Najlepsze tytuły 2015

Krzysztof "krzyslewy" Lewandowski piątek, 22 stycznia 2016

Miniony rok przyniósł nam parę gorąco wyczekiwanych tytułów. Wystarczy spojrzeć na powrót do klasycznych cRPG-ów, który zawdzięczamy studiu Obsidian, lub na zakończenie wiedźmińskiej trylogii. Ta ostatnia szczególnie zasługuje na uwagę, ponieważ zdobyła worek cennych nagród, pokazując miejsce w szeregu między innymi "Falloutowi 4". Przypomnę, że aktualnie niecierpliwie wyglądamy ekranizacji prozy Sapkowskiego od Tomasza Bagińskiego. Wśród filmów nie zabrakło postapokaliptycznej produkcji z Mad Maxem oraz największej premiery, dzięki której Moc znów tryumfuje w kinach. Nie możemy zapomnieć także o Marvelu, zdobywającego serca widzów również serialami ("Daredevil"!).

najlepsze tytuły 2015

Książek było znacznie, znacznie więcej, chociaż wyróżniła się przede wszystkim nowa seria MAG-a, "Artefakty". Ktoś ma ochotę na przeczytanie znakomitych klasyków gatunku SF? Ten cykl jest do tego doskonałą okazją, co potwierdzają wypowiedzi niektórych redaktorów. Skoro o wilku... wilkach... mowa – chętniejsi i odważniejsi, jak co roku, podzielili się swoimi najlepszymi tytułami w kategoriach gry, książki, filmu bądź serialu – w zależności, czy mieli jakiegoś faworyta w danej dziedzinie. Dajcie znać, czy zgadzacie się z ich wyborami!

Lionel

Film: Ze wszystkich tegorocznych pseudo-kontynuacji i tytułów żerujących na dochodowej nostalgii widzów "Mad Max: Na drodze gniewu" był najlepszą produkcją. O wiele lepszą od "Jurassic World", "Terminatora: Genisys" czy najnowszej części "Gwiezdnych wojen". Choć równie dobrze mógłby istnieć pod inną nazwą, fabularnie mało nawiązując do całej serii, to dzieło George'a Millera zawiera wszystko to, czym poprzednie odsłony sagi wręcz epatowały – brutalna rzeczywistość, szybkość akcji, postapokaliptyczne scenerie i rozległe pustkowia.

najlepsze tytuły 2015

Moim zastrzeżeniem jest jedynie zbyt duże wykorzystanie efektów komputerowych, które nie są subtelne, lecz wręcz plastikowe. W ogóle oglądając film, czułem się, jakbym grał w grę komputerową. Szczególnie że tło fabularne jest bardzo ciekawe i warto byłoby to jakoś rozwinąć, bo jest potencjał. No i wprowadzenie do sagi większej ilości ról kobiecych, zwłaszcza wojowniczych modelek, korzystnie wpłynęło na całość. Po prostu dobre kino akcji.

Ati

Gra: Przyznam się, że nie zagrałam w tę grę ani minuty. Za to wszystko widziałam (i trochę żałuję, że nie doświadczyłam samej) przez ramię. "Undertale" to, mówiąc krótko, gra, która pogrywa z tobą, zamiast ty w nią. Jesteś dzieckiem płci nieznanej i w zasadzie nieważnej, które właśnie wpadło do świata potworów. najlepsze tytuły 2015 Musisz znaleźć wyjście z tej przedziwnej krainy i wrócić do swojego świata. Ale najgorszym okazuje się to... że potwory są w zasadzie miłe i nikt nie jest wobec ciebie wrogi.

