piorun_kulisty

Walentynki W Świątyni Jedi

Marcin "Krix" Wypych wtorek, 14 lutego 2012

Nie wiem, jak wiele w Internecie jest osób z podobnymi problemami. Mam nadzieję, że trochę nas jest. Gwiezdne Wojny wywarły na mnie wielkie wrażenie w dzieciństwie. Chciałem być Jedi. Chciałem mieć Moc u boku i miecz przy pasie, by walczyć ze złem. Marzyłem o przybyciu na Ziemię złego Imperium, które musiało zostać powstrzymane przez szkolonych tu, na miejscu, nowych Jedi. W tym wszystkim zawsze pojawiała się też wizja bycia z dziewczyną, którą oczywiście najpierw trzeba było uratować, by się zakochała. Nieistotne. Ten obraz stworzyła stara trylogia oraz książki i komiksy oparte na niej jak i po jej wydarzeniach. A potem nastała nowa trylogia. Jedi okazali się bardziej zamkniętym zakonem niż wielu wcześniej uważało. Ale czy to powstrzyma prawdziwych fanów od kombinowania, by jednak stworzyć związki pomiędzy Jedi? Uniwersum ma wiele romansów i miłości, które warto przybliżyć przy okazji jakże zacnego i hucznie obchodzonego święta zakochanych. Wspólnie spójrzmy, jak to z nimi jest i czy mogą istnieć w Zakonie Jedi.

han solo, księżniczka leia, leia skywalker, skywalker, han, solo

- Czy ktoś może mi wyjaśnić, co tu się dzieje? – Mistrzyni i instruktorka Jedi, Shala Ban, dzierżąc stertę karteczek w ręku, zatrzymała jednego z padawanów spędzających czas w Akademii. – Pod moimi drzwiami jest tego masa, a pod komnatami Unduli i Secury dwa razy większe sterty. Co to ma oznaczać?

- A tak, Mistrzyni... Więc, młodzik Chadaan odkrył, iż w jego rodzimym systemie obchodzi się święto w imię Walen Tynka. Jakiegoś lekarza, który potajemnie wiązał zakochanych z oddziałów jakiegoś barona. Obchodzą to od trzech tysięcy lat poprzez wysyłanie kartek miłosnych w jego dzień. Chadaan rozpowiedział to i wszystkie młodziki przekazują sobie karteczki Walen Tynkowe. Mistrzyni komuś musi się podo... – Wzrok instruktorki nie pozwolił młodemu padawanowi dokończyć myśli.

anakin skywalker, vader, padme, amidala

Nie można zacząć od niczego innego, jak od początku. Niestety początek Zakonu sięga jakoś tak 25 tysięcy lat wstecz i niewiele o nim wiadomo. Było kilka filozofii oraz religii powiązanych z Mocą i zajmowali się nią głównie mędrcy, czyli nikt, kto chciałby się wiązać. Ta grupa starców utworzyła podwaliny Zakonu, jaki znamy. Zaczęto szkolić dzieci, by od początku były wychowane w dyscyplinie. Tyle można się domyślić i wywnioskować z rzadkich wspominek. Przejdźmy trochę dalej, gdzie dzieje się więcej. Na ok. 4000 lat przed bitwą o Yavin mamy okres zwany Mrocznymi Wojnami (Dark Wars), kiedy to często pojawiały się przypadki zakochanych Jedi. Nomi Sunrider była żoną rycerza Jedi, a po jego śmierci sama także przeszła szkolenie i doszła do rangi mistrza. Wcześniej jednak była także zakochana w Ulicu Qel-dromie, innym Jedi. Jej córka Vima również została rycerzem, po szkoleniu przez odciętego od Mocy Ulica (to strasznie pogmatwana opera mydlana). Z tego okresu jest jeszcze Jolee Bindo i jego żona, która była przez niego szkolona na Jedi.

ulic qel-drom, nomi sunrider, nomi, sunrider, ulic, qel-drom

Później był Revan i Meetra Surik (Wygnana Jedi), których historie mogły zawierać (i wedle kanonu zawierały) związki. Dowodem na to jest Satele Shan, potomkini Bastili i Revana. Satele miała także syna Therona, który był szpiegiem na usługach Republiki. To są te najgłośniejsze przypadki sprzed tysiącleci. Ile mogło być ich pośród zwykłych reprezentantów, którzy nie zapisali się w historii? Trudno oszacować. Badając aspekt miłości i przywiązania w historii Zakonu, dochodzę do wniosku, iż mimo starań oraz szkolenia, nie dało się odciąć Jedi od emocji. To i dobrze, bo jak ktoś, kto ich nie czuje, miałby okazać współczucie? Zakon byłby pustym narzędziem w rękach Mocy czy Senatu. Prawda, starano się zapobiegać tym przypadkom i były za nie kary. Ale nie sądzę, by każde małżeństwo było usuwane z Zakonu. Traciłoby się przez to wyszkolonego Jedi, może nawet dwóch (bo łatwiej, by zakwitła miłość wśród osób, które się widuje często, niźli na przypadkowej misji gdzieś w galaktyce). Poza tym dzieci z takiego związku miały dużą szansę na kontakt z Mocą, co dawało możliwość szkolenia od najmłodszego wieku. Bardziej jestem skłonny wierzyć, iż następowały ograniczenia. Odsunięcie od polityki Zakonu. Czasowa izolacja. Oczywiście Jedi nie tylko się zakochiwali. Zapewne były niezliczone przypadki wpadek, dzięki czemu tak naprawdę Jedi szybko odnajdywali dzieci wrażliwe na Moc. Sam Qui-Gon Jin spytał Shmi Skywalker o ojca Anakina podejrzewając, iż był to Jedi.

