szczury_wroclawia_szpital

DRMowe Ciekawostki

Niesławny DRM powstał w celu ochrony praw autorskich, jednak już od dłuższego czasu stanowi jedynie powód do frustracji tych, którzy legalnie zakupili swój egzemplarz gry. Z chwilą premiery, „Wiedźmin 2” także posiadał takie zabezpieczenie, co wcale nie sprawiło, że skala piractwa tego tytułu stała się marginalna lub wręcz przestała istnieć. Świadomi tego faktu twórcy drugiego „Wieśka” przygotowali dość ciekawy sposób walki z nieuczciwymi nabywcami.

wiedźmin, drm

Pomysł utrudniania życia tym graczom, którzy pobrali grę z nielegalnego źródła, nie jest bynajmniej autorstwa polskiego studia, jednak rodzimy dystrybutor postanowił skorzystać ze sprawdzonej metody, czyli "spotchecków". Wystarczyło jedynie tak zabezpieczyć grę, by w przypadku nielegalnej wersji doprowadzić do z góry zaplanowanego działania, mającego psuć radość z zabawy. W ten sposób możemy już w Prologu być świadkami śmierci Geralta. Legalni nabywcy, o ile potrafili poskromić swój temperament, nie mieli problemów z wydostaniem się z lochów, w których rozpoczynaliśmy grę. Inaczej rzecz się miała z piracką wersją, gdzie pod koniec przesłuchania gra automatycznie wykorzystywała najbardziej agresywny wariant, w którym giniemy od strzały z kuszy Ves.

wiedźmin

Śmiercią kończy się także próba powieszenia Zoltana i Jaskra. Idealnie do tej sytuacji pasuje tekst komendanta Loredo, który nienawidzi złodziei. Słowa te pierwotnie kierował do jednego z elfów, jednak grający w piracką wersję na szubienicy zobaczą głównego bohatera. W ten sposób można oddać komentarz twórców do pierwszych wyników sprzedaży, kiedy okazało się, że legalnie grę kupił milion nabywców, zaś nielegalnie pobrało go cztery razy więcej osób.

Najwidoczniej nie zniechęciło ich dodanie scen erotycznych wyłącznie z jednym modelem postaci należącym do paskudnej, delikatnie rzecz ujmując, niewiasty. Identycznie wyglądała matka Loredo i chyba nikogo nie trzeba przekonywać, że grając w legalną kopię gry, zawsze zaprosimy do wiedźmińskiego łoża tę niewiastę, na którą sobie „zapracujemy” – zarówno orenami, jak i swoim postępowaniem.

Wymienianie wszystkich zabezpieczeń sensu większego nie ma, dlatego można wspomnieć o tych najciekawszych, jak nieśmiertelne kury, biegające za nami krok w krok dzieci czy też niemal natychmiastowe zastrzelenie Geralta przez elfickich łuczników podczas spotkania z Iorwethem nieopodal Flotsam. Co prawda każdy mógł doprowadzić do tej sytuacji, ale ciężko dojść do konsensusu, gdy próba rozmowy kończy się dla jednego z uczestników tragicznie.

Sam Marcin Iwiński przyznał, że wprowadzenie DRM zostało podyktowane przez wydawcę, ale pierwszy patch do gry zabezpieczenie to całkowicie zniósł. Przywołany już współzałożyciel CD Projektu stwierdził, że DRM jedynie psuje radość z gry tym, którzy kupili ją legalnie. Takie osoby muszą się „użerać” z ograniczeniami, podczas gdy posiadacze nielegalnych egzemplarzy nie mają tego typu problemów. Dziś wiadomo, że „Wiedźmin 2” sprzedał się bardzo dobrze, zaś jego kontynuacja już od momentu premiery pozbawiona będzie zabezpieczeń DRM. Myślę, że to dobre rozwiązanie wizerunkowe, które po części wymazuje pomysły twórców, by wynajmować prawników i ścigać osoby, które nielegalnie pobrały grę. W tej walce z piractwem jeden Geralt niewiele zdziała.

geralt, wiedźmin

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...