Z ósmej edycji Bykonu – stanowiącą zarazem dziesiątą rocznicę wydarzenia – powróciłem cały, zdrów i pełen radości, które postaram się przelać w tę oto relację.

Miejsce:
Po raz drugi Bykon odbywał się w dwóch miejscach: w Zespole Szkół Mechanicznych im. Franciszka Siemiradzkiego oraz w Wyższej Szkole Gospodarki. Względem zeszłego roku, kiedy teraz już byłem lepiej zorientowany gdzie i co jest, przeskakiwanie między atrakcjami z budynku do budynku było już sprawniejsze, choć wymagało dyscypliny jeśli jedna rzecz następowała po drugiej.
Prelki:
Na wprowadzenie do konwentu wziąłem sobie – o ironio – wprowadzenie, a ściślej rzecz biorąc, "Wprowadzenie do świata Atelier Spiczastych Kapeluszy". Prelka w porządku, zarysowująca rozbudowane jak dotąd na gruncie mangi uniwersum, które niedługo otrzyma swoje anime. Entuzjazm we mnie co prawda nie wleciał, lecz to już nie wina wykonania, co konwencji samej historii – to jest jak rozumiem high fantasy w konwencji Harry'ego Pottera, co wspominam dlatego, bo dla wielu może być jednak dobrą polecajką.
Następnie poszedłem się rozczarować. Wszystko już miałem gotowe i zapięte na ostatni guzik by polecieć do Japonii, ażeby powrócić z własną koto-dziewczyną. I wiecie co? Anna "Anitoria" Sobolewska na prelce "Czy w Japonii chodzą po ulicach koto-dziewczynki? Animowany mit a szara rzeczywistość?" powiedziała m.in., że takich bytów tam nie ma. No nie wierzę. Złamane marzenia. No a poza tym, to cóż, autorka wystąpienia w Japonii była, widziała ją i opowiadała o tym, ile w wyobrażeniach o tym kraju mitu, ile zaś faktu. Punkt o tyle dobry, że niby w internecie jak poszukać to by się pewnie coś tam znalazło, bo teraz od tych spraw ekspertem chce być każdy – ale tutaj mamy przynajmniej zweryfikowane źródło.

Potem poszedłem na coś, co zaciekawiło mnie o tyle, że wyglądało na dospawane dość dziwnie do konwentu, a mianowicie: "Warsztaty – Granice tolerancji: o uprzedzeniach i wykluczeniu" robione przez Projekt Społeczny AEqualis, choć mogłem wpaść tylko na godzinę z dwóch tworzących całość. Z uwagi na tematy, jakie przez popkulturę przewijają się już od lat, koncept dawał szerokie pole, choć sytuacja okazała się na miejscu mocno zaskakująca. Tak się bowiem stało, że powstało to w ramach grupy będącej inicjatywą licealistów. Pierwsza połówka była wprowadzeniem w stylu "co jest czym", z notabene bardzo licealnym stylem prezentacji, potem przeszło to w coś bardziej przypominającego rodzaj krótkiego kursu nie bycia bucem w fandomie. To ostatnie, z wiadomego powodu ograniczenia czasowego, mnie ominęło.
A tym, na co tak chciałem pójść, było "Fanserwis w mandze i anime, przekleństwo czy błogosławieństwo", które poprowadził Maciej "Piez na mangi" Płatek. Świetne i interaktywne z głosem publiczności – musiałem na tym być, bo sam poruszam nieraz temat fanserwisowych animców. Widzę szczególną wartość w tym, że zagadnienie fanserwisu jest dla części fanów chińskich bajek niezrozumiałe, a tutaj mieliśmy ewidentne oswajanie i ocieplanie jego wizerunku (tak trzymać!). Tak w ogóle zaś, to wiedzieliście, że są ludzie uważający "Chainsaw Man" za serię dla goonerów?

