piorun_kulisty

Podsumowanie 2k10

Ammon wtorek, 28 grudnia 2010

Grudzień, jako ostatni miesiąc roku, sprzyja różnego rodzaju podsumowaniom. Mijający rok 2k10 w branży elektronicznej rozgrywki dla jednych był nudny, dla innych obfitował w długo oczekiwane premiery, podczas gdy pozostała reszta twierdziła, że nie było ani źle, ani dobrze. Prawda jest taka, że w tych 12 miesiącach znalazły się gry dla każdego fana gatunku. Problemem jest jednak fakt, że spora ich część była dostępna wyłącznie na konkretną platformę, a niewielu stać na dobrego peceta oraz dwie najpopularniejsze konsole – Playstation 3 i Xboxa 360. Sytuacja z grami cRPG wygląda tak, że do zagrania w większość z nich wystarczy komputer, który nadal nie traci w oczach developerów odpowiedzialnych za ten gatunek gier.

Pod koniec stycznia na półkach sklepowych pojawiła się jedna z najgłośniejszych premier tego roku – „Mass Effect 2”. Już po pierwszych minutach gry, można było zauważyć dużą liczbę zmian względem poprzedniczki. Druga część kosmicznej trylogii stała się bardziej dynamiczna, nie brakowało efektownych strzelanin i dużej ilości wybuchów. Niestety, coś za coś, bo twórcy zrezygnowali ze sporej liczby elementów cRPG. Liczba broni i pancerzy została naprawdę mocno ograniczona, a dodatkowy ekwipunek pojawiał się tylko i wyłącznie w płatnych dodatkach DLC. Ostatecznie, „Mass Effect 2” stał się bardziej grą akcji niż cRPG i bliżej mu było do popularnego shootera „Gears of War”. Gra zebrała jednak bardzo wysokie oceny, sprzedała się w dużej ilości egzemplarzy i uważana jest za jedną z najciekawszych premier roku 2010. Twórcy zauważyli sukces tytułu i w licznych wywiadach zapowiadali, że trzecia odsłona trylogii pod względem rozgrywki nie będzie się znacząco różnić.

Mass Effect 2Mass Effect 2Mass Effect 2

Wydany w lutym „Star Trek Online” miał być grą, która zagrozi pozycji MMO studia Blizzard. Niestety, na rynku nic się nie zmieniło – „World of Warcraft” nadal jest bezsprzecznym liderem, a produkcja studia Cryptic nie zdołała przekonać do siebie wielu graczy. Nic więc dziwnego, że we wstępnych planach jest zniesienie abonamentu w grze osadzonej w uniwersum „Star Treka”. Słowem przypomnienia – odkąd w „The Lord of the Rings Online” wprowadzono darmowy model rozgrywki, to produkcja Turbine zaczęła generować dwukrotnie większe przychody.

screenscreenscreen

Kolejny akapit trzeba poświęcić rozszerzeniu dla „Dragon Age: Początek” z podtytułem „Przebudzenie”. Dodatek przedstawia dalsze wydarzenia rozgrywające się po zakończeniu podstawowej gry. Rewolucyjnej premiery nie było, bo rozszerzenie nie oferowało tyle co podstawka i można je było ukończyć w dużo krótszym czasie. Ostatecznie jednak okazało się produktem dobrym, bo dopełniło historię opowiedzianą w grze i pozwoliło graczowi zwiedzić nowe tereny uniwersum.

