szczury_wroclawia_szpital

6 Grzechów graczy cRPG

Łukasz "Bielu" Biel niedziela, 21 października 2012

W dzisiejszych czasach ludzie lubią krytykować dosłownie wszystkie gry, jednak niewielu z nich jest w stanie dostrzec w swoim postępowaniu proste błędy, które znacząco utrudniają rozgrywkę. Tak, zarówno ty jak i ja popełniamy je w grach cRPG, i nie mam tu na myśli „walczenia ze zbyt mocnym przeciwnikiem” czy „podejmowania złych dialogowych decyzji”. Zresztą nie będę przedłużał, tylko odsyłam was do poniższych porażek:

Miejsce 6: Tworzenie wyglądu postaci

skyrim

Praktycznie każda gra cRPG zaczyna się od kreowania swojego herosa. O ile w pozycjach sprzed kilku lat wygląd jest bardzo uproszczony, bo ogranicza się do wyboru koloru skóry i odzienia, to obecnie stanowi jeden z najbardziej rozbudowanych procesów w grze. Nigdy nie zapomnę mojego pierwszego uruchomienia "Obliviona" i dużego szoku spowodowanym kształtowaniem bohatera. Wbrew pozorom było to dla mnie, gracza wychowanego na "Baldur's Gate" czy "Planescape: Torment", spore wyzwanie, gdyż zdawałem sobie sprawę, że później nie będę mógł zmienić wielkości czoła bądź policzków. Ostatecznie na wygląd zewnętrzny mojego wojaka poświęciłem około godziny, a czekał mnie jeszcze wybór rasy (ale o tym w kolejnym punkcie). W późniejszym etapie gry i tak byłem niezadowolony ze swojego dzieła. Nawet znajomy przyznał mi rację, że postać wygląda beznadziejnie. Obecnie traktuję to z dużym dystansem i zazwyczaj nie bawię się w robienie z mojej postaci modela, co udowadnia powyższe zdjęcie. Czy nie jest on podobny do „domyślnego” Norda?

Miejsce 5: Wybór rasy/klasy postaci

dragon age

Kolejnym etapem, po wcześniej wspomnianym wyglądzie, jest wybór kategorii i gatunku bohatera. Wybór podejmowany w pierwszych minutach zabawy ma znaczący wpływ na przebieg dalszej rozgrywki. I tu pojawia się duży problem, bo jaką by tu klasę lub rasę wybrać? Czy wypasionego wojownika, którym będziemy niszczyć potwory super toporem, czy maga, unicestwiającego przeciwników czarami? Przyznam, że zawsze mam problem, w co „zainwestować”, lecz zdarzają się przypadki o wiele bardziej absurdalne. Pamiętam, że razem z kumplem zaczęliśmy praktycznie w tym samym momencie grę w "Skyrim". Ja wybrałem Norda, ponieważ jest to moja ulubiona rasa z serii "TES", a kolega Argonianina, bo uznał, że nadaje się do bycia dobrym wojownikiem. Podczas „wspólnej” gry często kłóciliśmy się, która z postaci jest lepsza. Zazdrościłem mu umiejętności ciągłego nurkowania, z kolei u niego budziła się głęboka frustracja spowodowana odpornością Norda na chłód, dzięki której z łatwością pokonywałem smoki. Widząc moją przewagę zrobił coś, czego nigdy bym się nie spodziewał. Postanowił stworzyć kolejnych bohaterów dla każdej rasy, aby zweryfikować, która z nich jest najlepsza. Cały niecny plan zajął mu kilka tygodni, po czym stwierdził, że już nie ma ochoty na dalszą grę. Po prostu brak słów...

Miejsce 4: Zostawianie eliksirów „na później”

dragon age

Oczywiście nie mogło zabraknąć tego jakże popularnego błędu u graczy RPG. Jak często zdarzyło ci się wczytać grę lub zostawić eliksiry twierdząc, że „za kilka minut na pewno mi się przydadzą”? Z pewnością wiele razy. Jednak w moim przypadku wyglądało to trochę inaczej. Najczęściej używałem mikstur leczących, a z reszty w ogóle nie korzystałem! Wmawiałem sobie: „po co mi flakonik dający 21 do siły, skoro mam 18, a później sprzedam po okazyjnej cenie?”. Ostatecznie pomysł skutkował licznymi wczytywaniami i dużą złością.