"Undertale" to gra, która stanowi esencję cRPG. Tutaj sam możesz wybrać, czy będziesz walczyć i zabijać, czy zagadasz przeciwnika, aby przekonać go do siebie. Wszystkie postaci są chyba więcej niż barwne – to bohaterowie, którzy mogliby stać się twoimi przyjaciółmi naprawdę – a przede wszystkim są zabawne na swój odświeżający sposób. Gra ma prostą pikselowatą grafikę, nostalgicznie przywodzącą na myśl Pegazusa (albo "Pokemony" na GameBoy'a, każdy zna przecież "Pokemony" na GameBoy'a), dużo w niej też odniesień do starych gier, które być może znacie z dzieciństwa, najlepsze tytuły 2015 a może już tylko z opowieści. W każdym razie "Undertale" jest jednym z tych tytułów, które w Polsce przeszły bez większego echa, ale wszędzie na świecie wytworzył mnóstwo, mnóstwo fanowskich kreacji i zebrał zaskakująco pozytywne recenzje. Dlatego szczerze polecam tę produkcję także wam – do samodzielnego zapoznania się z jej wszystkimi atutami, sekretami i wspaniałościami.

Książka: "Trawa" to jeden z trzech pierwszych tomów, otwierających nową serią wydawnictwa MAG – "Artefakty". Recenzowałam ją dla was w lipcu, więc tam możecie dokładniej poznać moją opinię. A skracając ją tutaj – to klasyk, który w nawale dzisiejszej fantastyki z mikrofalówki wydaje się najprawdziwszym artefaktem. To przedziwne, waniliowe rzekłabym SF, które jednocześnie bardziej sprawia wrażenie opowieści o angielskich lordowskich posiadłościach wiejskich, gdzie żywa pozostała tradycja polowań i całej ich otoczki. Zadziwiające, dopracowane postaci oraz skrupulatne i barwne opisy to jedne z jej największych walorów. I chociaż minęło już pół roku, odkąd odłożyłam ją na półkę, często powraca do mnie i wspominam jej rozmach oraz to jak mnie wciągnęła. Jeżeli do tej pory po nią nie sięgnęliście, możecie to zrobić w jeszcze długie zimowe wieczory!

krzyslewy

Gra: Miniony rok nie był dla mnie czasem ambitnego ogrywania nowych tytułów. Mogę tylko z dużą dozą prawdopodobieństwa stwierdzić, że najbardziej spodobałby mi się "Wiedźmin 3: Dziki Gon" – wszak poprzednie dwie części wspominam bardzo miło. Skoro jednak nie grałem, pozostały mi produkcje Telltale Games oraz "Pillars of Eternity". Ostatecznie zdecydowałem się wybrać "Tales from the Borderlands". Na razie przeszedłem tylko dwa z pięciu epizodów, ale te już nastawiły mnie pozytywnie do kolejnych.

najlepsze tytuły 2015

Nietuzinkowa dwójka bohaterów, która niechętnie ze sobą współpracuje, łatwo zdobyła moją sympatię, a zaskakująca, momentami nieco absurdalna historia pełna (tak, wiem, nieistotnych) wyborów wzbudziła zaintrygowanie. Ponadto grze nie brakuje szybkiej, wciągającej akcji, zaś dialogi skrywają w sobie dużo sarkastycznego humoru. Słowem: ma wszystko, czego oczekiwałbym od opowieści osadzonej w świecie "Borderlands".

najlepsze tytuły 2015

Książka: W ubiegłym roku przeczytałem dwie pozycje, które chciałbym tutaj wyróżnić. Pierwszą jest "Drugie odkrycie ludzkości. Norstrilia", czyli jeden z "Artefaktów", serii popularyzującej klasyki gatunku SF. Na książkę składa się zbiór opowiadań oraz powieść, jednak wszystkie w odpowiednim stopniu budują niezwykły, a zarazem wiarygodny obraz świata Cordwainera Smitha. Z miejsca ujął mnie styl przyjęty przez autora, w wielu momentach kojarzący się z baśniami bądź legendami, ale też same historie prezentują wysoki poziom i oferują jakże odmienne doznania. Jedne stanowią przykład ciekawej kooperacji między kotem a człowiekiem, inne stawiają na dramatyczne przeżycia bohaterów w miejscu podobnym piekłu lub poruszają kwestie człowieczeństwa. Ta różnorodność gwarantuje doprawdy wyśmienitą, intelektualną rozrywkę. Co z powieścią? Nieco luźniejsza, bardziej ekscytująca, także nie rozczarowuje. Druga książka, która uzyskała moje uznanie, to "Złoty syn" Pierce'a Browne'a. Jak już wspominałem w recenzji, powieść kupiła mnie świetnym połączeniem SF z motywami starożytnymi. Oprócz tego tytuł posiada bogate sylwetki bohaterów oraz pełną niespodzianek fabułę z intrygami na czele.

