riese

Lodowy oddech

Ven'Diego poniedziałek, 26 czerwca 2006

Gdzieś u podnóża Grzbietu Świata...

Była zimna, ciemna noc. Ciszę raz po raz przerywało wycie wilka. Cała wioska sprawiała wrażenie uśpionej. Kilka smaganych wiatrem postaci, powoli posuwało się w stronę karczmy, która była jak wyspa na morzu ciemności...

Gwar w karczmie był jak zwykle wielki, kilka rozbitych kufli, mała bójka, to zwykły widok w tutejszej karczmie.
-Hej Albor! Opowiedz temu niedowiarkowi jak to ja sam pokonałem watahę wilków! – krzyknął lekko wstawiony, brzuchaty człowiek, wskazując na innego, wcale nie chudszego.
-Ty, sam? Watahę wilków? Ha! Przedni dowcip, naprawdę przedni, ty byś nawet kury nie umiał ubić na obiad. Watahę wilków- Naśmiewał się niski człowiek z wełnianą czapką na głowie.
-CO!? ŚMIESZ WĄTPIĆ W MOJĄ SIŁĘ?! – Oburzył się grubas – Ja ci zaraz pokażę.
Grubas zakasał rękawy do bójki i powoli, chwiejnym krokiem, skierował się w stronę małego. Ten, widząc zamiary „towarzysza”, wyciągnął pałkę i nie czekając na pierwszy cios, walnął napastnika w brzuch. Zwalił się on na ziemię pojękując. Na małego nagle poleciał grad ciosów. Każdy chciał pobić nieszczęśnika. Po chwili bójki nikt nie wiedział, kto jest z kim i wszyscy bili się nawzajem.
Nagle drzwi karczmy otworzyły się. W wejściu stanęły cztery postacie, lodowaty oddech zimy smagał ich zatwardziałe twarze. Śnieg wdzierał się w każdy zakamarek ich ubrań, tworząc coś w rodzaju śnieżnego kożucha.
Wszyscy w karczmie ustali, każdy wpatrywał się w nowo przybyłych. W tamtejszej wiosce goście byli rzeczą rzadko spotykaną.
-Wchodzicie czy nie!? – ryknął ktoś z biesiadujących – Mróz się wdziera do karczmy!
Ośnieżone postacie powoli wkroczyły do oberży. Dopiero w świetle lamp można im się było przyjrzeć. Byli to półelf, krasnolud, gnom i niziołek. Bez pośpiechu ściągnęli swoje grube płaszcze i zawiesili je na wieszaku. Gdy już mięli się kierować do stolika, drogę zastawił im ten sam jegomość, który podobno pokonał stado wilków.
-Ee! My tutaj nie wpuszczamy takich jak wy – powoli spojrzał na każdego – Sio!
-Hammo! Daj spokój, widać to nieszkodliwi jegomoście... – Powiedział niski z czapką, po czym spojrzał na przypięte bronie do pasa – gdy są nieuzbrojeni.
-Ja ci zaraz pokażę, jaki jestem nieszkodliwy – Krasnolud szybkim ruchem wyciągnął toporek, lecz nim zdążył cokolwiek z nim zrobić, półelf wyciągnął rękę i powiedział:
-Dobrze więc, zostawimy tu nasze bronie – i wskazał na stolik przy wieszaku.
Wyciągnął z pochwy miecz i położył go na stoliku. Niziołek wyciągnął swój krótki miecz oraz sztylet. Gnom położył procę oraz sakiewkę z kamieniami. Natomiast krasnolud trochę się wahał, nie przywykł do oddawania broni, lecz po chwili położył na blacie swój wór, dwa małe ręczne toporki, średniej wielkości buzdygan, lekką kuszę, kołczan bełtów, pięć sztyletów do rzucania...
Pozostali szybko zasiedli przy stoliku, półelf podszedł do barmanki i z uśmiechem na ustach powiedział:
-Witam piękna pani, czy znajdzie się dla mnie butelka wina? – Zapytał z wdziękiem – I piwo dla mych towarzyszy?
-Ależ oczywiście, proszę chwilę poczekać zaraz przyniosę.
...lekki oskard, stary powyszczerbiany brzeszczot, mały młotek, kilka strzałek. Po wyciągnięciu tego wszystkiego podszedł do towarzyszy.
