piorun_kulisty

Pochodzenie wampirów, zmiana ich wizerunku i rola w literaturze fantasy

Patryk "Piastun" Kajtoch niedziela, 17 sierpnia 2014
wampir

Wampir, istota wywodząca się z folkloru równie starego, co nasz świat, rozpowszechnienie swego wizerunku zawdzięcza głównie twórczości angielskich pisarzy romantycznych. Badając wieloletnią historię tego stworzenia, widzimy wynaturzoną postać przypominającą ghula albo ohydne zwłoki, wyglądające jak wyjęta z horroru mumia lub zombie. Obraz ten różni się znacznie od wspaniałego, przystojnego krwiopijcy, który pojawił się po raz pierwszy w 1931 roku (w rolę hrabiego z Transylwanii wcielił się wtedy Bela Lugosi). Warto dodać, że od tamtej pory wygląd wampira ulegał nieustannej poprawie i coraz rzadziej utożsamiano go z diabłem oraz ze zmarłymi.

Wielu ludzi myli się, twierdząc, że pierwszy wampir występujący na kartach powieści pojawił się w "Draculi". Tak naprawdę wszystko zaczęło się od Johna Polidoriego w 1819 roku (czyli siedemdziesiąt osiem lat wcześniej) wraz z jego opowiadaniem o krwiopijcy-arystokracie, Lordzie Ruthvenie. Ta przerażająca istota miała swój debiut w "Wampirze", a kilkadziesiąt lat później pojawiła się w "Varney the Vampyre" (horror z 1849 roku; autorstwa Jamesa Malcolma Rymera) oraz w "Draculi" (1897 rok). Oczywiście są w literaturze przykłady pochodzące sprzed czasów Polidoriego, takie jak: "The Vampire" Heinricha Augusta Ossenfeldera (1748 rok), "Giaur" George'a Byrona (1813 rok) i "Christabel" Samuela Coleridge'a (1816 rok), ale nie zyskały zbyt dużej popularności ani nie zmieniły w znacznym stopniu wizerunku tej istoty.

wampir

Utwór Rymera ma wątpliwy zaszczyt być najosobliwszą częścią wcześniej wspomnianej trójki. Po pierwsze, "Varney the Vampyre" odniósł znacznie mniejszy sukces literacki niż pozostałe dwa tytuły, chociaż został wydany jako seria pamfletów o nazwie "Penny Dreadful". Po drugie, zamiast przystojnego wampira, wplątanego w powieść grozy rodem z epoki wiktoriańskiej, widzimy głównego bohatera, którego wyczyny są wystarczająco przerażające, by idealnie wpasować się w potworną nazwę cyklu. Z tych powodów Varney został wspomniany wyłącznie w celu zachowania chronologii, nie jest to bowiem interesująca postać.

Odkąd zmienił się sposób przedstawiania wampirów (z groteskowych figur na mroczne istoty), nasi przyjaciele z wystającymi kłami zostali przypisani do wyższej warstwy społecznej (najczęściej – arystokracji). Powszechnie przyjęto, że wyróżniają się wyszukanym stylem bycia, choć i od tej reguły zdarzają się wyjątki. Nobilitacja krwiopijców w pewnym stopniu zaczęła się od "Wampira", który otrzymał mylący podtytuł "A Tale by Lord Byron". Swą popularność utwór zawdzięcza sławie Byrona i można stwierdzić, że te dwie postacie są ze sobą nierozerwalnie połączone. To przekonanie przetrwało aż do dziś, czego przykładem są powieści o wampirzym życiu Lorda oraz historie o przemianie kainitów, opisujące tego człowieka. My – wierni fani gatunku – możemy tylko udawać, że wierzymy w mit o Byronie (jest to jedyny właściwy wybór, jakiego należy dokonać, w ten sposób całość sprawia o wiele więcej frajdy).

wampir

Wampirzy wdzięk (dzięki postaci uwodzicielskiego i czarującego bogacza) jako powszechnie uznawana koncepcja trafił do ogólnej świadomości czytelników wyłącznie z powodu skandalu związanego z publikacją dzieła Polidoriego. Bez Ruthvena w roli zastępstwa za Byrona oraz marzenia każdej kobiety o zaprzyjaźnieniu się z pisarzem (będącym "żywym wcieleniem wykreowanego przez niego upadłego bohatera"), zainteresowanie książką najprawdopodobniej byłoby znacznie mniejsze. "Wampir" i jego autor wkrótce zostali uznani za "wulgarny temat". Zbyt wulgarny dla ugrzecznionych przedstawicieli wiktoriańskiej wyższej klasy średniej.

