Risen

Mateusz "Lionel" Andrzejewicz środa, 12 sierpnia 2009

Po niezbyt udanej produkcji, jaką była trzecia część serii Gothic, studio Pirahna Bytes zakończyło współpracę z wydawcą JoWooD i utraciło prawa autorskie do świata Myrtany. Mimo to, niemiecka ekipa się nie rozpadła i pracuje nad nowym produktem. Trzeba to jednak stwierdzić, Gothic 3 – w odróżnieniu od poprzednich odsłon – od doskonałości dzieliła długa droga z zakrętami. Remedium na to piętno ma być właśnie Risen. Głównym celem jest powrót do korzeni i bazowanie przede wszystkim na Gothic I i II wraz z dodatkiem.

Risen Risen Risen

Cała historia gry ma się rozgrywać na odciętej od świata wyspie z położonym na niej centralnie wulkanem. Sama wulkaniczna góra odgrywać będzie kluczową rolę w fabule. W jej cieniu skrywają się mroczne i niebezpieczne stwory, które czyhają na bezbronnych mieszkańców. Po serii niepokojących wstrząsów, na wyspie wyrosły z pod ziemi antyczne świątynie. Z tego powodu przybyła inkwizycja, ale nie ta, o której myślimy. Nie ma to związku z chrześcijańskim paleniem na stosie i torturami w imię wyższych idei. Klerycy zaczynają terroryzować miejscową ludność. Ograniczane są przywileje, zabrania się wychodzić poza granice miasta i promowana jest niewolnicza praca na wykopaliskach, na rzecz głównego inkwizytora, którego możemy poznać już w zwiastunie. Oczywiście nie wszyscy mieszkańcy wyspy Faranga akceptują obecną władzę i z własnej woli udają się na banicję, na tamtejsze bagna. Doprowadza to nas do podziału wyspy na pewne frakcje. Zaliczmy do nich owych buntowników, inkwizycję oraz magów, którzy w mniejszym lub większym stopniu podlegają inkwizytorom. Przypomina to trochę, a nawet bardzo, podział sił z serii Gothic. Podobieństw jest jednak więcej. Znów wcielimy się w postać bezimiennego, który znalazł się na wyspie jako rozbitek ze statku handlowego. Już na samym początku zwiedzania plaży nasz bohater będzie zmuszony ocenić, kto tu jest „wcieleniem zła”, a kto „posłańcem światłości”. Wsparcie jednej z grup automatycznie generuje wrogość drugiej.

Kim byłby heros bez pomiotu zła, dzięki któremu istnieje i ma jakiś cel w życiu. Nie możemy się spodziewać podobnych bestii, jakich już uświadczyliśmy w całej serii Gothic z powodu utraty praw autorskich, a więc nie będzie wiało nudą. Pośród znanych nam już szkieletów, ghuli i ogrów, napotkamy tajemnicze popielne bestie, które pojawiły się na wyspie wraz ze starożytnymi świątyniami. Są wyśmienitymi myśliwymi, polegającymi wyłącznie na swoim daleko rozwiniętym zmyśle powonienia. Oczywiście nie stronią one od ludzkiego mięsa. Podczas podróży napotkamy wszędobylskie gnomy, które lubią błyszczące przedmioty oraz morskie sępy walczące o każdą rybę z miejskimi rybakami. Pojawią się nawet, ostatnio zapomniane w grach, gryfy. Co ciekawe, producenci przechwalają się, że ich bestiariusz jest unikalny i nie spotkaliśmy się jeszcze z żadnym z wymyślonych przez nich kreatur. Co może zasmucić, to fakt, że przewidziano tylko jedno zakończenie, ale jego odbiór będzie różny w zależności od obranej strony „konfliktu”. Risen będzie całkowitym powrotem do korzeni. Pirahna Bytes zapewniło, że gra zostanie podzielona na rozdziały, jak miało to miejsce w Gothic I, a co za tym idzie, nie odkryjemy całej wyspy za jednym zamachem. By dostać się na kolejny teren, trzeba będzie spełnić odpowiednie warunki, ponieważ w innym wypadku natkniemy się na „bariery”. Deweloperzy nie sprecyzowali, co dokładnie kryje się pod tą frazą, ale zapewnili, że nie będzie to coś łatwego do ominięcia. Nasza postać rozwijać się będzie na bazie zdobytych punktów nauki u nauczycieli. Profesje, jakimi możemy się parać, to dobrze nam znane kowalstwo, alchemia, otwieranie zamków itd. Pomimo dość sporej wielkości wyspy, która ma trochę przewyższać Górniczą Dolinę, nie będzie nam dane wsiąść na wierzchowca.