najlepsze tytuły 2015

Film: "Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy". Od początku J.J. Abrams i jego ekipa nie mieli przed sobą łatwego zadania. Miłośnicy poprzednich odsłon sagi wyrobili sobie wygórowane oczekiwania, które z pewnością podsyciły klimatyczne zwiastuny. W każdym razie mnie ostateczny rezultat nie zawiódł. Cieszę się, że żadna ze scenariuszowych tajemnic nie ujrzała światła dziennego przed premierą, dzięki czemu mogłem w pełni podziwiać emocjonującą historię i dopiero po seansie zdać sobie sprawę z mocnej inspiracji "Nową Nadzieją". Jednak czy pewne schematy są naprawdę tak istotne, skoro bawiłem się przednio? Nowi i starzy bohaterowie skutecznie czarują (pomijając Leię; Carrie Fisher jest kiepską aktorką, a czas odcisnął na niej swoje piętno), zwroty akcji łapią za serducho, a sceny zapierają dech w piersiach najlepsze tytuły 2015 (brawo dla Abramsa za scenografię dopieszczoną efektami specjalnymi i komputerowymi upiększeniami bez uszczerbku na jej naturalności). Chcę więcej!

Serial: Moje najlepsze seriale – pełną dziesiątkę! – znajdziecie pod tym linkiem (brakuje tylko "Galavanta", który dopiero w drugim sezonie pokazał, że jest tytułem fantastycznym), ale w gwoli ścisłości: są to "Pozostawieni" i "Jonathan Strange & Mr Norrell". Jeśli jednak brałbym pod uwagę produkcje spoza fantastyki, wyróżniłbym jeszcze "Scream Queens". Jest to obłędna czarna komedia, która dostarczyła mi dużo radości z cudownie przerysowanych bohaterów. Przede wszystkim mam tu na myśli narcystyczną i egoistyczną Chanell (w tej roli rewelacyjna Emma Roberts), czerpiącą przyjemność z pomiatania innymi ludźmi oraz bycia bogatą personą. Nawiązania do popkultury, piosenki z lat 80., ironiczne, cięte dialogi i nastrój grozy powodowany morderstwami tajemniczej osoby w masce także przyczyniły się do wsiąknięcia w serial. Jednak nie jest to tytuł dla wszystkich. Przykładowo część widzów będzie pod wrażeniem postaci nekrofila i doceni wyraźną momentami kiczowatość "Scream Queens", lecz nie zabraknie głosów wyrażających jedynie znużenie i niesmak.

Tig

Film: Najlepszym według mnie filmem ubiegłego roku jest "Mad Max: Na drodze gniewu". Oczekiwanie na niego rodziło pewne obawy: czy nie będzie w zbyt dużym stopniu kręcony po zielonych pokojach? Czy nie pojawi się jakiś nieznośny wątek romantyczny? Czy produkcja nie odbiegnie za bardzo od poprzednich części? Okazało się, że nie było się czym martwić. Duża większość efektów specjalnych (około 80%) jest konwencjonalna, włącznie z miotaczami płomieni; aż szkoda mi wszystkich tych poturbowanych na planie pojazdów, bo każdy został faktycznie zmontowany i uruchomiony. Dodajmy do tego kaskaderkę i mamy film tworzony, można powiedzieć, podobnie jak w latach 90.

najlepsze tytuły 2015

Fabuła trzyma poziom poprzednich części, nawiązując do nich i jednocześnie nie powtarzając historii, dzięki czemu jest to udana kontynuacja. Widzimy nawet ukłony w ich stronę, na przykład w postaci Hugha Keays-Byrne'a, który również w "Mad Maksie" z 1979 roku odgrywał główną złą postać, Toecuttera. Dostajemy brud, spaliny, krew i walkę o przetrwanie we wszechobecnym piasku. Widzimy prawo silniejszego, choroby, deformacje i okaleczenia (w rozsądnych ilościach), fanatyzm (kult silników V8) i obejmowanie wszystkiego, ze źródłami wody i ludźmi włącznie, własnością. Dodajmy do tego świetną grę aktorską, muzykę i masę pomysłów skutecznie wplecionych w film. Tak naprawdę mogę przyczepić się tylko do jednego: obawiam się, że pozbawiono mnie możliwości zobaczenia czegoś lepszego jeszcze przez długi czas.

