posiadlosc

"Obrońca wiary" – próba interpretacji przekazu zadania

6 minut czytania

Słowo na wstępie: prace nad tekstem rozpoczęły się przed 22 października br. Nie było więc intencją czynienie jakichkolwiek aluzji do sytuacji politycznej w kraju po wymienionej dacie. Zaistniałe wydarzenia w tym okresie były przyczyną odłożenia prac na spokojniejszy czas. Prosiłbym więc o nieprzenoszenie tu bieżących sporów światopoglądowych. Dotyczy to zwłaszcza rodzimych tituszek i ich sympatyków – bynajmniej, nie jesteście Geraltem.

Zadanie "Obrońca wiary"

Jednym z problemów, jaki pojawiał się w uniwersum wiedźmina, jest kwestia religii. Zarówno z książek jak i gier znamy liczne przykłady ukazania zła, do którego niejednokrotnie ona prowadzi. Na zupełnie drugim biegunie leży zaś zadanie poboczne "Obrońca wiary" w grze "Wiedźmin 3: Dziki Gon". Geralt zostaje poproszony nieopodal Wrońców o naprawienie zniszczonych kapliczek.

wiedźmin 3 dziki gon
Kapliczka po naprawieniu

Prędko okazuje się, kto stał za zniszczeniami. Dokonali tego żacy z Oxenfurtu. Inspiracją do tych czynów miał być dla nich Mistrz Fridrich z Oxenfurtu, którego poglądy przybliża Geraltowi nieformalny lider grupy studentów – wandali. W świetle jego słów Fridrich z Oxenfurtu trafnie został rozpoznany jako nawiązanie do Friedricha Nietzschego i jego filozofii. Niekoniecznie dobrze wybrnięto z nawiązania do Marksa, tudzież Lenina, zaś niezdecydowany w tym względzie wydaje się być sam CD Projekt RED.

wiedźmin 3 dziki gon
"Natchniony" wywód

Jako sympatyk filozofii Nietzschego, postanowiłem się przyjrzeć bliżej temu zadaniu i zastanowić się jak wspomniane wyżej filozofie zostały w grze potraktowane i co z tych nawiązań według mnie wynika.

Friedrich Nietzsche

Nietzsche
Friedrich Nietzsche na zdjęciu z 1882 roku. Pierwowzór wspomnianego w grze Fridricha z Oxenfurtu

Ogólnie rzecz biorąc, w wypowiedzi wandala rzeczywiście widzimy aluzje do Nietzschego. Samo zadanie wydaje się być jednak czymś więcej, niż jedynie kpiną z jego filozofii. Warto odwołać się do opus magnum niemieckiego filozofa "Tako rzecze Zaratustra", by zobaczyć, co mówił o swoich naukach i jej odbiorcach.

"Tako rzecze Zaratustra" to zbiór przypowieści, których głównym bohaterem i narratorem jest tytułowy mędrzec. Pierwszym uważnym jego słuchaczem był trup linoskoczka. Zaratustra porzucił go jednak w dziupli drzewa1. Postanowił poszukać żywych towarzyszy. Tych jednak wkrótce opuścił. Zarzucił im, że odnaleźli go i jego nauki nie potrafiąc odnaleźć siebie, zrównując to z myśleniem ludzi wierzących2. Wreszcie, najistotniejsze dla tego wywodu, należy przywołać historię "O mijaniu"3. Zaratustra napotkał kogoś, kto nazywany był "małpą Zaratustry". "Małpa Zaratustry" znała nauki mędrca i ochoczo je cytowała. Zaratustra postrzegał go jednak raczej jako "błazna". Najważniejsza różnica zdań między nimi leżała w stosunku do innych ludzi. "Gdzie kochać nie można, tam należy – mijać!". Zaratustra nauczał więc z miłości, gdy błazen wykorzystywał te nauki, by żywić do niewyznających tego systemu wartości ludzi pogardę. Zaratustra po tych słowach minął "błazna", by wyruszyć w dalszą drogę.

Marks/Lenin

Marks
Karol Marks na zdjęciu z 1875 roku

Kolejną wartą poruszenia kwestią jest spójność wyrażanych przez postać poglądów:

Mistrz Fridrich z Oxenfurtu rzecze, że bogowie umarli! Religia to opium dla ludu!

