assasin's creed: odyssey

Mało kto nie słyszał o "Assassin’s Creed". Seria gier o zabójcach walczących o wolność i wolną wolę zyskała sporo fanów, kolekcję książek i film pełnometrażowy. Dzieła ze wszystkich tych odmian miały swoje wzloty i upadki. Gdzie wypadnie umieścić ostatnie literackie dzieło spod znaku ukrytego ostrza – "Assassin's Creed: Odyssey"?

Starożytna Grecja. Kraina bogów i ludzi, filozofów i wyroczni. Oto świat pogrążony w wojnie peloponeskiej, w którym przyszło żyć Kassandrze. Wygnana z domu za przeciwstawienie się woli wyroczni i władców Sparty wiedzie żywot najemnika w nadmorskiej prowincji. Jej dni przepełniają drobne, często szemrane zadania i użeranie się z miejscowymi rzezimieszkami. Trwa to do dnia przybycia tajemniczego nieznajomego. Ten zaś oferuje jej niewyobrażalne bogactwa w zamian za pozbycie się człowieka odpowiedzialnego za to, co ją spotkało, a któremu nigdy nie wybaczyła. Nieświadoma tego, co ją czeka, udaje się w podróż, w wyniku której przyjdzie jej rozpocząć walkę. Stawką jest nie tylko wynik wojny między Atenami a Spartą, lecz także los całej ludzkości.

ostatni rozkaz

Wydawnictwo Uroboros oddaje w nasze ręce "Ostatni rozkaz", czyli trzeci tom wieńczący Trylogię Thrawna. Legendarny imperialny dowódca wciela w życie swój finałowy plan, co zwiastuje kłopoty dla sił Nowej Republiki. Czy ostatnia intryga zakończy się zniszczeniem znienawidzonego wroga?

Fani Gwiezdnych wojen mają powody do zadowolenia, bowiem na polskim rynku ląduje kolejna książka z ich ulubionego uniwersum. Tym razem jest to "Ostatni rozkaz", którą w 1993 roku napisał Timothy Zahn. Mamy do czynienia z bezpośrednią kontynuacją "Ciemnej strony mocy". Chociaż Imperium dobre czasy ma dawno za sobą, to Thrawn zbiera resztki sił i planuje zagładę niedawno odrodzonej Nowej Republiki. Ma do dyspozycji zarówno katańską flotę, jak też armię klonów, ale to wrodzona przebiegłość oraz zmysł strategiczny sprawiają, że staje się śmiertelnym zagrożeniem. Rodzeństwo Skywalkerów nie zamierza zasypywać gruszek w popiele, bowiem stawką jest przetrwanie demokracji. Luke wyrusza odkryć źródło sklonowanej armii, podczas gdy Mara Jade na Corousant powoli dochodzi do siebie po starciu z katańską flotą. Nie wolno jednak zapominać, że po stronie Thrawna stoi także Joruus C’Baoth, czyli mistrz Mrocznych Jedi. Tylko ścisła współpraca użytkowników Jasnej Strony sprawi, że szalony klon będzie musiał zrezygnować ze swoich ambitnych planów.

Za lekko ponad 300 stron w miękkiej oprawie, stanowiące podroż do rozszerzonego świata Star Wars, boleśnie skasowanego przez nowych właścicieli marki, przyjdzie nam zapłacić 49.99 PLN.

Komiksy

Promocja na serię Deadly Class

Dodał: krzyslewy, środa, 14 sierpnia 2019 · Komentarzy: 0

Informacja prasowa

W sklepie wydawnictwa Non Stop Comics pojawiła się promocja na serię "Deadly Class" Ricka Remendera i Wesa Craiga. Promocja potrwa do niedzieli 18 sierpnia.

deadly class

Na czas jej trwania każdy z tomów można zakupić z rabatem 40-procentowym (czyli za 27 zł), zaś pakiet obydwu części z rabatem 45-procentowym (za około 49 zł). Jeśli zastanawiacie się, czy warto, to odsyłam was do recenzji: pierwszego tomu, "1987 Reagan Youth", i drugiego, "1988 Dzieci czarnej dziury".

Komiksy

Hawkeye #5: Odmieniony – recenzja komiksu

Dodał: krzyslewy, poniedziałek, 12 sierpnia 2019 · Komentarzy: 0
hawkeye: odmieniony

Jeff Lemire stanął przed trudnym wyzwaniem – musiał zastąpić Matta Fractiona na stanowisku scenarzysty "Hawkeye'a". Wcale nie łatwiej miał nowy rysownik, Ramón Pérez, który z kolei zmienił Davidę Aję. Poprzedni duet stworzył bowiem cztery tomy komiksu uważanego dziś za jedną z najlepszych serii Marvela, mającą lekki ton, dystans do historii wykorzystującej nieraz znane schematy (jak postać femme fatale) i kameralność.

