riese

Wiedźmin 2: Edycja Rozszerzona

Generick wtorek, 17 kwietnia 2012

Jeszcze nie ostygło główne danie, premiera "Wiedźmina 2" na komputery stacjonarne, a wiadomo było, że pojawienie się tej gry na konsole to tylko kwestia czasu. Już podczas pierwszych zapowiedzi na konferencjach CD Projekt i pokazów produkcji, Geralt sterowany był za pomocą pada do Xboxa 360. To już o czymś świadczyło. Postaram się dzisiaj odpowiedzieć na kilka ważnych kwestii i pytań, dotyczących przeniesienia tego bez wątpienia najlepszego polskiego tytułu na konsolę. Przede wszystkim, czy główne danie nie okazało się odgrzewanym kotletem?

wiedźmin 2

Musicie wiedzieć, że grę będę oceniał pod kątem grywalności na konsoli, tak jakby wersja komputerowa prawie nie istniała (prawie, bo jednak kilka odniesień będę zmuszony w tekście zawrzeć).

Mroczna Edycja

W związku z możliwością zakupienia całkiem bogatej edycji kolekcjonerskiej, poświęcimy jej chwilę czasu i zajrzymy do środka.

Duże czarne pudło z trójwymiarowym wilkiem na okładce robi wrażenie. Wyciągamy box z folii ochronnej (którą możemy założyć z powrotem), pociągamy za czerwoną wstążkę i wysuwa nam się gustowna szufladka z najważniejszą zawartością. Trzeba zaznaczyć, że wszystko jest zrobione bardzo stylowo niczym futerał na drogi zegarek albo pierścionek zaręczynowy, naprawdę robi wrażenie. Co jest w środku?

wiedźmin 2

Na pierwszy ogień idzie artbook – książka ze szkicami, rysunkami, zdjęciami postaci, lokacji oraz wszystkiego co znajdziemy w grze, wraz z opisami od wydawcy i cytatami prosto z sagi Andrzeja Sapkowskiego. Mam ogromną nadzieję, że identyczne wydanie za granicą zachęci wiele osób do sięgnięcia po książki. Skórzana oprawa, dość twarda i dobrze wykonana, kredowy papier – wszystko wykonane na najwyższym poziomie estetycznym. Po wyjęciu książki, oczom ukazują się nalepki, które można nalepić na pralkę lub czoło. Oczywiście znajdziemy też pudełko z grą zapakowane wraz z poradnikiem gracza (dla leniwych – instrukcją jak przejść grę krok po kroku). Na spodzie płyta DVD z "Making of" edycji kolekcjonerskiej, którą warto obejrzeć.

wiedźmin 2

Na sam koniec zostawiam najważniejszy element całej kolekcji – wiedźmiński medalion. Ten z kolei nie jest zapakowany równie efekciarsko jak pozostałe rzeczy w boxie, nie znajdziemy go w żadnym kuferku, puzderku czy chociażby aksamitnym woreczku, a w standardowym tekturowym opakowaniu. Jednak w końcu nie jest od trzymania w ukryciu, a od noszenia na szyi! Ciężki, dość mocny, zrobiony najpewniej z jednego kawałka jakiegoś żelastwa. Nie muszę pewnie nikomu mówić, jaki ma kształt – naturalnie jest to głowa wilka. Dużo przyjemniejsza i wygodniejsza w noszeniu niż medalion z pierwszej części gry, przede wszystkim nie posrebrzana, także nic nam się nie pościera ani nie poniszczy. Kapitalnym elementem jest to, że amulet został zawieszony na dość trwałym posrebrzanym łańcuchu, dzięki czemu możemy go bardzo szybko założyć na szyję w celu ochrony przed niebezpieczeństwem (nieustępliwie drgał on, gdy w pobliżu była moja dziewczyna). Niewątpliwie edycja kolekcjonerska robi niebagatelne wrażenie, pytanie tylko, czy jej najważniejsza zawartość, czyli gra, utrzyma równie dobry poziom? Wielokrotnie przecież kobieta potrafi być piękna z zewnątrz...