-Nie ma to jak zasiąść z przyjaciółmi w ciepłej, przytulnej karczmie mimo, iż podróż była ciężka – powiedział zadowolony gnom.
-Tak, podróż była wyjątkowo ciężka, chyba odmroziłem sobie tyłek – powiedział z mniejszym zadowoleniem niziołek.
-E tam, gadacie jak jakieś staruchy, o to tylko na rynek wychodzą i z powrotem. – dodał krasnolud i zasiadł przy stole.
-No coś tam tak długo robił Kewrisie? – powiedział niziołek.
-Zamawiałem piwo i wino dla nas – odpowiedział Kewris.
-To dobrze bo strasznie mi się chce pić – dodał krasnolud.
-Ty byś nic innego nie robił, tylko piwsko chlał – powiedział niziołek – Dajcie Behromowi kilka goblińskich łbów i beczułkę trunku, a zabawi się, że hej!
-Ty Derrin nie bądź taki do przodu – powiedział Behrom i spojrzał gniewnie na Derrina.
-O, idą nasze trunki – powiedział zadowolony gnom.
-Na zdrowie panowie – powiedziała barmanka i podała im zamówienie.
-Hej wy, może byście tak drzwi zamknęli, ziąb się tu wdziera – warknął jeden z stałych bywalców.
-Idź Jebeddo i zamknij te drzwi – powiedział półelf.
Gnom szybkim krokiem pomknął ku drzwiom. Przez dłuższą chwilę siłował się z nimi, ponieważ pod próg napadała spora ilość śniegu, tworząc małą zaspę. Szybko podszedł do worka Behroma i wyciągnął małą łopatę, którą zaczął odgarniać śnieg. Po chwili śnieg prawie całkowicie zniknął. Po zamknięciu drzwi, Jebeddo powrócił do kompanów.
-Brrr, zimno mi. Napił bym się grzanego piwa, może da się go wymienić – powiedział Derrin, po czym spojrzał na swój kufel.
-Widzisz co tam jest napisane? – Kewris wskazał na ścianę przy szynkwasie – „Po zakupie trunku, zwrotu nie przyjmujemy”.
-Nie ma sprawy, mogę ci je podgrzać – powiedział gnom, po czym wymówił szybko jakieś inkantacje. Zawartość kufla Derrina wytrysnęła mu w twarz.
-Hahahaha, dobre – Powiedział Behrom.
W kącie karczmy całemu zajściu przyglądał się pewien człowiek. Jego twarz była schowana pod kapturem czerwonej szaty. Po chwili postać podeszła do stolika grupy.
-Witajcie, nazywam się Eldon, jestem wędrownym magiem. Miałbym dla was pewna propozycję, a mianowicie muszę zdobyć pewien prastary artefakt, lecz sam nie mogę się po niego wybrać – Mag mówił powoli, cała grupa słuchała go uważnie.
-A gdzie się ten artefakt znajduje, jeśli można wiedzieć? – spytał Kewris.
-Jego lokalizację poznacie później, ale muszę wiedzieć, czy bylibyście zainteresowani.
-Hmmmm, czemu nie – powiedział Behrom – Zawsze jestem rady, gdy mogę wyruszyć w nieznane.
-Tak, tylko że my musimy cię potem wyciągać z tego „nieznanego” – powiedział niziołek.
-A więc przyjdźcie do mnie jutro z samego rana, mieszkam parę domów od gospody – powiedziawszy to, Eldon wyszedł z karczmy, zostawiając grupę samą.
-Dobra idę załatwić pokoje – powiedział Kewris i podszedł do barmanki – Czy znajdą się cztery pokoje jednoosobowe?
-Panie czy to hotel, ciesz się pan że dam panu jeden jednoosobowy.
-To będzie długa noc – pomyślał Kewris i spojrzał na swych towarzyszy.

C.D.N

Ocena użytkowników 5,5 Średnia z 5 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Reinmar · środa, 14 czerwca 2006, 12:52
0
Hmmm...
Przejdę może od razu, do czepiania się

Błędy:

Cytat

Jest zimna ciemna noc. Ciszę raz po raz przerywa wycie wilka. Cała wioska była jakby uśpiona. Kilka postaci smaganych wiatrem powoli posuwało się w stronę karczmy, która była tak jakby wyspa na morzu ciemności...