manfret

Gra: Według mnie najlepszą grą jest "Pillars of Eternity", produkcja, która przypomniała mi ponownie magię "Baldur's Gate". Posiada naprawdę fajnych bohaterów, a fabuła wciąga jak odkurzacz. No i grafika... Twórcy pokazali, że nie trzeba wywalonej w kosmos oprawy z hektolitrami wodotrysków efektów specjalnych (czy jakoś to szło), aby sprawić, że gracz nie wyjdzie z podziwu przez długi czas. Wielu ekscytowało się "Wiedźminem", ale on mi był obojętny. PoE – to jest to!

najlepsze tytuły 2015najlepsze tytuły 2015

Film: Z racji tego, że moje "kubki smakowe" są zawsze sycone horrorami, to i z tej grupy będzie mój kandydat na film roku. Typowałem "Naznaczonego: rozdział 3", ale muszę powiedzieć, że "Wizyta" w reżyserii M. Nighta Shyamalana jest naprawdę najlepszym horrorem roku 2015. Fabuła satysfakcjonuje, postacie odgrywające swe role zagrały idealnie. Cud, miód i malina. "Sinister 2" odrzuciłem z miejsca, "Taśmy Watykanu" też. Ten rok dla horrorów był całkiem udany, ale czegoś brakowało do absolutnego zachwytu.

Wolvertino

Gra: W roku 2015 o rumieńce na mojej twarzy zadbały nie tylko najnowsze tytuły, ale też kilka produkcji z dawnych lat, które z jakichś powodów dopiero trafiły w moje ręce. Ale za nami rok 2015, a nie żaden inny – przy nim więc zostańmy. Czy człowiek, który ukończył "Baldur's Gate II" więcej razy, niż ma palców u rąk, mógłby wybrać na najlepszy tytuł minionego roku cokolwiek innego niż "Pillars of Eternity"? Odpowiedź brzmi: tak. Ale mimo wszystko tego nie zrobię.

najlepsze tytuły 2015

PoE to produkcja, która wreszcie pozwoliła mi rozpłynąć się w grze komputerowej i zawiesić na drzwiach mojego pokoju tabliczkę z napisem "Wyjechałem do Eory". I jestem przekonany, że był to jeden z najlepszych wirtualnych wyjazdów w moim życiu. Fabuła, która wciągnęła mnie na wiele godzin. Bohaterowie, z którymi w końcu się naprawdę zżyłem. Świat, który zapragnąłem poznać od deski do deski. Muzyka, której słucham nadal, mimo że gra już dawno ukończona. I załkałbym z niezadowolenia, że to już koniec przygody. Ale na szczęście nie – oto nadchodzi "The White March Part II". A ja już mam gotową tabliczkę z napisem: "Wyjechałem do Białej Marchii".

Mikeal

Gra: Co prawda w 2015 zagrałem w wiele nowych gier, ale nie udało mi się pochwycić tych, na które najbardziej czekałem, na przykład "Pillars of Eternity" lub "Wiedźmin 3". Wobec tego moją grą 2015 roku zostaje "Skyshine's BEDLAM". Urocza, postapokaliptyczna gierka, w której to zasiadamy za sterami ogromnego pojazdu i ruszamy w podróż do mitycznej ziemi.

najlepsze tytuły 2015

Gra wyróżnia się nieprawdopodobną wręcz skalą pochłaniania gracza. Syndrom "jeszcze tylko jedna tura" zamieniał się w dojechanie do Aztec City i możliwość rozpoczęcia całej przygody od początku. Brak bardziej rozbudowanej historii i paru możliwości zaprezentowanych na trailerach w żadnym stopniu nie odbiera tej produkcji grywalności.

