piorun_kulisty

Wiedźmin 2: Zabójcy Królów

Piotrek "Redhorn Steelaxe" piątek, 24 czerwca 2011

"Wiedźmin 2" – ciężko chyba wyobrazić sobie grę, o której przed premierą byłoby głośniej w naszym kraju. Reklama w tv, artykuły w gazetach, ogromne plakaty na bilbordach... ba, nawet w kinie go uświadczycie! Szeroko zakrojona promocja w sieci, dzienniki developerskie, wykład w Collegium Civitas i dużo, dużo więcej. Szum był, obietnice były i, co jasne, oczekiwania również. Jedni wpadali w Geralto-euforię, inni bali się go spotkać w lodówce. Jednak cel został zrealizowany – jeżeli ktoś nie wiedział nic o Białym Wilku, pewnikiem był wówczas za granicą, gdyż rzeźnik z Blaviken wdarł się na nasz rynek z typową brutalnością i nie pozostawił żadnych jeńców, jeśli wierzyć ogłoszonym wynikom sprzedaży.

wiedźmin 2

Po pierwszym cięciu miecz jednak się wiedźminowi szczerbi. Każdy posiadacz edycji kolekcjonerskiej wychodzi z siebie, gdy jasnym staje się, że nie zagra dzień przed czasem. Mało tego, gdy problem zostaje rozwiązany a sama gra trafia również do szerszego grona odbiorców, wypływa lawina doniesień o błędach CRC, sypiącej się grze, znikającej w trakcie gry muzyce (tego błędu doświadczyłem niestety sam), chochlikach związanych z niektórymi zadaniami, wariującą mapką i innymi, mniejszymi niedogodnościami. Będąc jednak szczerym, to mało która gra w dniu premiery jest ideałem, a Redzi, bądź co bądź wypuścili pod tym względem lepszy produkt niż w 2007 roku. Jeśli udało nam się jednak pomyślnie zainstalować grę, to rzuca nam się w oczy dosyć przejrzyste menu. Mamy w nim wszystkie podstawowe opcje, w tym możliwość importu zapisanej postaci i jej wyborów z części pierwszej. Sam z niej skorzystałem i… cóż, nie widziałem jakichś większych do nich nawiązań poza zbroją i mieczem od Pani Jeziora. Podejrzewam, że coś tam rzeczywiście było, ale skłamałbym, gdybym powiedział, że to zarejestrowałem.

wiedźmin 2

Dalej wybieramy odpowiedni poziom trudności (warto wspomnieć, że Redzi dodali tryb, na którym zgon Geralta definitywnie kończy rozgrywkę, nie ma w nim bowiem możliwości wczytania gry po śmierci bohatera). A skoro już przy niej jesteśmy, to warto tę kwestię rozwinąć – gra ma tragiczny wprost balans trudności. Przez pierwszą godzinę, może dwie, mamy problemy z potworami, które w stosunku do W1 można porównać do utopców. Chodzą grupką, skaczą i tłuką łapkami z diabelską szybkością. Można ich spotkać naprawdę dużo w jednym miejscu, a człowiek pada po jakichś 6 ciosach. Potem jednak – jak ręką odjął i tak już zostanie do końca gry, bowiem rzeźnik z Blaviken przerośnie wszystkich przeciwników o głowę lub lepiej.

Z drugiej strony, mnie to odpowiadało. Człowiek widzi jak jego decyzje rozwoju bohatera wpływają na grę. Geralt, można rzec, rośnie w oczach. W dobie skalnacji siły przeciwników, która mnie osobiście, od zawsze bardzo bolała, ciężko to jednoznacznie ocenić. Winę tutaj ponosi chyba ocena samego wiedźmina jako "oldschoolowego rpg’a" ,jak to się teraz mówi. Wiedźmin, choć przypomina znacznie bardziej stare gry pod względem intrygi i postaci w nie wplatanych, niż wszystko inne co, obecnie jest spotykane na rynku, to trzyma się niestety zasady, że "co nie zrobisz – i tak dasz radę". Może nie tak łatwo jak wtedy, gdybyś to przemyślał, ale dasz.