Miejsce 3: Niepełne maratony

skyrim

Nie ma nic gorszego, niż zasiedzieć się 16 godzin przy gierce tylko po to, by porzucić ją następnie na kilka tygodni. Gdy wracamy, zapominamy połowę fabuły, więc musimy odgrzewać stare zapisy albo grzebać w necie, by przypomnieć sobie, o co w tym wszystkim chodziło. Oczywiście są powody, aby zrobić sobie dłuższą przerwę, np. gdy "zawiesimy" się na jakiejś trudnej przeszkodzie lub gdy gra nam padnie, a my zapomnieliśmy zapisać stan gry zaraz po tej cholernie trudnej walce. Osobiście odpaliłem całkiem niedawno "Planescape: Torment", aby przypomnieć sobie stare, dobre czasy, kiedy nie narzekałem na poziom trudności. Problem w tym, że ostatni raz zagrałem w to przed kupnem nowego kompa, czyli 9 miesięcy temu. Przed rozpoczęciem rozgrywki nie pamiętałem nawet, na jakim etapie się zatrzymałem! Przez długi czas miałem spory problem z ogarnięciem, o co w tym chodzi. A i tak na koniec postanowiłem przejść grę od początku...

Miejsce 2: Najlepsze statystyki

fallout

Gdybyście mnie zapytali kilka tygodni temu o istnienie tego zjawiska, to nie miałbym pojęcia co powiedzieć. Jednak gdy odkryłem stronę elitistjerks.com, po prostu mowę mi odjęło. Na tej witrynie użytkownicy potrafią stosować równania różniczkowe, aby wykazać, iż np. podniesienie siły o 5 punktów jest lepsze, niż zwiększenie szansy na trafienie krytyczne o 0.1%, chyba że jednocześnie ulepszymy zręczność o 3 i... Resztę pozostawiam Wam, drodzy państwo, bo ja po prostu nie potrafię nic od siebie dodać...

Miejsce 1: Bezsensowny „Grinding”

oblivion

W języku graczy "grinding" to ciągłe zabijanie przeciwników niezwiązanych z żadnym zadaniem, w celu zdobycia większej ilości doświadczenia. O ile czasami jest potrzebny, bo np. jesteśmy blisko nowego poziomu doświadczenia, to grinding jako główne źródło PD zabija przyjemność grania. Jakiż jest sens, jakież wyzwanie w zabijaniu "bossa" level 15, jeśli sami mamy już poziom 25 wyrobiony na wielogodzinnym wybijaniu armii zombie, siedząc na ich miejscu odradzania, kiedy można było zdobyć tyle samo doświadczenia wykonując misje? Świetnym przykładem jest "Fable" i nawiedzona farma, zawsze pełna nieumarłych, jakże prostych do zabicia, a jednak dających PD – po godzinie czy dwóch nikt ci nie stanie na przeszkodzie.

A ty jakie błędy popełniasz?

Ocena użytkowników 8,5 Średnia z 8 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Trzeci Kur · niedziela, 21 października 2012, 19:44
0
Czy ja wiem, czy to takie znowu błędy? Błędem to było wywalenie całej niemagicznej broni w BG2 i późniejsze wpakowanie się w pojedynek z przeciwnikiem, którego można było zranić tylko bronią niemagiczną;p
Gość_SirXan* · niedziela, 21 października 2012, 20:03
0
Zgadzam się z Tobą!
Cytat 6 miejsce - Każdy, kto popełnia ten grzech, ten popełnia grzech Próżności i Pychy. Lepiej jest być normalny przystojny (domyślny) jak wszyscy w grze.
Cytat 5 miejsce - Po to jest urok RPG. Każda klasa ma swoje mocne i słabe strony. I po to jest drużyna. Myśli o "wszechmogący" bohater to głupoty i psuje urok gry.
Cytat 4 miejsce - Zawsze zachowaj eliksiry, bo nie wiadomo co może Ci przydać w późniejszym grze. U Wiedźmin to podstawa.
Cytat 3 miejsce - Jest to oczywiste, że każdy kto zaczyna ten musi dokończyć albo zrezygnować i zaczynać od nowa w przyszłości.
Cytat 2 miejsce - Czysta głupota! Normalnie, że wojownik musi dbać Siły i Wytrzymałości, a maga Inteligencji itd. A główny bohater nie zapomina też o dyplomacja (perswazja). Współczynnik bohatera zależy od klasy i styl gry według gracza.
Cytat 1 miejsce - Bardzo poważny grzech! Ten łatwo zaburzyć równowagi poziom trudności. I chwała za to, że Baldur's Gate i Icewind Dale mają limity doświadczenie, twórcy doskonale wiedzą o tym. Przez to, eliksiry i czary przestali być użyteczni, a bestie przestali być straszni. A przez to RPG traci swój urok.
Gość_SirXan* · niedziela, 21 października 2012, 20:22
0
Jeśli chodzi o mój grzech w przeszłości... To mój były zainteresowanie tyle tytułów RPG ile mi popadnie w Internecie. A potem okazało się, że to strata czasu i zmarnowanie mojej życie. Tak naprawdę nie można zainteresować aż tyle tytułów RPG i za dużo to niezdrowo. Tylko niewielu tytułów RPG jest warta granie, a reszta niekoniecznie i lepiej jest żyć normalnie w rzeczywistości. Trzeba żyć w umiaru.
A mój drugi grzech w przeszłości to oczywiście przypadek "grinding" zanim zdałem sobie swojego błędu. Jak powiedział pewien mędrzec: "Nie wolno iść na skróty, ani na łatwiznę..." Przez to gra traci klimat! Wyobrażacie sobie na przykład Geralf z Wiedźmin nie potrzebujący miecze dwuręczne ani eliksiry, lecz wystarczyło pięści do pokonanie bestii. Wyobrażacie to?
porfirion · niedziela, 21 października 2012, 22:04
0
Wybitnie zgodzę się z "zostawianiem eliksirów na później", często mi się to zdarza w BG. Tyle że nie jest to powodowane chęcią ich sprzedaży, tylko "po co zużywać teraz, lepiej zostawić na silniejszą walkę". Koniec końców miksturki targało się przez całą grę (ograniczone miejsce w plecaku nie raz dawało się we znaki nawet przy 6 postaciach w drużynie) i większość w ogóle nie została użyta. Niektóre może na finalnych walkach podstawy BG1, OzWM, SoA czy ToB-u, ale i to z rzadka.
Aha, oczywiście raczej nie chomikuję mikstur leczniczych, w aż taką paranoję nie popadłem

