cyfrowych. A już na pewno nie w takiej formie, w jakiej serwuje nam ją DLC do "Bannerlorda" ochrzczone "War Sails".
Przecież to już było! I to nie byle gdzie, ale w tej samej serii, bo to przecież na bazie znakomitej modyfikacji do "Warbanda" o nazwie "Brytenwalda", powstało płatne, oficjalne DLC "Viking Conquest". Znajdowały się w nim okręty, bitwy morskie, nowe frakcje i cały ten modny w tamtym czasie wikiński klimat. Było to wówczas świeże i nowe dla głównego cyklu. Tymczasem po powtórzonych (choć w podrasowanej formie) motywach "Warbanda" w podstawowym "Bannerlordzie", dokładnie ten sam sam odgrzewany kotlet serwuje nam "War Sails". O ile sam "Bannerlord", pomimo wszystkich swoich wynaturzeń, posiadał oryginalność i nowe systemy, to już recenzowane tu DLC powinno stanowić zawartość podstawową gry. Dobrze znany standard branży gamingowej: dodać coś, co powinno być w podstawce, jako płatny element. Dodane zostają zasadzie tylko okręty, nowa, morska frakcja Nordów (bo przecież nie mogło ich zabraknąć) oraz kilka przybrzeżnych wiosek, a także idąca za tym przebudowa mapy. Reszta to znana mapa Calradii, na której teraz… dodatkowo pływa się łódką.
Jest dobrze i źle zarazem, czyli rzecz o najnowszej odsłonie serii "Mount & Blade"...
Zacznę swoją opinię prowokacyjnie, ale w sposób uzasadniony, o czym za chwilę czytelnik się przekona. "Bannerlord" to niestety, z przykrością muszę stwierdzić, abominacja i wynaturzenie właściwego tworzenia gry. Poziom trudności nie stanowi wyzwania, a jest frustracją. Jest tak, ponieważ wyzwaniem jest coś, co należy przezwyciężyć. Dobrze tym zarządza chociażby seria Dark Souls, która potrafi dać graczowi w skórę, ale wynagrodzić mu to satysfakcją z rozgryzienia postawionego problemu.
Gala Game Awards 2025 przyniosła ze sobą wiele wyborów i zapowiedzi. Przyznane nagrody zapewne zaskoczyły niejednego, zaś wielu miało prawa do rozczarowania. Jednak równie ciekawe okazały się wiadomości na temat nowych gier w fazie produkcji. Uniwersum Warhammera 40:000 może się poszczycić kilkoma naprawdę dobrymi tytułami na przestrzeni ostatnich lat, a od czasu gdy wersja fantasy pojawiła się w serii Total War, wielu dumało nad tym kiedy będzie kolej na jej futurystyczną siostrę. Zaś dziś pytania te spotkały się z odpowiedzią.