Kompletnie nie wyszedł Ci ten wstęp. Pierwsze zdanie zaczynasz czasem teraźniejszym, a później przerzucasz się na przeszły. Oprócz tego braki w interpunkcji i niepotrzebne zwroty, w stylu "jakby". Intro radzę zacząć od nowa, bo lekko odstrasza.

Cytat

-Hej Albor! Opowiec temu niedowiarkowi ja to ja sam pokonałem watahę wilków

Niby nic, ale jednak... Po myślniku powinna pojawić się spacja. Niestety wszystkie dialogi zaczynałeś w ten sposób...

Cytat

Opowiec

Cytat

karzdy

Że niby co?!?! Chyba raczej "Opowiedz" i "każdy". No tutaj kompletnie mnie rozwaliłeś.

Cytat

Ten widząc zamiary „towarzysza” wyciągnął pałkę i nie czekając na pierwszy cios, walnął napastnika w brzuch. Ten zwalił się na ziemię pojękując,

Hehehe... Nie wiem dlaczego, ale dziwne skojarzenia pojawiły się w mojej głowie, po przeczytaniu tego zdania . A oprócz podwójnego znaczenia, pojawiło się zbędne powtórzenie...

Wymieniłem jedynie przykłady błędów, których jest dosyć sporo w tym tekście. Radzę popracować nad poprawnością pisowni, ponieważ może ona również niektórych odstraszać... Polecam korzystanie ze słowników, bo Word nie zawsze pomaga.

A teraz fabuła. Tekst jest dosyć krótki, więc nazwałbym go jedynie wstępem (?). Pomysłu nie będę oceniał, ponieważ to sprawa twojej wyobraźni. Dodam jedynie, że mnie nie zachwycił. Tawerniane rozruby, jakieś niziołki i krasnoludy... zbytnio oklepany temat, jak dla mnie. Ale zobaczymy, co będzie dalej. Potencjał oczywiście, jakiś tam jest. Wszystko zależy od Ciebie... Od tego, jak rozwiniesz główny wątek. Na razie zbyt krótko i zbyt pobieżnie, abym mógł ocenić pozytywnie.
I jedna rada: Staraj się opisywać wydarzenia, otoczenie i bohaterów. W pewnym momencie ograniczyłeś się jedynie do dialogów, a to przepis na "klapę". Postaraj się czymś zainteresować, bo inaczej będzie nudnawo.
Moja ocena: 3/6...
Cya.
Ven'Diego · środa, 14 czerwca 2006, 13:06
0
Po pierwsze. Ten sposób którym piszę się jakoś fachowo nazywa, nie pamiętam.
Po drugie. Myślniki to taki kosmetyczny błąd.
Po trzecie.

Cytat

C.D.N.
Nie żebym był natarczywy ale to widać jak byk
A co do błędów to musiałem ich nie zauważyć jak sprawdzałem tekst, taka optyczna niedogodność.
I jeszcze jedno to co się dzieje w mojej historii to wyłącznie moja sprawa, nawet jeśli jest oklepana, Nie można oceniać historii po wstępie. To tak na przyszłość

EDIT
Zmieniłem rozmiar żebyś widział
Reinmar · środa, 14 czerwca 2006, 13:14
0

Cytat

Po pierwsze. Ten sposób którym piszę się jakoś fachowo nazywa, nie pamiętam.

Chciałeś chyba stworzyć coś w rodzaju relacji, ale powtarzam... Skakanie "w czasie" to poważny błąd rzeczowy. Radzę się tego wystrzegać.

Cytat

Po drugie. myślniki to taki kosmetyczny błąd.

Jeśli idze o pisanie, to jestem strasznie pedantyczny. Nic na to nie poradzę. BTW... Każdy, kto choć trochę zna się na tym, zwróciłby Ci uwagę.

Cytat

A co do błędów to musiałem ich nie zauważyć jak sprawdzałem tekst, taka optyczna niedogodność.

taaaaa...