A ta kobieta wnętrze ma…

Po odpaleniu gry możemy zobaczyć to, co pewnie już wszyscy i tak widzieli, a co wprawia mnie w zachwyt za każdym razem – nowe, cudowne intro Tomasza Bagińskiego. Jeżeli ktoś nie widział, radzę rzucić okiem, bo to materiał, który musicie zobaczyć, zwłaszcza, że został stworzony przez utalentowanego Polaka. Natomiast w myśl cytatu "cudze chwalicie" ”, warto się chwilę pozachwycać, by potem z lekkim uśmieszkiem spoglądać na superprodukcje zachodnich gigantów rynku produkcji gier i ich jakże nędznych filmów wprowadzających. Oczywiście, nędznych przy tym, co tworzy Bagiński. Nie da się nie odczuć, że Tomasz w każdą pracę wkłada maksimum możliwości i nie wybacza sobie najdrobniejszych błędów. Wszystko dopracowane w najdrobniejszych detalach – grafika, fabuła, dźwięk. Pytanie tylko, kiedy ten człowiek stworzy coś na duży ekran? Może właśnie animowany film o przygodach Geralta? Ja byłbym za.

Intro za nami, kalibrujemy obraz i jesteśmy już w menu głównym. Jest ono przejrzyste, nie ma tysiąca opcji – ot, kilka pozycji. W jednym z nich możemy odtworzyć wspomniany wyżej film, a także, jako dodatkową rzecz – obraz wyjaśniający "Czym są Wiedźmini". Znakomicie zrobiona animacja, w komiksowym stylu.

wiedźmin 2

Przejdźmy jednak do sedna – rozpoczynamy nową grę. Jeżeli ktoś nie wie, co działo się w pierwszej części, CD Projekt przygotował kolejną krótką animację, na wzór opisu cechu wiedźminów, w której w kilka minut przedstawiona zostaje cała historia poprzedniej przygody. Daje nam to możliwość szybkiego wczucia się w to, co nas czeka w "Zabójcach Królów", a czeka nas sporo...

Przygodę rozpoczynamy od szturmu na zamek rodziny La Valette jako osobista straż króla Foltesta. Są to jednak tylko wspomnienia, Geralt bowiem relacjonuje te wydarzenia jako zatrzymany, zeznając przed szefem służb specjalnych Temerii. Pozwala nam się to wczuć w rolę bohatera, od początku mamy wpływ na sposób i kolejność zeznań. Głównym wątkiem gry jest jednak bohater z intra – tytułowy zabójca królów i to jego będziemy poszukiwać.

Istotną i chyba najważniejszą rzeczą stanowiącą o wysokiej ocenie "Wiedźmina 2" jest z pewnością nieliniowość, niespotykana dotąd w innych grach cRPG. Praktycznie każda nasza decyzja ma wpływ na późniejsze losy naszego bohatera. Od tych mniejszych, po te najważniejsze – jak wybór strony, po której się opowiemy. Czy wybierzemy poznanego już Vernona Roche, czy przywódcę komanda Scoia’tael – Iorwertha. Wybitną sprawą jest to, że każda z historii jest praktycznie inna, odwiedzimy rozmaite lokacje, wykonamy odmienne rodzaje misji. Taki stan rzeczy powoduje, że gry nie da się przejść tylko raz, a zadania poboczne i inne elementy oddziałujące na fabułę sprawią, że skończyć ją można na więcej sposobów.

wiedźmin 2

W naszych przygodach towarzyszyć nam będą znani z poprzedniej części oraz z książek starzy bohaterowie – Triss Merigold, Zoltan Chivay czy Jaskier. Spotkamy też różne smaczki takie, jak wielka kupa mięcha imieniem "Naizdup" (zagadka dla bystrych) i masę różnych NPCów. W zapowiedziach twórców każda postać miała być inna. W praktyce zdarzają się duplikaty, ale jeżeli ktoś wyłączy grę z tego powodu...

wiedźmin 2

Wielkim atutem jest też niezliczona ilość przedmiotów, jakie nasz Biały Wilk może ekwipować – różne rodzaje broni, akcesoriów czy pancerzy. Oczywiście, nie będziemy nosić zbroi płytowej, co nie jest w wiedźmińskim stylu, ale i tak kombinacje ubioru naszego bohatera są różne. Przede wszystkim rodzaj ekwipunku ma ogromny wpływ na naszą sytuację w walce – różni przeciwnicy atakują w odmienny sposób. Oczywiście, możemy przez dłuższy czas nosić ten sam sprzęt, znajdą się jednak osoby, które będą uwielbiały różne kombinacje i strategiczne podejście do pojedynku.