Niedzielę zacząłem od miejskich legend Japonii i rzeczy około-tematycznych. Spośród wymienionych był to raczej wierzch góry lodowej, najbardziej zapadły w moją pamięć sprawa klątwy czerwonego pokoju oraz przypadek nevada-tan. Była to dobra rzecz na wprowadzenie to tematu i zachęta, by pogrzebać samemu dalej. Impuls zadziałał dobrze i faktycznie zacząłem szukać więcej.
Przymierzam się dalej i nieustannie by w końcu zagrać w "Genshin Impact", choć brak polonizacji boli i odpycha, toteż poszedłem zobaczyć co zaoferuje mi prelka "Czy kolorowo = cukierkowo? – Ciemniejsza strona Genshin Impact". Ujmę to tak: bardzo ciekawy zbiór przykładów z gry, kiedy zadania niekoniecznie odpowiadały aurze kolorowej cukierkowości świata. Przedstawione ze szczegółowością i niuansami... I to jest zarazem – dla mnie – problem. Próg wejścia: trzeba znać tą grę, serio. Wygląda na to, że Sleeping Witch oraz Hex zgłębiły to uniwersum naprawdę szczegółowo.
Panelo-prelekcja "Aj ta A.I"... Mhmm, powiem inaczej, bo bardzo dużo o tym "naprodukowało" się już w internecie. Temat A.I. jest według mnie zbyt przegrzany i mocno rozemocjonowany. Uważam ten postęp, choć będący w rodzaju definicji postępu według Zoltana Chivaya z "Pani Jeziora", za logiczny i nieunikniony. Opór przeciwko A.I., mający pewne słuszności, w rzeczywistości jest zbyt często zjawiskiem klasowym: po raz pierwszy boi się nie ten od łopaty czy kasowania towaru, ale jest tak głośno, bo to oni – a nie kasjerka czy operator łopaty – zwykle są tymi, którzy mają mikrofon/bloga/lajwa. Pięć etapów żałoby według Elisabeth Kübler-Ross obejmuje: zaprzeczenie (np. "To bańka, kiedyś pęknie!"), gniew (np. "Czy ten kamyk na krańcu mapy nie jest AI Placeholderem? Rozpętam dramę na twitterze"), negocjacje, depresję (tego z pewnością można doświadczyć po usłyszeniu od biurwy w pośredniaku propozycji obsługi wózka widłowego) oraz akceptacja. Zastanawiam się, gdzie ulokować konkluzje tej prelki. Streszczając ją tak jak zrozumiałem (mam nadzieję, że dobrze), to wynika, że A.I. zagraża twórcom wtórnym i schematycznym, gdyż Model Językowy będzie w stanie powielać takie prace, ale nie wyjdzie poza nauczone ramy. To chyba negocjowanie statusu pozwalające ominąć etap depresji i przejść do akceptacji. I szanuję takie spojrzenie.
Na koniec udałem się na "Czy interpretacja boli i czym się to leczy" autorstwa Marty Kładź-Kocot. Rzut oka w internet...: "doktor nauk humanistycznych". Związek z akademią czuć było z samej prelekcji, ale w zdrowym sensie – to było jak to, jak powinny wykłady wyglądać. Próg wejścia był o dziwo żaden, lecz zarazem bez górnego progu – tego, powyżej którego nie ma sensu przychodzić. Bardzo fajne doprecyzowanie granic pomiędzy interpretacją w duchu śmierci autora, a czymś co nosi nazwę "interpretacja paranoiczna".
No i wraz z tym aktem moja przygoda z tegorocznym Bykonem dobiegła końca, została jeszcze jedna programowa godzina, ale nie współgrała mi z powrotem do domu – a szkoda.
Prelki i atrakcje, na których nie byłem (a warte wyróżnienia):
Czy można recenzować prelki na których się nie było? Można, tylko trzeba wiedzieć jak! W ciemno mogę powiedzieć – o wampirku z pewnością nie opowie wam tyle nikt, jak Maciej "Kesseg" Zaremba. A wiem to, bo był mistrzem gry w kampanii w którą grałem dobre pół roku. Ile się z nim rozmawiało o uniwersum, ah! Druga prelka – "Nie prowokuj Mistrza Gry" – tutaj mógłbym się zjawić jako patron honorowy, bo tyle toksyczności co we wspomnianej kampanii wytworzyłem, to mogłoby być materiałem analitycznym na samodzielny punkt programu.
Fajnie również, że ponownie zjawił się Mateusz "elbrus 998" Ściesiński od FujiSubs. Grupy od fansubów są w gruncie rzeczy niczym żywe, bijące serce fandomu anime w Polsce, każdego dnia swoją pracą pozwalające poznać sztukę animacji Kraju, Gdzie Koto-dziewczynek Jednak Nie Ma. Byłem już rok temu, więc raczej nie było powodu pojawiać się po raz drugi, ale to dobra okazja by móc poznać warsztat tłumaczenia od kuchni, co bardzo polecam tym co nigdy nie byli na tym lub podobnym spotkaniu, gdy znów pojawią się takie okazje.
Doprawdy nie wiem dlaczego zaś nie spiąłem harmonogramu obskakiwania atrakcji tak, by jednak wpaść na spotkania z Jackiem Rozenkiem i Beatą Jewiarz, czyli – jak ktoś nie wie – "głosami" Geralta i Yennefer z serii gier o wiedźminie.
Nie udało mi się też załapać na Ultrastara i gry rytmiczne. Nie wiem w czym rzecz, czy one są faktycznie tak oblężone, albo też może przymierzałem się do nich od złej strony? Nie wiem, po prostu jak przyszedłem to widziałem że jest ludno i wszystko obsadzone. Dręczyć swoim głosem urządzeń może nie powinienem, ale może chociaż rytmika poszłaby lepiej? Specjalnie zaś w tym roku nastawiałem się na to, że teraz mi się zabrać do tego uda. No nic... to może w następnym?

