Stagnacja fantasy

tolkien, władca pierścieni, powrót króla, okładka

Z roku na rok wydawanych jest coraz więcej książek fantasy. Wydaje się to być stanem pozytywnym… ale czy rzeczywiście tak jest? Jeśli przypatrzymy się bliżej, dostrzeżemy, że znacząca większość tych tytułów jest kierowana głównie do dzieci i młodzieży, a to najczęściej ciągnie za sobą głupiutką fabułę, infantylny styl i schematyzm. Co to oznacza w praktyce? Nic więcej i nic mniej, jak to, że fantasy „dziecinnieje”. Zatem prawdziwym pytaniem jest, dlaczego tak się dzieje?

Opinii na ten temat słyszałem wiele – i wszystkie wydają się mieć w sobie ziarno prawdy. Pierwsze, co przychodzi na myśl, to zmiana gustów odbiorców. Oczywistym wtedy jest, że wraz z upływem czasu zmieniają się czytelnicy i ich upodobania. Ale wydaje się to trochę nieprawdopodobne, żeby w czasie kilkunastu lat trendy zmieniły się tak diametralnie – od kultowego „Władcy Pierścieni” Tolkiena do kiczowatych tasiemców Anne Bishop czy Trudi Canavan, uznanej niedawno za (o zgrozo!) najbardziej poczytną autorkę minionego roku. Owszem, nie można wykluczyć istnienia takich pozycji jak „Gra o TronGeorge'a R.R. Martina czy kilku interesujących dzieł naszych rodzimych pisarzy tego gatunku – Piekary i Komudy. Mimo to, są to wyjątki bardzo wyraźnie odstające od reguły publikowania powieści zdziecinniałych.

christopher paolini, eragon, okładka

Zastanawiający również jest fakt samego schematyzmu, który jest bardzo wyraźny w dzisiejszych książkach fantasy. Dla przykładu, w ciągu ostatnich lat fantastyka naukowa przeszła kilka etapów – od naiwnych wyobrażeń o futurystycznych gadżetach (pulp fiction), przez podróże kosmiczne (space opera) i tę „twardą” fantastykę (hard sf), aż do rozmyślań na temat człowieka, jego przyszłości oraz ogólnie pojmowanego humanizmu i posthumanizmu (inner space) – wszystko to było przez chwilę myślą przewodnią pisarzy science fiction i nawet teraz można dostrzec kolejną, nadchodzącą już zmianę w tym gatunku (chociażby w twórczości Dukaja i Cetnarowskiego). Natomiast fantasy od czasów Tolkiena, który praktycznie od podstaw zbudował swój świat magii i miecza, nie zmieniło się niemalże wcale. Prawie wszyscy kolejni autorzy opierali swoje utwory na realiach już wykreowanych, dodając od siebie nieliczne nowe elementy, jak na przykład odmienne rodzaje czarów czy niewielkie zmiany jakichś stworzeń (przy twierdzeniu, że sami je stworzyli). Tych, którzy wnieśli do gatunku coś naprawdę nowego, można policzyć na palcach – R.A. Salvatore, Sanderson, Carey oraz Wagner i Sapkowski. Nie twierdzę jednak, że wszystkie odtwórcze dzieła są złe i tragiczne – o nie, kilka z nich nawet mi się podobała, jak choćby "Eragon" Paoliniego. Sęk jednak w tym, że przy takim sposobie pisania, ciągłym opieraniu się wciąż na tych samych filarach, prędzej czy później te fundamenty się zawalą, zostawiając jedynie gruz, ruiny i niesmak po kolejnych, do złudzenia przypominających jedną i tę samą historię, książkach. Niektórzy nazwą mnie pewnie czarnowidzem, ale uważam, że jeśli fantasy będzie podążać nadal tą jedną, utartą (czy już nawet wyświechtaną) ścieżką, to szybko skończy się jej popularność wśród dojrzałych odbiorców.

Zapewne zastanawiacie się teraz, jak powyższy akapit odnosi się do kluczowego pytania – dlaczego fantasy dziecinnieje? Schematyzm to jedna z wielu cech, którymi odznacza się dzisiejsza literatura młodzieżowa. Może i jest to w pewnym sensie teoria spiskowa, ale moim zdaniem fantasy zdobywa teraz taką popularność głównie dzięki dzieciom i nastolatkom, które nie znają arcydzieł tego gatunku, co pozwala im w pełni zachwycać się do bólu odtwórczymi utworami. Autorzy zauważyli ten swoisty boom na swoje, dotąd niezbyt chętnie kupowane teksty i uznali to za szansę na sławę i pieniądze, uruchamiając jednocześnie swoiste perpetuum mobile – pisząc w kółko o tym samym dla coraz to nowszych i młodszych, nie obeznanych jeszcze z kanonem, odbiorców. Miejmy jednak nadzieję, że nie wszyscy pisarze fantasy pójdą tym „skrótem” w poszukiwaniu łatwego zarobku, bo jeśli tak się stanie, to ten gatunek będzie można uznać już wyłącznie za literaturę młodzieżową, którą przecież w pierwotnym założeniu nigdy nie był i nie miał być.

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...