szczury_wroclawia_szpital

Jon Irenicus

Jon Irenicus – następna osoba dramatu.

irenicus

Jeśli ktoś jeszcze nie wie, to mowa o głównym "złoczyńcy" z Cieni Amn. To właśnie jego działania napędzają fabułę, raz spychając gracza do defensywy, a za chwilę zmuszając do akcji. Jaki jest jego problem, co planuje na przyszłość i jak bezproblemowo pokrzyżować mu te plany? O tym właśnie będziemy rozprawiać.

Pan Irenicus, jak to zwykle bywa, nie zawsze był taki, jakim go znamy. W przeciwieństwie do Sarevoka, jego przeszłość pozbawiona jest jakichkolwiek przejawów wrogości i bezwzględności, którymi na pewno może pochwalić się teraz. Kiedyś miał na imię Joneleth i wiódł żywot Wysokiego Elfa w mieście Suldanesselar. Do tego nie był byle jakim elfem – chyba, że tytuł najpotężniejszego czarodzieja w mieście dostaje się za ładne oczy. Tak czy inaczej, Joneleth był najpotężniejszy, do tego z wzajemnością zakochał się w królowej – Elesime. Można by powiedzieć, że miał on wszystko, czego można chcieć od życia – miłość, sławę i potęgę. Skąd więc nagle zapędy, by porywać ludzi, torturować ich i kroić? Otóż biedny Jon miał pecha – za siostrę miał Bodhi. Sprytną, przebiegłą i wiedząca, czego chce. Niestety, jak to zwykle bywa, nie wszystko poszło zgodnie z planem. Bodhi sprowadziła na siebie klątwę wampiryzmu, swego kochanego braciszka doprowadziła do szaleństwa, a Święte Drzewo Suldanesselaru zostało prawie zniszczone, nie wspominając już o stratach w ludności. Jak można popełnić tyle błędów na raz? Proste. Wystarczy wpaść na głupi pomysł wyssania części mocy Świętego Drzewa, by zwiększyć własne możliwości. Według świadków, to właśnie Bodhi przyszedł do głowy tak "genialny" koncept i bajeczkami o potędze namieszała braciszkowi w głowie na tyle, by zgodził się na wykonanie jej planu. A że w słowniku Joneletha nie było słowa umiar... W taki oto sposób niesforna dwójka doprowadziła do wielkiej katastrofy i niemal zniszczenia całego miasta. Zostali złapani, postawieni przed radą, która miała ustalić werdykt i w końcu skazani na liczne kary, z których wymienię tylko o wygnanie, pozbawienie nieśmiertelnych dusz i przymusową egzystencję jako zwykli śmiertelnicy. Elfy, jako że beznadziejnie dobre, zdecydowały, że jeśli skazani zajmą się czynieniem dobra, to w ramach żalu za grzechy przyjmą ich z powrotem. Nic głupszego. Ten akt łagodności będzie dla nich później źródłem ich wstydu i kłopotów. Nie rozumieli bowiem, jak daleko sięgały zmiany zachodzące w ich niedawnych współplemieńcach. Ci znienawidzili swój lud i poprzysięgli się zemścić. Bodhi, by uniknąć konsekwencji śmiertelności, uciekła się do wampiryzmu. Braciszek natomiast nadal polegał na swej inteligencji i eksperymentach przedłużających życie. Jednak dzień, w którym odchodził z Suldanesselaru był jego ostatnim, ponieważ właśnie wtedy Joneleth zmienił się w Jona Irenicusa.

bodhi

Tym, co najbardziej uderzyło w Jona, był fakt, że jego ukochana nic nie zrobiła w jego sprawie. W swoim użalaniu się nad sobą doszedł nawet do wniosku, że niesprawiedliwie go potraktowano i od tej pory pracował nad planem rewanżu, który był przerywany co jakiś czas przez konieczność nienaturalnego przedłużania sobie życia. Nigdy jednak nie przestał kochać swej królowej – zbudował identyczną kopie jej pokoju w swych lochach, który jednak był ciągle pusty. Próbował także stworzyć dla siebie drugą Elesime, lecz nic z tego. Sercowe rozterki doprowadziły go na skraj rozpaczy i stał się jeszcze bardziej nieludzki i nieczuły. Po wygnaniu miał jeszcze przyjaciół, lecz z biegiem czasu skończyli zapuszkowani w słojach, jako króliki doświadczalne dla eksperymentów. Regularne zażywanie energii życiowej znudziło się Jonowi. Stąd, gdy tylko usłyszał o przepowiedni Alaunda – o dzieciach Bhaala – zdecydował się zostać pół-bogiem, zapewniając sobie potęgę, długowieczność i możliwość zemsty za jednym razem. Oczywiście szczęśliwym zbiegiem okoliczności jego wybór pada na Ciebie. Co się dzieje dalej? O tym mówi gra. Jednak grając, warto zwrócić uwagę nie tylko na swoją postać i drużynę, ale na wszystko co się dzieje wokół – na przykład na tego beznadziejnego romantyka, który chciał kochać, ale nie wiedział jak, bo ambicja zasłoniła mu widok na wszystko, wkrótce wypełniając całkowicie powstałą w nim pustkę. Zagubiony i rozgoryczony egoista, czy tylko zwykły rzeźnik powstały na potrzeby fabuły? Świat Baldur's Gate jest na tyle ciekawy, by zachwycić Was nieraz swym skomplikowanym, własnym życiem – więc tym bardziej zachęcam do odkrycia wszystkich jego tajemnic...