wiedźmin 2wiedźmin 2

No, ale dosyć o tym. Akcja "Wiedźmina 2" rozgrywa się w miesiąc po nieudanym zamachu na życie Foltesta. Władca Temerii od tego czasu trzyma przy sobie Geralta jako swoisty talizman. Jest to pierwsza rzecz, która mnie uderzyła – w moim zakończeniu było wyraźnie powiedziane, że poszedł w swoją stronę po odebraniu nagrody. Przymykam jednak na to oko i pomału rozsmakowuje się w widokach. Machiny oblężnicze, musztrujący oddziały dziesiętnicy, masa namiotów i twierdza, do szturmu której mamy się przygotować. Zwiedzając obozowisko znawcy dzieł A. Sapkowskiego spotkają kilka znajomych twarzy, co z pewnością ich ucieszy. Mamy również okazję poznać obecne mini-gry. Kościany poker i walka na pięści przeszły pewną rewolucję, dodano też siłowanie się na rękę. I tak, w kościanym wiedźmin 2pokerze mamy teraz okazję sami rzucać kośćmi, a te, jeśli będziemy nieuważni, wypadną poza pudełko, będąc eliminowane. Osobiście zabieg ten przyjmuję za plus. Niestety, to jedyna pozytywna zmiana w pokerze jaką uświadczymy. Boli fakt, że rundy nie są podsumowywane, a czytelność samych kości pozostawia wiele do życzenia. Poza tym stawki, o które gramy, są tak niskie, że jedyną motywacją do rozgrywania partyjek jest wykonanie zadania z tym związanego. Warto również dodać, że ilość rund okrojono w porównaniu do poprzedniczki.

Więcej za to zmieniło się na plus w walce na pięści. Mamy okazję odbyć kilka turniejów, walki są znacznie bardziej widowiskowe i prostsze, ograniczają się bowiem do QTE i raczej nikt nie będzie mieć z tym problemów. Miłośnicy boksu i MMA pewnie już dostrzegli pana wyrywającego dęby, "górala" (w domyśle Tomasza Adamka o takim samym przezwisku) albo robiącego wszystko od tyłu siłacza Naizdup’a, którego imię czytane wspak przybliża nam pewnego strongmana...

wiedźmin 2

Nowością w mini – grach jest za to siłowanie się. Cała zabawa polega na utrzymaniu kursora w odpowiednim miejscu i choć gra w pewnym momencie zaczyna nam w tym pomagać, to i tak bywa ciężko. Cały system jest jednak przejrzysty oraz bardzo intuicyjny. W tych zawodach również można najwięcej zarobić.

wiedźmin 2

Co dalej? Obserwując poczynania postaci, słuchając ich rozmów i biorąc w wielu z nich udział, wsiąkamy w ten świat. A wsiąknąć weń bardzo łatwo, bowiem silnik wyprodukowany przez Redów i sztab grafików odwzorowali go niezwykle realistycznie. Efekty świetlne w lasach, które przyjdzie nam przemierzać, modele postaci, budynki, pola bitew – wszystko to jest bardzo dokładne. Również od podstaw nakreślone krasnoludzkie miasto robi wrażenie. Widać, że ekipa zdaje sobie sprawę, iż dla wielu ludzi dzisiaj gra opiera się na grafice, cieszy jednak to, że Redzi na niej nie poprzestali, bowiem najważniejszym elementem każdego cRPG jest...