Nietzsche, do którego jest tu odwołanie, faktycznie w swojej filozofii ogłosił śmierć Boga. Jednak religia, jako opium dla ludu, ma o wiele ciekawszą genezę. Pierwszy zbliżony pogląd wygłosił Karol Marks, nazywając religię mianem "opium ludu". W dużym skrócie, według niego sytuacja społeczeństwa skłaniała do "odurzania się" wiarą niczym przez opium. Marks nie był jednak wrogiem religii ani nie dążył do jej zniszczenia. W takim pojęciu tej sprawy, religia sama by zanikła wraz z negatywnymi czynnikami społecznymi skłaniającymi ku religijności. Dopiero Lenin nazwał ją później "opium dla ludu". To stwierdzenie ma zupełnie inny wydźwięk. Stwierdzenie to oznacza, że religia jest instrumentem kontroli społeczeństwa4.

W dialogach wymieszane zostały więc nawiązania do Nietzschego z Marksem/Leninem. Problem w tym, że były to sprzeczne ze sobą filozofie. Marks i Lenin odwoływali się do mas, Nietzsche zaś do jednostki, ich wizje były w doprawdy wielu punktach sprzeczne.

Należy przy okazji zauważyć, że określenie religii jako "opium dla ludu" zostało poprawnie wplecione w wypowiedź postaci w grze pod względem znaczeniowym, zostało użyte w zgodzie z kontekstem.

Zgoła inaczej sprawa wygląda w przypadku anglojęzycznej wersji gry. W niej możemy usłyszeć, iż "religion is the opiate of the masses"5. To jest z kolei wersja marksistowska. Jest ona niepoprawna z całością wywodu postaci, jednocześnie utrzymuje się motyw tego, że ta postać najpewniej sama nie wie do końca, co mówi. Zarazem widzimy tutaj pewien rodzaj niedociągnięcia ze strony CD Projekt RED w przekładaniu dialogów.

Wnioski

W najprostszym ujęciu, zadanie "Obrońcy wiary" można potraktować jedynie jako niezbyt wyszukaną kpinę z filozofii Nietzschego i tzw. gimboateizmu, okraszoną dodatkowo docinkami na temat studentów. Być może jednak nie jest to ujęcie proste, lecz prostackie?

W grze "Wiedźmin 3: Dziki Gon" istnieje zadanie, z pewnej perspektywy bardzo podobne do "Obrońcy wiary" – "Dziady". W "Dziadach" zostaje Geraltowi zlecona ochrona zgromadzonych na tytułowym obrzędzie. Rytuał zostaje zakłócony przez Łowców Czarownic, doszukujących się w nim nekromancji. Jeśli Geralt wstawi się za wieśniakami, łowcy rzucą się na niego z mieczami. Intrygujące, że podobnie reagują żacy. Jeśli Geralt zabroni im dewastacji kapliczki, oni rzucą się na niego z pięściami.

Głębsze przyjrzenie się treści wypowiadanych słów, pierwowzorom poglądów, do których czynione są odwołania i innym kontekstom, pozwala jednak doszukiwać się w tym zadaniu większej głębi. Żacy nie mają właściwie żadnych poglądów. Kierują się niskimi pobudkami pogardy, nienawiści, dla której usprawiedliwienie znajdują w sklejce wyuczonych frazesów. Pod pewnymi względami właściwie niewiele różnią się od Łowców Czarownic. Być może jedynie tym, że nie mają władzy. W następstwie tego ta historia stawia pewnego rodzaju znak równości pomiędzy fanatyzmem; choć różna może być jego symbolika, gesty, ogólna "otoczka", wszystkich fanatyków łączy zbliżona mentalność. Utożsamianie lidera żaków z filozofią Nietzschego byłoby błędne, jest on wręcz ucieleśnieniem błazna z przypowieści "O mijaniu".

Piotr Kubiński w swoim artykule rozpatrywał wybór Geralta co do losów kapliczki, czy poprzeć żaków czy powstrzymać, jako wybór między włączeniem się w ich formę walki o wyzwolenie ludzi od religii lub obronę starego porządku i wiary6. Wydaje mi się to ujęciem tej kwestii na wyrost. Problemem żaków nie są bowiem ich poglądy, lecz dziecinność przy ich formułowaniu. Geralt, będąc ateistą, tak czy inaczej jest zażenowany ich postawą. Wybór polega jedynie na tym, czy "machnie ręką" na te wybryki, strasząc jedynie ghulami w okolicy czy otwarcie powie, by przestali. W tym drugim przypadku, to studenci wszczynają bójkę. Kubiński zauważa, że jeśli Geralt nie zainterweniuje, lider żaków znów zacznie cytować swojego mistrza, lecz z pewnym wahaniem. Zdaniem tego badacza ta niepewność mogła wynikać z "powierzchownej znajomości filozofii"7. To zaś wydaje się potwierdzać moje wnioski ogólne.

wiedźmin 3 dziki gon
Może nie są za fajni...