Cytat

I jeszcze jedno to co się dzieje w mojej historii to wyłącznie moja sprawa, nawet jeśli jest oklepana, Nie można oceniać historii po wstępie.  To tak na przyszłość

Zauważ, że nie zaznaczyłeś, czym jest ten teksty... rozdział(?), prolog(?), epilog( ). Więc oceniłem to, co napisałeś do tej pory:

Cytat

Pomysłu nie będę oceniał, ponieważ to sprawa twojej wyobraźni. Dodam jedynie, że mnie nie zachwycił.

Nie mam nic więcej do dodania.



Ps. Radzę na przyszłość przyjmować krytykę z pokorą.
Finkregh · środa, 14 czerwca 2006, 13:49
0
Więc ja ocenię może...

Poza błędami wskazanymi przez Reinmara (a zgadzam się z nim, ponieważ wskazał to samo, co i ja bym zauważył - niemniej, nieco zbyt dosadnie), wyszukałem parę dodatkowych, które rzutują nieco na moją ocenę.
Dla mnie tekst jest jedynie częścią epilogu, w dodatku napisany kawałek ma dość, hmm... "naiwny" styl. Wizytówka początkujących twórców, z czasem znika... Więc nie przejmuj się, tylko pisz, pisz, pisz! I wszystko co napiszesz przeczytaj tydzień później i nanieś poprawki, itd... Aż tekst będzie dla ciebie ideałem :3

Moja ocena - 5+/10.


Reinmar - z tym zdaniem się nie zgodzę. Krytykę można przyjąc, pomyśleć, zmienić, ale żeby z pokorą? Nie, aż głupie. Przypominasz ma barts'a z pewnego forum, który napisał przy moich wierszach, że są płytkie, głupie, etc... Owszem, podał argumenty, które łatwo można było zbić. Ale nie przyjął moich kontrargumentów. I też wtedy użył tego zdania.
Krytyki nie przyjmuje się z pokorą - jednemu się podoba, drugiemu nie. Można jedynie się nią zasugerować.
Deunan · środa, 14 czerwca 2006, 13:58
0

Użytkownik Reinmar dnia Jun 14 2006, 01:14 PM napisał

Chciałeś chyba stworzyć coś w rodzaju relacji, ale powtarzam... Skakanie "w czasie" to poważny błąd rzeczowy. Radzę się tego wystrzegać.
Jeśli idze o pisanie, to jestem strasznie pedantyczny. Nic na to nie poradzę. BTW... Każdy, kto choć trochę zna się na tym, zwróciłby Ci uwagę. (o tak)
Zauważ, że nie zaznaczyłeś, czym jest ten teksty...
Radzę na przyszłość przyjmować krytykę z pokorą.



Więc, panie Reinmar, krytykujcie trochę z głową i ze zrozumieniem, wytykać błędy każdy potrafi, a nad ich istotą nikt się nigdy nie zastanawia. A samą krytykę przyjmuje się na chłodno a nie z pokorą. Gdyby wszyscy uginali się pod uwagami, to dawali by sobie siana, zamiast pracować, albo poddawaliby się masom.
Każdy się stara przed publikowaniem znaleźć wszystkie błędy, niestety, normą jest, że coś zostanie. Dobrze jest odczekać jakiś czas przed faktem i na zimno przeczytać tekst po raz kolejny, często pomaga, przynajmniej mi. I nie chodzi tylko o ortografię (Word ftw), ale i stylistykę, dobór pojęć, przenośni itd.

Co do mojej oceny, to żadnych skali nie posiadam. Owszem, jest mnóstwo powtórzeń, można by sięgnąć do słownika wyrazów bliskoznacznych, ale to chyba w ostateczności '
Jak w wielu opowiadankach tego typu, brak mi archaizmów. Sama nie kreuję typowych światów fantasy, więc nie stosuję zbyt wyszukanych, ale tutaj mi ich naprawdę brak.

Sam pomysł na opowiadanko podoba mi się, ponieważ przypomina (przypomina, zaznaczam, plagiatu tu nie węszę, bo go nie ma) mi takie na podstawie jakichś wydarzeń/momentów z gier (tak jak te moje wypociny w NWN gdzieś dalej...) i z chęcią zapoznam się z dalszą częścią.

