szczury_wroclawia_kraty
jaksa. bieg idzie za mną

Fabryka Słów jest znana na polskim rynku. Tytuły tego wydawnictwa słyną z dobrej jakości ilustracji i ponurego klimatu. "Jaksa. Bies idzie ze mną" pióra Jacka Komudy doskonale pasuje do tego opisu. Nowe uniwersum zapoczątkował zbiór luźno powiązanych ze sobą opowiadań. Tutaj mamy do czynienia z początkiem spójnej historii.

Królestwo Lendii było niegdyś dumnym królestwem, panował w nim spokój i wiara we Wszechojca. Wszystko jednak się zmieniło wraz z najazdem barbarzyńskich Hungurów. Po porażce w bitwie na Rabym Polu kraina wpadła w ręce brutalnych koczowników, zdrajców i chłopskich buntowników, którzy pragnęli wrócić do czczenia starych, mrocznych bóstw. Niedobitki wielkich wojowników i ich rodzin musiały szukać schronienia w nieprzyjaznych puszczach. Wśród nich znalazł się Jaksa – chłopak, który przez czyny swojego ojca już ma wrogów. Dziecko w tej batalii pozornie jest bez żadnych szans, ale kolejne przygody pokazują, że sprzyja mu los – kapryśny sprzymierzeniec, u którego boku kroczy śmierć.

Od razu rzuca się w oczy mroczny klimat. Styl Komudy jest rozpoznawalny, a jego historyczne wykształcenie i edukacyjne zapędy są wyraźne. W wydarzeniach łatwo odnaleźć pierwowzory – najazd Mongołów na Europę i reakcję pogańską w XI-wiecznej Polsce. Swoje dodają również siły nadprzyrodzone. Nie występuję tu magia w klasycznym tego słowa znaczeniu. Zamiast tego mamy okazję zobaczyć w akcji szamanów parających się mrocznymi rytuałami oraz potępionymi duchami i stworami, zesłanymi, by dręczyć wrogów i zwykłych ludzi.

deadly class: 1987 regan youth

Hogwart dla zabójców

Czytam "Szarą siostrę", kontynuację "Czerwonej siostry". Sprawia mi to trochę radości, bo uwielbiam motyw szkoły, który od czasów "Harry'ego Pottera" nieustannie kojarzy mi się z Hogwartem. W książce zamiast Hogwartu jest klasztor Słodka Łaska. W przerwie sięgam po komiks, pierwszy tom "Deadly Class". Główny bohater, Marcus, błąka się bezdomny, ponoć zrobił coś poważnego, ale nie wiadomo co. Aż zostaje zwerbowany do... Szkoły Zabójców Kings Dominion. Znowu więc Hogwart, tyle że dla zabójców.

Jednak w pierwszej odsłonie Rick Remender nie tyle eksploruje szkolne sprawy, ile zabiera czytelnika na przejażdżkę po świecie przemocy prezentowaną z perspektywy skrzywdzonych nastolatków. Mimo że wątki są dość typowe dla młodzieżowych pozycji, to mają nieodparty urok, zwłaszcza że całość bez wątpienia powstała z myślą o dorosłych, którzy mogą wracać wspomnieniami do własnych doświadczeń. Od pierwszych stron wybrzmiewa wulgarny język, przedstawiający cyniczne podejście do rzeczywistości, a bohaterowie, jakkolwiek by nie patrzeć, szkolą się na morderców – choć zabijanie na razie nie przychodzi im łatwo. Śmierć ma swoją wagę, zarówno w ilustracjach, jak i dla głównych postaci.

małe licho i tajemnica niebożątka

"Małe Licho i tajemnica Niebożątka" książką roku w kategorii literatura dziecięca w plebiscycie portalu lubimyczytac.pl. Akurat przygotowywałam się do pisania recenzji, gdy natrafiłam w sieci na taką informację. Z jednej strony to duże wyróżnienie, a i niewątpliwie reklama dla książki – nie ma chyba w polskim internecie drugiej tak popularnej witryny poświęconej literaturze. Z drugiej – nie wszystko, co popularne, jest dobre i nie każdemu plebiscytowi można ufać. Rzut oka na zwycięski tytuł w kategorii fantastyka i każdy według własnych upodobań może dokonać osądu. Ale już bez złośliwości. Warto sięgnąć po niepozorną książeczkę od Marty Kisiel czy nie warto?

