szczury_wroclawia_szpital

Kamil Stachowiak

Wiatr na pustkowiach ma dwoistą naturę. Przypomina ludzki charakter. Są takie dni, że podmuchy bezkresu są jak zefir dla poetów. Piasek skąpany w promieniach słońca, delikatnie muska niewidzialna siła, przesuwając jego drobinki w różnych kierunkach. Na horyzoncie niebo od ziemi odcina delikatna linia złotego pyłu. Na tle błękitu migotają krzewy i kaktusy. W tej atmosferze płyną myśli subtelnie porywane przez liryczny wiatr. Człowiek czuje się spokojny i bezpieczny. Wraca wspomnieniami do przeszłości. Sprzed wojny. Nagle podmuch się wzmaga sypiąc piaskiem w twarz i oczy. Słońce zachodzi za chmury. Wiatr zawiewa mocno. Zimny dreszcz przechodzi ciało. Widnokrąg zostaje pokryty szarym cieniem. Ziemia nie mieni się już złotem lecz kolorem rdzy. Gdy staje się ciemniej człowiek widzi więcej szczegółów na pustyni. Refleksy słońca nie odbiją się wtedy od ziarenek piasku i nie olśniewają oczu. Obok krzewów dostrzec można wystające z rudego pyłu białe kości. Niektóre z nich należą do zwierząt inne do ludzi. Nastrój sielanki rozdmuchuje silny powiew lodowego wiatru. Myśl zostaje zmącona, niemożliwym jest do niej już wrócić. Nastaje chłodne tu i teraz. Po chwili na nieboskłonie przez biały puch przedziera się nieśmiały promień złota. Znów robi się jasno i ciepło. Wiatr spowolnia i delikatnie ociera się o policzki. Złociste okruchy miło łaskoczą gołe łydki. Powiedziałbym poetycko, że słyszę, kędy się motyl kołysa na trawie, Kędy wąż śliską piersią dotyka się zioła. Znam te przedwojenne słowa. Dałbym wiele, by choć przez chwilę zobaczyć piękne skrzydła owada. Trzymać go na palcu i obserwować. Dotknąć zielonej trawy. Otrzeć się stopą o gada. Powrócić do tamtych czasów. Na tym głuchym pustkowiu W takiej ciszy – tak ucho natężam ciekawie, Że słyszałbym głos tamtego świata...

- Jedźmy, nikt nie woła.

Gdzie mam się udać? Moje miejsce jest tu, na pustkowiach. Nazywam się Kamil Stachowiak i jestem farmerem. Widzę twój ukryty uśmiech przyjacielu. Nie jestem o niego zły. Ty jesteś najemnikiem i postrachem autostrady, a ja hodowcą bydła. Młody jesteś. Gdy patrzę w twoje dzikie, czarne oczy, przypominasz mi mnie sprzed lat. Blizny na twarzy dodają ci powagi i szacunku. Moją zmarszczoną i chropowatą skórę buzi, zdobią podobne szramy. Lubię je. Przypominają mi czasy mej młodości i buntu przeciwko światu. Wszystkie te znamiona zdobyłem na podwórku lub w piaskownicy. Urodziłem się przed wojną chłopcze…

Miałem wtedy 12 lat. Na niebie widziałem pierwsze grzyby atomowe. Później ziemię zasłoniła ciemna i gęsta kurtyna radioaktywnego pyłu. Walczyłem o przetrwanie, o każdy dzień życia, a te były strasznie długie. Przepełnione smutkiem i płaczem. Szlochałem zawsze wieczorem. Bo zanim człowiek zaśnie robi rachunek sumienia. Po rozliczeniu z moralnością zaczyna marzyć. Marzenia niszczą i dają siłę. Ja wracałem w nich do przeszłości, do domu i rodziny. Gdy tylko to robiłem łzy same napływały mi do oczu. Słona woda z przepełnionej czary powiek przelewała się i żłobiła koryta dla małych rzeczułek w moich licach. Szybko dorosłem i wstąpiłem do gangu. Tak jak ty przyjacielu. Jeździłem na motorze, brałem tornado, strzelałem i miałem wielką uciechę z życia. Wiesz jak to jest. Wsiąść na motor, odpalić silnik i pojechać daleko przed siebie. Widzieć tylko bezkres i drogę. Motor i wieczory były jedynymi sposobnościami do refleksji. Nie ma nic piękniejszego chłopcze, niż wskoczyć na stalowego rumaka i ruszyć w drogę. Gdy potrzebowałem samotności i chwili na przemyślenia to jeździłem z Detroit do Nowego Jorku. Przyjaciele złośliwie nazywali moją wyprawę „podróżą sentymentalną”. Mieli trochę w tym racji. Ta przebyta droga miała w sobie coś ckliwego. Za każdym razem w podróż zabierałem starego walkmana. Mój jedyny wraz z bateriami przedwojenny przedmiot. Wkładałem do niego kasetę. Zespół nazywał się ATB, piosenka „Ectazy”. Ta nuta do dziś kojarzy mi się z piaskiem i gnającym wiatrem.

