riese

[Zwiastun] Świat „Skyrim” – część trzecia

Złośliwi napisaliby w tym momencie, że Bethesda robi się w ostatnich dniach strasznie monotematyczna. Dodaliby również, że firma celowo stara się zamydlić oczy majestatycznym widoczkami, aby pod okrzykami zachwytów oraz mlaskania nad pięknem krajobrazów „Skyrim”, ukryć coraz częściej pojawiający się zarzut o próbę wciśnięcia tego samego produktu w nowym papierku. Zapewne mają oni sporo racji, lecz niejednokrotnie poruszaliśmy tę kwestię na naszych łamach i namawialiśmy na podejście do tej gry niczym prawdziwi Nordowie. Na chłodno – bez kupowania w ciemno zwyczajowego hype’u. Tylko wtedy da się uniknąć pełnego niesmaku, a w końcu każdy ma swój nos i może śmiało wyczuć, jaki według niego zapach unosi się nad tą produkcją – fiołków czy padliny.

skyrim

Z drugiej strony, trudno jest demonizować potentata z Rockville za bezustanne chwalenie się urodą mroźnej prowincji Tamriel, skoro ma ku temu solidne podstawy. Nie ulega wątpliwości, że ojczyzna Nordów wraz z niezwykle klimatycznymi utworami autorstwa Jeremy’ego Soule tworzą symbiozę, która prezentuje się wręcz zjawiskowo. Człowiek potrafi przymknąć oko na kolejne odgrzewanie kotleta, delektując się świetnym montażem i muzyką poruszającą każdy kawałek duszy. Todd Howard jest mistrzem marketingu i znów to potwierdza.

Choć tak po prawdzie, to najnowszy zwiastun ukazuje też kilka nowych fragmentów, starających się nakreślić ciężką sytuacje wewnętrzną północnej prowincji Tamriel. Nie tylko smoki zagrażają spokojowi i bezpieczeństwu obywateli – w końcu jesteśmy w środku rebelii. Tylko od Dovahkiina zależy, czy bunt zostanie krwawo stłamszony i okoliczne drzewa zostaną udekorowane truchłami powstańców, a może prowincja oderwie się od cesarstwa popadającego w coraz większy marazm.

Hm… i kogo tutaj poprzeć? Generała Tulliusa (ang. Michael Hogan, pol. Henryk Talar), który walczy o utrzymanie stabilności w cesarstwie? Czy może dumnego Ulfrica Stormcloaka, porywającego się z motyką na Słońce, walcząc o niepodległość prowincji Skyrim? Hm… Chyba stanę po stronie tego pierwszego – zawsze lubiłem fanatyków, którzy nie boją ubrudzić sobie rąk we krwi i złymi środkami uświęcają dobre cele. Romantyczne powstania niech znikną w mrokach dziejów.

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...