- Zebrałam was tu nie bez powodu. Dzisiejsze zajścia stanowczo zakłóciły równowagę Mocy w murach świątyni. – Zaczęła swój wywód Shala Ban do zgromadzonych adeptów i padawanów. – Okazywanie miłości nie przystoi Jedi. Nie jest też zgodne z kodeksem. Jesteśmy zobligowani do ujarzmiania naszych uczuć i nie bez powodu. Spójrzcie na swe dzisiejsze działania. Obdarowani mogli poczuć się skrępowani. Zapomniani zatopili się w zazdrości i smutku. Tak jak i osoby, które dostały mniej od innych. Połączenie z Mocą to wrażliwa więź, łatwo ją zakłócić przez emocje. Dlatego przechodzimy wieloletnie szkolenia. Ścieżka Jedi nie jest prosta, dlatego tak niewielu nas jest. Mistrz Yoda opowiedział mi kiedyś pewną historię. Dawno temu na pewnej planecie, mistrz Jedi miał dwóch uczniów. Braci. Szkolił ich razem, a jeden był potężniejszy od drugiego. Pewnego dnia obaj zakochali się w tej samej kobiecie i okazali swe uczucia. Dziewczyna zakochała się w młodszym i zarazem słabszym bracie. By nie zranić uczuć drugiego, postanowili ukryć swą miłość przed nim i oficjalnie dziewczyna odmówiła obojgu. Gdy prawda wyszła na jaw, w gniewie i zazdrości starszy brat zabił ukochaną oraz swego brata. Moc, jaka w nim drzemała, zniszczyła całą planetę. Od tamtego czasu wśród Jedi zakazana jest miłość, a także tylko jeden uczeń może być szkolony przez mistrza.

kyle, katarn, katarn, kyle, jan, ors, jan ors

W pewnym punkcie historii Zakonu musiała zajść jednak zmiana. Mógł być to powolny proces dochodzenia do rygoru znanego ze schyłku Starej Republiki lub też nagła przemiana po dramatycznych wydarzeniach, których to w historii nie brakuje. W tym okresie prawdopodobnie bardziej przestrzegano zastrzeżeń co do miłości wśród Jedi. Mimo to kilka przypadków się pojawiło. Był Anakin Skywalker wraz z Padme. Był także Quinlan Vos, który doczekał się syna. Nejaa Halcyon, jeden z wielkich generałów wojen klonów, miał potajemnie żonę. Z ich związku narodził się Valin Horn, ojciec Corrana, który został rycerzem Jedi pod skrzydłami Luke'a Skywalkera. Mamy jeszcze Mallie i Kento Mareków, którzy udali się dobrowolnie na wygnanie w okresie wojen klonów. Ich syn Galen stał się później uczniem Vadera. Po upadku Republiki rozpoczęła się czystka Jedi na tych, którzy przetrwali rozkaz 66. Członkowie Zakonu pochowali się i często porzucili życie rycerzy. Ich potomkowie stanowili pierwszych Jedi szkolonych w Nowej Republice. Jednym z nich był właśnie Corran Horn.

- Mistrzyni Ban? Nie byłaś nigdy zakochana? – Pytanie padło gdzieś z tłumu małych łebków, które jeszcze nie zostały obdarzone warkoczem padawana. Mimo wielu wstrzymanych oddechów, nie padła reprymenda ze strony mistrzyni. Pojawił się uśmiech.

- Tak, byłam. Prawda jest taka, że zapewne nikogo z was tu obecnych nie ominie to uczucie. Mimo to musiałam podjąć decyzję, wy też przed nią staniecie – Zakon, czy własne uczucia? Dobro swoje czy dobro całej galaktyki? Decyzja nie będzie prosta. Nie wszyscy, którzy posiadają Moc, nadają się, by szkolić się na rycerza. Wielu nie kończy szkolenia i odchodzi, część odchodzi później. Dlatego nie jest nas dużo. Ale to i lepiej. Moc kieruje nas na różne ścieżki, dla niektórych z was to właśnie miłość będzie właściwą ścieżką, a nie służba galaktyce. Pamiętajcie o tym, gdy przyjdzie wam decydować i dobrze się zastanówcie, by później radować się, a nie żałować. – W ostatnich słowach można było wyczuć odrobinę smutku, jeśli ktoś był świetnie wyszkolony w czytaniu emocji. Ostatecznie Shala Ban była mistrzynią w ich kontrolowaniu.

