Dlaczego kochamy księżniczkę Leię?

ksiezniczka leia, star wars, han solo, gwiezdne wojny

Czy możemy mówić o tym, dlaczego naprawdę kochamy księżniczkę Leię?

Próbując stworzyć długą listę silnych i/lub ważnych dla jakiegoś gatunku (albo dla popkultury) kobiet, księżniczkę Leię zwykle umieszczamy w jej czołówce. Wydaje się to pójściem na skróty, najłatwiejszą, a zarazem słuszną drogą, ponieważ ludzie kochają "Gwiezdne Wojny". Chociaż nie jest idealną postacią, bez niej nigdy nie odkrylibyśmy Korry, Xeny czy Ripley. No i... ma swój charakterystyczny kok! Nosi przy sobie blaster! Cudownie, prawda?

Z drugiej strony, bardzo często nie zastanawiamy się nad tym, dlaczego ta postać trafiła do takiego rankingu. Nie ma wątpliwości, że figuruje w tym zestawieniu, ale zostawmy ten fakt. Może powodem jest jej odwaga i śmiałość albo dostrzeżenie dobrej strony w powszechnie lubianym przemytniku.

Wiecie, z jakiego powodu tak ciężko nam zdefiniować, dlaczego Leia jest wspaniała? Ponieważ od początku znamy jej królewski tytuł: księżniczka.

Oczywiście, jej miano nie jest samo w sobie problemem, ale George Lucas zbudował uniwersum "Gwiezdnych Wojen" na wielu mitologiach. Mówiąc dokładniej, zrobił to Joseph Campbell. Czy jest to dobre posunięcie, zależy wyłącznie od opinii czytelnika, ale tego wymagał mój najmniej lubiany motyw fabularny w literaturze: uratowania królewny. Leia jest spokojna i nieposłuszna podczas spotkania z Vaderem i Tarkinem. Potem jej planeta zostaje zniszczona, zamykają ją w celi i torturują, żeby zdobyć informacje.

Na szczęście dwójka postawnych mężczyzn oraz wookiee przybywają jej na ratunek.

Nie przeszkadza to kobiecie w rzucaniu z rękawa dowcipami, potrafi zripostować szybciej niż Han Solo. Nie obawia się groźnych przeciwników, którzy mogą pozbyć się jej z łatwością, gdyby stała się zbyt dużym utrapieniem. Niestety, podstawową funkcją Lei w pierwszym filmie jest potrzeba ratunku, dlatego Luke Skywalker – zanim wysadzi Gwiazdę Śmierci – wyrusza w swoją pierwszą przygodę. Zupełnie, jakby jego siostra była nagrodą.

Z tego powodu łatwo zignorować przeszłość oraz zapomnieć o tym, co przydarzy się naszej bohaterce. Podczas pierwszego spotkania z Vaderem, na rebelianckiej korwecie typu CR90, nie wyjawia, że jest księżną Alderaanu, lecz przedstawia się jako członkini senatu. Leia była wtedy ważnym politykiem, każdy mieszkaniec imperium mógł to potwierdzić.

Później dowiadujemy się, że jest również ważną figurą wśród rebeliantów, kluczowym głosem do wywołania powstania. Imperium było obecne w całym jej życiu, a z faktu, że Bail Organa walczył z tym ustrojem, każdy może łatwo wyciągnąć następujący wniosek: żywot Lei toczył się wokół bali, służących i noszenia diademu. Dorastała w rodzinie polityków, starających się obalić narzuconą dyktaturę. Mam wątpliwości co do nauki kłaniania się, ale na pewno nauczono ją, jak oprzeć się przesłuchaniu, potajemnie załatwiać sprawy oraz zdobyć sprawdzone alibi.

ksiezniczka leia, star wars, han solo, gwiezdne wojny

Poza sceną polityczną również jest imponującą postacią. Chociaż jej pozycja jedynej kobiety w filmach doprowadza do wściekłości, George Lucas stworzył galaktykę, gdzie płeć Lei nie była powodem do kwestionowania autorytetu. "Gwiezdne Wojny" prawdopodobnie przypominają stylem dzieło Ronalda Moore'a – "Battlestar Galactica". Zawierają pewne kłopotliwe opisy z perspektywy widowni, ale zmyślona rzeczywistość, zamieszkana przez bohaterów, pokazuje inne niż w naszym świecie różnice między płciami. Zwróćcie uwagę, że przed bitwą na Hoth, gdy księżniczka wyjawia pilotom ich plan ucieczki, żaden z rebeliantów nie pyta, czemu rozkazy wydaje kobieta (nie będąca, jak wiemy, lotnikiem). Dla nich jest skutecznym generałem, który zasłużył na szacunek.