Risen Risen Risen

Powróćmy jednak to najistotniejszej cechy tego typu gier – walki. Koniec z machaniem na oślep kawałkiem stali, teraz trzeba będzie również wykorzystywać atuty defensywne. Tak, wiem o czym myślicie – wprowadzono wreszcie tarcze! Wielu graczy skarżyło się na brak tego aspektu. Wielki paladyn w lśniącym pełnym pancerzu z mieczem wielkości ramienia orka, ale bez tarczy to dość śmieszny obrazek. Tarczę będzie można również zamienić na kolejny miecz, gdyż przewidywany jest styl walki dwiema broniami. Ale pamiętajmy, że nie tylko stal robi kuku. Magia zostanie podzielona na trzy szkoły – ognia, lodu i pioruna. Każda ma dziesięć poziomów, a jej zaklęcia nie będą dostępne dla zwykłych zjadaczy chleba. Poplecznikom inkwizycji i buntownikom pozostaną zwoje czarów, które nie należą do żadnej z wymienionych szkół. Pojawi się upragniona przez niektórych lewitacja, która pozwoli na uniknięcie potoku lawy czy spadnięcia ze skalnego urwiska. Wprowadzono również ograniczenia, w pobliżu pewnych zielonych kryształów zablokowany będzie przepływ mocy magicznej. Co więcej, producenci zapewniają, że sztuczna inteligencja naszych przeciwników zostanie udoskonalona. Teraz wrogowie mają nas zaskakiwać, np. zastawianiem pułapek i nie chodzi tu o wyskakiwanie z zza krzaków lub z drzew, ale o prawdziwe sidła. Potwory, które przez dłuższy czas nie znajdą pożywienia, będą atakować siebie nawzajem, by przeżyć. Nie wiem, jaki zamysł mają twórcy, ale ja sobie tego nie wyobrażam.

Większą uwagę ma się też poświęcić lokacjom. Będziemy mogli przemierzać ciemne lochy, czołgać się w brudach mieszkańców, w sieci kanalizacji, nie wspominając o zatęchłych zaułkach świątyń, które pojawiły się po trzęsieniu ziemi. Kolejną innowacją, o której twórcy wciąż informują, jest tętniące życiem otoczenie. Rośliny będą uginały swe łodygi pod naporem lekkiej morskiej bryzy. Wybrzeża będą obmywane przez szumiące fale, a gdzieniegdzie, na dopiero co zakwitłym egzotycznym kwiecie, usiądzie barwny motyl. NPC'ów i pogodę ma cechować dynamizm i unikalność. Każda napotkana osoba posiadać będzie charakter i osobowość. Pojawią się otyli mieszkańcy, a rola kobiet wreszcie zostanie rozwinięta, czego nie można było powiedzieć w serii Gothic. Zmartwić może fakt, że nie będzie opcji multiplayer i producenci nie planują przeniesienia gry na inne systemy typu Linux, Mac. Silnik gry to w większości autorski projekt Pirahna Bytes, ale został on wzbogacony o cenne elementy, m.in. AGEIA PhysX czy SpeedTree. Widać, że twórcom bardzo zależy na tym, by optymalizacja gry była o wiele lepsza niż Gothic 3, co było dużą wadą produktu. Muzyką zajmie się ten sam człowiek, który obdarował nasze uszy pięknymi kompozycjami w całej serii Gothic – Kai Rosenkranz.

Risen Risen Risen

Ciągłych porównań Risen do serii Gothic nie da się uniknąć, gdyż zbyt wiele łączy produkt Pirahna Bytes z przeszłością. Krzepiący może być fakt, że gra jest już całkowicie ukończona i znajduje się w fazie testów. Miejmy więc nadzieję, że odległy czas do premiery nie zostanie zaprzepaszczony przez irytujące błędy. Twórcy zarzekają się, że fabuła wciągnie nas na około 40-50 godzin. Oby produkt nie okazał się drgawkami konwulsyjnymi upadającego dewelopera. Niektórzy sądzą, że Pirahna Bytes będzie prowadziła do perfekcji swój produkt, gdyż chce wbić ogromną szpilę w plecy JoWooD i pokazać, że Gothic 3 to tylko mała plamka na honorze. Zapowiada się ciekawe starcie pomiędzy Arcania: A Gothic Tale, której wydawcą jest właśnie JoWooD a Risen. Nam pozostaje tylko czekać i samemu rozstrzygnąć, kto pozostanie zwycięski na arenie.

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...