riese

Romanse

czwartek, 17 marca 2005

Anomen

Cóż ... Anomen nawet z wyglądu nie jest normalny, więc wiadomo, czego można się spodziewać ;-) Z początku Anomen wychwala się, jaki to on był mężny w swojej młodości, kiedy dowodził rycerzami z Zakonu. Jeżeli będziesz mu przytakiwać, dalej będzie się chwalił, ale romans dalej trwa. W pewnym momencie Anomen zostaje wezwany do domu. Okazuje się, iż jego siostra została zamordowana, a ojciec pijak posądza o to Saerka, swego odwiecznego wroga. Trzeba wtedy wyperswadować Anomenowi, by pozostał przy drodze sprawiedliwości i zgłosił sprawę do władz. Dzięki temu wyborowi, późniejsze wezwanie do Zakonu Promiennego Serca zaowocuje pasowaniem na rycerza Sir Anomena. Przysięgniecie sobie także wieczną miłość.

Później Sir Anomen otrzyma list świadczący o zamordowaniu jego ojca przez Saerka, który okazał się w końcu mordercą jego siostry. Anomen będzie za to obwiniał ciebie, ale można mu wyperswadować prawdę i wtedy przyzna się do błędu, lecz odejdzie, by zabić Saerka. Trzeba się udać do Dzielnicy Mostów, gdzie Anomen załatwił już strażników mordercy. Wtedy nastąpi kolejna próba uczuć. Anomen zapyta się po co przyszłaś. W końcu wyjdzie na to, że niemądry rycerz może skończyć tak, jak jego ojciec jeżeli podda się gniewowi. Znowu wyznacie sobie miłość, a Saerk trafi w ręce władz.

Aerie

Aerie nie romansuje z pół-orkami, więc wszyscy umięśnieni barbarzyńcy będą się musieli obejść smakiem. Całość rozpoczyna się po wykonaniu questu w cyrku na Promenadzie Waukeen. Jak wszystkie romanse, tak i ten potrzebuje czasu na rozgrzanie się. Jeżeli jesteś miły dla Aerie, to postępy będą znaczne i to dość szybko. Jeżeli masz w drużynie inne kobiety, jak Jahiera albo Viconia, będzie w pewnym momencie musiał wybrać jedną z nich. Oczywiście wybierasz Aerie.

W pewnym momencie następuje przełom: dziewczyna pragnie się z tobą przespać. Masz dwie możliwości: przyjąć propozycję, albo zachować się jak dżentelmen i odmówić, mówiąc, że jeszcze nie czas na to. W pierwszym przypadku Aerie będzie chciała odejść, gdyż stwierdzi, że dzieje się to za szybko. Możesz ją przy sobie zatrzymać, ale to będzie koniec romansu. Druga możliwość zatrzyma ją przy tobie a romans będzie trwał. Kiedy drugi raz zechce być z tobą, zgódź się. Co z tego wyniknie, okaże się później.

Jedna uwaga: w Podmroku nie waż się spać z mroczną elfką Phaere. Aerie się wtedy zbulwersuje i koniec romansu nastąpi natychmiastowo.

Znaczący wpływ na romans z Aerie ma obecność w drużynie Haer'Dalisa. Wtedy sprawy się bardzo komplikują. "Wróbel" zaczyna romansować z twoją wybranką, ale ona pozostaje przy tobie. W pewnym momencie karze ci wyznać swoją miłość. Jeżeli tego nie zrobisz, koniec romansu. Później pretensje będzie miał Haer'Dalis. Zechce, abyś usunął mu się z drogi. Jeżeli tego nie zrobisz, to po jakimś czasie bard wyzwie cię na pojedynek. Aerie przerwie walkę. W końcu będziesz miał kilka opcji do wyboru:

  • Jeżeli pozostaniesz spokojny i nie załatwisz Haera, Aerie wybierze ciebie, a Dalis zostawi drużynę.
  • Kiedy zechcesz się z nim bić, Aerie wybierze go.
  • Po tym jak Aerie dokona złego wyboru możesz dać im swoje błogosławieństwo i oboje pozostaną w drużynie albo wkurzyć się na nich, wtedy odejdą.

Jaheira

Ten romans jest dość długi i niestety wykazuje sporą chęć do zwisów. Jest ściśle powiązany z questem harfiarzy, jeśli więc jakiś dialog związany z nim "wciśnie się" przed rozmowę ściśle "romansową" Jaheira milknie. Opisując go starałem się podać ile rozmów powinno się odbyć między kolejnymi etapami questu i jeśli uda się zachować podaną kolejność powinieneś zdobyć uczucia druidki. W razie wątpliwości czy wszystkie rozmowy się odbyły zawsze można spauzować grę na godzinę: jeśli po tym czasie Jaheira nie odezwie się wszystko powinno być w porządku.