najlepsze tytuły 2015

Książka: Mimo że w 2015 przeczytałem sporą ilość książek, za najlepszą bezsprzecznie uważam "Metro 2035". Zakończenie trylogii Głuchowskiego zachwyciło mnie pod niemal każdym względem. Ponownie wylądowaliśmy w moskiewskim metrze i ponownie podziwialiśmy podróż jedynego, prawdziwego i słusznego bohatera serii – Artema. Autor najlepiej w porównaniu do poprzednich części oddał zdegenerowanie i niemoralność mieszkańców metra. Wszystkie strony są przesiąknięte klimatem zepsucia i upadku. Podczas szalenie wciągającej oraz ciekawej fabuły pisarz nie bał się zadawać trudnych pytań i stawiać niepopularnych tez. Jedyne, co mi się nie podobało, to zachowania Artema w niektórych momentach. W myślach krzyczałem: "Artem zastrzel drania", a heros zamiast tego próbował go przekonać do poddania się, co później miało opłakane skutki.

Secrus

najlepsze tytuły 2015

Książka: Ten rok należał do MAG-a, ten rok należał do "Artefaktów", należał do Johna Brunnera i jego "Wszystkich na Zanzibarze". Jeśli powieść pierwotnie wydana blisko 50 lat temu olśniewa współczesnych czytelników, jeśli przekonuje do siebie tych, którzy na co dzień unikają prezentowanego przez nią gatunku, to musi mieć ogromną siłę rażenia. Porywająca próba nowomowy, zadziwiające wizjonerstwo autora, przemyślana do ostatniego szczegółu konstrukcja narracji i futurystyczna karuzela moralności – właśnie te atuty skłoniły mnie do napisania w recenzji, że książki Brunnera nie da się opowiedzieć, jej trzeba doznać.

Pisałem też, że "Autor pociął skrupulatnie zaplanowaną i skonstruowaną makietę przyszłości na chudziutkie paski i wymieszał. Polskie środowisko literackie włożyło je do kapsuły czasu i po 50 latach przerwało hibernację – skrawki nasiąknęły dzisiejszą mentalnością i stały się niezwykle cennymi tablicami" – to sama prawda. I to, że "Wszyscy na Zanzibarze" są prawdziwym artefaktem profety. Do czytania i rozmyślania na długie wieczory!

Courun Yauntyrr

Gra: Najlepsza gra 2015 roku? "Wiedźmin 3: Dziki Gon". Świetna historia w może nie do końca otwartym świecie, jednak bardzo poprawna grafika i dobrze zaprojektowane zadania na wielu obszarach sprawiły, że nie nudziłem się ani chwili. Gdy sądziłem, że zobaczyłem wszystko i zabiłem każdego, kto śmiał wtrącać się w życie miłosne mojego Geralta, nagle pojawił się pierwszy dodatek... i okazało się, że można stworzyć DLC w starym, dobrym stylu. "Serca z kamienia" dodały swój własny wątek i gdyby nie długość, mógłbym powiedzieć, że do rąk dostaliśmy coś naprawdę wyjątkowego. Aż strach pomyśleć, co zobaczymy przy okazji drugiego rozszerzenia...

najlepsze tytuły 2015

Nie można także zapomnieć o "Batman: Arkham Knight". Nie chodzi mi tutaj o niesławne problemy z wersją na PC, lecz tytułem, który godnie reprezentuje serię i ukradł mi kilka dobrych godzin odpoczynku od pogoni za Dzikim Gonem. Problemy techniczne nie wstrząsnęły mną zbyt mocno, dzięki czemu z przyjemnością jeździłem po mieście i zajmowałem się setką różnych aktywności – od tropienia morderstw po ratowanie strażaków.

najlepsze tytuły 2015najlepsze tytuły 2015

Książka: Najlepsza książka 2015 roku jakoś nie wpadła w moje ręce, nad czym bardzo boleję. Poświęciłem się "nadrabianiu" już rozpoczętych serii, przez co trudno wskazać mi jakiegoś sensownego kandydata. Warto zainteresować się "Kenobim", bowiem prezentuje ciekawą historię z rozpoznawalnym bohaterem, jak też sięgnąć po coś z uniwersum "Metro" czy też zaskakująco dobrą "Lodową cytadelę" Kornewa, przy której nasze obecne ujemne temperatury wydają się być rajem na Ziemi.

