Dziecko Nocy

Devilus sobota, 1 kwietnia 2006

[Ciemno... Zimno... Wilgotno... W końcu mnie wsadzili do lochów. To dobrze, że nie chcieli mnie spalić ani powiesić od razu, w ten sposób misja będzie dużo łatwiejsza. Jeżeli myślą, że to mnie zatrzyma to się mylą. Hahaha! Mnie?! To za mało. Mogli by się bardziej postarać! Nie jestem pierwszym lepszym bandytą którego spotykają na co dzień. Jeszcze się o tym przekonają...]

Postać w cieniu szybkim ruchem ręki złapała kość udową i kości stopy leżącego koło niej szkieletu i zaczęła się im przyglądać.

[No wiec od czegoś trzeba zacząć...]

Strażnicy na korytarzu słyszeli cichy szmer z daleka.
-Mikas, słyszałeś to?
-Taaa, to pewnie ten nowy... Daj se spokój. Nie chce mi się iść do niego i sprawdzać co robi. Jak już siedzi w lochach to nie może nic więcej niż wkurzać nas hałasem...

Księżyc pojawił się na niebie.

[Taaak, to już czas... Poza tym robię się głodny i musze cos zjeść. Mam nadzieje, że któryś z tych idiotów którzy mnie pilnują ma przy sobie pochodnie... Teraz musze ich tu tylko jakoś sprowadzić]

Szmer narastał aż jeden ze strażników krzyknął:
-Dość tego! Ten bękart nie pozwala mi spać!!! Tym razem nie ujdzie mu to na sucho! Chodź ze mną!

[Idą! Wspaniale... Uwielbiam amatorów!]

Mikas przyglądał się co znajduje się w lochu i zaczął się zastanawiać czy to na pewno dobry pomysł...
-Hej! Adel pomachał bratu ręka przed oczami.
-Pamiętaj, tak jak zawsze: Ja gnoja podnoszę, a ty go obuchem w plecy i w łeb. Tylko go nie zabij!

Adel otworzył drzwi i ujrzał postać w cieniu lezącą brzuchem do ziemi. Podbiegł do niej, odwrócił..... i poczuł niewyobrażalny ból w brzuchu. Coś wypruło mu wnętrzności na zewnątrz. Mikasa sparaliżował strach, gdy zobaczył zaostrzoną kość z jelitami wychodzącą z pleców brata.

[Spodziewałem się większego wyzwania... Ciekawe co zrobi ten drugi...]

Mikas z krzykiem rzucił się do ucieczki. Strażnik przebiegł kawałek i padł na ziemie z kawałkiem kości w głowie.

[Hehe! To się nazywa zabawa w rzutki! A co do kwestii obiadu...]

Postać weszła w światło pochodni: Miała na sobie szaty podobne do tych które noszą mnisi, ale koloru czarnego. Była wysoka i barczysta a jedyne co można było zauważyć pod kapturem to źrenice jak u kota. Wzięła pochodnie i zaczęła opalać nią ciało świeżego jeszcze trupa. Z głowy strażnika wyciągnęła kość i oblizała z krwi. Nacięła biceps Mikasa i wyrwała kawał mięsa. Po chwili można było usłyszeć tylko ciche mlaskanie...

Postać wyciągnęła miecz z pochwy strażnika i zaczęła go dokładnie oglądać. Przecięła nim dwa razy powietrze wkoło siebie i trzecim cieciem rozpłatała stolik strażników na pół.

[Wreszcie co ciekawszego. Jest trochę za ciężki jak na krotki miecz ale może się przydać. A kościane rzutki będą mi potrzebne na pewno. Teraz trzeba jakoś zwrócić uwagę reszty strażników żeby dostać się do wieży.]

Wyjrzał przez okratowane okno. Odrąbał głowy obu strażnikom i wyrzucił je na plac przed zamkiem. Ludność i strażnicy natychmiast się zbiegła. Parę osób zwymiotowało na widok głów.

[Teraz jest moja jedyna szansa. Musze się szybko uwinąć.]

Zaczął biec. Jednak na moście zwodzonym nadal stał jeden najwyraźniej znudzony życiem halabardnik. Zanim jednak krzyknął, zorientował się ze się dusi. Miał coś w tchawicy. Postać podbiegła do rycerza jedną ręką ścinając mu głowę, a drugą wyciągając kostkę z tchawicy.
Wszedł po cichu do komnaty z kołowrotkiem odpowiadającym za podnoszenie mostu. Przed nim stał jegomość odwrócony do niego plecami. Chrupnięcie łamanych kości w karku.

