Remcon 2026

11 minut czytania

Edycja Remconu za rok 2026 dobiegła końca, a impreza która odbyła się w dniach 13-16... 13-15 luty na gdańskich halach AMBEREXPO zapadnie w pamięci na długo. Jak co roku, na miejscu był niestrudzony Ravn, by napisać kronikę z tych dni...

Remcon

Jak to jest być prelegentem? – Mój debiut!

Zawsze podkreślam, że Remcon ma w sobie coś szczególnego. W sensie osobistym, dla mnie. Jest to bowiem impreza z którą najdłużej jestem jakoś związany i jako taka, inaugurująca zresztą rok konwentowy, działa jak coroczny punkt podsumowań, pozwalający spojrzeć wstecz.

Słuchając latami licznych prelekcji, które są dla mnie każdorazowo prawdziwym sercem i duszą konwentu, układałem sobie w głowie, co sam mógłbym kiedyś zaproponować. I ta godzina właśnie wybiła, w tym roku zgłosiłem propozycję: "Postapo na Wschodzie". Została przyjęta, o rety, mój prelkowy debiut! Prezentowałem go w piątek trzynastego, między 18:00 a 20:00 i, wbrew przesądom, wypadł udanie. Była to opowieść o radzieckiej i postradzieckiej postapokalipsie z domieszką innych przykładów. Jak padło z sali, "najlepsze na końcu" – to co zresztą tam poszło chyba będę musiał zrecenzować, bo strasznie niszowy przykład. Wyobrażacie sobie yuri anime inspirowane przez "Piknik na skraju drogi" braci Strugackich?

Uczciwie też przyznam, że na mojej prelce ludzi było mało. Zadziwiająco mało. Dlaczego "zadziwiająco", rozwlekał nie będę – wszystko wróżyło, że będzie ich więcej, na tym poprzestańmy. Przypuszczeń mam kilka, w piątek doszło do załamania pogody w trójmieście, dla przykładu mój pociąg spóźnił się pół godziny. Jako media wchodziłem bez kolejki i miałem osobną akredytację, tymczasem kolejkon pod halą ciągnął się dość konkretnie. Ponadto, był jeszcze drugi kolejkon – do szatni, ale o tym później opowiem. Z tego powodu nie załapałem się na "Za królikiem do nory!", fajnej, sądząc z opisu, prelki o światach fantastycznych. Z drugiej strony, być może przegrałem walkę o uwagę z rzutem kapustką do celu, organizowaną przez Wioskę Awatara – prawdziwy hit godziny 18:00, który przyćmił nie tylko mnie, ale i wszystko inne w aplikacji Konwencik. Tak czy inaczej, stres odczuwany przy wystąpieniu był z tego pozytywnego rodzaju i czuję chęć robienia prelekcji na konwentach częściej.

Przebieranki

Przebieranki na konwent to fajna sprawa, wiadomo. Ja swoich sił w tym względnie spróbowałem w tym roku po raz pierwszy, poszedłem w klimaty militarne – widoczne rok w rok i wszędzie (może poza Pyrkonem na 2026 rok) oraz będące moją pasją. Pierwotnie planowałem wbić w cyfrowej florze, rosyjskim kamuflażu stale towarzyszącym mi na ASG, ale właśnie ta regularność skłoniła mnie do czegoś nowego. Z innej epoki, inaczej wykonanego, opierającego się na innych zasadach. Dla zabawy zmontowałem więc mieszankę: szwedzki mundur sukienny z 1940 roku, radziecki pas z klamrą i ichnia raportówka z lat 70-80. XX w., austriacka czapka z nausznikami z 2004 roku oraz czechosłowacki plecak Vz. 60 z roku nieznanego. No i klucz programu – peerelowski chlebak na granaty, może polski, ale za to ludowy! – który pełnił rolę nosidełka dla poduszki-przytulanki z moją anime waifu nr 2, Akeno! Miałem też ochotę pobawić się opexem i buldogiem, choć tylko doraźnie, bo długoterminowo można w nim wyjątkowo przekonująco rolplejować wyłącznie śmierć od udaru: jakby się postarać, to nawet lekarz wypisałby akt zgonu... Ale to już żart dla militarnych nerdów! Jak wyszło w praniu z tym, co miałem? Zbijmy piątek i sobotę w jedno.