Fabuła. A tę poprowadzono znacznie żwawiej, niż w pierwszym Wiedźminie. Zresztą, oparcie jej na ściganiu zabójców poniekąd to wymusza. Będąc rzuconymi w intrygę, dostajemy mocny argument, by ją kontynuować. I tak, przez kolejne akty Geralt zbliża się do królobójców, a ci, choć czują jego dech na karku, kontynuują swój proceder. Ale co właściwie składa się na fakt, że ta historia tak mocno wciąga? Nieliniowość – tutaj Redzi pobili wszelkie znane mi produkcje. Zadania – nawet te związane z wybiciem potworów są prowadzone nieszablonowo. Warto odnotować, że wszystkie one mają teraz znacznie bardziej wiedźmiński charakter, a takie odczynianie klątwy (znane już z poprzednich części) przeszło ogromną, pozytywną zmianę, gdyż typowym jest teraz poznanie przeszłości, roli poszczególnych osób, zebranie komponentów i wreszcie odczynianie klątwy. Nasze wybory wpłyną również na to, które miejsca odwiedzimy. Tutaj jednak mam pewien Zoltanowy "dysonans poznawczy" – jeśli wybierzesz któreś stronnictwo, już go nie zdradzisz (a przynajmniej nie jak w W1 bagna/bank/wieś), możesz wesprzeć tylko opcje polityczne – nie da się skupić na ściganiu zabójców, ani zachować wiedźmińskiej neutralności, niektórych zadań nie wykonasz, dostajesz je "na gębę" i nawet nie pojawiają się w dzienniku, bo są sprzeczne z głównym wątkiem. Konkludując: z jednej strony nieliniowość jest większa niż kiedykolwiek, z drugiej gra się w pewnych miejscach cofa...

wiedźmin 2wiedźmin 2

Kolejną rzeczą, która tworzy niepowtarzalny klimat w "Wiedźminie 2" są towarzysze. Z nakreślonymi świetnie dialogami są równie zabawni co w chwili, w której spotkaliśmy ich ostatnio. Zoltan to nadal nasz poczciwy brodacz, a Jaskier pozostał mistrzem farmazonów, niepowstrzymanym badaczem burdeli i… zobaczycie zresztą sami. Jednak i oni cierpią na tym, że W2 jest krótszy. Zadań z nimi jest niewiele, popijawę uświadczymy jedną, o tematach egzystencjalnych raczej wiele nie pogadamy… słowem – szkoda, bo zadań ze starą gwardią jest mało i czułem pod tym względem spory niedosyt. Jednak, jak powiedziałem, wciąż są świetnie odwzorowani, poza tym do tego grona dojdzie nam kilka nowych, poznanych na łamach książki osób.

wiedźmin 2

Ostatnimi elementami budującymi klimat, są muzyka i dubbing. Zmiana kompozytorów spowodowała zmianę charakteru rozgrywki, obecna ścieżka dźwiękowa znacznie mniej ma wspólnego z muzyką dawnej słowiańszczyzny niż poprzedniczka, niemniej jednak uzupełnia przygodę i jest bardzo miła dla ucha. I choć co do muzyki można mieć różne zdania, to dubbing jest nagrany wzorowo. Człowiek nie łapie się co chwila na tym, że wszędzie słyszy te same głosy, kwestie wypowiadane są z uczuciem, da się usłyszeć strach, pasję, zawiść. Praktycznie każda postać ma swój charakter, światopogląd, który poznajemy w miarę rozwijania wątku z nimi związanego. Jedni klną jak szewcy, u innych nie uświadczysz pół obelgi i tylko zimny ton głosu utwierdzi cię w przekonaniu, że lepiej tego człowieka omijać z daleka. Generalnie mam tylko jedno zastrzeżenie: czemu, ach czemu zabójca kojarzył mi się cały czas z jednym panem w różowym sweterku i naszytą nań gruszką? W samych dialogach dodano element perswazji, zastraszania i nakłaniania znakiem do posłuszeństwa rodem ze "Star Wars". Czego bym nie wybrał, zawsze zadziałało, zważywszy że nie było żadnych atrybutów (jak choćby DnDowska charyzma), można uznać to za zwykły smaczek, taką linie dialogową z obrazkiem po lewej.