[Generał musi tu ładnie oszczędzać na szkoleniu rekrutów. Uuu, chyba mu się kości zastały. Toż to ja strzelam palcami głośniej]

Trzask odzianego w zbroje ciała o podłogę.

[Teraz wasz "król" może zapomnieć o posiłkach, zresztą co to jest parę trupów w tą czy w tą...]

Podniósł most, zwracając tym samym uwagę ludzi w zamku i poza nim. Tupot biegnących żołnierzy.
-Rekrucie co się tam dzieje?!? Natychmiast opuść most! Czyżby on zemdlał?
Idźcie sprawdzić co się tam dzieje!!!
Chwile później:
-Sir, on się nie rusza! Chyba nie żyje!
-Co jest do jasnej chole...!?
W tym momencie ujrzał jak zakapturzona postać spada na ramiona jednego z żołnierzy i skręca mu udami kark, a drugiemu przebija pionowo czaszkę mieczem.
-Alarm! Alarm!!!

[Zaczynajmy wiec...]

Postać wzięła drugi miecz i wykonała jakieś dziwne ruchy, coś jakby taniec. Co najdziwniejsze poruszał się przy tym nienaturalnie szybko. Zaczął krążyć wkoło dowódcy odcinając mu przy tym obie dłonie.

[Hehe, i co powiesz teraz, mistrzu? Śmiało, zbluzgaj mnie, jestem lasy na komplementy]

Reszta żołnierzy uciekła w popłochu na widok całego zamieszania.
Tym razem postać przemówiła zimnym, bezuczuciowym głosem w którym można było usłyszeć lekką dawkę ironii:
-Uciekacie już? Poczekajcie... Przecież dopiero się rozkręcam...
Rzucił oba mieczami jednocześnie trafiając dwóch rycerzy w głowy.
-Strzał w dziesiątkę!
To co działo się później, jest wprost trudne do opisania. Rzeźnicy obchodzą się lepiej ze zwierzyna niż on ze swoimi ofiarami. Wyrywał żołdakom koniczyny gołymi rękami.
Kiedy skończył, złapał jedną dworzanie wcisnął jej złotą monetę za dekolt i powiedział do ucha:
-Sprzątnij tu kochanie. Przecież nie można zostawić burdelu gdy jest się u gości, prawda? Wypowiedź zakończył namiętnym pocałunkiem i odchodząc uszczypnął niewiastę w pośladek i puścił jej oko.

[Teraz twoja kolej, królu...]

Kroczył powolnie w kierunku komnaty królewskiej. Rozglądał się przy tym po zamku, szukając czegoś, co mogłoby mu ułatwić zabójstwo króla. Na ścianie widniała ozdoba w postaci dwóch skrzyżowanych krisów przymocowanych do tarczy. Rozbiegł się, wybił ze stołu i zawisł na ozdobie, wyrywając jednocześnie broń. Zeskoczył na ziemie wykonał parę cięć w powietrzu i szedł dalej.

[Mam nadzieje, ze król to nie jeden z tych świńskich grubasów, którzy cały dzień żrą, a w nocy pieprza co ładniejsze niewolnice...]

Przed nim stały wrota komnaty królewskiej. Władca coś wykrzyczał i po chwili wybiegło dwóch żołnierzy w skórzanych zbrojach. Wrota zostały zatrzaśnięte od wewnętrznej strony.

[Fechtmistrzowie? No, no... W końcu się lepiej postarał]

Przed przystąpieniem do ataku żołnierze szepnęli:
-Tak jak zawsze?
-Oczywiście, tylko poczekaj póki go nie zajdę od tyłu.

Obaj pobiegli w kierunku zabójcy. Jeden z nich obiegł zakapturzoną postać i próbował ją trafić. Bezskutecznie. Zabójca był bardzo zręczny, unikał cięcia.

[Nieźle są zgrani. Gdyby było takich jeszcze dwóch to byłoby gorąco. Wyglądają na braci. Trzeba to jakoś wyrazić...]

Struga krwi opadła podłoże. Jeden z żołnierzy drasnął łotra na wysokości nerek.

