niezbednik-maga-z-domu-brooklynskiego
batman: mroczne zwycięstwo

W zalewie superbohaterskich, często powielających klisze i stawiających na efektowne sceny komiksów warto powrócić do klasyki gatunku. Na takie miano zdecydowanie zasłużył "Batman: Mroczne zwycięstwo".

Zacznijmy od tego, że komiks Jepha Loeba i Tima Sale'a bardzo trudno czytać bez znajomości poprzednika, czyli wyróżnionego nagrodą Eisnera "Długiego Halloween". Na kartach tej historii śledzimy drugi i trzeci rok działalności Nietoperza oraz triumwiratu z Jamesem Gordonem i Harveyem Dentem. Gotham rządzą rodziny mafijne, na czele z Carminem "Rzymianinem" Falcone'em i marzącym o stanięciu na szczycie przestępczego światka Salem "Bossem" Maronim. Jeśli lektura "Długiego Halloween" jest wciąż przed wami, to lepiej wstrzymajcie się z sięganiem po "Mroczne zwycięstwo", ponieważ Loeb kontynuuje wątki z poprzedniego utworu, wykorzystując przy tym znane już postacie i łączące ich stosunki. Przez to struktura półświatka Gotham i motywacje bohaterów będą niezrozumiałe dla nowego czytelnika, mimo iż początkowo historia zdaje się bardzo podobna.

Na scenę ponownie wkracza seryjny morderca, z tym że teraz mamy do czynienia z osobnikiem polującym nie na gangsterów, a pełniących służbę lub będących w stanie spoczynku policjantów. W dodatku do miasta przybywa syn Rzymianina, zaś Gordon próbuje nawiązać nić współpracy z nową prokurator. A Batman? Coraz bardziej zakopuje się w swojej głowie.

W Oscarach mają nastąpić zmiany. Jest to efekt coraz niższej oglądalności ceremonii, na której poznajemy zwycięzców najważniejszych nagród w filmowej branży. Ostatnia edycja miała najniższą oglądalność w całej historii.

oscary

Problemowi mają zaradzić dwie zmiany. Pierwsza to rozdawanie części nagród w przerwach reklamowych. Widzowie nie ekscytują się wszystkimi kategoriami, dlatego te najmniej istotne nie zostaną przedstawione na żywo, tylko zmontowane razem i zaprezentowane w późniejszej części. Dowiemy się więc, kto wygrał, oraz zobaczymy moment wręczania statuetki, ale pokazanie tego zajmie mniej czasu.

Bratobójca

Bratobójca – recenzja książki

Dodała: vaapku, środa, 8 sierpnia 2018 · Komentarzy: 0
bratobójca

Umarł szogun, niech żyje szogun? Oj, nie do końca. Po tym, jak tancerka burzy, nastoletnia Yukiko zamordowała poprzedniego przywódcę, Shima zaczęła pogrążać się w chaosie. Były kochanek dziewczyny, Hiro, jest jednym z kandydatów do objęcia władzy, cieszy się też poparciem Gildii. Ale czy tego poparcia udzielą także wszystkie klany? Co z rebeliantami, którzy niewątpliwie będą chcieli wtrącić swoje trzy grosze?

Tymczasem Yukiko, której imię jest na ustach wszystkich mieszkańców Shimy i która dała ludziom nadzieję na zmiany, nie umie poradzić sobie z ciążącym na niej brzemieniem. Rozpacz po śmierci ojca usiłuje utopić w kolejnych butelkach alkoholu, ale coraz większym problemem staje się też jej niezwykły dar – umiejętność porozumiewania się w myślach z innymi stworzeniami, w tym z tygrysem gromu, z którym tworzy niezwykły duet. Dziewczyna powoli zaczyna tracić kontrolę, w wyniku czego staje się zagrożeniem zarówno dla siebie, jak i dla osób w jej otoczeniu. Pojawia się więc poważny dylemat: dołączyć do rebeliantów Kagé w walce o obalenie starego porządku czy udać się na poszukiwanie rozwiązania problemu z Przenikaniem?

Komiksy

Runaways – recenzja komiksu

Dodał: Amaro, wtorek, 7 sierpnia 2018 · Komentarzy: 0
runaways

Sześcioro nastolatków zostaje zmuszonych do wytrzymania w swoim towarzystwie podczas corocznego spotkania ich rodziców. Czy właśnie taki temat obrał Brian K. Vaughan w "Runaways"?