Szwedzki mundur okazał się o tyle świetnym pomysłem, że wcale nie było gorąco, a przyjemnie ciepło – na prelakch czułem się jak pod ciepłym kocykiem, to naprawdę cudowna wełna. Czapka nie tylko wieńczyła strój mumima, ale uzupełniała w drodze powrotnej z konwentu zwykłą czapkę zimową – było naprawdę zimno... Dzięki butom-desantom w ogóle mogłem dostać się na konwent, ale o tym na koniec. Raportówka wspaniale zmieniła swoje przeznaczenie, stając się miejscem przechowywania i transportu dwóch tomów romcoma "Toradora!" i jednego tomu z serii "Yuri to moja praca!". W torbie Akeno zmieściła się idealnie, a pas był w stanie ją utrzymać. Plecak Vz. 60, czeski, chowałem do niego Akeno z chlebakiem, brezentem do góry, aby skorzystać z toalety. Mimo wszystko, nieswojo bym się czuł gdyby dyndała tak na wierzchu w kiblu, a jak orzekł mi Czat GPT – jeśli tylko nie będę jej okazywał czułości w kabinie, to brezent ją ochroni. Ten czat notabene robi się coraz wredniejszy...

Jednak najciekawsze, czy był jakikolwiek odbiór tego wyglądu. Owszem, chwilami byłem chodzącą zagadką: z czego ten strój jest zrobiony, co jest od czego. To wiodło do przypadkowych, ale naprawdę fajnych rozmów czy sytuacji. Doceniono też zaburzenie całego układu maskotką. Zdecydowanie, bycie przebranym w jakkolwiek ciekawy pomysł zmienia to, w jaki sposób jest się na takiej imprezie.

Torba z opexem i buldog, no z jej zawartości nie wyszło aby cokolwiek zrobić, zaś co się tyczy jej odłożenia... O szatni opowiem na końcu. Przejdźmy jednak do wydarzeń z imprezy.

Remcon 2026

Sobota na konwencie – 11:00 do 14:00

Po wejściu na konwent od razu pognałem na prelkę Shippo o przykuwającym uwagę tytule: "Ostateczny dowód na to, czy fani anime to przegrywy". Nie mogłem tego ominąć, a co ważniejszej, nie rozczarowałem się wyborem! Kawał dobrej roboty, wiele wyjaśniającej z dziejów fandomu i tematyki zakresu mangi oraz anime. Niektóre "zwroty akcji" dziejów były naprawdę zaskakujące. Czy wiedzieliście, że niektóre konwencje tworzenia anime-dziewczyn powstały, aby wygnać z fandomu yaoistki? Sama opowieść była prowadzona żywo, swobodnie i z ewidentną znajomością rzeczy. Mam nadzieję że autorka będzie dalej tworzyć i prezentować na konwencie w następnych latach.

Remcon 2026 Remcon 2026

Jak to czasem zauważam, konwent to ciągły wybór, selekcja, dyskryminacja – nie da się wszystkiego naraz, godziny fajnych rzeczy się zbyt często nakładają. Tak więc ominął mnie w ten sposób temat "Europa w mandze i anime, czyli historia i kultura naszego kontynentu oczami Japończyków". Z jednej strony mógłbym w sumie wpaść na drugą połowę, z drugiej jednak trzeba było się też przygotować na to, co następne.

Sobota – gastro

Skoczyłem więc do strefy gastro, przyjrzeć się ofercie. Była bogata, o miejsce siedzące wydawało się być trudno, a jednak w gruncie rzeczy bez problemu takowe odnalazłem, a nawet dwa (o tym za chwilę). Kolejki monstrualne, świadczące o tym jak wielu uczestników przyciągnął festiwal. Skierowałem się na makarony, kolejka niewielka, bo udony szybko się robią. Spośród nich wybrałem intrygująco brzmiący kitsune udon. Mam słabość do anime-dziewczyn z uszkami i ogonkami, rozumiecie chyba... Po odebraniu zamówienia – czas oczekiwania naprawdę dobry, jak na natężenie pracy – znalazłem dwa siedzące miejsca. Dla siebie i waifu – obiad walentynkowy.