Czy to bajka, czy nie bajka... Teoretycznie opowieść powstała z myślą o młodym czytelniku, ale nie mam złudzeń: w pierwszej kolejności do księgarń pobiegli zupełnie dorośli fani "Dożywocia" i "Siły niższej" (tacy jak ja). Wszak już sam tytuł sugeruje, że można liczyć na pojawienie się starych znajomych. Co prawda tym razem pałeczkę przejmuje młode pokolenie, lecz mimo wszystko miło jest pozaglądać w znajome kąty, nawet jeśli tym razem rolę oprowadzającego objął inny bohater. Ale dla jasności – znajomość wspomnianych wcześniej historii ułatwia rozeznanie się w rzeczywistości i pozwala dostrzec pewne smaczki, jednak nie jest niezbędna do zrozumienia i czerpania radości z lektury "Małego Licha...".

the goon

Miłośnicy zbiorczych wydań komiksów w ostatnim czasie nie mogą narzekać na brak wyboru. Ważne serie regularnie są wydawane w grubych tomach, czego przykładem jest również "The Goon" wydany przez Non Stop Comics. Pierwsza odsłona z pięciu to około 450 stron w twardej oprawie.

Tytułowy bohater, Zbir, stoi na drodze Kapłanowi Zombie, który za pomocą swoich nieumarłych chce przejąć kontrolę nad terenami gangstera Labrazia. Eric Powell, scenarzysta i twórca rysunków, miesza tu różne konwencje – przede wszystkim horror, czarną komedię i porachunki gangsterskie.

"The Goon" potrafi zachwycić już od pierwszych stron. Nie dotyczy go zasada, że twórca musi się rozkręcić, a czytelnik potrzebuje czasu, żeby rozgościć się w jego świecie. Te przerysowane, pełne elementów grozy historie od razu wkręcają, bawią i interesują. Nie sposób nie zapałać sympatią do duetu bezkompromisowych bohaterów z zasadami, którzy z kolejnych kłopotów wychodzą cało i całkiem szybko odsłaniają przed czytelnikiem swoją przeszłość. Dawne wydarzenia potrafią wiele powiedzieć także o antagoniście, Kapłanie Zombie, chorobliwie pożądającym śmierci Zbira niczym Gargamel zdobycia smerfów.

Wydawnictwo Rebis w najbliższym czasie wystartuje z nową, długo wyczekiwaną serią. To "Wehikuł czasu", który ma zaprezentować czytelnikom klasyki gatunku SF w nowym wydaniu.

wehikuł czasu,rebis

Pierwsze książki – "Kwiaty dla Algernona" i "Koniec dzieciństwa" – ukażą się pod koniec kwietnia. Wydawnictwo ujawniło okładki ich i dwóch następnych pozycji, noszących tytuły "Aleja potępienia" i "Hiob. Komedia sprawiedliwości". Twórcą okładkowych ilustracji jest Igor Morski, którego Rebis przedstawia jako cenionego artystę. Niemniej za swoją pracę przy "Wehikule czasu" został w sieci bardzo skrytykowany.

all-new wolverine: cztery siostry

Śledzenie komiksowych superbohaterów to niełatwa sprawa. Jednego dnia ogląda się Wolverine'a szlachtującego dziesiątki wrogów, a po krótkim odpoczynku od jego przygód rosomakiem okazuje się kobieta i to w dodatku mająca cztery tylko trochę mniej zabójcze siostrzyczki. I co ciekawe, to się nawet sprawdza.

Główną bohaterką jest Laura Kinney, podopieczna oryginalnego Wolverine'a. W pewnych kręgach, jak chociażby w tajnym korporacyjnym laboratorium, lepiej znają ją jako X-23, nie pierwszy i nie ostatni eksperyment na żywym organizmie. Dzięki pomocy Logana przestała być bezlitosną zabójczynią i jak na bohaterkę przystało, zaczęła ograniczać się do szlachtowania "tych złych". Problem w tym, że wspomniana korporacja nie próżnowała i w efekcie Laura ma cztery siostry. Wszystkim udało się zbiec, tylko co uczynią na wolności, skoro przez działania naukowców nie odczuwają ani empatii, ani nawet bólu?