wiedźmin 2wiedźmin 2

Teraz kolejna rzecz, z którą mamy sporo do czynienia w "Wiedźminie 2" – walka i rozwój postaci. Twórcy chwalą się, że jest teraz znacznie bardziej realna… hm, jest żwawsza, to na pewno. Geralt nie stoi już tylko w miejscu, a my nie czekamy na kliknięcie w chwili, gdy pojawi się czerwona smuga. Tutaj muszę się przyznać, że choć byłem fanem wcześniejszego rozwiązania, gdzie nie musiałem specjalnie kombinować, to obecny styl też mnie ujął. Mamy bowiem możliwość uciekania, gdy potworów jest zbyt wiele, szybkiego przełączania się pomiędzy nimi w celu wybrania komu chcemy teraz przywalić i, co chyba najważniejsze, wykorzystywania otoczenia. Przejście w drzwiach, filary czy kolumny niejednokrotnie uchronią cię przed kulą ognia czy strzałami. Niestety, system ten nie jest wolny od wad, blok, ze względu na możliwość turlania się, jest zwyczajnie zbędny, to samo tyczy się odbijania strzał, potwory mają niewidzialne granice, których nie przekraczają, co owocuje na niższych poziomach strategią doskocz-przywal-wiedźmin 2wracaj, a rozwinięcie znaku quen powoduje, że wrogowie po zaatakowaniu są odpychani, nie ma więc problemu z kontrą, turlaniem się, parowaniem czy czymkolwiek innym. Zwyczajnie – ataków nie musisz unikać. Podobnie jest z grupowymi ciosami kończącymi. Geralt potrafi po nabiciu paska adrenaliny ściągnąć 4 wrogów od tak. Finisher fajny, ale jeśli cała grupa liczy 6-7 osób, to o jakiejkolwiek trudności nie może być mowy.

Co do możliwości rozwoju, to w stosunku do poprzedniczki zrezygnowano z podziału na style jaki i rodzaje mieczy. Zamiast tego zaserwowano nam drzewko szermierza i dodano adrenalinę, po nabiciu której można wykończyć przeciwnika jednym kliknięciem. Wiedźmińskie znaki również przeszły przebudowę, mają mniej stopni rozwoju, jednak nadrabiają umiejętnościami, które wzmacniają je jako grupę. I tak możemy zwiększyć żywotność, próg mocy, ogólne natężenia znaków i temu podobne rzeczy. Nowością są umiejętności alchemiczne i ogólne (składa się na nie małe drzewko z podstawowymi atrybutami jak żywotność, miotanie sztyletów – bezużyteczne jak dla mnie – odbijanie strzał – też niepotrzebna umiejętność – i kilka innych), niestety – jesteśmy zmuszeni rozwijać je do pewnego stopnia, gdyż pozostałe będą zablokowane. Jeśli zaś chodzi o alchemię, to pomaga nam zwiększyć odporność na kwasy zawarte w eliksirach, wydłużać ich czas działania, czy też pozwala tworzyć okazyjnie mutageny. Te ostatnie służą do ulepszenia niektórych umiejętności, dzięki czemu wiedźmin jest jeszcze skuteczniejszy. Dodatkowo rozwinięto system craftingu. Teraz to nie są już tylko 3 kolorowe skały meteorytowe do przekucia na średnio udany miecz, czy parominutowe bonusy z run. Nie, runy działają stale, a projektów mamy naprawdę sporo i i tradycyjnie część z nich znajdziemy w terenie lub otrzymamy jako nagrodę z zadań. Wytwarzać możemy miecze, pancerze, rękawice, spodnie oraz buty. Mamy do dyspozycji rozmaite ulepszenia – słowem jest w czym wybierać, choć czasem przypomina to typowe z mmo "zbieranie matsów" i człowiek siedzi w jednym miejscu polując/odpoczywając do czasu, aż nie uzbiera tego co chce.