Remcon 2026 Remcon 2026

A skoro zajrzeliśmy już na strefę gastro, to przy niej zostańmy, by nie powracać bez potrzeby. Później, na kolację, zjadłem jeszcze corn doga w nachosach – gotowy od ręki, czas czekania właściwie zerowy. W ofercie były także zapiekanki, japońskie pierogi i bodajże rodzaj sajgonek (?), bubble tea, czy owoce w czekoladzie. Ceny festiwalowe, znaczy za kitsune udon 35, a corn dog z nachosami po 38. Oba wyglądały niepozornie, ale wraz ze śniadaniem starczyły na cały dzień, więc jak na dzisiejsze realia jest to "not great, not terrible". Co równie ważne, taka organizacja strefy gastro pozwalała się najeść by możliwie najmniejszym ubytku czasu imprezy.

Na marginesie, fajne energole można było dostać na stoisku Wioski Stalkerskiej, a mianowicie te z gry Stalker 2. Po wypiciu na koniec dnia zapakowałem puszkę w plecak, w domu przepłukałem i zdobi teraz jedną z moich szafek. Dla niekumatych śmieć, dla znawców prawdziwy artefakt, chlubnie prezentujący się obok kopii "Stalkera 2" w Edycji Limitowanej!

Sobota – stoiska

Stoiska zdążyłem ogarnąć mimochodem jeszcze w piątek, teraz już wybrałem się na zakupy. Po obiedzie była jeszcze chwila do 15:00, kiedy startować miała kolejna tura prelek, a konkretną na którą zamierzałem pójść, miałem już upatrzoną.

Jeśli chodzi zaś o ofertę stoisk, to była całkiem sensowna. Rozdzieliłbym je na stosunkowo losową zawartość (różne genshiny, hazbiny na zawieszkach czy rysunkach) od pomniejszych wystawców, skoro się wystawiających, to mających pewnie jakieś zainteresowanie towarem z tematyki tej najbardziej popularnej w fandomie oraz stałych i profesjonalnych gości z towarem pokroju mieczy, wikińskich ozdób, podręczników RPG, figurek anime albo używanych mang. Standardowo poszukiwałem czegoś z moimi waifu, w gruncie rzeczy nie odnosząc powodzenia, ale kupiłem wzmiankowane wcześniej mangi "Toradora!" i "Yuri to moja praca!".

Do wypatrzonych ciekawostek zaliczyłbym z pewnością kocie łapki, które po naciśnięciu wydają odgłos kaczusi. Doznanie niesamowite, wzmożone obecnością obok spotkanego przypadkiem kolegi z ASG. Dostrzegłem również sporo różnego rodzaju uszek i ogonów. Zawsze je lubiłem i muszę sobie takie kiedyś sprawić! Z nimi to tak trochę miałem, że nie było jakby czasu, by poświęcić im dość uwagi. Nie zdążyłem również nic kupić ze stoiska z japońskim jedzeniem, a jest ono zawsze warte uwagi. Poszedłem na dalszy ciąg prelekcji.

Remcon 2026

Sobota – kolejne prelekcje

Dla mnie, wybór mógł być tylko jeden, tak zatem pomaszerowałem prościutko na "Echo Czarnobyla: 40 Lat Później". Była to panel dyskusyjny z udziałem Krystiana Machnika i Rafała Ambroziaka z grupy Napromieniowani.pl oraz Krzaka z wioski stalkerów. Kolejną soczystą porcję ciekawych informacji z tego fascynującego obszaru, których najchętniej słuchałbym godzinami, musiałem odpuścić sobie jednak niestety już po godzinie. Do tego czasu wchłonąłem jednak kolejną porcję ciekawostek o pasjonujących mnie rzeczach.

Tak to już jest, że godziny trwania ciekawych prelek często się na siebie nakładają. Pech, no cóż. O 16:00 Katarzyna Clio Gucewicz startowała z godzinną opowieścią pt. "Psychiatra aprobuje, czyli jak można dobrze ukazać głębię psychiki w mandze i anime". Dlaczego uznałem tak ważne posłuchać właśnie tego? Bo od początku zainteresowania tematem mang i anime stoję na stanowisku, że przynajmniej polska odnoga otaku nie wypracowała języka interpretacji tego gatunku, który ledwo co się wykluwa na konwentowych prelekcjach czy niektórych blogach – w to jeden z tego przykładów. Materiał nie był porywający w formie jego przedstawienia, ale w kontekście moich poszukiwań, wzbogacający możliwe podejście interpretacyjne w tematach, które uważam za ciekawe.