Związek z Hanem rozwija się zaskakująco, jak na osobę z przypisaną łatką "królewny". Podczas pojmania w Mieście w Chmurach nie traci nadziei, pomimo torturowania Hana i szansy, że straci go w wyniku zamrożenia. Udaje się jej uciec i kontynuować walkę z zamiarem odzyskania ukochanego. Mamy okazję zobaczyć odwrotność schematu – kiedyś sama potrzebowała pomocy, teraz przygotowuje plan ratunku.

I, bądźmy szczerzy, jej przebranie jest sto razy bardziej przekonujące niż kostium Lando. Dopóki je nosi. Ech.

Tak naprawdę Han daje się ponieść emocjom, gdy Leia zostaje zraniona podczas bitwy o Endor. Panikuje, woła Chewiego, a ona oberwała w ramię i zabiła kilku szturmowców. Czy to kobiety nie powinny histeryzować? Nie powinnyśmy niepokoić się każdym drobiazgiem i rwać włosy z głowy, kiedy kochani mężczyźni są ranni? Jeśli jesteś księżniczką Leią, poradzisz sobie z tymi przeszkodami, ironicznie ripostując, zanim skończysz robotę. Nawet jesteś wystarczająco dyplomatyczna, żeby uspokoić C-3PO, co na pewno wywołała zazdrość u R2-D2.

Zmuszona do roli seksualnego przedmiotu przez przestępczego szefa? Uduś go i zwiewaj stamtąd. Twoi kompani zostali zauważeni przez wroga? Zlikwiduj ich, używając pojazdów przeciwnika. Spotykasz nowy gatunek, nieznający twojego języka? Podziel się jedzeniem i zaprzyjaźnij. Dla niej nie ma nic niemożliwego, co widzieliśmy wielokrotnie na ekranie. Sprawia, że Luke i Han wyglądają na osoby niekompetentne; gdyby prowadzić tablicę wyników, Luke ma tylko jeden czy dwa cele, za którymi podąża. Natomiast Han spędza połowę swojego czasu w trylogii na nuceniu piosenki "Should I Stay or Should I Go". Potrzeba Lei, żeby wszystko się udało.

To jest powód, dla którego w powieściach z Expanded Universe jej tytuł brzmi "Prezydent Nowej Republiki". Tak jest, wychodzi za Hana, ma kilkoro dzieci, potem podróżuje po całej cholernej galaktyce. Wygląda na to, że Anakin Skywalker zdołał wprowadzić równowagę mocy, ponieważ Luke odbudowuje Zakon Jedi, a jego siostra jest świetną dyplomatką. On po prostu nie zrobił tego sam.

W poprzednich częściach Amidala nie dorównuje Lei, za sprawą jej uporu. Chociaż są wskazówki pokazujące ich podobny charakter: od talentu do prowadzenia polityki, aż do gotowości ubrudzenia sobie rąk podczas walki, Padme wypada słabiej od swojej córki. Jest wybieloną postacią, pozbawioną charyzmy. Uleciał cały zapał oraz, co najważniejsze, brakuje inwencji. Dlatego prequele są uboższe.

Zatem nie chodzi o świetne uczesanie albo o umiejętność strzelania z broni. Nie liczy się, jak bardzo jest odważna; nieważne, że nie dbała o nurkowanie w śmieciach imperium. Przekazanie planów Gwiazdy Śmierci małemu droidowi, zanim sprawy wymkną się spod kontroli, również nie ma znaczenia. Ważne jest kreatywne myślenie, zachowanie spokoju w chwilach napięcia i przewyższanie klasą każdego pretensjonalnego wrogiego urzędasa, stojącego na drodze.

Trzeba być liderem. I to nie byle jakim, a przywódcą takim, jak ona. Honorowe wzmianki i przypisy dziękczynne są przyjemne, jednak Leia Organa Solo zasługuje na znacznie więcej.

Źródło: tor.com

Ocena użytkowników
-- Średnia z 0 ocen
Twoja ocena

Komentarze

0
·
Nie wiem dlaczego niby Leia jest lepsza od Padme? Napewno ta druga jest o niebo ładniejsza...
0
·
Natalie Portman generalnie jest LEPSZA
0
·

Cytat

Napewno ta druga jest o niebo ładniejsza...


Teraz. Ale w 83, przy narodzinach samego gatunku?
0
·
Nie odmawiam seks appealu Carrie Fisher w wersji galowej u Jabby, niemniej jeśli ma wybierać między nią a Natalie...
0
·
Amidala miała niezłą stylówę, taka Gaga SW. Niestety, nie da się porównać obu postaci, bo to inne czasy i inny film. Znaczy wciąż ta sama saga, jednak te starsze mają bardziej charakter kosmicznej epopei, dramatu, a te nowe produkcje stawiają na efekty i akcję. Gdyby zrobili remake starych tytułów, jestem ciekaw, kto zagrałby księżniczkę... No i Hana Solo.

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...