Cytat

I chwała za to, że Baldur's Gate i Icewind Dale mają limity doświadczenie

I bardzo wielu graczy używa tego czy innego EXP Cap Removera (a może się mylę? może niewielu jest takich?) Ach, jak sobie przypomnę wybijanie niezliczonej ilości sirin przed jaskinią na wybrzeżu morza... nie dość że po 2000 expa za każdą, to jeszcze po każdej zostaje perła do opchnięcia i parę świetnych strzał ukąszeń... eee, przepraszam rozmarzyłem się A w Icewindzie to raczej się nie da grindingować - o ile pamiętam, to bardzo mało potworów się odnawia (jeśli w ogóle).

A, jeszcze co do najlepszych statystyk: no cóż, wariaci zdarzają się chyba w każdej dziedzinie Owszem, zdarzyło mi się naprawdę długo stukać "losuj" przy tworzeniu statystyk w BG/IwD, ale do aż takiej przesady, jak wymieniona w artykule, nigdy nie doszedłem. Może dlatego, że (uwaga, obnażam straszliwą prawdę) nigdy nie grałem w Fallouta... (tu mi brakuje emotki czerwienienia się ze wstydu, nie zauważyłem takiej w zestawie) Nawet kupiłem Sagę, ale na razie wciąż czeka na swoją kolej i się doczekać nie może...
Gość_SirXan* · poniedziałek, 22 października 2012, 07:54
0
Do "porfirion". Może... Ale właśnie przez to brak limitów doświadczenie większości użytkownicy rzadko używają eliksirów
wzmacniające (w stylu Asteriksa) i ochronne. Oto takie skutki braku umiaru rozwoju. Rozwoju doświadczenie to tylko część klimatu RPG i służy raczej do zmniejszenie nadmiar trudności, a nie do aż tak ułatwienie. "Grinding" to zły pomysł, ale można użyć tego tylko w ostateczności.
Gość_SirXan* · poniedziałek, 22 października 2012, 08:10
0
Zbieram punkty doświadczenia tylko po to, by patrzeć jak bohater rozwija się i stać się silny, a nie niezwyciężony i nieśmiertelny (jakby stosował cheaty - oszustwo). Po to, by niewykonalne zadanie stają się wykonalne. Po to, by zmniejszyć nadmiar trudności, a nie przesadnie ułatwienie, który sprawia, że niektóre wyposażenie bohatera stają się zbędne. Oraz że straszne potwory stają się muchy . Przez to gry tracą klimaty.
Gość_Dachel Miecznooki* · wtorek, 28 maja 2013, 18:46
0
A używanie kodów to nie grzech? No chyba że autor uznał to za zbyt oczywiste.
Gry planszowe Basanti · wtorek, 20 sierpnia 2013, 21:37
0
Każdy ma swoje sumienie

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...