Dragon Age: Początek – PrzebudzenieDragon Age: Początek – PrzebudzenieDragon Age: Początek – Przebudzenie

Wraz z końcem maja, swoją premierę miała produkcja Obsidian Entertainment, czyli „Alpha Protocol”. Produkt po części okazał się wyzwaniem dla amerykańskiego developera, bo jest to gra cRPG osadzona we współczesnym, dobrze znanym nam świecie, a nie w jakiejś wymyślonej krainie fantasy lub dalekiej przyszłości. Obsidian przez długie lata pracował nad swoim autorskim projektem, który ostatecznie okazał się produktem dobrym, ale cierpiącym z racji przeciętnej grafiki i pewnej ilości błędów, które dosyć dotkliwie utrudniają rozgrywkę. Gra może się pochwalić za to ciekawym systemem dialogów zmuszającym gracza do szybkiego i logicznego myślenia. Podsumowując, „Alpha Protocol” można polecić każdemu, kto lubi szpiegowskie powieści, intrygującą historię i strzelaniny rodem z „Mass Effect 2”.

screenscreenscreen

We wrześniu w Polsce swoją premierę miała druga część „Drakensanga” z podtytułem „The River Of Time”. Gra ponownie została oparta na popularnym u naszych zachodnich sąsiadów systemie „The Dark Eye”. Sama produkcja studia Radon Labs choć na screenach wyglądała tak samo jak poprzednia część, to okazała się lepsza w stosunku do poprzedniczki, a wysokie wyniki sprzedaży udowodniły, że klasyczne, drużynowe gry cRPG wciąż cieszą się dużą popularnością. Nic więc dziwnego, że baśniowy świat Aventurii przyciąga przed ekrany monitorów kolejnych graczy chcących poznać to jakże ciekawe uniwersum. Boli tylko duża przepaść wydawnicza – w Niemczech w drugiego „Drakensanga” można było grać już w lutym, podczas gdy do Polski trafił on dopiero we wrześniu.

screenscreenscreen

Na kolejny miesiąc, październik, przypadły trzy większe premiery. Pierwszą z nich jest czwarta odsłona popularnej w naszym kraju serii „Gothic”. Po słabej trzeciej części i jeszcze słabszym dodatku, prace nad kontynuacją zostały oddane innemu developerowi – studiu Spellbound. Wydawcy, firmie JoWood, zależało, by czwarta część cyklu bardziej odpowiadała potrzebom amerykańskiego rynku, w którym poprzednie części nie zyskały żadnej popularności. Dlatego też finalnie „Arcania: Gothic 4” okazuje się produktem, który może i spodobał się nowym graczom, ale dla fanów poprzednich odsłon okazał się bardzo dużym rozczarowaniem. Zrezygnowano lub uproszczono bardzo dużą ilości charakterystycznych elementów dla poprzednich odsłon, które budowały niepowtarzalny klimat niespotykany w żadnej innej grze. Ostatecznie „Arcania” może i okazuje się lepsza od trzeciej części, ale jednocześnie przegrywa z „Gothicami” wydanymi w latach 2001-2003. Produkcja studia Spellbound jednak, wbrew pozorom, musiała się sprzedać dobrze, bo niedawno zapowiedziano rozszerzenie zatytułowane „Fall of Setarrif”.

screenscreenscreen

Kilka dni po premierze „Arcanii” debiutuje nowy „Fallout”. Kolejna część nie została oznaczona cyferką 4, a podtytułem „New Vegas”, co w zamyśle twórców miało dać graczowi do zrozumienia, że nie jest to kontynuacja historii. Tak więc „Fallout: New Vegas” to gra ponownie oparta na silniku znanym z trzeciej części, ale tworzona przez całkowicie nowych ludzi, bo za produkcję tytułu nie odpowiadała Bethesda Softworks, a wspomniany wcześniej Obsidian Entertainment. Dlatego też wszyscy wierzyli, że kolejna odsłona postapokaliptycznej serii odzyska zatracony klimat. I tak też się stało, bo „New Vegas” spodobał się zarówno fanom dwóch pierwszych Falloutów, jak i pokoleniu współczesnych graczy, którzy lubią strzelać i zabijać... w grach, żeby nie było. Produkcja Obsidian Entertainment nie jest jednak dziełem wybitnym. Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że do ideału wiele brakuje, bo gra cierpi na masę błędów, ale jest to podobno wina silnika stworzonego przez Bethesdę.

