szczury_wroclawia_szpital

Randka z herosem? vol. 2

Marta "Audrey" Nowak niedziela, 9 listopada 2014
odesyeja

Dzieje Odyseusza, jego dwudziestoletniej tułaczki i powrotu do rodzinnej Itaki opisuje Homer. Bohater spędza dziesięć lat na wojnie, by drugie tyle błąkać się po nieprzyjaznych morzach i w końcu szczęśliwie dotrzeć do domu. W międzyczasie nie do końca uczciwie walczy z bogami, mitycznymi stworami i sypia w objęciach boginek. Zawsze kieruje się sprytem, co czasami nie wychodzi mu na dobre, ale może liczyć na wsparcie zachwyconej jego intelektem Pallas Ateny.

Penelopa – córka Ikariosa, króla Sparty ukazana jest za to jako wzór lojalnej i wiernej żony, czekającej na powrót ukochanego męża, a przy tym odstraszającej zalotników przy pomocy metod, których nie powstydziłby się sam Odyseusz. Zwodzi mężczyzn obietnicami, tka całun i wymyśla coraz to nowe przeszkody uniemożliwiające jej ponowne zamążpójście. Jednocześnie stara się zapanować nad buntującym się synem – Telemachem, choć i tak na koniec stanie on po stronie ojca i u jego boku urządzi rzeź zalotników i powiesi dwanaście służących, gdyż spały ze wspomnianymi osobnikami. Następuje też spotkanie herosa z żoną, gdzie Penelopa znajduje sposób na sprawdzenie, czy jej mężczyźnie jeszcze zależy na rodzinie, a wszystko to przy użyciu łóżka...

penelopa
Penelopa prująca całun
Josepha Wrighta. 1783-1784

Chyba każdy zna historię o dzielnym Odysie i wiernie czekającej na niego Penelopie. Jednakże opowieść Homera doczekała się tak wielu reinterpretacji i modyfikacji, że obecnie trudno zamknąć dyskusję na temat jej bohaterów dość banalnym stwierdzeniem, że Odys stał się archetypem tułacza, a Penelopa uosabia wierność i oczekiwanie na powrót ukochanej osoby. Odys, znaczy: pobożny, wytrwały, gniewny oraz przemądry. Interpretacja postaci Odyseusza jest zależna od czasu i warunków kulturowych, w jakich się jej dokonuje. Mit okazał się swego rodzaju formą wyrażenia współczesnych dylematów i stanu zagubienia. "Odyseja" jest dla mnie nie tylko opowieścią mówiącą o podróżach inteligentnego i sprytnego mężczyzny, lecz przede wszystkim historią niezrozumianego i osamotnionego nostalgika. Ulisses, chyba największy włóczęga wszech czasów, wybrał się (raczej nie dla przyjemności) na wieloletnią wojnę trojańską. Po odniesionym zwycięstwie chciał wrócić do żony i syna, lecz knowania bogów (i jego pycha) przedłużyły podróż najpierw o trzy lata kolejnych dziwacznych przeżyć, a potem o siedem, które heros spędził (tym razem nie bez przyjemności, jak sądzę) jako zakładnik i kochanek bogini Kalipso, zakochanej tak bardzo, że nie chciała pozwolić mu odejść.

W kulturze europejskiej bardzo mocno utrwalony jest wzorzec cierpiącej i tęskniącej Penelopy, więzionego Odyseusza i zakochanej w nim do szaleństwa Kalipso. Penelopa postrzegana jest jako poszkodowana w całej opowieści, ale właściwie dlaczego? Odyseusz spędził z Kalipso siedem długich lat, co jest ładnym kawałkiem życia, a podobnym stażem nie może się pochwalić wiele współczesnych małżeństw. Kalipso na pewno go kochała, a nawet zaryzykowałabym stwierdzenie, że uczucie było odwzajemnione, bo czy ktoś tak sprytny jak Ulisses nie znalazłby sposobu na ucieczkę szybciej, gdyby bardzo tego chciał? Wątpię. Nie wiemy, ile czasu heros spędził wcześniej z Penelopą, ale raczej dużo mniej, gdyż zostawił ją z niemowlakiem, a żadna z opowieści nie wspomina o problemach pary z bezdzietnością czy spłodzeniem potomka. Dlaczego zatem nie wzrusza nikogo postać wykorzystanej i bezwzględnie porzuconej kobiety?