"Odmieniony" to pierwszy z dwóch albumów Lemire'a i Péreza. Obawy na bok – panowie starają się zachować charakter poprzedników i robią to całkiem dobrze. W najlepszych chwilach zmiana twórców jest ledwie zauważalna. Dwójka bohaterów, Clint i Kate, w trakcie walki droczy się ze sobą, a wydarzenia układają w dramat o wychowaniu i szukaniu rodziny. Jest większy, nadnaturalny wątek, mniej pasujący do tradycyjnych misji Hawkeye'ów, ale za to sceny z nim zostały zgrabnie połączone z retrospekcjami.

Akcja rozgrywa się dwutorowo. Ze scen z dzieciństwa Clinta przechodzimy do teraźniejszych zdarzeń – i tak na zmianę przez cały komiks. Obie linie czasowe różnią się przede wszystkim ilustracjami. W przypadku historii dziejącej się teraz Pérez próbuje naśladować minimalistyczny styl Davida Aji, zaś przeszłość ukazuje już w akwarelowych rysunkach, po swojemu. Scenarzysta tematycznie i nawet niektórymi tekstami wiąże te dwa czasy. W zasadzie czytelnik otrzymuje genezę starszego z Hawkeye'ów, Clinta.

Czekanie na kolejny sezon serialu "Expanse" z pewnością będzie przyjemniejsze dzięki wydawnictwu Mag, które pokazało oficjalną okładkę szóstej odsłony serii, noszącej tytuł "Prochy Babilonu". Co tym razem nawyczyniał James Holden i jego niepokorna załoga?

prochy babilonu,expanse

Odpowiedź znają nabywcy anglojęzycznego wydania, jednak Mag stopniowo tłumaczy i posyła do sprzedaży tę nagradzaną serię. Tym razem pokazano okładkę szóstego tomu, zatytułowanego "Prochy Babilonu", za którą ponownie odpowiada niezawodny artysta ukrywający się pod pseudonimem Dark Crayon. To właśnie on stworzył grafiki zdobiące polskie wydania m. in. "Hyperiona", "Endymiona" czy "Skrzydeł nocy" w ramach serii "Artefakty".

opowieści z meekhańskiego pogranicza

Jeśli tęsknicie za burzliwym światem meekhanskiego pogranicza, to na pewno ucieszy was dostępne za darmo opowiadanie Roberta M. Wegnera. "Jeszcze może załopotać" pełni rolę materiału promocyjnego, ale sama objętość sprawia, że warto poświęcić mu kilka chwil.

Seria opowiadań z meekhańskiego pogranicza cieszy się w naszym kraju dużym zainteresowaniem, co dodatkowo cieszy, bowiem autor jest Polakiem. Twórczość Wegnera doczekała się nagrody im. Janusza A. Zajdla, zaś cały cykl składa się w tym momencie z pięciu książek. Jest okazja, by powrócić do tego świata, bowiem udostępnione za darmo opowiadanie "Jeszcze może załopotać" liczy sobie blisko 80 stron, przedstawiając nam heroiczną walkę cesarza z najeźdźcą, który pragnie zagłady Imperium Meekhańskiego.

Wydawca całego cyklu, czyli Powergraph, ma w tym rzecz jasna swój cel, dodatkowo kusząc nas konkursem z atrakcyjnymi nagrodami. Dostępne są aż trzy kategorie: grafika, slogan oraz cosplay. Każda z nich rzecz jasna musi być powiązana z cyklem, ale jedynie w przypadku sloganu obowiązuje limit trzech nadsyłanych prac od tego samego autora. Jeśli zachwycimy konkursowe jury w ramach którejś (bądź nawet wszystkich) kategorii, to czekają na nas nagrody, w tym także te o charakterze pieniężnym.

Trzeba się pospieszyć, bowiem termin nadsyłania swoich prac upływa 16 października i później pozostaje jedynie liczyć na sukces.

Komiksy

Promethea – recenzja komiksu

Dodał: krzyslewy, piątek, 9 sierpnia 2019 · Komentarzy: 0
promethea

Alan Moore to w dzisiejszych czasach gwarant jakości. "Promethea" potwierdza klasę tego twórcy – nie jest co prawda komiksem łatwym i dla każdego, ale wielu czytelników powinno docenić intertekstualną grę i opowieść o sile wyobraźni – a przy tym czerpać przyjemność z lektury.

Studentka Sophie Bangs pisze pracę dyplomową poświęconą postaci Promethei, występującej w różnych tekstach kultury. Niewinna ciekawość sprowadza na dziewczynę niebezpieczeństwo – zostaje zaatakowana przez mroczny twór. To jednak pozwala jej poznać prawdę na temat Promethei i stać się... jej nowym wcieleniem.

Komiks otwiera tekst Alana Moore'a o historii Promethei. To bardzo ważny początek, bo z niego wyrasta zamysł na tytułową bohaterkę, która jest żyjącą opowieścią. Przeistaczać się w Prometheę mogą ludzie mający z nią określony związek – np. artyści wkładający w tworzenie tej postaci cząstkę siebie. Rozwinięcie tej koncepcji, zanurzanie się w przeszłość i przedstawianie wizji obejmującej drogę ludzkości od stworzenia po koniec świata zajmuje cały pierwszy tom.

jessica jones: wyzwolona!

