Zanim wykastrowano baśnie

Marta "Audrey" Nowak niedziela, 21 grudnia 2014
zanim wykastrowano baśnie

Kto z was nie czytał baśni, będąc dzieckiem? Nie wiem, czy znajdzie się ktokolwiek, komu nie było dane usłyszeć o dobrym Kopciuszku i jego złej macosze oraz śpiącej latami Królewnie. Wystarczy dodać do tego jeszcze krasnoludki i ogólny obraz dzieciństwa mamy jak na dłoni. Czy jednak jest to rzeczywisty obraz? Tak, wiem, że baśnie z założenia rzeczywiste nie są, a nawet nie mają takie być, ale zostawmy na chwilę dziecięcą naiwność oraz młodzieńczy sentyment i podejdźmy do tekstów baśni tak, jak do każdego innego dzieła literackiego.

kopciuszek

Zauważyliście może, że wszystkie baśnie kończą się ślubem, a gdzieś w tle brzęczy nam zdanie: "i żyli długo i szczęśliwie"? Nikt jednak nie mówi o tym, co działo się później, kiedy chwilowa sielanka dobiegła końca, a oni żyli długo i nie do końca szczęśliwie. Nie mamy przecież gwarancji, że Kopciuszek nie dostał obsesji na punkcie sprzątania pałacu, gdyż tęsknił za domem, a książę znowu zaczął biegać po mieście z butem, szukając idealnej stopy, ponieważ odkrył, że jest fetyszystą stóp. Poza tym wszyscy zawzięcie pastwią się nad tą biedną macochą, a ja za każdym razem mam ochotę zapytać, gdzie był ojciec? Chyba trudno nie zauważyć, że twoje dziecko zamieniło się w kocmołucha, ukrywa się przed ludźmi w kącie pokoju, bo koniecznie musi porozmawiać z ptaszkami i daje się traktować jak popychadło. Istnieje jednak wersja, w której ojciec występuje nawet bardzo intensywnie, gdyż zgodnie z jej treścią Kopciuszek zostaje służącą po ucieczce od ojca, który pragnął ją poślubić, by móc legalnie dawać upust swoim kazirodczym żądzom. Oto prawdziwie wielka miłość, łącząca w sobie wszystkie możliwe aspekty dogłębnego odczuwania.

Załóżmy jednak, że rzeczywiście ojciec dużo pracuje, a w związku z tym nie ma czasu na interesowanie się domem. Przymknijmy nawet oko na to, że znoszenie obelg i cierpień w milczeniu, by czasem nie okazać się nieposłuszną, nie przyniosło nikomu nic dobrego, ale która z was – drogie panie – chciałaby mieć partnera takiego, jak Książę z bajki o Kopciuszku? Przede wszystkim mamusia musi zorganizować bal, królewna śnieżkana którym synek znajdzie żonę, bo przecież sam mógłby sobie z tym biedny nie poradzić. Jak już znalazł, to oczywiście jest zachwycony, zakochany bez pamięci i gotowy do zawarcia małżeństwa w każdej chwili. Tak, "bez pamięci" jest tu bardzo znaczącym określeniem, ponieważ całkowicie przypadkowo nie pamięta twarzy swojej potencjalnej przyszłej żony i przymierza buty wszystkim po kolei. Swoją drogą dobrze, że chociaż pamięta o tym, iż to damski pantofelek, ale skąd założenie, że tajemnicza piękność jest panną? Zawsze mogła zjawić się jakaś znudzona małżeńskim pożyciem mężatka, samotna rozwódka lub wesoła wdówka.

Brzmi strasznie? I tak jest dużo łagodniejsze niż to, co zaserwowali swoim czytelnikom bracia Grimm. A to, że z biegiem lat z ich brutalnych opowieści zrobiono mdłą i tkliwą papkę? No cóż... W wersji oryginalnej siostry Kopciuszka poodcinały sobie palce bądź pięty, żeby zmieścić się w te piekielne buty. Ostatecznie zostały zatem i bez męża, i bez kawałków kończyn dolnych, gdyż wspomniany władca był przynajmniej na tyle błyskotliwy (brawo), że zauważył podstęp. Macocha próbowała następnie wepchnąć do pieca swoją ukochaną pasierbicę, bo przecież skoro jej córki nie mają za męża księcia, to ona też nie będzie miała, ale przez pomyłkę – ponieważ odróżnianie dzieci jest czynnością trudną i skomplikowaną – wpycha do wspomnianego paleniska jedną ze swoich córek.

śpiąca królewna

Teraz pewnie usłyszę, że może ten Kopciuszek taki się trafił, a reszta jest na pewno piękna i ze szczęśliwym zakończeniem. Chcecie w to wierzyć? W takim razie zdecydowanie nie powinniście czytać o Śpiącej Królewnie. Już samo to, że książę był od niej młodszy o jakieś sto lat, powinno zdecydowanie dać wam do myślenia, no ale czym jest różnica wieku wobec prawdziwej miłości? Niczym. Pewne problemy pojawiają się jednak przy gwałcie i próbie pożarcia przez teściową, ale od początku.