Fallout: New VegasFallout: New VegasFallout: New Vegas

Na kilka dni przed końcem października swoją premierę ma trzeci "Fable", póki co dostępny tylko na konsolę Xbox 360, ale w lutym 2011 roku na sklepowych półkach ma się pojawić pecetowy odpowiednik. Trzecia część nie była szumnie zapowiadana i nawet sam Peter Molyneux zachował niespotykany u niego umiar, co wydawało się trochę podejrzane. I słusznie, bo "Fable III", zdaniem dużej części społeczności graczy, okazuje się być grą gorszą od poprzedniczki. Jedynie Albion, kraina będąca miejscem akcji dla każdej części, ponownie oczarowuje swoim baśniowym klimatem. Cała reszta „rewolucji” okazuje się jedynie utrudniać rozgrywkę. Podsumowując, trzecia część baśniowej serii okazuje się być grą, której potencjał został słabo wykorzystany. Jest dobrze, ale jak zawsze mogło być lepiej.

Fable 3Fable 3Fable 3

I tak właśnie dochodzimy do listopada, w którym zadebiutowała kontynuacja krakowskiego studia Reality Pump. Tak, mowa tutaj o „Two Worlds II”, opowiadającym dalszą historię naszego bohatera i całego uniwersum. Względem poprzedniczki, poprawiono przede wszystkim oprawę graficzną i system walki. Obydwie te zmiany wyszły tytułowi na dobre, ale, niestety, nie uniknięto kilku błędów w mniejszym stopniu zniechęcających do dalszej rozgrywki. Finalnie, polskie „Dwa Światy” są tytułem bardzo grywalnym nie tylko w Polsce. Po „Wiedźminie”, jest to kolejna polska gra cRPG, którą można polecić każdemu fanowi tego gatunku.

Two Worlds 2Two Worlds 2Two Worlds 2

Na grudzień przypadła premiera dodatku do blizzardowej kury znoszącej złote jaja. Mowa tu oczywiście o „World of Warcraft”, który w tym roku doczekał się premiery trzeciego rozszerzenia zatytułowanego „Cataclysm”. Tytułowy kataklizm rzeczywiście miał swoje miejsce i za jego sprawą zmienił się nie tylko świat gry, bo i nie zapomniano o innych usprawnieniach. Silnik graficzny również został ponownie poprawiony. Społeczność narzeka jedynie na zbyt szybkie levelowanie, ale zmiany wprowadzane przez Blizzard są na tyle duże, że gracze nie grający już od jakiegoś czasu w WoW’a mogą myśleć nad ponownym powrotem do gry.

World of Warcraft: CataclysmWorld of Warcraft: CataclysmWorld of Warcraft: Cataclysm

I tak właśnie kończy się ten rok. O ile 2k10 można nazwać udanym dla fanów gier cRPG, to przyszłe 12 miesięcy zapowiada się jeszcze smakowiciej pod względem premier. O tym jednak przeczytacie w zapowiedzi, w której skupiono się na bliższym przedstawieniu mniej lub bardziej oczekiwanych premier spod znaku cRPG.

Komentarze

Pandora · wtorek, 28 grudnia 2010, 00:15
0
Jak widzę 2k10 to od razu czekam na wynik rzutu ; p
Lionel · wtorek, 28 grudnia 2010, 11:20
0
Aż szkoda, że dane mi było zagrać tylko w dwa wymienione tu tytułu, gdyż na własnej skórze chciałbym doświadczyć tych błędów i zalet.
Courun Yauntyrr · wtorek, 28 grudnia 2010, 11:53
0
Ja grałem raptem w jeden. Wydaje mi się jednak, że ten rok w cRPG nieco zawiódł. Niby jest drugi "Drakensang" i kolejne "Two Worlds", ale to poniekąd jedynie rozbudowane i poprawione pierwowzory. Brak czegoś nowego i dobrego, jak chociażby cRPG osadzony w jednym z drowich miast.
Tamc. · wtorek, 28 grudnia 2010, 12:04
0
Tak to właśnie bywa z tym wolnym czasem; sam znalazłem go na tyle, by zagrać jedynie w dwa wymienione tu tytuły. Które? Widać na stronie.

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...