A co z Jonem? Przywdział na siebie efektownie wyglądające połączenie zbroi i tuniki, obite – jak się zdaje – skórą, do tego kaptur zasłaniający uszy – kolejny wyraz odcięcia się od elfiej społeczności. I oczywiście tytuł największego czarodzieja – Irenicus potrafi dowieść, że na niego zasłużył. Zna wszystkie najpotężniejsze czary w grze. Panowie z Black Isle znają chyba odwieczne prawo: "do 3 razy sztuk", bo tyle właśnie razy przyjdzie Ci się zmierzyć z Irenicusem.

I – po przejściach w labiryncie twierdzy Zakapturzonych Czarodziei. Tutaj jesteście wspomagani przez uciekinierów – potężnych magów i ich czary, a sam Jon niezbyt groźnie się prezentuje, więc to szybkie i przyjemne zwycięstwo...

II – Drzewo Życia. tutaj ekstrawagancko ubrany pan pokazuje, na co go stać. Rzuca niemiłymi czarami typu Labirynt czy Uwięzienie. Idzie się trochę namęczyć by usunąć te zaklęcia defensywne. Jest jednak sposób bardzo prosty i biorąc pod uwagę, że nieźle idzie się zdenerwować, podam go... Kiedy rozpoczyna się walka należy odejść wszystkimi członkami drużyny poza zasięg czarów Irenicusa i stamtąd wysyłać przyzywane stwory (tych trzeba mieć dużo), nie muszę chyba mówić, że antymagiczne kreatury typu Nishru najlepiej się nadają. Jon na nie wyrzuci większość ofensywnych potęg, w tym czary natychmiastowej śmierci, a potem skończą mu się Ochrony. Wtedy szybko wrzucacie wojaków, którzy rozcinają Jona... Zaoszczędzi Wam to czasu i nerwów, jednak każdy przyzna, że niezbyt to bohaterskie. W tym spotkaniu dojdzie do konfrontacji czarodzieja i królowej, oraz wyjaśnienia imienia "Irenicus" – co oznacza zdruzgotany... ironia...

III – czyli Showdown in Hell. Jon przejmując część twej skazy zamienia się w "Zabójcę" (kreatura, nie profesja), do tego przyprowadza 4 demony. Walka nie jest łatwa, ani trudna, Jon nie rzuca czarów tak często, tylko fakt, że co chwila teleportuje się w inne miejsce trochę opóźnia to, co nieuniknione. Proponuje najpierw zając się demonami, lub od razu pozbawić "Odmieńca" osłon i rzucić się na niego.

Nagrodą za pokonanie Jona jest Amulet Seldarine, możliwość kontynuowania przygód w Tronie Bhaala i dozgonna wdzięczność Elfów z Suldanesselaru...

Źródło: www.tawerna.rpg.pl

Komentarze

0
·
Mimo tego, że kiepsko napisany pod względem technicznym, to bardzo podoba mi się tekst. O dziwo czasem do niego wracam, choć historię znam już na pamięć. Grając w BG2 poznałem dobrze losy Jona, ale i tak miło się czyta ten tekst.
0
Gość_siva97* ·
Irenicus nie zawsze był taki. Bodhi go do tego doprowadziła.
0
·
Tak, czytałem, iż właściwie Bodhi zazdrościła mu związki z Ellesime i postanowiła go rozbić. Była nikim przy swoim silnym bracie, który do tego cieszył się łaskami i łożem królowej. Wydaje mi się jednak, iż dobrze znała brata, wiedząc czego pragnie i przedstawiając mu wizję zdobycia tego. Cóż, dla mnie Irenicus pozostanie wzorem głównego złego bohatera
0
Gość_paulina50* ·
można też pokonać go na drzewie w inny sposób wybieramy członka drużyny i dajemy mu\jej płaszcz odbić z miasta sahuginów podstawiamy irkowi i kiedy skończą mu sie czary nawalamy na niego
znalazłam na insimilionie
0
Gość_smil33* ·
Ekhem, przepraszam bardzo ale z Jonem walczymy 4x razy a gdzie czarowięzy?

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...