[Dobra, koniec zabawy!!!]

Wytrącił jednego z równowagi wbijając mu oba krisy w stopy. Drugiemu wykopnął miecz, złapał za włosy i zaczął uderzać jego głową w czoło drugiego, leżącego na ziemi. Kiedy obaj stracili przytomność, wyrwał kris i przebił nim czaszki obu braci.

[I śmierć was nie rozłączy...]

Wyrwał drugi miecz i wsunął go sobie za sznur utrzymujący jego szaty. Zaczął się przyglądać potężnym, mosiężnym wrotom ze złotymi zdobieniami. Zbliżył się do nich, złapał rękami najbardziej wystające zdobienie i starał się wybić je z zawiasów. Gdy szpara pod drzwiami zaczęła się powiększać usłyszał krzyk króla...

Ocena użytkowników 7,88 Średnia z 8 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Atis · środa, 26 stycznia 2005, 21:16
0
Bohater jest chyba jakimś kanibalem.

Ortografia! Ortografia woła o politowanie! Czytajta słowniki!

Tak wogóle to 7/10. Czekam na dalsze części.
Medivh · środa, 26 stycznia 2005, 21:24
0

Cytat

Bohater jest chyba jakimś kanibalem.


I do tego mordercą :twisted:

Opowieść fajna. Fajny styl, parę literówek, ale poza tym jest spox.

8/10

Pisz dalej.
Devilus · środa, 26 stycznia 2005, 21:38
0
Kochana Atis! Co do ortografii to bylem na konkursie powiatowym i mialem dumne 4 miejsce! Ale niestety teraz nie moge pisac polskich ogonkow jak juz chyba wiekszosc userow zauwazyla. A bohater kanibalem wcale nie jest... Bo ludzkie mieso to tez mieso, nie?
Rincewind · środa, 26 stycznia 2005, 21:56
0
No, no, no. Jeśli to opowiadanie odzwierciedla Twój charakter Devilus, to już się Ciebie boję :?. Świetnie trzyma klimat, głównie daltego, że dużo jest przemyśleń bohatera. Musisz lubieć horrorki . W opowiadaniu nie mogę się do niczego czepić. No... może wyraz brzuch w pewnym momencie się powtarza. Nie! Znów to zrobiłem . Sorry .
Orkist · czwartek, 27 stycznia 2005, 14:03
0
Fajne, podoba mi się.
Mógłbym sie przyczepić do ortografii(nie, nie chodzi mi o znaki diakretyczne) ale się nie przyczepię bo to zawsze można poprawić. Dialogi miejscami troszkę nienaturalne, opisy też raz czy dwa lekko kuleją. Ale bardzo mi się podoba sposób prowadzenia narracji. Dwa punkty widzenia ubarwiają opowiadanko.
Pisz dalej.
Atis · czwartek, 27 stycznia 2005, 14:11
0
Oj sorry Devilus, zapomniałam. Ale opo jest mocarne. Trochę sie bałam nawet. (czytałam o 22, a w pokoju było baaaardzo ciemno )
Medivh · czwartek, 27 stycznia 2005, 14:15
0
Teraz bohater z kanibala zamienił się w rzeźnika Podoba mi się styl. Szczególnie to co myśli bohater jest fajne Opis również extra. Czekam na kontynuację.
Atis · czwartek, 27 stycznia 2005, 20:22
0
O Alastorze! Robi się coraz ciekawiej! Niech mnie Akhan trzyma! To opowiadanie mnie zainspirowało do zamahu na Bushmena (obecnego prezydenta USA).....hahahaha!!!
Devilus · czwartek, 27 stycznia 2005, 20:28
0
ciesze sie bardzo z takich komentarzy. szczerze dziekuje, ale krytyka ostrzejsza tez by sie przydala. wiedzialbym wtedy co poprawic lub zmienic
Atis · czwartek, 27 stycznia 2005, 20:31
0
Mówię, gramatyka. Ale ty masz problemy. Niekiedy literówki, brak tego i tamtego, ale ogółem: suuuuper! Dostaje teraz u mnie 9/10!!!!
Ola · czwartek, 27 stycznia 2005, 21:16
0
WWWooooooooWWWW.... (a nawet Warcraft :] ) Opowiadanie jest super czyta sie przyjemnie, fajny klimat i ogolnie cool Brak polskich znakow akurat mi nie przeszkadza... Jestem pod glebokim wrazeniem
Merigold · piątek, 25 lutego 2005, 23:32
0
No ja sie nie przyłącze... Po co ty mi to wogóle czytać kazałeś?! Ja nie rozumiem. Po pierwsze- ja nie wiem gdzie tu jest jakiś wątek. Jakikolwiek bardziej rozwinięty. Może jak dopracujesz, jak pojawi się ciąg dalszy, to do TEGO wróce... a teraz- jakiś sobie gość (kojarzący mi się z Ciapkiem, tak btw- ten kanibalizm i bezwzględność, jeszcze w nosie by mógł dłubać i normalnie wypisz- wymaluj on) sobie chodzi, sobie zabija, tam se mięska spróbuje, tu sobie zaszlachtuje jakiegos prostaczka na warcie... no co jest?! Stać Cię na więcej. Pochwalam narrację- ten pomysł akurat mi się podoba... Dodaje jakiejś hmmm... dynamiki może nie... czy ja wiem, ubarwia, może tak to ujmę. Ciekawe pomysły, dałeś bohaterowi niezłą inteligencję i to mnie u Ciebie najbardziej zdziwiło...- przyznaj się- napewno sam to wymyślałeś ??? g:P
No, chciałeś żebym przeczytała i oceniła- proszę bardzo. A jak mnie będziesz chciał za to zjechać to zrób coś dla starej przyjaciółki- wyślij to w pma, ok? Z góry dziękuję. buziaki
Gość_Guest* · piątek, 8 czerwca 2007, 21:53
0
Opowiadanie mało ciekawe, opisy zbyt krótkie, mało tekstów głównego bohatera... może to zaboleć, ale jednak... opowiadanie tak nudne, że przestałem czytać w połowie...
Ven'Diego · piątek, 8 czerwca 2007, 22:23
0
Wow, górnictwo sie szerzy...