W tym pomogą nam również eliksiry – niemalże najważniejsza część wiedźmińskiego rzemiosła. Dzięki miksturom Geralt może na krótszy lub dłuższy czas zwiększyć swoje możliwości i umiejętności – widzieć w ciemnościach czy podnieść sobie takie cechy jak siła czy zręczność. Oczywiście nie za darmo, gdyż wypicie eliksirów zwiększa poziom toksyn w naszym organizmie, co może doprowadzić do śmierci naszej postaci. Wiele mikstur ma też skutki uboczne, w postaci np. zmniejszenia żywotności. Zmusza nas to do tworzenia różnych kombinacji przed walką, przystosowanych do rodzaju potyczki, jaka nas czeka. Specyfiki możemy wykonać sobie sami, po uprzednim znalezieniu odpowiednich ziół. Mamy również możliwość korzystania z przedmiotów podręcznych, takich jak noże do rzucania, petardy czy pułapki – w walce możemy je szybko wykorzystać kliknięciem jednego klawisza.

Co zrobić, gdy jednak sami wpadniemy w pułapkę i nie zdążymy przygotować się do walki? Czeka nas improwizacja w pojedynku, która nie ogranicza się tylko do machania mieczem. Wiedźmini oprócz wojowników i alchemików są też w pewnym stopniu czarownikami. Posiadają dość niski poziom wtajemniczenia w magii, przez co swoich umiejętności nie nazywają nawet czarami, a znakami. Wiedźmińskie znaki mogą pomóc nam w walce – szybko ogłuszając przeciwnika lub rażąc go ogniem, ale pomogą nam również w negocjacjach, wpływając na decyzje rozmówców.

wiedźmin 2

Jednak samymi znakami, petardami czy eliksirami pojedynku przecież nie wygramy. Do tego potrzebny nam będzie najważniejszy element wiedźmińskiego ekwipunku – miecz. Geralt posiada dwa jego typy – stalowy i srebrny. Ten pierwszy został wykuty w Mahakamie z metalu pochodzącego z meteorytu (co najpewniej jest legendą), uznawane za prawie najlepsze oręże w świecie Kontynentu. Drugim ostrzem wykorzystywanym przez naszego bohatera jest miecz srebrny. Zwykło mawiać się, że wiedźmin ma miecz stalowy na ludzi, a srebrny na potwory, co jest oczywiście kłamstwem – nie każdy potwór jest podatny na działanie srebra. Zmusza nas to po raz kolejny do planowania swoich działań. Odpowiednie ostrza ma ogromne znaczenie w sile zadawanych przez Geralta obrażeń. Oczywiście, jak przystało na porządny cRPG, dwóch tych samych mieczy nie mamy przez całą grę. Już na samym początku jeden z nich będziemy musieli sami sobie stworzyć. Tu się kłania kolejny świetny element w "Wiedźminie 2" – możliwość zlecania kowalowi wykonania oręża, po uprzednim zebraniu potrzebnych składników. Mamy też możliwość ulepszenia swojego sprzętu permanentnie lub czasowo, za pomocą różnych olejów, osełki czy run.

wiedźmin 2

Najważniejszym aspektem gier cRPG jest oczywiście rozwój postaci i nie inaczej jest z Geraltem. Mamy możliwość rozdawania punktów talentu po każdym zdobytym poziomie trudności. Naszego bohatera rozwinąć możemy w czterech kierunkach, sprawiając, że stanie się specjalistą np. w magii czy w walce mieczem, a może zostanie wybitnym alchemikiem. Oprócz tego musimy przejść przez drzewko umiejętności "trening", żeby odblokować wspomniane przeze mnie trzy pozostałe. Kolejną cechą istotną dla rozgrywki w "Wiedźminie 2 są mutageny, a także dodatkowe umiejętności, które możemy znaleźć w różnych miejscach podczas gry.

I jest w makijażu…

Sprawdziłem u znajomych, jak gra wygląda na PC i byłem zachwycony. Prawdę mówiąc, nie mogłem się doczekać odpalenia Wiedźmina na konsoli, nie spodziewałem się jednak aż tak zaawansowanej grafiki jak na blaszakach. Mimo wszystko, to co zobaczyłem zawiodło mnie. Choć Xbox 360 ma już swoje lata oprawa wizualna w "Wiedźminie 2" jest brzydka. Nieporównywalnie gorsza od innych gier na konsole w podobnym gatunku. Kiepska gra cieni i światła to jej największy mankament w tym wydaniu. Być może moje spojrzenie na całą sprawę zamydliła mi wersja komputery osobiste, gra w wydaniu na Xbox 360 straciła jeden ze swoich największych atutów. Z pewnością w pewnym stopniu traci przez to na grywalności, bo bez tego zachwytu nad oprawą skupiałem się na innych rzeczach i błędach.