Oczywiście starsza siostra bierze pod skrzydła uciekinierki, ale kłamstwem byłoby napisanie, że chętnie się na to godzą. Są nieufne, agresywne, kierują się żądzą krwi i zemsty. To element, który Tomowi Taylorowi udało się całkiem dobrze zrealizować, chociaż po opuszczeniu laboratorium ich zdezorientowanie powinno być większe. Można to jednak wybaczyć, skoro najważniejszą rolę odgrywa Laura, robiąca wszystko, aby dziewczyny nie powieliły jej błędów.

odrodzenie: ucieczka do wisconsin

W poprzednich tomach serii "Odrodzenie" dokuczliwe bywało wolne tempo akcji. Wraz z kolejnymi odsłonami opowieść stawała się jednak coraz ciekawsza, a losy bohaterów bardziej angażujące.

Początkowe strony kolejnego albumu nie napawają optymizmem. Garść niezbyt istotnych scen przekazujących wiadome już informacje o bohaterach mogły uśpić czujność, lecz po kilkunastu planszach zaczyna robić się naprawdę interesująco. Zacznijmy od tego, że Dana Cypress zostaje poproszona o pomoc przez FBI, a na dokładkę staruszek Lester spotyka świecącego człowieka. I to dopiero początek atrakcji, bo przecież sporo dzieje się także u bliskich Dany, na czele z jej siostrą i synkiem.

Pod wieloma względami tom czwarty okazał się dla mnie najciekawszym z dotychczasowych. Po raz pierwszy odniosłem wrażenie, że chęć zbudowania pogłębionych postaci i ich skomplikowanych relacji nie zakłóciła dynamiki opowieści. Jednocześnie nie spłaszczono wielowątkowości i najnowsza część błyskawicznie wciąga, a miejscami jest w stanie zaskoczyć. Chociaż mocnych, często brutalnych scen jak dotąd nie brakowało, to właśnie w najnowszej odsłonie kilka z nich szczególnie utkwiło mi głowie. I to nie tylko zasługa wspomnianej brutalności, lecz także Seeleya wykorzystującego potencjał odrodzonych ludzi.

Informacja prasowa

W marcu Non Stop Comics wyda pięć tytułów. Cztery z nich to absolutne nowości, a wśród nich kultowy "Fear Agent" Ricka Remendera, napakowana akcją przygoda ze świata Żółwi Ninja, czyli "Bodycount" z rysunkami Simona Bisleya, czarny kryminał w oparach smolistej muzyki, "Jazz Maynard" oraz przepięknie namalowane włoskie urban fantasy, "Nomen Omen". Jest również kontynuacja "Royal City" Jeffa Lemire'a.

non stop comics
  • Jazz Maynard tom 1: Trylogia barcelońska (13.03.2019)
  • Fear Agent tom 1 (13.03.2019)
  • Wojownicze Żółwie Ninja – Bodycount (27.03.2019)

Informacja prasowa

20 lutego br. do sprzedaży trafiły pierwsze lutowe premiery albumów komiksowych, wśród nowości m.in.:

egmont
  • zbiorcze wydanie słynnej serii czarnych kryminałów z elementami grozy – Plansze Europy. Halloween Blues
  • szósty tom przygód Hellboya – Hellboy: Burza i pasja. Piekielna narzeczona
  • Podniebny Harry. Holywoodland, tom 2 – Hollywood lat 30. XX wieku, pełne filmowych gwiazdek, ale też intryg gotowych zmienić oblicze USA

Już jutro nastąpi premiera dwóch nowych komiksów od wydawnictwa Mucha Comics. Są to kolejne tomy rozpoczętych serii – druga odsłona "Astonishing X-Men" i trzeci "Descender".

mucha comics

Ponadto tego samego dnia pojawi się dodruk 1. tomu "Kick-Assa", który w ostatnim czasie był niedostępny.

Wczytywanie...