Co decyduje o tym, że jesteś fanem fantasy?

Patryk "Piastun" Kajtoch niedziela, 6 kwietnia 2014
fantasy, czarodziejka, ptaki

Dawno temu napisałem notatkę na blogu o podpisywaniu książek przez autorów fantasy. Wszyscy, którzy przeczytali ten stary tekst (już od dawna pogrzebany przez inne notki), mogli zauważyć, że miałem bardzo duży problem z ustaleniem, kto jest fanem. Za każdym razem się myliłem.

Entuzjastów fantasy można spotkać wszędzie i często nie wyglądają na zapaleńców tego gatunku. Przynajmniej do czasu, aż wypowiesz słowa takie jak: smoki, epickość albo miecze – wtedy zobaczysz wyraz radości na ich twarzach. Na szczęście, ciężko jest wpasować nas w jakikolwiek stereotyp. Możemy wykonywać przeróżne zawody i różnić się wyglądem.

To dało mi do myślenia. Co obecnie oznacza "bycie fanem fantasy"? Co określa nas, jako czytelników? Co decyduje, że wybieramy takie, a nie inne tytuły z gwałtownie rozwijającego się i osiągającego sukcesy gatunku?

Fani fantasy rozszerzają swoje horyzonty

biblioteka, fantasy, drzewa, książki

Jak sama nazwa gatunku może sugerować, kochamy fakt, że nasza ulubiona fikcja nie ma granic. Często pierwszą rzeczą, którą słyszę od ludzi niezainteresowanych fantastyką, jest: "To nie dla mnie – zbyt nieprawdopodobna literatura. Nie potrafię tego ogarnąć!" Jednak dla nas to drobnostka. Jesteśmy otwarci na najdziwniejsze z dziwactw, na mity i magię, bohaterów i złoczyńców oraz istoty z najdzikszych snów i najmroczniejszych koszmarów. I wchłaniamy to wszystko w galopującym tempie. Co wprowadza mój następny punkt...

Fani fantasy są nienasyceni

Jako częsty użytkownik Twittera wielokrotnie widzę wpisy dotyczące ogromnych list, składających się z tytułów koniecznych do przeczytania. Przewijają się tam pisarze pokroju Abercrombiego, Sandersona, Bretta, Tolkiena, Martina, Eriksona i wielu innych mistrzów pióra. Jesteśmy niemal uzależnieni od konsumpcji fikcji fantastycznej.

Być może częściej obserwuję fanów fantasy niż wielbicieli innych gatunków. A może jednak nie. Moim skromnym zdaniem jesteśmy wiecznie głodni, ponieważ nasz gatunek literacki chętnie przyjmuje obszerne cykle. Czytelnicy kochają długą przygodę z trylogią, tetralogią lub nawet z pentalogią czy wręcz niekończącą się serią. Żaden inny gatunek (oprócz science-fiction) nie może pochwalić się takim podejściem do fikcji. Często jest to trochę drażniące, gdy książka fantasy nie ma kontynuacji. Obserwujemy okładkę, próbując ustalić, do jakiej serii należy dany tytuł. Nawet wtedy, kiedy autor wydaje same pojedyncze tomy, tworzy ogromną ich liczbę. Jaki jest tego rezultat? Znacznie więcej książek do czytania dla nas. Oczywiście, zaczynając cykl, musisz go skończyć...

Fani fantasy są lojalni

mag, staruszek, arcymag, czarownik, czarodziej, fantasy

Będąc wielbicielem fantasy, już na zawsze nim zostajesz. Wrócę znowu do naszego głodu. Jeśli odkryjemy, że lubimy autora, zwykle natychmiast rzucamy się w spis wydanych przez niego książek lub notorycznie przeglądamy Amazona, czekając na premiery. Jesteśmy przywiązani do ukochanych pisarzy. Co więcej, obecnie w epoce potężnego przepływu informacji, twórcom jest łatwiej być wiernym swoim czytelnikom.

