Trójca święta

Marcin "Charon" Trojan niedziela, 26 sierpnia 2012

W dziełach największych malarzy naszego świata można dostrzec bardzo wiele – wystarczą tylko chęci i minimalna wiedza. Niektórzy w wazonie kwiatków zobaczą głęboką depresję i chorobę psychiczną, zaś w nagiej kobiecie umiłowanie wojaczki. Chciałbym jednak odciąć się od wydumanych poglądów takich osobników (w większości polonistów) i skupić się na twórczości malarzy... fantastycznych.

kuszenie św. antoniego
"Kuszenie św. Antoniego"

Tutaj winna nastąpić salwa śmiechu wszystkich znawców i pseudokrytyków sztuki. Przecież nie istnieje nikt taki jak "malarz fantastyczny"! Nie ma nurtu "fantasy"! Jest kubizm, surrealizm, impresjonizm...

I tak dalej, i tak dalej... Ja jednakże uważam, że mam pełne prawo nazywać moich ulubionych malarzy – Boscha, Van Gogha, Dalego – malarzami fantasy. Dlaczego? Odpowiedzi postaram się udzielić w niniejszym tekście.

Zacznijmy od Salvadora Dalego. Ta chodząca znakomitość przyszła na świat w 1904 roku. Był chyba najbardziej znanym ekscentrykiem XX wieku, ale ekscentrykiem-geniuszem, a nie ekscentrykiem-idiotą, bo tych nie brak nawet dzisiaj. Dali miewał wizje, na podstawie których malował ("Chrystus św. Jana od Krzyża"), zaś jego obrazy o – wydawałoby się – oczywistej i zamkniętej tematyce są namalowane niezwykle oryginalnie, pełne mitycznych stworzeń oraz nierealnych tworów wyobraźni. Przykład? "Kuszenie św. Antoniego" to dzieło, przedstawiające złotą budowlę, ciągniętą przez niezidentyfikowane bestie o nienaturalnie długich łapach.

Przykłady owego "fantasy" w dziełach Dalego można mnożyć w nieskończoność (a krótki tekst lepiej się czyta). Chciałbym natomiast wspomnieć o ekstrawagancji Dalego, ponieważ jest to fascynujący i wdzięczny temat. Salvador miał skłonność do masowania niewielkiej "grudki" na uchu swojej partnerki, Gali (ponoć uspokajało go to), zaś w dzieciństwie odczuwał perwersyjną przyjemność z... trzymania stolca. Co więcej, uważał się za absolutnego geniusza – znana jest historia o nocy, w której dostał biegunki i załatwił swoją potrzebę fizjologiczną do nocnika. Następnie oddał ten nocnik do muzeum jako eksponat o nazwie "Gówno Artysty".

kuszenie św. antoniego
"Gwieździsta noc"

Dajmy już spokój Dalemu, jego twórczości i pasjonującemu życiu. Następnym przedstawicielem Trójcy jest Vincent Van Gogh, człowiek, który z powodu nieszczęśliwej miłości do innego mężczyzny obciął sobie ucho. Artysta, który nawet popełniając samobójstwo zrobił to w sposób niecodzienny – strzałem w żołądek. Jego autoportret i sztandarowe "Słoneczniki" zna i podziwia cały świat. Warto jednak rzucić okiem na mniej popularne obrazy Van Gogha, pełne tajemniczości i niezwykłej symboliki.

"Gwieździsta noc", "Para butów", "Półpostać anioła", "Dobry Samarytanin" to dla mnie malunki na najwyższym światowym poziomie. Ich tajemniczość, udziwnienie czy wprowadzenie strachu przed nieznanym (wieża w "Gwieździstej nocy") zapewniają temu twórcy poczytne miejsce w historii malarstwa. Myślę, iż równie wysoką pozycję powinny zająć wśród fanów fantastyki – wszak aż roi się w nich od motywów, które mogłyby zostać wykorzystane w utworach z naszego ukochanego nurtu. Tak znakomita twórczość inspiruje nawet podczas patrzenia na nią – co stanie się, kiedy ją zrozumiemy?

ogród rozkoszy ziemskich
"Ogród rozkoszy ziemskich"

Ostatnim ze "Świętych" jest Mistrz Hieronimus Van Aaeken, zwany Boschem. Życiorys tego malarza nie jest może tak bogaty jak poprzedniej dwójki, lecz Bosch wyrównuje to z nawiązką swoją twórczością.

Obrazy Boscha są niezwykle skomplikowane i trudne do odczytania ze względu na natężenie postaci i szczegółów. Do najsłynniejszych dzieł Boscha należą: "Ogród rozkoszy ziemskich", "Siedem Grzechów Głównych", "Wóz z sianem". Liczba detali, zawarta przede wszystkim na tryptykach, może przyprawić o zawrót głowy lub oczopląs. Jednak zapewniam, że jeżeli dobrze przyjrzeć się owym malunkom, można dojrzeć to samo (i wiele więcej), co u Van Gogha i Dalego – mistycyzm, fantastyczne stwory, oryginalność.

Dodam jeszcze tylko, że w jednej z bardziej udanych polskich powieści fantasy, napisanej przez Jarosława Grzędowicza, bardzo często przywoływany jest mistrz Bosch. Zazwyczaj wtedy, kiedy autor chce opisać coś mistycznego, nierealistycznego czy dziwacznego. Skoro Boschem inspiruje się wielki polski twórca fantasy, dlaczego nie wziąć z niego przykładu?

Może ta praca jest nieco polukrowana i przymykająca oko na wady wymienionych tutaj malarzy. Może mylę się, nazywając ich malarzami fantasy. Może oni sami nie życzyliby sobie tego. Jednakże mam nadzieję, że dzięki temu tekstowi niektórzy z was spojrzą na dzieła mojej własnej, wymyślonej Twórcy Świętej i zatracą się w nich tak samo, jak ja. Życzę wam tego z całego serca, gdyż jest to wspaniałe uczucie obcowania z nieznanym.

Ocena użytkowników 8 Średnia z 1 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...