odyseusz

Wyobraźcie sobie inny obrazek. Jest mężczyzna, kobieta i ich wielka miłość. Sielanka. Biorą ślub, po czym ona rodzi syna, a on wyjeżdża daleko i na długo. Podczas swojej tułaczki mąż poznaje inną kobietę, która się w nim zakochuje i mieszkają razem. Tak, ona wie, że jest żonaty, ale widział swoją połowicę ponad dziesięć lat temu i nie sprawia wrażenia szczególnie nieszczęśliwego, sypiając teraz z nią, więc kto by się tym przejmował. Aż pewnego pięknego, a raczej okropnego dla wspomnianej wcześniej kobiety, dnia on ogłasza: wiesz co, miło było, ale siedzę tak u ciebie siedem lat, a tu żona czeka. Co prawda nie pamiętam już jak wygląda, pewnie ma zmarszczki i przytyła, ale jednak pewnie czeka, więc wypadałoby się chociaż na chwilę pokazać. Na razie. No dobra, Penelopa nadal wzbudza współczucie, bo która z was – drogie panie – chciałaby takiego męża? Za to Odyseusz nie zasłużył moim zdaniem na szczególnie ciepłe przyjęcie i w sumie nawet go nie dostał.

Odyseusz wraca i... nic. Nikt go nie poznaje i w sumie on nie za bardzo kogokolwiek obchodzi, bo przecież trwa właśnie walka o rękę Penelopy. Swoją drogą, czy naprawdę przez dwadzieścia lat czy prawie tyle, bo załóżmy, że na początku jeszcze wszyscy wierzyli, że Odys szybko wróci, nie można było zrobić z nimi porządku? Tak, wiem, że to teraz na włamanie i przebywanie na cudzym terenie bez zgody właściciela są paragrafy, kiedyś zapewne ich nie było, ale od czego jest służba? Albo jacyś przebywający przypadkiem w okolicy wędrowcy, którzy z miłą chęcią poodcinają parę głów i kończyn za odpowiednią opłatą.

Co zrobiła Penelopa? Wiecie co, właściwie nie mam ochoty ponownie wychodzić za mąż. Już z tym jednym wybrankiem jest masa problemów i trzeba na niego czekać w nieskończoność, no punktualny to on nie jest, ale jeśli chcecie tu sobie posiedzieć przez tydzień, miesiąc, ewentualnie dwadzieścia lat, to się nie krępujcie. Barek po lewej stronie, spiżarnia po prawej. W dodatku zaskakuje mnie to, że z całej tej hordy młodych mężczyzn żadnemu nie przyszło do głowy: mam dość, i tak może mnie nie wybrać, a ja się tutaj zestarzeję, podczas gdy tyle panien na wydaniu czeka na jakąkolwiek propozycję. Idę sobie. Oczywiście były tam służki, które zaopiekowały się biednymi zalotnikami tak, jak Kalipso Odysem, ale dlaczego oni wszyscy się z nimi nie ożenili i, co ważniejsze, nie zabrali ich stamtąd, zanim niewinne w gruncie rzeczy kobiety zostały zbiorowo powieszone przez wspaniałego, mądrego Ulissesa? Mezalians? Pewnie tak, ale co według was jest mniej logiczne, rozsądne i sensowne: ożenienie się z panną, której na was zależy i z którą i tak już sypiacie, czy czekanie aż wdowa wybierze was na życiowego partnera, choć ona robi wszystko, by tego uniknąć, bo czeka na swojego prawowitego męża?

odyseusz

Odyseusz wraca i zamiast grzecznie wyprosić gości, od razu urządza rzeź i to nie tylko zalotnikom, lecz także wiernym służkom swojej żony. Mitologiczny dowód miłości, aż się wzruszyłam. W sumie nie jest istotne, że kobiety te towarzyszyły jego bardzo samotnej żonie, kiedy on tęsknił aktywnie w ramionach Kalipso, ośmieliły się zbliżyć do zalotników, więc zabijmy także je. Właściwie parę(naście) trupów w tę czy we w tę, kto by to liczył?

Ulisses spędził dwadzieścia lat poza domem i biorąc pod uwagę jego wiek, nawet przypuszczalny, jest to raczej znacząca część żywota, ale to nic. Wróciłeś? Jak miło, pozabijaj kilkadziesiąt osób, a potem zjemy kolację i napijemy się herbaty. Mówisz, że miałeś wiele przygód? Nieistotne. Może ktoś to kiedyś opisze, ale teraz nie będziemy o tym rozmawiać, bo ci pieczeń wystygnie. Spędziłeś tyle lat daleko stąd, zbudowałeś tam sobie życie, poukładałeś je i wpisałeś się w nowy porządek świata, ale to nic. W sumie czy to ważne, co się z tobą działo? Nie, najważniejsze, że już jesteś. Zmęczony?

