Wojna z Nilfgaardem

Wojciech "Courun Yauntyrr" Kominek poniedziałek, 22 czerwca 2015
wiedzmin 3, witcher 3

Królestwa Północy po pokoju cintryjskim zawartym w 1268 roku mogły się czuć bezpiecznie. Groźny sąsiad zza Jarugi dostał tęgie baty. Nie docenił połączonych sił Nordlingów, chociaż początkowe sukcesy mogły sugerować zupełnie inne zakończenie mocarstwowej agresji Emhyra. Nilfgaardzki cesarz musiał sprawę rozwiązać metodami zgoła odmiennymi od brutalnej kampanii wojskowej.

Wpierw wzniecił niesnaski wśród czarodziejów, którzy przesądzili o soddeńskiej klęsce. Już od czasów próby przewrotu na Thanedd ich pozycja nie była tak silna, jak kiedyś, zaś ujawnienie działań Loży ostatecznie zdyskredytowało magów w oczach społeczeństwa. Filippa Eilhart i Sheala de Tancarville to główne winowajczynie zamieszek, chociaż obie chciały jedynie pozbyć się Demawenda, czyli króla słabego nawet w oczach własnych poddanych i, co chyba istotniejsze, blokującego powstanie nowego, bogatego oraz silnego państwa w Dolinie Pontaru. Można więc powiedzieć, że cesarstwo wykorzystało jedynie okazję, której wcale nie musiało sobie w żaden sposób dodatkowo stwarzać.

nilfgaard, wiedzmin 3, nilfgaard witcher 3, filippa eilhart

Pycha, arogancja i postępująca demoralizacja to cechy, które rozwijały się u magów tylko po jednej stronie Jarugi. Emhyr trzymał swoich bardzo krótko, zaś pochodzące z Nilfgaardu członkinie Loży, wyjąwszy dumną Assire var Anahid, trafiły do lochów w stolicy, gdzie imperialny wywiad stopniowo wydobywał wszystkie informacje.

Pozostawał jeszcze drugi czynnik, który przesądził o porażce. Nim także trzeba się było, równolegle, zająć. Emhyr chyba z początku nie zdawał sobie sprawy z tego, że skłóceni do tej pory władcy mogą zakopać (na pewien czas) wojenny topór i ramię w ramię stanąć przeciwko wspólnemu wrogowi. Problem tak zwanych Wiewiórek co prawda wstrząsał wszystkimi czterema największymi królestwami, jednak elfie komanda nie były w stanie na stałe zdestabilizować żadnego z nich. Trudne czasy wymagają niekonwencjonalnych środków, stąd cesarstwo postanowiło sięgnąć po starą, ale sprawdzoną metodę – zabójstwo. Wiadomo jednak, że ściąć głowę chłopa to coś innego od sięgnięcia po tę ważniejszą, najlepiej koronowaną. Niepewność, walka różnych stronnictw, kupczenie i wielkie obietnice to tylko początek problemów, do których dochodzi rosnąca anarchia oraz słabnące wojsko.

letho, wiedzmin 2

Jedynym problemem pozostawało najęcie odpowiedniego człowieka do takiej roboty. Cesarz, jak się później okazało, domyślił się, że żaden z jego ludzi nie podoła zadaniu, więc przekonał do siebie trzech banitów ze zniszczonej Szkoły Węża. Emhyr obiecał im odbudowę wiedźmińskiego cechu, w którym zostali stworzeni, co wystarczyło, by Serrit, Egan i Letho wyruszyli na łowy. Dowodził ten ostatni, z wyglądu osiłek, który nie potrafi zliczyć do dwóch. "Królobójcy" nie tylko zdołali dla Loży zabić Demawenda, ale wykorzystali też kampanię Foltesta przeciwko rodowi La Valette, by pozbyć się wojowniczego temerskiego monarchy. Dopiero działania Białego Wilka pokrzyżowały plany zabójców, chociaż Emhyrowi i tak udało się osiągnąć upragniony cel. W Vengerbergu i Wyzimie zapanował chaos, zaś Kaedwen i Redania rzuciły do walki swoje siły, by wyrwać jak największe i najbardziej soczyste ziemie od swoich niegdysiejszych sojuszników spod Brenny. Los foltestowego dziedzictwa oraz Aedirn przypieczętował zjazd w Loc Muinne, który stał się okazją do ujawnienia działań Loży Czarodziejek. To mistrzowskie posunięcie sprawiło, że Emhyra wyręczył Radowid, który ochoczo zabrał się za palenie na stosie wszystkich należących do tajnej organizacji, a gdy lista się skurczyła, przerzucając winę na każdego, kto uciekał się do magii.

Pozostało tylko dokonać inwazji, by gładko i bez problemów zająć kolejne tereny. Pozbawiona władcy Temeria, podzielona i skłócona, nawet pod protektoratem któregoś z sąsiadów okazała się za słaba, zaś nawet gdyby chciała się obronić, to nie mogła liczyć na wsparcie najsilniejszego militarnie Radowida. Chorobliwie ambitny pan Tretogoru zwrócił oczy ku Kaedwen i zaatakował niedawnego sojusznika, rozbijając ostatnie porozumienie między Nordlingami. Takie działanie było Emhyrowi nie na rękę, bowiem wolał walczyć z dwoma słabszymi krajami niż z jednym, które wchłonęło większość drugiego. Cesarstwo osiąga linię Pontaru, bez problemów pozbywając się resztek Aedirn oraz Lyrii z Rivią.

nilfgaard

Swoimi działaniami Radowid, chociaż w części, zrealizował wizję zjednoczonych ziem Nordlingów, jednak daleko mu było do władcy idealnego. Nilfgaard można uznać za obcego, który siłą zagarnia nowe kraje i potem przekształca je w prowincje tak, jak niegdyś czynili to Rzymianie w basenie Morza Śródziemnego. Władca Redanii wszędzie upatruje wroga, "rozdając" śmierć za coraz niższą stawkę. Niech za przykład posłuży oślepienie i utopienie wieśniaka, który kłamał, twierdząc, że przyniósł ciało znienawidzonej Filippy Eilhart. Czy istniała jakaś granica nie do przebycia dla kogoś, kto był gotowy pozbyć się dawnej przywódczyni Loży choćby i osobiście? Dopiero w Novigradzie przekonujemy się, że właściwie mamy przed sobą jedynie dwa rozwiązania, gdyż nawet ewentualne odtworzenie Temerii w roli kraju wasalnego okupione jest upadkiem domeny Radowida, a co za tym idzie, całej Północy. Nie śledzimy osobiście żadnej z walk, ale to właśnie w naszych rękach spoczywają losy świata. To powoli przestaje być wojna, lecz prawdziwa walka o wszystko. Pozostaje sobie tylko postawić pytanie o cenę wolności, bowiem jaka by ona nie była, nigdy nie przywróci do życia koalicji spod Brenny. Tamten świat umarł, zaś nowy będzie miał na sobie redańskiego orła lub nilfgaardzkie słońce.

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...