Także silnik gry, mimo że w zapowiedziach przygotowany na konsole, wcale nie jest taki przyjazny graniu na padzie. Postać reaguje zbyt nerwowo na poruszenia gałką, przez co nieźle musiałem się nabiegać, żeby trafić w drzwi i móc je otworzyć. Menu rozwoju postaci i ekwipunku jest ciężkie w obsłudze. Przechodzenie pomiędzy mapą a zadaniami czy zmienianie miecza trwa długo. Często nie wiedziałem już sam, co mój bohater ma na sobie, a czego nie ma. Największą bolączką dla mnie jest mini-mapa, która obraca się zamiast stać nieruchomo. Niesamowicie utrudniało mi to orientację w terenie, bo przy takim stanie rzeczy, cel wędrówki powinien być wyraźniej zaznaczony, jak i kierunek odwrócenia postaci lepiej zaakcentowany.

wiedźmin 2

Oprawa dźwiękowa też nie stoi na najwyższym poziomie, a w pewnym stopniu ma na to wpływ jej współgranie z animacjami i grafiką. Zwłaszcza przy dialogach, gdy podkładający głos aktorzy emocjonująco czytają dialogi, a postacie sztywno stoją w tym samym miejscu machając, co i raz ręką w zautomatyzowany sposób. Oczywiście nie oczekuję tutaj mimiki w stylu "L.A. Noire", ale w grze z tyloma fabularnymi momentami można by nieco wyreżyserować ruchy bohaterów przy niektórych dialogach.

Być może nie każdy zwraca na takie rzeczy uwagę, ale podczas bitwy, na morzu lub w karczmie dźwięki dialogowe brzmią tak samo – jak nagrywane w studio radiowym podczas audycji. Nieważne, jak nieprzyjazne dla prowadzenia pogawędki jest otoczenie, Geralt zawsze wypowiada swoje kwestie jakby siedział na miękkim fotelu z kuflem piwa. Dla prawdziwych fanów sagi z pewnością drażniący będzie toporny język niektórych dialogów. Niestety, Andrzej Sapkowski znalazłby na wyrażenie „chędożyć” kilka synonimów, które można by wykorzystać. Autorzy dialogów popadali ze skrajności w skrajność albo było za dużo „klimatu”, albo pojawiały się wyrażenia kompletnie nie pasujące do realiów świata przedstawionego w grze. Kontrowersje pozostawia ilość wulgaryzmów, zwłaszcza już na początku gry, w więzieniu. Osoby wrażliwe mogą być zniesmaczone, bo przekleństw jest naprawdę sporo. Gra zaoferuje nam też trochę erotyki.

wiedźmin 2

Na szczęście nie zawodzi najważniejszy element gry – walka. Ta akurat jest stworzona dla bezprzewodowego pada. Szybkie siekanie mieczem, możliwość zmieniania ataków i tworzenia z nich zabójczych kombinacji – to usprawniło system walki w porównaniu z jedynką. Dodano umiejętność "riposty", czyli kontrataku z pozycji bloku, co również sprawia, że mechanizm walki jest dynamiczny. Przyczepić mógłbym się do troszkę mało intuicyjnego sposobu zmiany przeciwnika, z którym właśnie walczymy – trzeba do tego przycisnąć dodatkowy przycisk (lewy spust). Mimo wszystko jednak szybkie siekanie i animacje sprawiają, że potyczki mogą się podobać. Zwłaszcza, że zawierzając słowom twórców, każdy atak ma w grze swoje oddzielne obliczenia, co sprawia, że pozwala na zasiekanie przeciwnika jednym ciosem, a innym razem każe stoczyć z nim zacięty pojedynek. Przyjemnym elementem są tzw. "finishery", czyli efektowne ataki kończące i dobijające przeciwnika. Gdy uda nam się taki wykonać, na ekranie pojawi się krótka animacja Geralta zabijającego wroga w wymyślny sposób. Nie każdą walkę jednak da się wygrać „mieczem i toporem”, czasami będziemy potrzebowali użyć trochę myślenia i sprytu – jak np. pojedynek z Kejranem – największym monstrum w grze.

wiedźmin 2

Geralt, w przeciwieństwie do poprzedniej części, może już sobie radzić z przeszkodami terenowymi. W praktyce wyszło to dość nijako. Dalej istnieje prawdopodobieństwo zatrzymania go przez krzak, mniejszy płot czy kamień. Dodano także elementy wspinaczki czy skradania. Z pewnością, jako ukłon w stronę konsolowców w "Wiedźminie 2" możemy zagrać w różne mini gierki, takie jak siłowanie się na rękę czy wziąć udział w bójce, w której wynik pojedynku zależy od naszego refleksu przy wykorzystaniu systemu QTE (Quick Time Events). Nie są jednak zrobione jakoś wybitnie interesująco, nie wpływają w żadnym stopniu na jakość rozgrywki. Autorzy gry mieli kilka ciekawych pomysłów, których w pełni nie wykorzystali, jak np. gaszenie świateł podczas ucieczki z więzienia, które nigdzie później nie znajdzie zastosowania, a szkoda. Z drugiej strony, w grze znajdziemy elementy skradania, który pozwala nam zaskoczyć zbliżającego się przeciwnika, albo przed nim ukryć.

