przebudzenie_cienie

Mass Effect – niewielu graczy chciało grać Shepardem-skurwielem

2 minuty czytania

Swoim rozczarowaniem tym stanem rzeczy postanowił podzielić się John Ebenger, jeden z twórców pracujących nad shepardowską trylogią na przestrzeni lat. Okazuje się, że około 92% graczy zdecydowało się na idealistyczną ścieżkę, a tylko pozostałe 8% wybierało drogę Renegata w kontekście historii dziarskiego komandora. Developer ubolewa nad takim stanem rzeczy tym bardziej, że studio wkładało naprawdę wiele serca i wysiłku, projektując niegodziwe oraz dyskusyjne moralnie wyjścia z sytuacji.

mass effect

Czym to jest spowodowane? Prawdopodobnie tym, że komputerowe gry fabularne na przestrzeni wielu lat nauczyły nas, że granie “tym dobrym ziomkiem” jest najzwyczajniej w świecie zdecydowanie bardziej opłacalne. Wszyscy wtedy witają nas z szacunkiem i otwartymi ramionami (przykładowo – łatwiejszy handel, rabaty w sklepach, nie dybią na nas strażnicy), dostajemy lepsze nagrody (chociażby więcej punktów doświadczenia) czy, co jest chyba najważniejsze, zdecydowanie rzadziej zamykamy sobie dostęp do poszczególnych atrakcji (choćby – zadania poboczne) tudzież możliwości rozwiązania danej sytuacji. No i te wyrzuty sumienia…

Jeżeli chodzi o serię “Mass Effect” to pamiętam, że ścieżka Renegata prowadziła do bezwzględności oraz cynizmu, co niekoniecznie oznaczało, że byliśmy źli sensu stricte – w końcu mieliśmy ratować galaktykę, a nie dolewać benzyny do trawiącego ją płomienia. Niektóre scenki były naprawdę smaczne, ale koniec końców całość okazywała się raczej bezsensowna a nasze wybory, z grubsza, iluzoryczne.

W chwili obecnej status reputacji szczęśliwie powoli przechodzi do lamusa, a twórcy skupiają się zdecydowanie bardziej na naturalnych instynktach gracza zamiast podpisywania co jest dobre, a co już niekoniecznie. Chwała im za to, bo gry powinny iść w stronę intymnych odczuć i personalnych wyborów, a nie ślepego kolekcjonowania punktów statusu. Świetnym przykładem są chociażby odsłony serii “Pillars of Eternity”, gdzie w danej sytuacji lepiej sprawdzi się tępy osiłek walący kogoś po mordzie niż ktoś dobrotliwie złotousty, a w jeszcze innej coś co nam się wydaje z grubsza moralne może prowadzić do nieprzyjemnych konsekwencji w przyszłości. Można też wspomnieć klasyczny “Alpha Protocol”, gdzie zamiast skupiania się na byciu dobrym lub złym bohaterem, do udanej konwersacji trzeba było raczej wyczuć charakter rozmówcy, aby na coś liczyć.

Źródło: twitter.com

Komentarze

0
·
Zaprojektuj grę tak, aby do osiągnięcia najlepszego zakończenia trzeba było wybierać tylko idealistyczne rozwiązanie. Dziw się, że gracze grali tylko jako ci dobrzy.
0
·
Lubiłem Renegackie zagrywki typu, ME2 zrzucenie czarnego słonca z wierzowca, po tym jak nie uwierzył w moje groźby, czy przerwanie monologu kroganina. Były takie naturalne, ale denerwujące było np. Wymuszenie ich zaprzestania, lub np. Lizanie dupy iluzji by miec 100% idealisty i by móc zaprzyjaźnić się z wszystkimi członkami załogi lub złagodzić konflikty
0
·
Moja najlepsza postać z ME? Renegat z około 25% domieszką idealisty, bo jednak jeśli chodziło o towarzyszy i współpracowników to potrafił być miły.

Dodaj komentarz

 
Wczytywanie...