Opisy postaci i otoczenia... Też sprawa doboru słów. Ale postacie można dokładniej opisać na przykład, kiedy ta robi coś, w czym jest najlepsza, albo, albo. Ale chyba najczęściej robi się to na początku opowiadania/rozdziału. Kreowanie postaw nie jest proste i ja to rozumiem. Tworzenie tła też łatwe nie jest, ale można powoływać się na przykłady. Niektórych rzeczy nie da się ubrać w inne, nowe słowa. Czytanie książek pomaga, oj, wielce pomaga, myślę, że się zgodzicie ;]

A pisanie w czasie teraźniejszym... To rzeczywiście można by się nad tym zastanowić. Ja bym sugerowała nie stosować takich rzeczy, chyba że wypowiada się postać.

Tak więc, poczekamy, zobaczymy...
Ekhtelion · środa, 14 czerwca 2006, 14:31
0
A ja wam powiem tyle, weźcie to przyjmijcie na spokojnie. Bo waszych komentarzy już jest więcej niż opowiadania Vena i zapowiada się tutaj slowna przepychanka... A poza tym korzystajcie ze słownika (forumowego) .
Reinmar · środa, 14 czerwca 2006, 14:33
0
Nie rozumiem, skąd ten zmasowany atak ...

Cytat

Reinmar - z tym zdaniem się nie zgodzę. Krytykę można przyjąc, pomyśleć, zmienić, ale żeby z pokorą? Nie, aż głupie. Przypominasz ma barts'a z pewnego forum, który napisał przy moich wierszach, że są płytkie, głupie, etc... Owszem, podał argumenty, które łatwo można było zbić. Ale nie przyjął moich kontrargumentów. I też wtedy użył tego zdania.
Krytyki nie przyjmuje się z pokorą - jednemu się podoba, drugiemu nie. Można jedynie się nią zasugerować.

Cóż... Faktycznie masz po części rację, ale nie do końca. Jako osoba oceniająca mam prawo do krytyki, z którego skorzystałem. Mogłem napisać, że opowiadanie jest super, bezbłędne etc. Ale przecież nie o to chodzi. A pokora... moim zdaniem jest najważniejsza, w przyjmowaniu krytyki- oczywiście jeśli jest ona słuszna. Rozumiem doskonale, jak czuje się osoba, której wytknie się błąd, ponieważ mi także wiele osób zwraca uwagę na niedociągnięcia. Jednak lepiej się nie obrazać, tylko zastananowić "co zrobiłem/am" źle. I to miałem na celu, wspominają o pokorze.




Cytat

Więc, panie Reinmar, krytykujcie trochę z głową i ze zrozumieniem, wytykać błędy każdy potrafi, a nad ich istotą nikt się nigdy nie zastanawia. A samą krytykę przyjmuje się na chłodno a nie z pokorą. Gdyby wszyscy uginali się pod uwagami, to dawali by sobie siana, zamiast pracować, albo poddawaliby się masom.
Każdy się stara przed publikowaniem znaleźć wszystkie błędy, niestety, normą jest, że coś zostanie. Dobrze jest odczekać jakiś czas przed faktem i na zimno przeczytać tekst po raz kolejny, często pomaga, przynajmniej mi. I nie chodzi tylko o ortografię (Word ftw), ale i stylistykę, dobór pojęć, przenośni itd.

Na chłodno powiadasz. Jest to sposób, którego osobiście nie polecam. Wiadomo, że nie można się załamywać, gdy ktoś oceni twoją pracę źle, ale nie należy się obrażać, zamykać, etc. Moim celem nie było "przywalenie" autorowi, ale naprowadzenie go na dobrą drogę. I tego stanowiska będę bronił. A co do krytykowania z głową... Aluzję zrozumiałem, lecz nie oznacza to, że ją uznaję. Istotą błędu jest niedoskonałość człowieka, a zastanawianie się nad nią, to sprawa osobista.

Co do opowiadania... Nie chcę Ven'Diego, abyś mnie źle zrozumiał. Powtórka- moim celem było ukazanie błędów, które popełniłeś. A wpadki ludzka rzecz, więc nie ma potrzeby robić afery.