Alex, Chase, Gertrude, Karolina, Molly i Nico łączy zaledwie parę rzeczy. Wszyscy mają po kilkanaście lat i mieszkają w Kalifornii, zaś ich rodzice nie są tak krystalicznie dobrzy, jak mogłoby się zdawać. Niewinne, coroczne spotkania towarzysko-biznesowe to tylko przykrywka dla spotkań Pride, tajnej organizacji o okultystycznych skłonnościach. Podczas jednego ze zjazdów dzieciaki nakrywają staruszków na odprawianiu rytuału z nożem i młodą kobietą w rolach głównych. Młodzi bohaterowie postanawiają doprowadzić złoczyńców przed wymiar sprawiedliwości. Kłopot w tym, że członkowie Pride dysponują nadnaturalnymi zdolnościami.

Brian K. Vaughan nie zwleka z wrzuceniem czytelnika w wir akcji. Już po kilku stronach wiemy, kim są główne postacie i jakie mają problemy w domach, bowiem podobnie jak w "Paper Girls", autor nakreślił przede wszystkim ciemne strony wzajemnych relacji. Tak więc jedni mają pretensje do syna o spędzanie czasu przed konsolą, inni o słabe oceny, a są też tacy, którym brakuje czasu dla latorośli. Wszystkie te zadry i ograniczone zaufanie powinny nabrać na znaczeniu po rytuale, ale na pierwszych stronach zaprezentowano je tak pospiesznie i taśmowo, przeskakując z jednej postaci na drugą, że trudno o jakieś większe emocje. Tyczy się to zresztą większości komiksu – niby na ponad 400-stronach dzieje się wiele, co rusz dostajemy kolejne twisty, niektóre nawet niezłe, ale błędy narracyjne psują całą przyjemność.

Podobnie jak w lipcu, tak i na sierpień Mucha Comics przygotowała dwie nowe premiery (przynajmniej na ten moment nie wiemy o większej liczbie). Są to "The Wicked + The Divine: Fandemonium" (tom 2) oraz "Descender: Mechaniczny Księżyc" (tom 2) [poniższa grafika pochodzi z drugiego z wymienionych albumu].

mucha comics

Recenzje pierwszych tomów tych serii znajdują się w naszej bazie ("Descender" tutaj, a "The Wicked + The Divine" tu). Szczegóły wydania obu albumów i przykładowe ilustracje znajdziecie w rozwinięciu newsa.

landsbergon,zin

Chcesz zobaczyć w druku swoje opowiadania? Załóż czasopismo! Tą drogą poszła grupa młodych, zafascynowanych fantastyką twórców z Gorzowa Wielkopolskiego. Ryzykowna koncepcja, ale w tym przypadku niepozbawiona szans. Za kasę można sobie teraz wydrukować to, co się tylko komu zamarzy, ale takie debiuty są zawsze kosztowne, zwykle przedwczesne, a czasem wręcz kompromitujące. Wszystko przez brak krytycznej redakcji oraz fachowej korekty i edycji. Tu nic z tych rzeczy!

Wszystkie teksty są bezbłędne językowo. W ramach walki z wiatrakami – bo już prawie nikt nie zwraca na to uwagi – mógłbym przyczepić się do użycia "ciężko" w znaczeniu "trudno". Tylko tyle. Podobno jeszcze jakaś literówka, ale ja żadnej nie znalazłem. Korektorskie zboczenie, a z drugiej strony dowód na zaangażowanie twórców. Znaleźli właściwe wsparcie. Walorem wręcz zaskakującym, bo mamy do czynienia z czymś na kształt zina – fan for fan – jest staranny skład i szata edytorska. Wordowskie justowanie i "sierotki" na końcu wiersza? Zapomnijcie i uczcie się! Dwie ręcznie łamane kolumny na każdej stronie tworzą harmonijną całość, a czterostronicowa wkładka z kolorowymi grafikami przyciąga wzrok. Profeska w każdym calu.

Casting do serialowego "Wiedźmina" trwa w najlepsze. Ale chyba nikt nie pomyślałby, że jeden z popularniejszych aktorów, wcielających się w pierwszoplanowe role w kinowych produkcjach, wyrazi w tym momencie chęć zagrania Geralta z Rivii. Tylko czy Netflix zastanowi się nad jego kandydaturą?

henry cavil

Chęć zagrania Białego Wilka wyraził Henry Cavill podczas jednego z promocyjnych wywiadów filmu "Mission Impossible: Fallout". Możecie to zobaczyć na krótkim nagraniu.