Symetryzm?

Odnośnie tego, że żacy, w przeciwieństwie do Łowców Czarownic, nie posiadają władzy, należy dodać ważną uwagę. Podobieństwa nie są podstawą do absolutnego symetryzmu pt. "Obaj są tak samo źli". Otóż, nie. Obie grupy mają mentalność z potencjałem do czynienia ogromnego zła. Niemniej, tylko jedna z grup – Łowcy Czarownic – ma władzę, by tego zła dokonać. Jest to istotne rozróżnienie, sprawiające, że żacy są tylko bandą gówniarzy, zaś Łowcy Czarownic – bezwzględnymi mordercami. Gówniarstwo zaś nie jest równe morderstwu.

wiedźmin 3 dziki gon
...ale bywają gorsze przypadki... Stan społeczno-religijny na rok 1272

Warto zauważyć jeszcze jedną kwestię, łączącą się zresztą z powyższym. Żacy kształcili się w Oxenfurcie, gdzie na własne oczy mogli zobaczyć, do czego zdolni są wyznawcy Wiecznego Ognia. Tymczasem ich działania nie podejmują się realnego problemu. Specjalnie udają się na prowincję, dewastując małe, lokalne kulty wiejskie. Gdyby motywowała ich rzeczywiście idea, mieliby wiele pracy w samym Oxenfurcie czy pobliskim Novigradzie, gdzie prześladowania na tle religijnym miały miejsce dosłownie na ich oczach. Dawało to okazję do pracy może mniej widowiskowej niż zdewastowane obiekty wiejskiego kultu, lecz bardziej potrzebnej. Dlaczego jednak woleli udać się w daleką podróż po Velen? Myślę, że stojący na straży Wiecznego Ognia Łowcy Czarownic są wyczerpującą odpowiedzią na to pytanie. To znowuż potwierdza ich niskie i prymitywne pobudki stojące za szczytnymi hasłami.

wiedźmin 3 dziki gon
Doppler wcielający się w Chappelle palony przez Łowców Czarownic. Czemu? Bo czemu by nie?

  1. Friedrich Nietzsche, "Tako rzecze Zaratustra", "O nadczłowieku i o ostatnim człowieku".
  2. Friedrich Nietzsche, "Tako rzecze Zaratustra", "O cnocie darzącej".
  3. Friedrich Nietzsche, "Tako rzecze Zaratustra", "O mijaniu".
  4. http://smp.edu.pl/komunizm-a-religia-religia-jako-opium-czyli-krytyka-krytyki-religii/
  5. https://youtu.be/ed_peE1u6BQ?t=143
  6. Piotr Kubiński, "Dyskurs filozoficzny w grach wideo. Wybrane konteksty w grach Wiedźmin 3: Dziki Gon, The Stanley Parable oraz The Talos Principle".
  7. Piotr Kubiński, "Dyskurs filozoficzny w grach wideo. Wybrane konteksty w grach Wiedźmin 3: Dziki Gon, The Stanley Parable oraz The Talos Principle".

Komentarze

0
·
Moim zdaniem żakom z Łowcami Czarownic nie jest po drodze z innego powodu: oxenfurccy studenci pogardzają wiarą jako taką - czyli każdą: czy to będzie wiara w Melitele, Freye, czy też Kreve. Z kolei Łowcy Czarownic są religijnymi fanatykami, wyznawcami Wiecznego Ognia, co również jest formą wiary.
Nie posiadając sił, środków, ani odwagi by podjąć się prawdziwej walki z poważnymi wyznawcami wiary, żacy woleli zająć się czymś, co z jednej strony jest w zasięgu ich możliwości, z drugiej - wydawało im się bezpieczne (kapliczka "nie odda"), a jednocześnie pozwoli podbudować swoje ego "jesteśmy silni i wpływamy na losy społeczeństwa". To najzwyklejsza kibolska postawa z elementem "w grupie jesteśmy silni i anonimowi". Gdyby Geralt spotkał każdego z nich pojedynczo, to najprawdopodobniej taki delikwent podwinąłby ogon i wziął nogi za pas. Ponieważ jednak byli we trzech, to rozgrzani sukcesami w swojej huligance myśleli, że mają nad pojedynczym przeciwnikiem przewagę.

Dodaj komentarz

Wczytywanie...