luke, skywalker, luke skywalker, mara jade, mara, jade

Lata Nowej Republiki obfitują w związki Jedi. Pierwsze pokolenia były szkolone późno. Składały się z istot, które zaznały ciepła i miłości rodziny. Nie obce było im też życie w ukryciu przed siepaczami Jedi. Gdy powstała nowa akademia na Yavin IV, Skywalker uczył Jedi, jak sam był uczony. Szkolił także ludzi sobie podobnych. Dzieci rycerzy, ukrywających się użytkowników Mocy oraz inne niepewne i kwestionowane przypadki. Oni stanowili później pierwszych rycerzy i mistrzów. Postępowali tak jak ich mistrz, który sam także znalazł ukochaną Marę Jade i miał syna. Tą drogą poszedł także Corran. Kyle Katarn wielokrotnie próbował oświadczyć się Jan Ors. Ta podobno za każdym razem odmówiła tłumacząc, że to złe czasy. Dopiero po nich znów zaczęto stawiać na szkolenie dzieci. Jednak i późniejsze wydarzenia wskazują, iż Nowy Zakon Jedi zmienił politykę co do miłości. Czy słusznie? Czas pokaże.

Ostatnimi już słowy, osobiście zgadzam się z Jolee. Miłość nie prowadzi do ciemnej strony. Pasja, przywiązanie, zazdrość i pożądanie mogą do niej prowadzić. Miłość wyzwala i pozwala tworzyć silną więź, która daje nadzieję i uskrzydla. Dzięki niej wielu dokonało najbardziej heroicznych czynów na przestrzeni milleniów.

- Mistrzyni Ban? Czy długo jeszcze potrwa wojna? – Padło inne pytanie z sali, które zupełnie zmieniło atmosferę na niej panującą.

- Sądzę, że nie. Nie ma już hrabiego Dooku i powiem wam w sekrecie, iż wczoraj Mistrz Kenobi udał się pokonać generała Grievousa. Być może już dziś bądź jutro ujrzymy świt nowego świata.

Ocena użytkowników 9,5 Średnia z 6 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Courun Yauntyrr · środa, 7 marca 2012, 16:49
0
Bez komentarzy, ale to ciekawy tekst, który dopiero teraz miałem okazję na spokojnie przeczytać. Zawsze mi się wydawało, że to poskromienie miłości u Jedi miało na celu jedynie większe podporządkowanie. Sam Dath Bane uważał, że to łańcuchy, jakimi Republice udało się omotać adeptów Jasnej Strony Mocy. Yoda twierdził, że przywiązanie prowadzi do ciemnej strony i tutaj trochę tego wniosku brakuje. Do dziś pamiętam jego dialog z "Zemsty Sithów", gdy mówił Anakinowi, by uczył się wyzbywać wszystkiego, co boi się stracić. Przyszły Vader bal się przecież utraty miłości.

Pokazane związki Jedi są jednak dość ludzkie, brakuje im troszkę magii Mocy. Nie znalazłem też nigdzie wzmianki o tym, że dzieci z takiego związku były jakoś bardziej wrażliwe na Moc.

Tak czy owak, tekst dobry a fabularne wstawki urozmaicają lekturę.
Lionel · wtorek, 27 marca 2012, 00:40
0
A czy właśnie nie zakazany owoc prowadzi na Złą Stronę Mocy?

To tyczy się twierdzenia Yody.
Krix · poniedziałek, 16 kwietnia 2012, 18:59
0
Z tym dziedziczeniem zdolności do mocy to problematyczna sprawa. W Luke i Leia mają moc. Anakin był posądzony na początku przez Qui-Gon'a o bycie dzieckiem rycerza. To sprawia iż można podejrzewać iż kontakt z mocą był dziedziczony. Wielu autorów zdecydowało się na tym bazować (stąd cała armia dzieci wszelakich Jedi w Nowej Republice).
Co do nauki Yody, to był to niezwykle stary i doświadczony mistrz. Możliwe iż w całej swojej historii widział setki przypadków łamania kodeksu z miłości, widział tego efekty. Prawda jest taka iż osoby wrażliwe na moc, miewają huśtawki emocji. Łatwo z ich powodu przejść na ciemną stronę. Mogło być wiele szczęśliwych związków wśród Jedi, ale kilka które doprowadziło do ciemnej strony powoduje iż ogólnie się tego zabrania. Lepiej czasem zabronić czegoś wszystkim dla ocalenia kilku.
Courun Yauntyrr · wtorek, 4 grudnia 2012, 10:15
0
Czyli zabraniano miłości w obawie przed utratą a jednocześnie nakazywano się wszystkiego wyzbywać, by nie móc nic utracić?

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...