Immersja

Immersja – recenzja książki

Dodała: vaapku, niedziela, 5 sierpnia 2018 · Komentarzy: 0
immersja

Miło jest od czasu do czasu trafić na książkę napisaną tak plastycznie, że ma się wrażenie, jakby naprawdę było się w centrum wydarzeń. Albo bardzo mocno wczuć się w grę, uwierzyć, że ten wirtualny świat jest prawdziwy, a my jesteśmy jego częścią. Zanurzyć się. Technologia virtual reality już istnieje i jest ciągle dopracowywana, ale wciąż daleko jej doskonałości. Jak to może wyglądać w przyszłości – o stworzenie takiej wizji pokusił się Erick Pol.

XXIV wiek, Ziemia, świat przyszłości. Niebotycznie wysokie budynki, windy do kosmosu, rzeczywistość, w której rządzi sieć. Ludzkość ciągle jednak dąży do rozwoju. Powstaje MayaVR, supergra, dzięki której możliwe jest przeniesienie się do wykreowanego świata. Obecnie projekt wchodzi w fazę testów. Ben, jeden z pracowników Instytutu Badawczego, ma zostać pierwszą osobą, która będzie sprawdzać możliwości nowej technologii. Podczas gdy jego ciało leży w specjalnej konsoli, umysł jest przekonany, że znajduje się na Krecie, przeszło półtora tysiąca lat p.n.e.

Bardzo szybko okazuje się, że projekt budzi powszechne zainteresowanie i prowadzone w tajemnicy testy przeistaczają się w osobliwe reality show, a zamiast jednego uczestnika, nagle jest ich co najmniej sześcioro. Na dodatek niektórzy za pośrednictwem gry próbują zrealizować swoje niekoniecznie zbożne cele.

księga vanitasa

Trzeci tom "Księgi Vanitasa" zdominowały sceny komediowe. Z jednej strony humor, nawet bardzo prosty, bawi, z drugiej – chciałoby się, żeby seria poszła w trochę innym kierunku.

Noe i Vanitas nie rezygnują z dalszych działań na rzecz ratowania wampirów. Żeby odkryć, kto stoi za klątwą atakującą krwiopijców, podejmują śmiałe kroki – czym narażają się na gniew ważnych osobistości. Muszą również zmierzyć się z nowym wyzwaniem w postaci religijnych fanatyków.

Jun Mochizuki kontynuuje wydarzenia z balu, ale po szybkim rozwiązaniu konfliktowej sytuacji dużą część tomiku poświęca uczuciom bohaterów. Emocjonalne kwestie znacząco spowalniają główny wątek i służą nagromadzeniu zabawnych scen, które opierają się m.in. na niezręczności odczuwanej przez postacie rzadko mówiące o swoich uczuciach. Jest to bardzo prosty humor, jednak skłania do uśmiechu, a trzeba też przyznać, że bliższe relacje między poszczególnymi osobami były już sygnalizowane w poprzednich odsłonach.

green arrow: szmaragdowy banita

Czy bohater zawsze musi być postacią jednoznacznie pozytywną? Twórcy komiksów zdają się twierdzić, że nie – bo jak czytelnik miałby utożsamiać się z kimś, kto nie ma wad i nie popełnia nawet najmniejszych błędów? Dwa największe wydawnictwa komiksowe mają swoich bohaterów – nie-bohaterów, nieperfekcyjnych herosów, którzy starają się wywalczyć odpowiedni porządek świata, czasami lekceważąc zasady, których powinni przestrzegać obywatele.

Wśród postaci wypromowanych na kartach Marvela takim nieidealnym ideałem jest Deadpool, którego cechami rozpoznawczymi są niewyparzony język i brak poprawności w działaniu. Z kolei po stronie wydawnictwa DC postać Green Arrowa jest jedną z tych łamiących reguły i umykających stereotypowi superbohatera. Chociaż trzeba jednocześnie przyznać, że w poświęconym mu komiksie raczej nie będzie zbyt wielu powodów do śmiechu.

Mieszkańcy Seattle różnie oceniają Green Arrowa. Niektórzy go kochają, inni szczerze nienawidzą i właściwie nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że nagle ktoś zaczyna mordować niewinnych obywateli, a policja stawia sobie za cel złapanie i ukaranie Arrowa, który jej zdaniem jest głównym podejrzanym. Okazuje się, że ktoś za wszelką cenę chce zniszczyć Green Arrowa, a przy okazji pogrzebać jego reputację i dlatego używa strzał łudząco podobnych do tych należących do Olivera. Jakby tego było mało, młody Queen próbuje poukładać sobie życie, po tym, jak jego rodzinny majątek przepadł, a młodsza siostra zaginęła. Na szczęście zawsze może liczyć na pomoc Black Canary, z którą zamiast wieczornych kolacji przy świecach zalicza wieczorne biegi po mieście w poszukiwaniu prawdziwego mordercy, jednocześnie starając się nie dać złapać policji.

Wczytywanie...