riese

Jak to się robi

Michał Wieradzki czwartek, 4 października 2007

Weź go do ręki.

Co? Proszę, nie mam już siły.

Masz, masz. Zawsze macie, wierz mi.

Naprawdę, już nie dam rady.

Bierz, bez gadania. Chce widzieć jak trzymasz go w dłoni.

Proszę. Zadowolony?

Nie, obiema rękami.

Obiema? Ja naprawdę nie mam już sił.

Obiema powiedziałem.

Tak? Lepiej?

Nie. Zrób to porządnie. Trzymasz go jakbyś się brzydziła.

Proszę bardzo. Tak dobrze? I co teraz?

Doskonale. Obróć tylko trochę dłonie wokół własnej osi. O, Tak dobrze.

I co dalej?

Jak to co? Tak jak wcześniej, w górę i w dół.

Co? Oszalałeś? Nie dam już rady. Przecież mówię, że sił nie mam.

Masz, masz.

Robię to bez przerwy od czterech godzin. A tobie wciąż mało.

Ja też tak robiłem.

Naprawdę?

Tak, odkąd skończyłem pięć lat.

Na Oghme. Niemożliwe.

Możliwe, możliwe. Dzień, w dzień. Od samego rana.

No coś ty?

Zdarzało się nawet, że i nocą. Właściwie dość często.

Podziwiam cię. Robisz to dalej?

Tak, ale już rzadziej.

To by wyjaśniało te bicepsy. Są takie duże.

Dobrze, dobrze, nie zagaduj mnie tylko weź się do roboty.

Ale ja naprawdę nie dam rady. On jest taki twardy, aż na dłoniach porobiły mi się odciski.

Bywa. A teraz bez gadania. W górę i w dół. W górę i w dół.

Masz. Sadysta.

Ale kochanie, włóż w to trochę uczucia. Robisz to tak beznamiętnie, że rzygać mi się chce.

Bolą mnie dłonie. Jestem zmęczona i tyle.

Wiesz co? Posmaruję ci je olejem.

Co? Będzie się ślizgał.

I o to chodzi.

Nie. Nie utrzymam go w dłoni. I czego się tak śmiejesz?

No już dobrze, nie będziemy używać oleju.

No przestań rżeć jak osioł i mów co mam robić dalej.

To samo, dobrze ci idzie.

O nie, jak ma to znów tyle trwać to chcę jakiejś odmiany. Czegoś nowego.

Odmiany? Dobrze, pokażę ci coś. Daj go.

Proszę.

Jaki wilgotny? Miło.

No pocą mi się dłonie

Patrz. Chwytasz go mocno u nasady. O tak. A drugą dłonią wyżej, o tu. Potem tą wyżej ściągasz do dołu, cały czas mocno trzymając i obracając lekko wokół własnej osi. Potem wracasz na górę. O tak. I ruch powtarzasz.

O. Tego nie znałam. Pokaż, chce sama.

Pokażę ci jeszcze parę sztuczek, o których nie wiedziałaś. Proszę masz.

U nasady mówisz? Druga ręka tu. Ściągnąć i obrócić wokół własnej osi. O tak.

Właśnie tak. Nie przestawaj, dobrze ci idzie. Pozwól by dłonie napędzały się same.

O tak? Dobrze?

Idealnie. Zdolna z ciebie elfka.

O. Zobacz jak się śmiesznie porusza. Dlaczego nie pokazałaś mi tego wcześniej?

Powoli, wszystko po kolei. Najpierw opanuj to.

No dobra, ale pokaż mi coś jeszcze. Proszę.

A może wsadzę ci go w rzyć, co?

Oj, no nie żartuj. Zaraz ty mówisz poważnie? Oj, proszę. Pokaż coś jeszcze.

Dobrze, czekaj tylko wstanę.

A powiedz najpierw po co jest ta główka?

Jak to po co? Przestań, jest i już.

Aleś ty drażliwy. Powiedz, zawsze tak lśni?

Nie, jak się o niego nie dba i nie czyści to i nie lśni.

A często się go czyści?

Codziennie.

Żartujesz?

Nie. Teraz daj pokażę ci to o co prosiłaś.

Nie, nie. Ja sama. Ty mów co mam robić.

Widzę, spodobało ci się.

Może trochę. A teraz mów.

Uklęknij.

Uklęknąć. Jak to?

A tak to. Najprościej w świecie uklęknij.

A teraz jak mam go trzymać?

Podobnie jak teraz, tyle że od dołu.

No dobra, spróbuję. Kurcze, niewygodnie.

Nie marudź. Jak dobrze złapiesz to będzie dobrze. Zresztą przyzwyczaisz się.

No rzeczywiście. Trochę lepiej. Ale jak teraz nim, no wiesz?

W przód i w tył.

W przód i w tył? Sprytne. Ale tak jest ciężej. Ręce bardziej bolą.

No tak, ale czasem trzeba i tak. Wiesz, bywają różne sytuacje.

Opowiedz.

Może kiedyś. Teraz skup się na tym co robisz.

A gdybym przekręciła go trochę tak, nad głową jest mi wygodniej.

Aj, co ty wyprawiasz? Uważaj bardziej, to nie zabawka.

Przepraszam, wyśliznął mi się z dłoni. Mówiłam, że mi się pocą.

No już nie ważne. Wstań i rób to jak należy.

Przepraszam. Naprawdę nie chciałam.

No już dobrze powiedziałem. Każdemu może się zdarzyć.

W górę, w dół, w górę, w dół.

Kobieto, czy musisz to powtarzać? Rozpraszasz mnie.

A mi pozwala się skupić. I nie zamykaj oczu. Patrz na mnie.

A po cholerę?

No przestań, czuję się pewniej gdy na mnie patrzysz.

Nie zawsze będę na ciebie patrzył.

Wiem, wiem. Ale teraz chyba możesz prawda?

Mogę. Ale nie przestawaj.

Dobrze. A pokażesz mi jeszcze coś fajnego co można z nim zrobić?

Już ci pokazałem. I co z tego wyszło?

Oj. Daruj sobie te uszczypliwości. Przeprosiłam, a ty powiedziałeś, ze w porządku.

No już dobrze, dobrze. Co chcesz bym ci pokazał?

No coś fajnego. Coś co mi się spodoba.

Znam wiele takich rzeczy.

Tym lepiej, pokaż jedną z nich. Nie daj się prosić.

No dobrze, ale musisz obiecać, że będziesz uważać. Zgoda? Inaczej nic z tego.

Zgoda. Ale pokaż już. Nie mogę się doczekać.

Już, tylko za tobą stanę. Teraz rozstaw nogi.

Nogi? Po co?

Rozstaw. Troszkę szerzej. Jeszcze, tak, tak. Jeszcze troszkę.

Nie dam rady, przewrócę się.

Spokojnie będę cię trzymał. Idealnie. A teraz przyciągnij go do siebie.

O tak?

Mocniej. Śmiało.

Ał, to boli. Uwiera mnie. Nie pchaj tak. Przestań. Aj, no mówię, że boli. Zostaw.

Oj, no nie złość się. Masz ci, czego płaczesz?

Tak bym chciała, ale on jest za duży dla mnie.

Posłuchaj kobieto. Walka mieczem dwuręcznym to nie łatwa sprawa. Wymaga wiele godzin codziennego treningu. Ale ja wierze, że dasz sobie radę.

Naprawdę?

Tak. A teraz weź go do ręki.

Ocena użytkowników 9,93 Średnia z 23 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...