Wreszcie wyrosłem chłopcze i wystąpiłem z gangu. Pożegnania z kolegami i szefem nie nazwałbym przyjemnym. Nie mam kciuka w lewej dłoni. Dopiero teraz zauważyłeś przyjacielu? Nie martw się prócz palca wszystko mam na miejscu. Pytasz jak się to stało? Nie opowiem Ci tego, to zbyt bolesne dla mej pamięci. Na całe szczęście podczas pożegnania z chłopakami straciłem tylko kciuk, a nie życie. Po opuszczeniu „pikantnych” przyjaciół udałem się na pustkowia. Bezkres to dobry towarzysz i świetny spowiednik, zawsze cię wysłucha. Śmieszne? Spróbuj przyjacielu chodzić dwa miesiące po pustyni w samotności, a zaczniesz rozmawiać z własnym nożem- zaręczam ci. Błąkając się po bezdrożach trafiłem do legendarnego Posterunku. Miasto tak mocno naszpikowane elektroniką, że aż strach tam pójść do kibla. Przyjęli mnie do swojej społeczności. Walczyłem długi czas na froncie. Raz ja wgryzałem się w cztery litery Molochowi, innym razem on odwdzięczał się mi. Opowiem ci w wielkim skrócie jak tam było. Płakałem, rzygałem, nienawidziłem maszyny, zabijałem niszczyłem i znów płakałem- tak to wyglądało. Nie zmienia faktu, że dorobiłem się na wojnie z tym ustrojstwem. Kiedy miałem dosyć atmosfery i bijatyk, znów odszedłem na pustynię. Dzięki zdobytym na froncie fantom, założyłem tę farmę na której stoisz przyjacielu. Z czasem odwiedzali mnie różni podróżni. Jednakże od kilu dobrych lat nie zawitał tu nikt oprócz ciebie, przyjacielu. Mam 54 lata i kawał szalonego życia za sobą. Każdego dnia spoglądam w pustynię. Kocham to uczucie przyjacielu, gdy powiew smaga mi lica. Wiatr na pustkowiach ma podwójną ludzką naturę. Raz jest cichy, delikatny i spokojny, poczym w moment zmienia się w gwałtowną, zimną i chaotyczną wichurę. Człowiek potrzebuje w życiu nowych doznań i wzniosłości. Tak jak zmienia się wiatr, on zmienia swe oblicze. Najważniejszy w tym wszystkim jest los. Gdzie nas rzuci podmuch przeznaczenia, tego nie wie nikt. Dlatego lubię spoglądać na bezkres złotej ziemi. Kiedy patrzę na linię horyzontu wspominam dobre lata przed zagładą. Marzę o tym, by na chwilę stać się młodym i powrócić do tamtych czasów. Wiem, że jest to niemożliwe. Bóg w chwili apokalipsy zamknął na chwilę oczy, albo zasnął- tak to sobie tłumaczę. Dlatego jutro napawa mnie nadzieją na lepszą przyszłość. Bóg wreszcie się ocknie i zobaczy jaka krzywda dzieje się istotom stworzonym na jego podobieństwo. Stąd wyczekuję podróżnych, takich jak ty przyjacielu. Przyprowadził cię wiatr nadziei i zmian. Podmuch ten splata mój i twój los. Nie pozwala nam zatrzymać się w miejscu. – Jedźmy, nikt nie woła – przyjacielu. Należymy do pustkowia.