W zeszłym miesiącu uczestniczyłem w Fantasy Meetup w londyńskim Blackwell. Po sesji Q&A, gdy rozmawiałem z dwiema osobami, usłyszałem kogoś szepczącego o pewnym mężczyźnie. Ta osoba przyjechała aż z Niemiec, tylko na jedną noc. Nie byłem skłonny w to uwierzyć. Do momentu kiedy Paul i Marc zrobili sobie zdjęcie z nim, ze stosem książek i całą resztą. Jak się później okazało, takich ludzi było więcej. Duża liczba uczestników, przebywających się w tym miejscu przyjechała ze Szkocji. Spędzili w podróży jedenaście godzin, tylko po to, żeby otrzeć się o trzech sławnych autorów. Zakończę na tym te rozważania i poruszę następną kwestię.

Fani fantasy to zwierzęta stadne

fantasy, karczma, tawerna, biesiada

Nie ma dla nas nic lepszego, niż spotkać się z innymi entuzjastami i rozmawiać o fantasy bez końca. Spójrz tylko na ten portal! Prawie nigdy zamieszczony artykuł nie pozostaje bez echa, regularnie pojawia się lawina komentarzy. Fora internetowe każdego dnia wrą od natłoku odwiedzin. I ta strona wcale nie jest wyjątkiem. W Internecie powstaje coraz więcej blogów o tematyce fantasy, cały czas pojawiają się nowe strony recenzenckie. Weźmy pod uwagę różne rodzaje konwentów, organizowane co roku na całym świecie: FantasyCon, WorldCon, DragonCon, EasterCon... lista ciągnie się bez końca. Każdy z nich odwiedzają mroczne elfy i pozostali przedstawiciele hordy. Tłoczymy się przy straganach i stoiskach, poprzebierani za naszych ulubionych bohaterów, składając największy hołd temu wybranemu gatunkowi. Żaden inny przemysł, oprócz komiksu, filmu i tłumu fanów science-fiction (z którym jesteśmy związani), nie może chełpić się takim zapałem odbiorców. Jesteśmy ogólnoświatową społecznością, zjednoczoną miłością do wszystkiego, co fantastyczne.

Takie zgrane środowisko jest dla autorów znakiem świetnej atmosfery. Jest to symbol, że dobre książki rozejdą się jak ciepłe bułeczki. A wejściówki na spotkania będą wyprzedane zaraz po ogłoszeniu imprez. Pisarze tworzą nowe tytuły, ponieważ fantaści są wiecznie głodni ich dzieł. To symbioza, która towarzyszy twórcom najlepszych opowiadań.

Cieszę się, że jestem częścią tego żarliwego szaleństwa i z dumą trzymam na półce odznakę bycia fanem fantasy. Nawet bardziej kocham bycie autorem oraz doświadczanie na żywo czystej pasji czytelników. Niestety, miałem mało czasu, więc pokazałem tylko kilka naszych cech. Jestem pewny, że jest ich niezliczona ilość. Jednak jedna rzecz jest pewna: gdybyśmy byli w stanie rozwinąć jedną z tych cech, będę dumny z bycia wielbicielem fantasy.

Pracujcie tak dalej.

Źródło: fantasy-faction.com

Ocena użytkowników 9,67 Średnia z 6 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Łukasz Famulski · wtorek, 13 grudnia 2016, 00:20
0
Bardzo fajny felieton. Bardzo optymistyczny i wesoły. No i oczywiście w 100% prawdziwy.
Sam kiedyś zastanawiałem się dlaczego tak bardzo lubię fantasy. No i doszedłem do wniosku, który tutaj nie został poruszony. Otóż najważniejszym czynnikiem jest to, że prawdziwy świat i otaczająca mnie rzeczywistość są po prostu... do bani.
Nuda, szarzyzna, ciągle jakieś niejasne intrygi polityczne, które ma się ochotę roznieść i zaprowadzić porządek.
No i właśnie perspektywa zaprowadzenia porządku w świecie i ustabilizowania świata sprawia, że kocham fantasy. We wszystkich wariantach: począwszy od literatury, poprzez RPG-i (zarówno te "papierowe", jak i wirtualne), przez seriale, filmy, planszówki, karcianki, na muzyce kończąc
Niech Innos będzie z Wami.
Pozdrawiam.
Jezid · wtorek, 13 grudnia 2016, 18:52
0
Eskapizm?

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...