Romans z druidką zaczyna się krótko po opuszczeniu lochów Irenicusa, przeważnie po rozmowie z Gaelanem Bylem. Jaheira boleśnie odczuwa stratę Khalida, śnią się jej koszmary. Jednak w jednym ze snów jesteście razem, ona zaś jest szczęśliwa. Od tego momentu jej ból po stracie męża powoli ustępuje, aż ostatecznie stwierdzi, iż nie może wciąż rozdrapywać starych ran. Wkrótce potem spyta się o Twoje plany na przyszłość. Kiedy udacie się na spoczynek nad ranem drużynę zaatakują bandyci. Podczas rozmowy najlepiej zgodzić się oddać napastnikom swoje rzeczy w zamian za pół-elfkę. Tylko w tym wypadku możesz liczyć na jej wdzięczność.

Zaraz po bójce Jaheira dostanie wezwana do siedziby harfiarzy i opuści grupę. Wkrótce wróci i poprosi abyś udał się tam wraz z nią. Niestety nie potraktują was zbyt miło, spotkanie skończy się walką. Wydarzenia w stanicy będą miały duży wpływ na druidkę, będzie pełna wątpliwości czy postąpiła słusznie. Odbędą się cztery rozmowy, ostatnią przerwie wam harfiarka Reviana. Wynik tego spotkania zależy od reputacji grupy, jeśli jest wysoka uda się uniknąć najtrudniejszej walki z harfiarzami. Niezależnie od wyniku atmosfera między Tobą, a Jaheirą stanie się napięta, rozmowy raczej przyjemne nie będą. Po trzecim dialogu pojawi się Dermin, dojdzie do awantury i druidka wyrzeknie się statusu harfiarki (co należy docenić).

Wkrótce pół-elfka zacznie wątpić w słuszność swej decyzji i sprawdzać, czy nie popełnia błędu ufając Ci. Po sześciu rozmowach ponownie pojawi się Dermin, tym razem wzywając ją na sąd. Wkrótce Jaheira potajemnie opuści grupę, zostawiając krótki, pożegnalny liścik. Nie dasz chyba odejść ukochanej, musisz ponownie odwiedzić siedzibę harfiarzy.

Kiedy odnajdziesz druidkę czeka Cię kolejna rozmowa; uwaga pojawia się gdy skończycie odpoczynek. Po następnym postoju ponownie pojawi się Dermin i tym razem nie unikniecie walki. Przez jakiś czas druidka będzie czuć się winna śmierci swego nauczyciela, wkrótce jednak w dość zawoalowany sposób wyznacie swe uczucia i spędzicie razem noc. Niedługo też spotkacie Elminstera; rozmowa z nim kończy zarówno quest harfiarzy jak i scenariusz romansu: Jaheira na dobre pozostanie u Twego boku.

Viconia

Jest to jeden z najlepszych (o ile nie najlepszy) romansów w BG 2. "Fabuła" jest dobrze przemyślana i łatwo "wczuć się" w odgrywaną rolę; ponadto niektóre dialogi są wręcz bezkonkurencyjne. Polecam zwłaszcza osobom nie lubiącym Viconii. Wspólne przeżycia mogą zmienić nastawienie do tej postaci (tak było w moim przypadku), oczywiście o ile uda się Wam wytrzymać kilka pierwszych obelg.