Zagadnienie określano jako wulgarne, ponieważ stało w opozycji do chrześcijaństwa i zbyt mocno wiązało się z seksualnością. Cechą ówczesnego wampira było towarzyskie obycie oraz czarujący charakter, zbyt wyraźne dla jego czasów, dlatego całkowicie przypisano go do powieści gotyckiej (nie mniej erotycznej!... Ale nie drążmy tematu...). To wyjaśnienie pomaga w jakimś stopniu zrozumieć, jak ów krwiopijca znalazł się w dark i urban fantasy. Naturalną rzeczą jest pozostanie w tej samej niszy, jeśli już raz się w niej pojawiło, aczkolwiek drobne przeskoki między gatunkami są możliwe.

Tak naprawdę "Wampir" bardziej pełni rolę testamentu zmiennych kolei losu Lorda Byrona i jest bardziej literackim oszczerstwem" poety, niż mroczną historią o tytułowym stworzeniu nocy. Widzimy tu, że ów potwór był używany częściej jako metafora ludzkich zachowań oraz relacji, niż nadnaturalna postać z horroru. Dopiero z czasem zmienił się w osobę, a ze względu na swoją pozycję w literaturze nie wracał do poprzedniego stanu.

wampir

Raz uczłowieczony – wizerunek znacznie odbiegający od trupiobladego wampira o twarzy jak księżyc w pełni i zapadniętych oczach, oblizującego zęby na widok samotnej dziewicy, który często pojawia się w horrorach – już nie stracił swojej pozycji. I chociaż zawsze pojawią się próby pokazania go w gorszym świetle, angielscy romantycy zostawili nam najtrwalszy ze wszystkich jego wizerunków.

W rzeczywistości cała gama możliwości pojawiła się z chwilą, gdy krwiopijca przestał być symbolem zła i stał się zwykłym człowiekiem. Wampiry mogą więc kochać, nienawidzić, zabijać, korzystać z magii, walczyć z użyciem broni białej lub palnej, rywalizować z wilkołakami, bronić królestw, rozwiązywać zagadki kryminalne, strzec mrocznych ulic metropolii. Jak widać, są o wiele bardziej aktywne, niż wówczas, gdy nosiły płaszcze wieczorowe, knując w ciemnych zaułkach albo spędzając całe dnie w trumnie, chowając się przed światłem słonecznym.

Wampiry są wszędzie, nie tylko w urban fantasy, gdzie królują zjawiska nadnaturalne i paranormalne. Lista ciągnąca się od Maluma z "City of Ruin" (powieść Marka Charana Newtona) do Lestata (postaci z książek Anne Rice) udowadnia, że krwiopijca idealnie wpasowuje się w każdą scenerię, w jakiej się znajdzie. W dzisiejszych czasach doświadczamy pewnego rodzaju odrodzenia tych stworów we wszystkich gatunkach literackich. Dzieje się tak z paru powodów: dzięki popularności sagi "Zmierzch" (autorstwa Stephenie Meyer), przez bardzo znany film nakręcony na bazie serii horrorów pisarza Darrena Shana oraz serial "Czysta krew", a także dlatego, że wykorzystanie go w roli motywu przewodniego znowu stało się modne.

Trend ten nie jest odkrywczy ani oryginalny, lecz dopóki zdoła się utrzymać, zasługuje przynajmniej na wzmiankę. Podobnie rzecz ma się z historią wilkołaków oraz zombie, a jednak ich losy nie są identyczne i nie mają takiego ciężaru gatunkowego, jak w wypadku krwiopijców. W pewnym stopniu te kreatury nie cechują się aż tak ogromną popularnością, często są używane dla podtrzymania napięcia, wprowadzenia różnorodności do fabuły. Wampir to z definicji element fantastyki. Oznacza to, że może być tworem mitycznym, paranormalnym lub nadnaturalnym albo nie istnieć wcale. Oczywiście nie każda powieść zawierająca wampiry zalicza się do fantasy, ale przynajmniej będzie atrakcyjna dla niektórych czytelników tego gatunku.

wampir

"Historyk" (Elizabeth Kostova, 2005 rok), "Shadow Saga" (Christopher Golden, 1994 rok) oraz "Wpuść mnie" (John Ajvide Lindqvist, 2004 rok) doskonale pokazują, jak krwiopijca może prześlizgnąć się do dojrzałej fikcji, podczas gdy manga i anime o tematyce stworzeń nocy (na przykład "Vampire Knight", "Rosario + Vampire", "Record of the Fallen Vampire") przypominają, że ta kreatura może trafić w gust prawie każdego odbiorcy.