Wygląd zewnętrzny postaci:

Kamil Stachowiak to 54 letni mężczyzna. Włosy krótkie i siwe. Twarz chuda, sucha, pomarszczona i wysmagana wiatrem. Oczy czarne jak smoła (czasem potrafią zapłonąć jak żywy ogień). Ciało szczupłe, lecz w dobrej formie fizycznej. Mięśnie nie tak twarde jak kiedyś, ale mimo to bardzo silne. Dłonie zmęczone wysiłkiem, z wyrobionymi odciskami i popękaną skórą. Sylwetka prezentuje się dobrze ale zasługuje na swój wiek.

Cechy charakterystyczne:

Krótka lecz szeroka blizna nad prawią brwią(zdobyta po uderzeniu o kant piaskownicy), szrama koło nosa (zdobyta podczas zabawy na podwórku). Brak kciuka u lewej ręki.

Ubranie:

Niebieskie spodnie jeansowe przetarte na kolanach. Jasnozielona koszulka (beż żadnego logo) i na nią ubrana jasno brązowa skórzana kurtka. Na nogach czarne martensy.

Przedmioty:

W zależności od Mistrza Gry. Powinien posiadać niedużą, wolnostojącą farmę w której hoduje około 8 krów . W kieszeni od kurtki paczka papierosów i zapałki. Przy pasie nóż. Za pasem czarny desert eagle, trochę naboi. Na plecach zielona wojskowa kostka (plecak).

Mechanika:

Postać zbudowana jest w sposób pozwalający na swobodny wybór. Dlatego uważam, że sztywne ramy mechaniki nie oddadzą jej głębi. Sposób jaki niżej zaprezentuję pozwoli na dostosowanie postaci pod względem formalnym do swoich upodobań.

Pochodzenie:

Na potrzeby postaci można stworzyć nową kategorię pochodzenia. Mianowicie: człowiek z tamtych czasów. Żyjąc w czasach przed wojną postać ma o dużo większą wiedzę na temat przedwojennych urządzeniach niż ludzie urodzeni po apokalipsie (wie jak je naprawiać, włączać, konstruować, rozpoznawać itp.). Cechą z pochodzenia może być znajomość przedwojennych realiów, lub umiejętność przetrwania każdego rodzaju kataklizmu. Współczynnik z pochodzenia to: +1 do sprytu. Równie dobrze postać może pochodzić z Nie twój zasrany interes lub pustyni.

Profesja:

Przeszłość bohatera pozwala na dobranie następujących profesji: wojownik autostrady, zabójca maszyn lub tropiciel.

Współczynniki:

Ich wysokość powinna być zgodna z mechaniką gry. Najwyższy wynik rzutu kostkami powinien być przeznaczony na spryt. Bohater żył przed wojną, przeżył atomową zagładę i żyje do dziś. Stąd wie jak przetrwać. Jego mądrość, to życiowe doświadczenie. Percepcja może być również jednym z wyższych współczynników. Bohater potrafi świetnie analizować procesy świata, przytaczać przedwojenne cytaty. W szczegółowy i dokładny sposób opisuje przemiany pogody i ludzi. Czyni to dlatego, że świetnie potrafi postrzegać otaczającą go rzeczywistość. Robi to nie tylko za pomocą zmysłu wzroku, ale również węchu, dotyku, przeczucia. Na równi z percepcją wspaniale będzie współgrał charakter. Wysoki współczynnik tej cechy dobrze odda naturę pustynnego podróżnika. Kamil Stachowiak wie, co chce osiągnąć w życiu. Stawia sobie cele i realizuje je. Jest niezłomny i wytrzymały. Silny charakter to jego mocna strona. Zręczność i budowa to współczynniki do których nie należy przywiązywać uwagi. Tym cechą powinny zostać poświęcone najgorsze rzuty kostką. Jeżeli postać potrafiła przetrwać i osiągnąć bardzo dojrzały wiek, to poradziła sobie bez atletycznej budowy i kociej zwinności.

Specjalizacja:

Z pośród czterech specjalizacji, trzy pasują do charakteru naszej postaci, mianowicie: cwaniak, ranger, technik. Uważam, że najlepiej do bohatera pasuje fach rangera. Pustynia to jego żywioł.

Umiejętności:

Myślę, że największy nacisk powinien być położony na umiejętności z kategorii percepcja i spryt. Przetrwanie, spostrzegawczość i wiedza ogólna to obowiązkowe pakiety dla tej postaci. Reszta umiejętności może zostać wybrana dowolnie. Wyżej wybrane umiejętności odzwierciedlają podróżniczą i filozoficzną naturę bohatera. Ich wybór wzbogaci sesję i pozwoli Mistrzowi Gry na różnorodne zastosowanie mechaniki.