LARP:
Jeśli był LARP, to na którymś z pewnością byłem i ja. Zwykle kończę LARP-em dzień pierwszy, tak też uczyniłem i tym razem, co zarazem sprawiło, że trafił mi się scenariusz dość oryginalny: "Oczy widzą, uszy słyszą, usta milczą" – czyli impreza dresiarzy i dresiar po tym, gdy ich kumple wyszli za dilerkę po paru latach. O dziwo, chyba pierwszy LARP na jakim tak się stało, że był prawie komplet: tylko jednej osoby do niego zabrakło, 5/6 slotów zajęte, a szósty wzięła na siebie organizatorka. Klimat specyficzny, oparty o schemat eskalacji zdarzeń, według mnie wymaga pewnych korekt (podkręcenia?), ale w gruncie rzeczy bawiłem się przednie. Tym razem trafiła mi się dziwna rola gostka z PTSD. Przyznam, że było ciekawie.
Wioski i fechtunek:
Po wioskach powędrowałem nieco, lecz w budynku dużo tego nie było. Najlepszym trafem jaki mi się udał była ekipa od Jugger Trójmiasto, co mnie zaś pozytywnie zaskoczyło – z trójmiasta, jak nazwa sama wskazuje. Czyli miałbym całkiem niedaleko, gdybym postanowił spróbować! Śpieszę z wyjaśnieniem zaś, czym jest to, czym oni się zajmują. Jest to rodzaj mieszanki szermierki (za pomocą bezpiecznej broni otulinowej) z piłką, inspirowany filmem "Krew bohaterów". I żem się tylko i wyłącznie dzięki Bykonowi dowiedział o czymś takim. Spróbuję na pewno!


Podążając tropem "jak interpretować animce", zainteresował mnie projekt "Her Spectrum", bo ciekawiło mnie co mają do zaprezentowania o autyzmie w przypadku anime. Niestety, pojawili się tylko w niedzielę, a wtedy już moje drogi z budynkiem od wiosek rozminęły się.
Ponadto, pojawiło się kilka szkół fechtunku z namiotami w plenerze i polem do ćwiczeń. Załapałem się na tłumaczenie podstaw obrony i ataku, ale tylko jako obserwator gdy kogoś przyuczali i ukrywać nie będę, że zajawkę na ten temat można naprawdę poczuć nawet po czymś takim, choć jest to z pewnością ledwie wstęp do podstaw tematu.
Handelek:
Na ryneczku konwentowym szału nie było, ale kompletnej lipy też nie. Żadne stoisko mangowe tym razem nie wjechało z towarem, a trochę szkoda. Dużo klasycznego towaru z gatunku "to co zawsze, ale dobrze że jest, bo zawsze znajdzie się ktoś, komu się przyda" – myślę tu o podręcznikach do RPG, kostkach i podobnych gadżetach. W gruncie rzeczy ciekawe dla Bydgoszczy mogłoby być stoisko sklepu Maginarium – dla mnie, jako że jestem z okolic Trójmiasta, to nic szczególnego, bo mają swój sklep także w centrum Gdyni, ale poza tym rejonem to ich oferta może być naprawdę ciekawa. Sam mam ich podkładkę pod mysz już chyba od roku, jeśli nie dłużej i jestem z niej naprawdę zadowolony.
Były również ogonki i uszka. Co mnie zaś pozytywnie zaskoczyło, to także ich edycja "budżetowa", a prezentująca się równie dostojnie! No tak, że aż sobie także jedną sztukę sprawiłem. Ogonków do kompletu, przynajmniej gdy kupowałem, nie było – pozostały jedynie trzy, ale w innej kolorystyce. Stoisko z azjatyckim jedzeniem bez fajerwerków, ale jak zawsze znalazłem coś do kupienia. Południowokoreański napój gruszkowy był naprawdę udany, guma ze "Spy x Family" też niezła.
W oko rzuciło się dużo fanowskiej twórczości w postaci różnego rodzaju akrylowych zawieszek, czy naklejek i innych fan-artów. Wszystkie były niezwykle urocze i naprawdę jakościowo wykonane, choć nie trafiłem niestety na nic z akurat moimi waifu. Z serii, które zapamiętałem, były na pewno m.in. "Bocchi the rock" (muszę to w końcu nadrobić) i stosunkowo świeży hit, jakim jest "Uma Musume".

Jedzonko:
To chyba pierwszy raz, kiedy ominąłem konwentowe jedzonko. W tym roku konwent oferował dwa foodtrucki, jeden z japońskim jedzeniem, drugi zaś był zapiekankami. Przysięgam, że chciałem! Po prostu rozkład jazdy nie pozwolił mi, albo były kolejki, albo za wcześnie (w niedzielę). Tak oto pozostało mi skoczyć do pobliskiej Żabki (współczuję obsłudze tego weekendu) oraz do A-Dong Kuchnia Orientalna. W tym ostatnim przyznać muszę, że zaskoczyłem się nad wyraz pozytywnie. Porcja solidna i duża. Przy całej swojej miłości do tego, co kaukaskie, chaczapuri z gruzińskiej piekarni było, bym powiedział, że takie średnie.

Podsumowanie:
Bykon dostarczył to, co każdego roku – solidny konwent z możliwie szeroką gamą atrakcji. Widać, że przyjęta formuła działa, wydarzenie się rozrasta, a zmiany mają charakter ewolucyjny w toku naturalnego rozwoju – bo i nie ma co przebudowywać tutaj od zera.
Komentarze
Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!
Dodaj komentarz