Istnieją jednak sceptycy kwestionujący "powagę" wampira – bohatera powieści fantasy oraz romansów. Zmieniający się wciąż wizerunek tej postaci ewoluował już w tak wielu różnych kierunkach, że nieustannie wywołuje wiele nieporozumień między czytelnikami.

Cóż więc z tego, że w wizji Stephanie Meyer Edward lśni w słonecznym świetle, nie boi się czosnku, a jest martwy? W czym jej postać jest mniej poważna niż wampir stworzony przez pisarkę Gail Martin ("Kroniki Czarnoksiężnika" oraz "Polegli królowie"), który wygląda równie pięknie i również nie ma też tętna? (Tak, wiem, jego skóra błyszczy. Proszę, przestańmy już o tym wspominać). Nie ma między nimi żadnej różnic poza tym, że ten drugi nie zebrał tylu negatywnych opinii. Pierwszy powód: nie przyciągnął wielu fanów fantasy, ponieważ autorka wydała dwie serie o różnych tytułach. Po drugie, nie jest to romans ani literatura dla osób między dwunastym a osiemnastym rokiem życia. Dlatego nie podlega takiej samej krytyce, co twórczość Stephenie Meyer.

wampir

Co więcej, trylogia Jona Grimwooda ("Fallen Blade", "Outcast Blade" oraz "Exiled Blade") wraca do klasycznych motywów, według których woda i krzyż mają wpływ na wampira o imieniu Tycho. Z drugiej strony "Akta Harry'ego Dresdena" (autorstwa Jima Butchera) przedstawiają bardzo dokładnie wojnę między czarodziejami a krwiopijcami. Chodzi o to, że pisarz delikatnie bawi się z czytelnikami, wykorzystując tę postać. Jednak każdy rodzaj fantasy jest inny, nie wszyscy bohaterowie walczą z tymi samymi przeciwnikami, mając do pomocy stałą grupę towarzyszy. Więc dlaczego wąpierze powinny być jednakowe?

Tylko dlatego, że są wampirami? Nie przypomina to dyskusji na temat "co sprawia, że nazywamy tego gada smokiem" ze wcześniejszych felietonów? Właściwie, ponieważ one (chyba) nie istnieją, każdy, kto posiada wystarczająco bujną wyobraźnię, może stworzyć własną wizję, wyrzucając i zmieniając dowolne elementy. Owszem, krwiopijcy czasami wyglądają podobnie; tak, niektórzy twórcy korzystają z klasycznego wizerunku, ale nie dotyczy to wszystkich. Decyzja zależy od osobistych preferencji i charakteru pisarza.

Niektórzy ludzie uważają, że wampiry pojawiają się wyłącznie w dziwacznych domenach romansów oraz literatury młodzieżowej, aczkolwiek to stwierdzenie jest dalekie od prawdy. Pewnie, populacja miasteczka krwiopijców w tych gatunkach może być większa niż w przypadku high i low fantasy, a także magii i miecza. Ale prawdopodobnie dokładniejsze zbadanie urban fantasy pokaże, że jest to sfera, w której pozostałe kategorie spotykają i mieszają się.

Nie chciałbym nic więcej nad doświadczenie pełnego powrotu krwiopijców wraz z ich przejściem do epic oraz high fantasy. Mark Newton, tak jak Jon Grimwood, pokazał, że można tego dokonać. Uważam, że postać wampira jest naprawdę niedoceniona i zbagatelizowana w bardzo popularnym nurcie, jakim jest fantasy. Już najwyższy czas, żeby nie tylko nastolatkowie mogli cieszyć się towarzystwem tego stworzenia nocy. W tym celu musi on ukończyć liceum, by udać się na uniwersytet.

Źródło: fantasy-faction.com

Ocena użytkowników -- Średnia z 0 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...