wiedźmin 2

Z kolei aspekt zbierania ziół można było zorganizować inaczej. Nasz Geralt zbiera składniki do eliksirów za kliknięciem jednego przycisku, w każdej chwili i momencie. Kompletnie nie zabiera to naszego czasu. Szkoda, bo wiedźmin mógłby na chwilę pochylić się nad krzakiem jaskółczego ziela, co sprawiłoby, że nie zbierałbym ziół podczas walki z elfami albo goniąc za szybko poruszającą się Triss.

Miało też nie być wszechobecnych wczytywań, a pojawiały się praktycznie na każdym kroku, na szczęście niezbyt długie. Częste ładowanie można wybaczyć zważając na wielkość świata. Moją bolączką jednak podczas zabawy był system zapisywania stanu gry. Na konsolach nie sprawdza się "pecetowy sposób", opierający się na zasadzie – ile razy się chce i gdzie się chce. Przydałby się system punktów kontrolnych, znany z innych produkcji wydawanych na Xbox 360. Kompletnie nieświadom takiego stanu rzeczy, po godzinie grania bez zapisu gry moja postać zginęła i musiałem wracać kilka misji wstecz. Ogólnie jednak mechanizm rozgrywki się sprawdza, większość mankamentów stanowią detale, na które nie wszyscy zwrócą uwagę, co nie ma większego znaczenia w prowadzeniu rozgrywki.

wiedźmin 2

Oprócz wydania gry na Xboxa doczekaliśmy się także kilku zmian względem podstawowej wersji, dostępnej dotychczas na PC. Zapowiedzi były duże – dodatkowe 4 godziny gry. Nie jest to nowy główny wątek w fabule ani istotny zwrot akcji. Ot, kilka dodatkowych misji pobocznych. Oczywiście to, ile z tej bonusowej zawartości zobaczymy, zależy od naszych wcześniejszych decyzji. Największą różnicę w rozgrywce odczują jednak tylko gracze, którzy mieli okazję zagrać wcześniej w tę produkcję.

Dobry grunt pod nogami…

Z pewnością "Wiedźmin 2: Zabójcy Królów" zyskuje na swojej nieprzeciętności dzięki historii, światu wykreowanemu w grze i wszystkiemu, co zawdzięczamy panu Andrzejowi Sapkowskiemu. Nawet gdyby się zarzekał, że z grami na podstawie swojej twórczości nie ma nic wspólnego. Bez wątpienia jest to tytuł, nad którym można spędzić długie wiedźmin 2godziny (teraz nawet o te cztery więcej) i świetnie się bawić. Każdy tu znajdzie coś dla siebie – jedni mogą trzymać się trzonu fabuły, inni skrupulatnie rozwiązywać wszystkie zadania poboczne. Fani "skyrimowego" ganiania po świecie mało dla siebie tu znajdą, ale jedno jest pewne – produkcja wciąga i jest mimo wszystko przyjazna dla oka – nawet dla konsoli.

"Wiedźmin 2: Zabójcy Królów" jest genialnym uzupełnieniem sagi o wiedźminie, jako kontynuacji jego przygód, więc obowiązkiem każdego fana książki jest by chociaż raz ją ukończył przy kuflu Rivskiego Krieka z czereśni. Każdy, kto grał w grę, a nie czytał książek (to są tacy?) powinien jak najszybciej sięgnąć po pierwszy tom. Zarówno książka, jak i gra rozbudzają wyobraźnię oraz sprawiają, że chce się wracać do tego świata. Co zatem, panowie z CD Projekt RED? MMO za jakiś czas? Byłoby świetnie.

Dziękujemy firmie CDP za dostarczenie egzemplarza recenzenckiego.

Ocena Game Exe 8  
Ocena użytkowników 9,3 Średnia z 928 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Gość_SirXan* · środa, 14 listopada 2012, 13:01
0
Muszę dodać, że zwykła wersja Wiedźmin 2 alchemia i wypicie mikstury można użyć tylko w określone miejscu. W Edycji Rozszerzona można użyć alchemia i wypicie mikstury wszędzie co zechcesz. Owszem nie da wypić mikstury w czasie bitwy. Ale to nie jest minus dla mnie.

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...