Cytat

Czytanie książek pomaga, oj, wielce pomaga, myślę, że się zgodzicie ;]

"Skopiować to, wydrukować i czytać parę razy dziennie, bo to święta prawda"

Cytat

A pisanie w czasie teraźniejszym... To rzeczywiście można by się nad tym zastanowić. Ja bym sugerowała nie stosować takich rzeczy, chyba że wypowiada się postać.

Hmmm... Opowiadania napisane w czasie teraźniejszym są dość ciekawe. Jednak łatwo w nich o wpadkę, której niestety Ven'Diego się nie wystrzegłeś. Mieszanina czasów nigdy nie pomaga, a szkodzi.

Cytat

(a zgadzam się z nim, ponieważ wskazał to samo, co i ja bym zauważył - niemniej, nieco zbyt dosadnie)

Może i dosadnie, ale również szczerze... Nie lubię zbędnego "owijania".

Cytat

A ja wam powiem tyle, weźcie to przyjmijcie na spokojnie. Bo waszych komentarzy już jest więcej niż opowiadania Vena i zapowiada się tutaj slowna przepychanka... A poza tym korzystajcie ze słownika (forumowego) .


Hehe... Ven'Diego powinień się cieszyć, że jego tekst wzbudza takie zainteresowanie. A o przepychance nie ma mowy .
Rincewind · środa, 14 czerwca 2006, 19:51
0
Też coś powiem. Zazwyczaj nie czytam opwiadań, gdy widzę gdzieś błąd typu "karzdy", ale tutaj chciałem zobaczyć o co ta kłótnia. Powiem tak... ja bym tą krytykę przyjął jednak z pokorą. Co jak co, ale te błędy były... tak widoczne i oczywiste, że nie wiem w jaki sposób można było o nich napisać... ładodniej . Nawet Ven nie chciało Ci się tego w Wordzie sprawdzić? My tu ganiamy ludzi za ortografię na forum, a Ty w dziale opowiadania taką szopkę odstawiasz? Oj, popraw to, popraw. I jeszcze jedno:

Użytkownik Ven napisał

Po drugie. Myślniki to taki kosmetyczny błąd.

Kosmetyczne błędy trzeba poprawiać, żeby całość wyglądała przejrzyście.

Co w obronie? To chyba Twoje pierwsze opowiadanie, nie? W NNSO pisałeś i szczerze lepiej Ci to wychodziło. Przynajmniej błędów ortograficznych było mniej. Nie wiem, jak chciałeś to kontynuować, ale początek nie wypadł najlepiej. Nie ma jednak co się oburzać, tylko zakasać rękawy, poprawić błędy, a kolejną część napisać lepiej... stosując więcej opisów . Niech to zostanie puentą.

Ps. Słownik mi szwankuje.
Ven'Diego · środa, 14 czerwca 2006, 21:14
0
Pozwolę sobie te wypowiedzi skomentowac tak, "Jeśli mnie to nie zabije to mnie to wzmocni"
Medivh · środa, 21 czerwca 2006, 17:00
0
Nie wiem o co tu cała kłótnia. Fakt, jest troszkę błędów, które można było wyeliminować wcześniej wordem i nie wiem czemu to nie zostało zrobione, ale wstęp opowiadania jest całkiem, całkiem. Może jest ździebko oklepany, ale może się rozwinie. Szczególnie podoba mi się pomysł z tą drużyną - dość nietypowe zestawienie ras
Ekhtelion · poniedziałek, 26 czerwca 2006, 21:40
0
Powiem tak. Przeczytałem i... uważam, że to co najważniejsze czyli umiejętność 'gładkiego' pisania masz Ven opanowaną. Czyta się to gładko i naturalnie, bez zgrzytów a to najważniejsze. Ja bym radził trochę popracować przy dialogach, takie ciągłe pisanie 'powiedział', 'rzucił' itd. nie jest najlepszym pomysłem. I nad dynamizmem walki bym popracował.

A co do zawartości merytorycznej to trzeba czekać na ciąg dalszy bo na razie to mamy ładny wstęp i tyle. Ktoś kiedyś napisał, że tylko bardzo kiepski MG zaczyna przygodę od karczmy, pijącej drużyny i tajemniczego zakapturzonego mężczyzny oferującego mission impossible. Zrób z tego opowiadanie z pazurem a nie fragment nudnawej sesji rpg .

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...