Audrey

Książka: Dla mnie miniony rok upłynął pod znakiem dwóch serii. Pierwsza, autorstwa Bernarda Werbera, opowiada o społeczeństwie mrówek ("Imperium mrówek", "Dzień mrówek" i "Rewolucja mrówek"), a raczej o tym, że świat wcale nie jest do końca nasz. Ludzie nie są panami, a przynajmniej nie bardziej niż inne stworzenia. Książka jest ciekawa i daje do myślenia, bo jesteśmy z natury narcyzami.

najlepsze tytuły 2015

Druga seria dedykowana młodzieży to świetny debiut Rae Carson – trylogia "Ognia i cierni". Na razie ukazały się dwie części cyklu: "Dziewczyna ognia i cierni" i "Płonąca korona". Powieści wciągają czytelnika w wir wydarzeń, a przy tym w końcu bohaterka jest pełnoprawną, podejmującą samodzielne decyzje postacią. Jej celem życia nie jest tylko podążanie za ukochanym, choć wątek miłosny też się pojawia.

Film: Spośród filmów w moim odczuciu na wyróżnienie zasługuje "Marsjanin". Produkcja, która mnie rozbawiła, wzruszyła i zaskoczyła, a to wszystko za sprawą umiejętności opowiadania historii. Cieszę się też z tego, że ogromny budżet wykorzystano w rozsądny sposób, bez zarzucania widzów nadmierną ilością efektów specjalnych. Tutaj na pierwszym miejscu jest bohater oraz to, co go spotkało, a nie popisy w stylu: "patrzcie, mamy takie świetne komputery".

Ocena użytkowników 10 Średnia z 6 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Qwan · piątek, 22 stycznia 2016, 22:45
0
A tam, 2015, bardziej czekam na sporo filmów w 2016.
Będzie kontynuacja Alicji w Krainie Czarów, która naprawdę zapowiada się bosko, będzie X-men Apokalipsa, która prawdopodobnie będzie ostatnią częścią X-men (nie znalazłem info, że będzie następna), będzie Warcraft, będzie kapitan Ameryka: Wojna Domowa (wali mnie tandetne tłumaczenie).
BĘDZIE SIĘ DZIAŁO, przy czym trzy filmy będą w jednym miesiącu :3
krzyslewy · sobota, 23 stycznia 2016, 12:15
0
Po "Apokalipsie" raczej będą jeszcze kolejne "X-Meny". Ma być spin-off pt. "Gambit", ostatni pewnie "Wolverine", no i są plany, żeby zrobić crossover "X-Menów", "Gambita" i "Deadpoola"

Mnie z nadchodzących premier ciekawi szczególnie "Doctor Strange". Czarnoksiężnik superbohaterem, do tego obsada też świetna (Benedict Cumberbatch w głównej roli i na dalszym planie m. in. Mads Mikkelsen)
Parto · sobota, 23 stycznia 2016, 20:44
+2

Cytat

"Undertale" to gra, która stanowi esencję cRPG. Tutaj sam możesz wybrać, czy będziesz walczyć i zabijać, czy zagadasz przeciwnika, aby przekonać go do siebie.

Brzmi jak opis Planetscape: Torment

Dla mnie górują Pillarsy i Wiedźmin, ale ostatnio zagrywam w Undertale i chyba nawet widzę czemu na świecie się nią jarają - niestety trza znać angielski co może zniechęcać w naszym kraju.

O Tales of Borderlands dostało uznanie? Muszę sprawdzić jak tylko dokończę Borderlands 2

Dzięki gexe za wszelkie artykuły - ostatnio przyjaciel mnie do was przekonał i jak narazie nie żałuję.
Lionel · wtorek, 26 stycznia 2016, 07:01
0
Propsy dla przyjaciela.
Jezid · czwartek, 28 stycznia 2016, 18:49
0
Przestajemy być anonimowym infem z neta?

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...