Jessica Jones prowadzona przez Bendisa powraca już w trzeciej serii. "Alias" przedstawiał jej zmagania z przeszłością i kolejne prowadzone śledztwa, a "Puls" ukazywał już spokojniejsze życie kobiety, niekoniecznie z nią samą na pierwszym planie. Album "Wyzwolona" jest zaś nowym początkiem – i co ważniejsze, w zasadzie powrotem do korzeni.

Bohaterka wychodzi z więzienia – tak, z więzienia. Zdawało się, że Jessica zdążyła ustabilizować swoje życie, ale w ostatnim czasie coś się zmieniło. Jej relacje z mężem, Lukiem Cage'em, są skomplikowane, a agencja detektywistyczna zostaje na nowo otwarta. Pierwsze śledztwo zapowiada się bardzo ciekawie, ale to nie będzie jedyna sprawa, jaką w tym tomie zajmie się protagonistka.

"Wyzwolona!" w dużym stopniu przypomina "Alias", bowiem Jessica znajduje się w podobnej sytuacji, co kiedyś – praca detektywa ma być dla niej ucieczką od problemów w życiu prywatnym. Lekturę napędza pytanie, co się stało, i tu pojawia się pierwszy zgrzyt – odpowiedź wcale nie jest taka przekonująca. Bendis stosuje kliszę, dzięki której nie musi wracać do autodestrukcyjnej bohaterki, a jednocześnie może dodać jej nowych kłopotów.

the goon. tom 2

W pierwszym tomie "The Goon" było zabawnie, było też poważnie – ale dopiero w drugim pojawiają się sławetne wydarzenia, które wywarły tak duży wpływ na Zbira.

Wcześniej mamy inne historie, może mniej poruszające, ale czy pozbawione dramatyzmu? Wydaje mi się, że trochę się o tym zapomina, że "The Goon" owszem, jest popkulturową rozrywką o gangsterze walczącym z zombie, lecz autor udowadniał już, iż skrywa się za tym więcej. Opowieść "Chinatown i tajemnica Pana Wickera" traktuję jako podsumowanie drogi łączącej czarny humor z powagą, następną i nieostatnią cegiełkę w charakterystyce Zbira.

Za podobną cegiełkę można uznać także pierwsze strony dotyczące futbolu. Tu też rozwój wydarzeń okazuje się smutny, choć wątek nie zostaje zwieńczony odpowiednio mocnym akcentem. Liczyłem na więcej, a historia raczej spływa po czytelniku, w przeciwieństwie do "Chinatown...". A że futbolowe sprawy mogą zainteresować laika jestem przekonany, wystarczy wspomnieć o "Bękartach z Południa" Jasona Aarona – jednak tam tworzą one główną treść.

Słoneczna loteria

Słoneczna loteria – recenzja książki

Dodał: Jezid, poniedziałek, 5 sierpnia 2019 · Komentarzy: 0
słoneczna loteria

Najlepszym zabezpieczeniem przed dyktaturą jest ślepy los, który daje i odbiera władzę. Łowy, sformalizowane polowanie na Lotermistrza, gwarantują, że idiota nie będzie jej sprawował zbyt długo. To kluczowy fragment oficjalnej ideologii panującej w świecie "Słonecznej loterii" Philipa K. Dicka. Czytelnicy spodziewający się drugiego dna nie będą zawiedzeni. Tych, którzy mają za sobą lekturę innych powieści tego autora, muszę nieco zmartwić, bowiem trzeciego czy czwartego dna w tej powieści nie znajdą.

Główny bohater, Benteley, nie jest – delikatnie powiedziawszy – nazbyt wyraziście nakreślony. Podobnie ma się sprawa z antagonistami: Verrickiem i Moorem oraz kluczowym, archetypicznym przedstawicielem starej, dobrej Ameryki – Cartwrightem. To postacie z komiksu, czytelnik musi sam dopełnić obrazu. Liczne fabularne zwroty i opisy sytuacji są – nie ma co ukrywać – naiwne. Sugestia, że "zbawienie" ludzkości jest możliwe tylko dzięki kontaktowi z Obcymi powinna przygnębiać, ale zakończenie daje nadzieję.

To prosta historyjka ze społecznym, wręcz publicystycznym przesłaniem. Autor piętnuje konsumpcyjne rozpasanie, głupotę bliźnich i wyrzekanie się wolności dla iluzorycznego bezpieczeństwa. Większość ludzi (czytaj: rejestrowani, bo są jeszcze niery) z własnej woli stała się lennikami władzy lub Wzgórz (korporacji) i zrezygnowała z gry. Lojalność jest jednak pułapką, a odosobnione moralne skrupuły nie są rozumiane, są wręcz karane ze względu na niezgodność z prawem. Dick tak widział Amerykę lat 50. Ciekawe, co napisałby o naszych czasach.

Wczytywanie...