Sztuczki:

Każdy gracz lubi na swobodny ich wybór. Mogą być dowolne i nie muszą być zgodne z naturą postaci. Chociaż wybór sztuczki oparty o opis postaci z pewnością wzbogaci ją i nada jej indywidualny charakter.

Choroba:

Z racji tego, że postać urodziła się przed wojną nie jest chora. W mechanice odzwierciedla się to ominięciem tabeli chorób.

Reputacja:

Postać rozpoczyna z reputacją na poziomie 3 dla posterunku i dowolnego gangu. Mimo, że Stachowiak odszedł z gangu i przypłacił to utratą kciuka, to ma poszanowanie wśród niektórych członków(wybór jest uzależniony od decyzji Mistrza Gry).

Teka Mistrza Gry, czyli jak dać satysfakcję swoim graczom.

Z pewnością Kamil Stachowiak to wymagająca postać. Jego podróżno-filozoficzna postać stawia wymagania przed Mistrzem Gry. Z pewnością nie jest typowym bohaterem Neuroshimy. Konwencja Rdzy, to klimat w który wpisuje się sylwetka Stachowiaka. Jego natura przypomina tytułowego bohatera serialu Jeremiasz. Kamil Stachowiak to romantyk postnuklearnego świata. Wygnaniec matki ziemi skazany na pustynną banicję. Złoty piasek to jego dom. Bohater jest niczym wybraniec z Fallouta. Przemierza pustkowia w poszukiwaniu prawdy, szczęścia, rozwiązań i idei. Z pewnością postać wprowadzi duże urozmaicenie podczas trwania sesji. Nie musi walczyć, jej atutem jest mądrość. Podczas gawędy gracz grający Stachowiakiem powinien mieć możliwości wykazania się. Rozmowy i powroty do przeszłości, przetrwanie na pustyni, negocjacje, przedwojenna wiedza, to jego atuty. Gracz powinien być punktowany i wychwalany za wszelkie cytaty i maksymy dobrane do odpowiedniego kontekstu. Również wszelkie filozoficzno-opisowe monologi powinny być nagradzane punktami doświadczenia.

Coś dla Gracza, czyli jak odgrywać postać.

Postać dla Gracza stawia wymagania. Gracz powinien się odpowiednio przygotować do odgrywania postaci. Przed sesją powinien spisać maksymy i wiersze, które wykorzysta podczas gawędy. Kamil Stachowiak to postać dojrzała, pełna wspomnień i refleksji. Granie tą postacią powinno być wyważone, umiarkowane i bez polotu. Refleksja nad rzeczywistością to cecha Kamila. Filozofia i podróż to jego życie. Przebranie (stara koszulka, jeansy, pasek, szarfa, plecak, chusta na głowie, papieros w ustach) z pewnością pomoże wczuć się w personę. Rekwizyty nadadzą atmosferę. Stary walkmen i kaseta z piosenkami ATB wbije w fotele współgraczy i Mistrza Gry.

Wykorzystanie w przygodzie:

Kamila Stachowiaka można wprowadzić na kilka sposobów do sesji:

  • Gracze mogą spotkać postać na pustkowi- natykając się na farmę Kamila. Podążając przez pustkowia z pewnością zawitają do wolnostojącej farmy na odpoczynek. Gospodarz z pewnością udzieli im pomocy, a być może pomoże w podróży?
  • Kamil może być członkiem grupy od początku sesji.
  • Wielu ludzi szuka filozofów nowego świata potrafiących celnie i dobrze opisać przemiany jakie nastąpiły po apokalipsie. Podobno jest ktoś taki pomiędzy Nowym Jorkiem a Detroit. Mieszka na pustyni, prowadzi farmę. Może zawitacie po radę do niego?

Komentarze

0
Gość_Gość* ·
Poetycko, chociaż zwariował bym gdybym jeszcze raz we wstępie ujrzałbym słowo "przyjacielu" Postać oryginalna. Szkoda że nie ma jasnej historii jego niewątpliwie polskiego pochodzenia. Ciekawy staruszek - źródło informacji i wspomnień. Na pewno urozmaici rozmyty i szary, neuroshimowy krajobraz.

Pzdr

Bartosh

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...