Ostatni post: pią, 25 lut 2005 - 23:32

DOWN

Normalnie wiedziałem że się Tokar dowali. W sumie każdy może coś skomentować...

Ty też powinieneś wyluzować...
Tokar · sobota, 9 czerwca 2007, 01:20
0

Cytat

Wow, górnictwo sie szerzy...

Ostatni post: pią, 25 lut 2005 - 23:32


No nie rozumiem... To nie można skomentować, bo temat jest za stary Co to ma do rzeczy ? Wyluzuj trochę Ven
Gość_Delilah* · piątek, 13 lipca 2007, 13:14
0
Tak mi się dzisiaj ową stronkę odkryło a że lubię czytać, to wybrałam coś z intrygującym tytułem i do dzieła. Jako że wiele miłych słów już padło, ja pójdę w inną stronę.

Cytat

ciesze sie bardzo z takich komentarzy. szczerze dziekuje, ale krytyka ostrzejsza tez by sie przydala. wiedzialbym wtedy co poprawic lub zmienic

Proszę bardzo =]

Podstawowy błąd to ograniczona do minimum ilość opisu, którego wręcz nie ma. A to pierwsza rzecz, która buduje klimat i nadaje opowiadaniu charakter, a co za tym idzie - zachęca do dalszego czytania. Tutaj przede wszystkim postawiłeś na akcję i dynamizm, aczkolwiek rozbudowany opis ten efekt tylko by spotęgował. Poprzez redukcję mamy anonimowe miejsce akcji, którą możemy ulokować wszędzie, a co za tym idzie - nigdzie. Choć trochę więcej na temat otoczenia, reakcji i zachowań.
Ponadto spłycenie to nie pozwala się wczuć w opowiadanie, a akcja rozgrywa się za szybko. Nie traci się dynamiki przez więcej opisu, pondto jest wtedy lepiej zarysowany wątek. Bo na razie to bardzo monotonne jest.

To był najważniejszy, najbardziej rażący błąd.

Bohater dość prostolinijny lecz jakże rozrywkowy. Z uwzględnieniem jego myśli chwyt ciekawy, aczkolwiek, moim zdaniem, samo wyróżnienie ich poprzez kursywę wystarczy i nawias jest zbędny.

Aczkolwiek taki kawałek nie pozwala za dobrze ocenić umiejętności Autora.

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...