Po godzinnej przerwie, którą zrobiłem sobie między innymi corn doga, wyskoczyłem na "Czy z horroru można się śmiać?". Prelka lekka i odprężająca, ciekawe urozmaicenie spędzonego czasu, które pozwoliło nieco inaczej pomyśleć o niektórych przypadkach horrorów. No i koniecznie muszę obejrzeć "Bunny the Killer Thing", bo historia o króliku z olbrzymim penisem, którym morduje swe ofiary jest jak dla mnie arcydziełem kultury wartym poznania!

19:00-20:00 to była kolejna przerwa, może to wtedy skorzystałem z opcji fotografa konwentowego, który zrobił zdjęcie mi oraz mojej waifu-podusi? Na marginesie, leciało to wszystko szybko i sprawnie. Czas oczekiwania chwilę zajmie, więc doraźnie też zrobiłem sobie fotkę, za którą dziękuję nieznanemu mi stalkerowi z tematycznej wioski.

Dzień zakończyłem na "Typy dere a psychologia" prezentowanym przez Barubi z ekipy od Festiwalu Hikari. Kontynuacja mojego zgłębiania się w temat tego, jak można interpretować animce. Cóż, prelka była jak dla mnie adaptacją przystawienia bohaterów Kubusia Puchatka do chorób psychicznych, tudzież innych problemów, tylko, że tutaj stało się to z różnymi odmianami dere. Wychodzi przy tym na to, że Frieren ma jakby autyzm lub aspergera. Ciekawe podejście, naturalnie jest to bardziej do potraktowania z przymrużeniem oka w porównaniu do wcześniejszej próby zmierzenia się z tematem anime/mangi oraz psychologii. Otóż, nie rozwlekając, sztuka rządzi się swoimi prawami w prezentacji świata i osobowości. Niemniej, opowieść poprowadzona sprawnie, bawiłem się dobrze i dostarczyło mi to garść kolejnych przemyśleń.

Inne atrakcje

Remcon 2026

Konwenty oferują mnogość nakładających się atrakcji, pomówmy o tych więc, na których być nie zdążyłem. Jak co roku przygotowano dużą strefę RPG. Ja z tychże zwykle nie korzystam, ponieważ akurat w Trójmieście o takie jednostrzały nie jest trudno, lecz wiem, że nie wszędzie jest taki przesyt obfitości.

Na piętrze standardowo Strefa Retro, przyjrzałem się jej mimochodem. Klasyczne konsole i tytuły, wspomnień czar dla starych zgredów, chyba nawet starszych niż ja. Istotą nie są tytuły, które jakieś emulatory mają – lecz ogranie ich na klasycznych kontrolerach, tak "po staremu". Sympatyczna była gablota ze starymi telefonami, aż człowiek poczuł ten upływ lat gdy patrząc na to pomyślał o swoim smartfonie. Na miejscu była też sprzedaż pudełkowych klasyków. W tym momencie zaczynam sobie uświadamiać, że kwestią czasu jest pokolenie, które nie wie czym jest instalowanie gry z płyty. Już zetknąłem się zaś z ludźmi, dla których kod aktywacyjny to ten do Steama albo Origina, nie zaś coś wielorazowego użytku po każdej instalacji. Czy powinienem już odkładać na trumnę i pogrzeb, swój własny, jak czynią to ludzie starzy?

Remcon 2026

Plushiecon, czyli wystawa przyniesionych przez uczestników pluszaków wszelakich... Nie wiem co, nie wiem jak, ale jakoś mnie ominął, choć rozglądałem się za nim uczciwie. Dziennikarska wtopa. Ale poduszkowej waifu Akeno bym na Plushiecon nie dał, to była nasza walentynkowa randka! Poważnie zaś mówiąc, zobaczyć to jednak chciałem, bo gdyby kontynuować w następnych latach, to może być to fascynujący znak czasu tego, co ludziom w duszy gra akurat. Od suchych rankingów popularności – bardziej przemawiające, bo żywe, indywidualne.