Mówi się o tym, że małżeństwa były wówczas aranżowane, a Penelopa i tak miała sporo szczęścia. W niektórych wersjach tej historii autorzy wspominają, że w sumie oboje nie byli niebywale piękni bądź urzekająco powabni, ale dobrali się za to jak w korcu maku pod względem inteligencji. Trzeba jednak przyznać, że Ulisses przechytrzył nie tylko bogów i masę ludzi dookoła, lecz także Penelopę. On wyjechał bowiem walczyć o piękną Helenę oraz by móc zyskać sławę i bogactwa. Co więcej, nawet wyrocznia przepowiedziała, że wygra tę wojnę, co – powiedzmy sobie szczerze – jest bardzo dobrym sposobem na połechtanie męskiego ego, a nawet napompowanie go do jeszcze bardziej horrendalnych rozmiarów, niż te już istniejące. Rzecz jasna Penelopa także miała powody do radości, bo zapewne słuchanie, że jej partner jest istotą wprost niezastąpioną poprawia humor, ale słuchanie to jedno, a zostanie porzuconą na dwadzieścia lat to już trochę co innego.

On zatem wyjeżdża i toczy liczne boje nie tylko podczas samej wojny, ale także w bardzo rozwlekłej drodze powrotnej. W międzyczasie pokonuje parę potworów, wymyśla liczne fortele wedle własnego widzimisię, przeżywa wieloletni romans i odwiedza ciekawe tereny. Świetnie, raczej nie może narzekać na nudę, a jak mu się odechce tego wojażowania, to wróci do ojczyzny. Istnieje w końcu wiele interpretacji, wedle których życie jest wędrowaniem, a Itaka to tylko jego zakończenie. Odys nie ma zatem właściwie na co narzekać, bo choć jego spryt nie uchronił go przed wzięciem udziału w wojnie i porzuceniem rodziny, to raczej nie sprawiał on wrażenia nieszczęśliwego na obczyźnie. To trochę jak z emigrantami, którzy przebywają gdzieś latami i właściwie ich życie przeniosło się tam i to, że nagle mają możliwość powrotu, wcale nie znaczy, że o tym właśnie marzą. Nasz główny bohater przeżył swoje życie najpełniej, jak to tylko było możliwe, a na koniec po prostu wrócił do domu odpocząć (jak już urządził rzeź, rzecz jasna).

odyseusz

Jak za to mija czas Penelopie? Siedzi zamknięta w nie do końca swoim domu, bo czuje się tam dość obco. Przypominam: Itaka to ojczyzna jej świeżo poślubionego męża. Pozostawiona sama sobie, z dala od rodziny, przyjaciół i sprzymierzeńców, trochę oszukana, gdyż nikt nie wspominał, że mąż zniknie i nie pojawi się przez dziesiątki lat. Jakby tego było mało, to jej dom okupują zalotnicy, a mianowicie intruzi, których obecność jest wybitnie niemile widziana.

W końcu Odys jednak wraca i mamy szczęśliwe zakończenie. Nic z tych rzeczy. Wyobrażacie sobie tego bohatera siedzącego przy kominku z książką w ręku? Ja też nie. Istnieje wiele zakończeń opowieści, ale dla mnie najbardziej wiarygodna jest ta, gdzie nasz heros wpada do domu, jak po ogień. Witaj Penelopo! Jak miło, że na mnie czekałaś, zaraz zrobię z nimi wszystkimi porządek. O, jak ładnie wiszą, to ja płynę dalej. Żegnaj, a jak będziesz się nudzić, bo może mnie znowu trochę nie być, to zakop ich gdzieś.

Przysięga małżeńska według Odyseusza? I że cię nie opuszczę...

kalipso

...aż nie popłynę przeżyć przygody.

Ocena użytkowników 8,11 Średnia z 14 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Wiktul · poniedziałek, 10 listopada 2014, 17:10
0
Dobre streszczenie Polecam inne, również ciekawie interpretujące mojego ulubionego herosa https://www.youtube.co...oQd8Z&index=16

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...