Początkowo Viconia będzie nastawiona do Ciebie całkiem przyjaźnie. Spyta Cię co porabiasz w Amn, dowiesz się o jej losach po pokonaniu Sarevoka. Niestety Drowie przyzwyczajenia szybko wezmą górę; podczas kilku kolejnych rozmów należy wykazać się cierpliwością i ze spokojem znosić jej obraźliwe słowa. Wkrótce Cię przeprosi (można wykazać zrozumienie, jak i gniew, ale należy powstrzymać się od obelg) i dalej będzie ciągnąć swą opowieść o życiu na powierzchni. Porozmawiacie też o zwyczajach panujących w Podmroku, Twoim dziedzictwie (można się wyrzec, choć uzna Cię za mięczaka), jednak na pierwszy plan wysunie się przeszłość Viconii. Opowie o swoim bracie i jego losie. Zaraz po tym zaproponuje Ci wspólną noc (lepiej się zgodzić, odmowa kończy romans), niestety nad ranem znów stanie się opryskliwa i postara się urazić Twą męską dumę. Dołoży też niemałych starań aby zrazić Cię do swej osoby, przyjmuj to jednak ze stoickim spokojem; wszak zależy Ci na niej, prawda ? Po czterech, przykrych rozmowach Drowka zmięknie i przeprosi, proponując wspólną noc. Rano wciąż będzie miła i właściwie od tego momentu między wami wszystko zacznie się dobrze układać. Zaczną się rozmowy o przeszłości, opowiesz jej także o sobie. Spędzicie razem kolejną noc, jednak lepiej pokazać jej "inne sposoby okazywania uczuć". W innym przypadku dość szybko dojdzie do wniosku, że wasz związek nie ma przyszłości i ta rozmowa będzie ostatnią. Twoja propozycja nieco ją zaskoczy, ale bardzo was do siebie zbliży. Niestety sielankę zakłócą służki Lloth; najpierw Viconia jedynie poczuje ich obecność, wkrótce jednak spróbują pojmać Drowkę. Choć uda się ich pokonać zburzy to harmonię między wami; elfka znów stanie się opryskliwa (jakby starała się zamaskować swoje uczucia), ostatecznie dojdzie do długiej i przykrej rozmowy. Viconia stwierdzi, że przed wami nie ma przyszłości, zaś najlepsze co możne zrobić to, dla wspólnego dobra, odejść od Ciebie. Choć można ją przekonać do pozostania w drużynie, postanowi opuścić Cię jak tylko pokonacie Irenicusa.

UWAGA: Dalsza cześć dotyczy tylko wersji BG II z dodatkiem!

Irenicus pokonany, na wieczność uwięziony w piekle, odarty z resztek mocy. Elfy cieszą się z odzyskania swojego miasta, urządziły wielką fetę dla zwycięzców, lecz moje serce pozostawało ciężkie. Viconia unika mego spojrzenia, a ja nie chcę prowokować jej gwałtownej natury. Wkrótce opuściliśmy Suldanasselar, udałem się na poszukiwanie innych podobnych do mnie ... Zresztą, po co powtarzać – znasz tę historię tak samo dobrze jak ja. W końcu znalazłem się w swojej własnej sferze w Otchłani. Zaraz po pierwszej Próbie Drowka podeszła do mnie, chciała się pożegnać. Tak jak obiecała – jej słowa "Porozmawiamy, kiedy odzyskasz swą duszę" wciąż jeszcze rozbrzmiewały w moich myślach. Viconia odchodziła. Podziękowała mi za wszystko, jednak nie mogła ze mną zostać. Nie poddałem się – raz jeszcze wyznałem jej swą miłość. Wiem, mogłem wydać się słaby, jak każdy mieszkaniec Powierzchni, ale nie dbałem o to. Gdyby nie nasza miłość, nie odzyskałbym duszy w Otchłani. Kiedy powtórzyłem swoje wyznanie, okrutny grymas elfki zniknął i zgodziła się pozostać, dać nam jeszcze jedną szansę.

Kolejna trudna rozmowa odbyła się po rzezi, jakiej dokonano na Saradush. Przelew krwi imponował jej mrocznej naturze, uznała to za świadectwo mojej siły – lecz mnie wcale nie napawało to dumą. Kiedyś później, w chwili nagłego zwątpienia w słuszność tego, czego nauczono ją w Menzoberenzzan, zapytała, jaką ją kocham. Czy bezlitosną i dumną córę Podmroku, czy może wygnaną, oszukaną, szukającą siebie elfkę. Mogłem skłamać i kazać jej pozostać okrutną Drowką, jednak musiałem wyznać prawdę. Chciałem, żeby się zmieniła, żeby była bardziej taka jak ja. Zdumiona, żachnęła się ... ale po chwili namysłu obiecała, że będzie nad sobą pracować. W zasadzie wtedy oboje wiedzieliśmy już, że cokolwiek by się nie wydarzyło, będziemy zawsze razem. Nawet jej natura uległa zmianie, zaczęła doceniać życie, widzieć w innych nie tylko sługi i przeszkody.

To dla niej wyrzekłem się boskiej mocy, choć miałem ją bliżej, niż na wyciągnięcie ręki. Razem rządziliśmy królestwem, kochałem ją jeszcze bardziej, kiedy powiła mi syna. Jednak straciłem ją, gdy nie zobaczyła jak nasze dziecko dorasta. Wybacz, nie mogę więcej o tym mówić.

Komentarze

Gość_* · wtorek, 28 grudnia 2010, 22:17
0
yyy... każdy romans kończy się w Tronie o_O
Gość_Tomasz* · niedziela, 17 marca 2013, 20:44
0
Romans powinien być też z postacią Nalia to skandal ze nie ma opcji romansu z tą dziewczyną . !!

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...