piorun_kulisty

My sami – potworami?

Małgorzata "Vitanee" Zakrzewska piątek, 31 października 2014

Tytuł tego artykułu wzięty został z dyskusji panelowej podczas Światowego Konwentu Fantasy w 2012 roku – dyskusji, w której tyle osób chciało się wypowiedzieć, że trzeba było ją podzielić na dwie części! Jej tematem była rola potworów w literaturze fantasy: dlaczego, w jaki sposób i na kogo oddziałują?

Mimo że dyskusja dotyczyła istot z gatunku urban fantasy, sądzę, że można to odnieść również do fantastyki tradycyjnej – w końcu większość autorów tak zwanej fikcji fantastycznej wykazuje tendencję do zaczerpywania motywów z uznanych bestiariuszy, mających setki, a w niektórych przypadkach i tysiące lat.

Potwory są projekcją naszego wewnętrznego mroku

mężczyzna, człowiek

Dlaczego potwory tak na nas – ludzi – oddziałują? Jedna z teorii mówi, że nasz związek jest, by łatwo można to sobie wyobrazić, jak istota z filmu "Obcy". Potwory w pewnym sensie są częścią nas samych. W momencie, w którym to dostrzegamy i zauważamy ich obecność w nas, przestają być "obcymi".

Nie twierdzę tutaj, że powinniśmy się czuć komfortowo mając w sobie potwora – po prostu czujemy, że on tam gdzieś jest – i to nas właśnie przeraża. Bo tak naprawdę któż nie miał czarnych myśli? Myśli, o których sami nie wiedzieliśmy skąd się wzięły i zastanawialiśmy się, jak w ogóle mogliśmy o czymś takim pomyśleć jako porządna istota ludzka? To strach przed tym, że nasza "ciemna strona" wydostanie się z nas – prawie jak obcy, wyskakujący z klatki piersiowej – i że nie będziemy mogli nic na to poradzić.

Potwory są sposobem na wyjaśnienie

wampir

To bardziej argument historyczny, z prostego powodu – dziś rozumiemy więcej procesów zachodzących w świecie (i w przyrodzie) niż ludzie kilkaset lat temu. I choć wciąż wiele jest jeszcze do odkrycia, społeczeństwo wyszło już poza opowiadanie bajek i legend, które istniały kiedyś, by tłumaczyć w prosty i zrozumiały sposób ludzkie przestępstwa.

W poprzednich wiekach wiara w istnienie potworów była metodą na odrzucenie dziwnego zachowania wśród członków danego społeczeństwa. "To nie my! My się tak nie zachowujemy! Tylko potwór byłby zdolny do czegoś takiego!" W dzisiejszych czasach również korzystamy z tych sekwencji, jednakże tylko metaforycznie, podczas gdy osoba żyjąca w Anglii w roku 1742 mogłaby to zrozumieć dosłownie.

Przykładowo, wczesna wampirza mitologia rozwijała się jako sposób na pogodzenie się ze śmiercią – uznanie za część ludzkiego cyklu życia i zrozumienie jej nieodwołalności. Powstało wiele przydługich rozpraw na temat korzeni wampirów i wszystkie skupiają się na jednej rzeczy: śmierć i jak ludzie sobie z nią radzą.

wilkołak

Coś podobnego występuje również we wczesnej mitologii wilkołaczej. Pierwsze opowieści o wilkołakach opowiadają o "wolontariuszach", którzy zawarli pakt z diabłem, co tłumaczy się jako "robili okropne rzeczy zarówno w ludzkiej, jak i wilkołaczej formie". To z kolei było idealną metodą na wytłumaczenie, dlaczego ktoś mógł zachowywać się nieludzko, zanim współczesna nauka była w stanie zrozumieć i wyleczyć zaburzenia neurologiczne oraz choroby psychiczne. A nawet jeśli ludzie byli świadomi choroby, bardziej dodawało otuchy posiadanie jakiegoś wytłumaczenia sposobu zachowania danej osoby. To wyjaśnienie usuwało poczucie nieznanego, łagodząc strach i zapewniając przywrócenie oraz kontynuację naturalnego porządku społeczeństwa.


Potwory są odzwierciedleniem naszych wewnętrznych lęków

las, potwór

Śmierć. Samotność. Odrzucenie. Brak znaczenia. Porażka.

Typowe ludzkie strachy. A czymże jest potwór, jeśli nie czymś, czego się boimy? To akurat oczywiste. Jednak dlaczego się boimy?

Potwory mają tendencję do wpływania na nas na dwa sposoby, w zależności od gatunku: zabiorą możliwość wyboru albo zwiodą, byś dokonał złego wyboru. I właśnie te wybory, bądź ich brak, prowadzą nas do największych lęków ludzkości, takich jak śmierć czy porażka.

Jednak pozostaje pytanie: co, jeśli nie byłoby potworów? Co, jeśli nigdy nie musielibyśmy patrzyć takiemu prosto w twarz i dostrzegać przedstawianych nam wyborów? Potwory, nawet zmyślone, o których czytamy w opowieściach, są metodą na przetwarzanie w naszej głowie wszystkich strachów. Są sposobem na rozpoznanie czego tak naprawdę się boimy, lecz dopiero, gdy to odkryjemy, możemy sprawdzić, czy jesteśmy odpowiednio silni, by stawić czoła naszym lękom.

I nie muszą to być wampiry, wilkołaki, zombie czy smoki. Można tu nawet zacytować zdanie z "Towarzystwa wilków" pióra Angeli Carter: "najgorszy gatunek wilka to ten włochaty od środka". Najstraszniejsze potwory są najbardziej realne, uosabiające gdzieś pośród swego zła fragmenty człowieczeństwa, działające na nas jak odbicie lustrzane.

Potwory nie są niezwyciężone

pająk, polowanie, monstrum

Potwory nas przyciągają, ponieważ jesteśmy ludźmi. Dostrzegamy w nich nas samych, tłumaczymy sobie poprzez nie świat i poprzez nie poznajemy, z jakiej gliny zostaliśmy stworzeni. Mają nad nami władzę – nad naszą wyobraźnią, emocjami, reakcjami – ale możemy je przezwyciężyć. I może właśnie głównie to nas do nich przyciąga.

Ponieważ sama ich egzystencja wywołuje w nas poczucie nadziei.
Mamy nadzieję, że bohater pokona smoka.
Mamy nadzieję, że bohaterka odeprze swego wampirzego porywacza oraz ucieknie cała i zdrowa.
Mamy nadzieję, że śmierć tym razem nie zwycięży, że bitwa zostanie wygrana i świat znów będzie stanowił całość.
Nigdy więcej samotności czy zagrożenia porażką.

Może po prostu tak nas do nich ciągnie, ponieważ każdy z nas walczy o drogę do "żyli długo i szczęśliwie", po jednym potworze naraz.

Źródło: fantasy-faction.com

Ocena użytkowników 9,5 Średnia z 1 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Jedi Master · piątek, 31 października 2014, 11:42
0
dobry tekst, dobra puentadobry soundtrack :Phttps://www.youtube.co...?v=np3yn-rBNP0

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...