wiedźmin 2wiedźmin 2

Cóż nam jednak po tym wszystkim bez godnych przeciwników? I tutaj, powiem wam szczerze, jestem mocno zawiedziony. Jest to chyba pole, na którym Wiedźmin mnie najbardziej zasmucił. Maszkar jest niewiele, ze starej kadry spotykamy tylko utopce i widma (te ostanie wyglądają znacznie, znacznie lepiej niż w poprzedniczce). Mamy za to tabuny stworzeń, które bardziej można przypisać do mitologii greckiej, tolkienowskiego Śródziemia czy po prostu umysłu jakiegoś nadgorliwca. Spotkamy trolle, harpie, zgnilce i pożeracze zwłok, które po śmierci... wybuchają (co jest zwyczajnie głupie. No i gdzie ghule? Typowe dla powieści Sapkowskiego). Krabopajaka, czyli kraba pustelnika wielkości nosorożca. Monstra zwyczajnie nie komponują się ze światem wykreowanym przez pisarza i z tak wiernie odwzorowanymi przez Redów postaciami. Znacznie lepiej jednak ma się sprawa z ludźmi, wiedźmin 2krasnoludami czy elfami. Jeśli zaczniesz walkę z komandem, na pewno będzie to wynikiem podjętych przez ciebie decyzji, jeśli zaatakuje cię oddział pancernych w płytach, to niewątpliwie ktoś dał im rozkaz, a ty już pewnie wiesz co było tego przyczyną. Niejednokrotnie dowódcy tych oddziałów to postacie, którym wyświadczałeś przysługi, siłowałeś się na rękę bądź zaśmiewałeś jeszcze kilka zadań wcześniej. Dodatkowo, często po starciu dawany jest ci wybór czy skrócisz owego przeciwnika o głowę, czy nie.

Chyba najwyższy czas na podsumowanie. "Wiedźmin 2" jest z pewnością jakościowo bardziej dopracowany od poprzednika. Mnogość wyborów, nieliniowa akcja, wyraziste postacie z własnymi, dobrze ugruntowanymi motywacjami – tego dawno już nie było. Dodatkowo przepiękna grafika, prześcigająca o całą długość konkurencję. Dojrzałe sceny erotyczne, to nie jest już budząca uśmiech karta czy pokazanie bielizny, którą i dziecko widzi na reklamach w tv. Gra jest faktycznie skierowana do osób od 18 roku życia, a nie udaje takową. I choć wciskane czasem na siłę wulgaryzmy rażą, zaliczono potężną gafę jeśli chodzi o start przed premierą, nieco przykrótki wątek główny i masę bugów w samej grze, to produkt na tle konkurencji nie tylko wychodzi z obronną ręką, ale i z podniesionym czołem. Bo kto na tym świecie jeszcze w miesiącu premierowym gry wypuszcza łatkę zdejmującą DRM?

wiedźmin 2wiedźmin 2
Plusy Minusy
  • Wielowątkowy, wciągający wątek główny
  • Przedstawienie świata i grafika
  • Zachowanie charakteru postaci przedstawionych w sadze
  • Rozbudowany system craftingu
  • Nieszablonowe zadania
  • Brak skalowania siły przeciwników
  • Nawiązania do polskiej popkultury i inne ‘uśmiechy’ twórców w stronę odbiorcy
  • Krótka
  • Bugi i problemy z instalacją
  • Nieczytelny kościany poker
  • Brak możliwości pozostania neutralnym
  • Monstra niewpasowujące się w świat wiedźmiński
Ocena Game Exe 9  
Ocena użytkowników 9,3 Średnia z 928 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Kiyuku · piątek, 24 czerwca 2011, 11:32
0
Jedna uwaga: Trolle i Krabopająki są wspomniane w Sadze, więc proszę się do nich nie przyczepiać, jako że zostały świetnie wykonane
Avogardo1459 · niedziela, 29 lipca 2012, 19:42
0
Strasznie sztampowy i wydawał mi się ograniczony. Walki na pięści nie mają tego rozmachu co w jedynce. Dobra fabuła, muzyka i dialogi. Grafika bajeczna, aczkolwiek błyszczy jak w Oblivionie. Silnik trochę niedopracowany. Jak zwykle Geralt - bohater. 4/5

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...