Przede wszystkim w tej bajce nie ma pocałunku, który łamie czar, pokonuje wszelkie zło i sprawia, że miłość rozkwita. Nie. Otóż nasz wspaniały, czarujący książę jest już żonaty, i to, żeby nie było wątpliwości, nie ze Śpiącą Królewną. Znajduje ją w końcu, jego serce zaczyna mocniej bić i postanawia zmienić całe swoje życie. Chwila, nie, to jednak nie tak było. Jeszcze raz. Książę znajduje Śpiącą Królewnę i postanawia ją posiąść, a ponieważ ta nie może raczej zaprotestować ani uciec, gdyż wciąż śpi, mamy do czynienia z gwałtem. Co więcej, wspomniana panna rodzi, ciągle śpiąc, kilkoro dzieci i dopiero one doprowadzają matkę do przebudzenia. Jak? Gryzą ją w piersi, pewnie biedactwa były strasznie głodne. To musiała być zresztą bardzo ciekawa relacja do opowiadania innym młodym matkom: "- Jak czułaś się w ciąży? – Świetnie, cały czas spałam". Co było dalej? Matka naszej królewny, przeurocza ludożercza olbrzymka, podejmuje próbę zjedzenia nieślubnego potomstwa swojej córki. No bo czy mogła pozwolić, by córka zhańbiła imię rodziny? To przecież wszystko jej wina, trzeba było obudzić się szybciej.

zanim wykastrowano baśnie

Pamiętacie bajkę o Jasiu i Małgosi? W pierwotnej wersji nie było w niej ani chatki z piernika, ani Baby Jagi, a za to występował olbrzym. Jaś podstępem skłonił go nawet do poderżnięcia gardeł swoim dzieciom. Nie ma to jak rodzicielska miłość.

Najbardziej zaskakująca jest jednak pierwotna wersja bajki o Czerwonym Kapturku, będącym kanibalem. W jaki sposób? Wilk zabija babcię, ale jej nie zjada. Może nie lubi żylastego, starego mięsa? W każdym razie kroi babcię, a raczej to, co z niej zostało, w plastry i układa na półmisku, zaś krew wlewa do butelki. Następnie tradycyjnie przebiera się w babciną koszulę, kładzie do łóżka i czeka na obrzydliwie naiwną wnuczkę. Dziecko przybywa zatem, a wilk-babcia proponuje, żeby skosztowało mięsa i napiło się wina. Czerwony Kapturek rzecz jasna ochoczo się zgadza, krew mu zresztą bardzo smakuje, a ciało starowinki najwyraźniej nie było aż tak żylaste. Następnie wilk namawia Kapturka, żeby rozebrał się i położył obok do łóżka. I tutaj dziewczynka ma bardzo poważne wątpliwości, bo biedna nie ma pojęcia, co zrobić z fartuszkiem, gorsetem, pończoszkami i wszystkimi pozostałymi częściami garderoby. Och, nie. Na szczęście pomysłowa babcia szybko rozwiązuje dylemat stwierdzając, że ubrania można wrzucić do pieca, bo nie będą już potrzebne. A teraz, wyobraźcie sobie, że ktoś proponuje wam rozebranie się i zniszczenie ubrań, a nie jesteście u siebie w domu i nie macie pod ręką szafy z pozostałymi częściami garderoby. Co tam, żaden problem, w końcu ludzkie ciało u każdego wygląda podobnie, nie? Wreszcie bohaterka kładzie się do łóżka, bo pewnie było bidulce zimno tak stać nago, a wilk ją zjada. Nikt jej nie ratuje, bajka się kończy, a ubrania rzeczywiście nie są dłużej potrzebne.

Brutalność otaczała nas od zawsze, ale może zamiast wygładzać baśnie i pozbawiać je tego, co stanowiło ich zasadniczy sens, należy zacząć wyciągać wnioski. Przede wszystkim nie czekać na mężczyznę, który kolekcjonuje buty, ani nie zgadzać się potulnie na palenie własnych ubrań. Zawsze lepiej wziąć sprawy w swoje ręce, tylko może bez odcinania kawałków kończyn.

Mroczne disneyowskie księżniczki są autorstwa Jeffreya Thomasa.

Ocena użytkowników 8,4 Średnia z 5 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Wolvertino · niedziela, 21 grudnia 2014, 20:11
0
To jest tak na serio? To prawdzie wersje? Ło matko - mój mózg jeszcze buforuje
Trzeci Kur · czwartek, 18 czerwca 2015, 16:12
0
Polecam nowy przekład Grimmów w wykonaniu p. Karmińskiej-Pieciul. Tłumaczyła tak, jak było w oryginale - bez cukru
Audrey · czwartek, 18 czerwca 2015, 16:21
0
Bo ona zajmowała się też Grimmami naukowo i ma świetne przedmowy i teksty naukowe o przekładzie baśni. Również polecam

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...