Gdańsk – miasto, które nie działa.

Remcon 2026

Zacznijmy najpierw od kwestii prawno-słownikowych. Takie imprezy mają zwykle dwie istotne strony.

Właściciel obiektu, którym jest AMBEREXPO. Jest to ktoś, kto udziela najmu swojej przestrzeni, względem której odpowiada za stan techniczny i bezpieczeństwo. To on jest tutaj adresatem wszystkich uwag, które nastąpią.

Drugą stroną jest organizator wydarzenia, w tym przypadku Festiwal Remcon/Fundacja BT, który ową przestrzeń wynajęli od AMBEREXPO na określony czas. Zadaniem organizatora było dostarczyć uczestnikom wydarzenia dobrej zabawy i wywiązali się z tego znakomicie. W zakresie technicznym obsługi budynku, organizator ma po prostu nie zepsuć tego, co mu użyczono, zwykle nie może prowadzić własnych napraw ani ingerencji, nawet gdyby dysponował osobami mającymi do takowych upoważnienia, bo to nie jego obiekt. Zatem, wobec tego co się stało, są ofiarami na równi z uczestnikami i wystawcami, jeśli nie zostali postawieni w jeszcze gorszym położeniu.

Gdańsk to miasto, które nie działa – powiedzmy to wprost. Jako, że zgodnie z deklarowaną struktury własnościową AMBEREXPO, Gmina Miasta Gdańska ma 56,19% udziałów, to logiczną konsekwencją jest to, że AMBEREXPO również musi nie działać. Bo to Gdańsk.

Na niedzielę powiedziałem sobie, że jak wstanę, tak pojadę. Dostać się aż do AMBEREXPO nie jest lekko. Trójmiejska komunikacja miejska to tabor do przewozu proli do kołchozu i nazad, więc o tym, że ktoś wieczorem może chciec wyskoczyć na miasto, a potem z niego wrócić, to nie słyszeli. Podstawienie dodatkowych tramwajów na trasie, która będzie miała szczególne zapotrzebowanie, w dniach znaczącego ograniczenia ruchu tramwajowego (weekend)? Po co, kto to widział, może jeszcze punktualności dojazdu sobie życzysz?

Zatem budzę się w niedzielę, a wita mnie w telefonie zalew newsów o odwołaniu niedzielnego Remconu. Decyzję, jak wynika z powyższych oraz co zostało ujęte w informacji na ten temat, podjęło AMBEREXPO. Jak ono się wytłumaczyło? Robi się ciekawie. Po pierwsze, stale podkreślają, że to pojedynczy alarm z pojedynczej czujki w reakcji na nadmiar śniegu na dachu doprowadził zakończenia imprezy. Według relacji internetowych, stało się to nocą z soboty na niedzielę, około godziny 2 w nocy. AMBEREXPO obsesyjnie podkreśla: pojedynczy alarm pojedynczej czujki, lecz życie ludzkie jest najważniejsze.

Prowadzi to do wielu pytań, a schematyczność komunikacji – do wątpliwości. Dlaczego ostatnie odśnieżanie dachu, jak sami przyznali, miało miejsce w dniach 13-16 stycznia? Jadąc SKM na piątkowy lub sobotni Remcon, na dachu centrum handlowego Familia widocznego ze stacji Gdańsk Przymorze – Uniwersytet widziałem w drodze całą ekipę machającą dzielnie łopatami. Znana była także akcja z tymczasową ewakuacją Ikei, którą szybko odśnieżono. Rozumiem, ich dachy musiały być wielokroć słabsze, niż AMBEREXPO, lecz skoro było dobrze, to czemu się sknociło? Dlaczego akurat z soboty na niedzielę, po właściwej śnieżycy? Skąd plotki, krążące tu i ówdzie, że wcześniejszy sygnał czujki został zignorowany przez właściciela obiektu i nieprzekazany do informacji organizatora? Skąd te wiadra? Sam widziałem jedno, stojące od piątku między toaletami a szatnią, zaś z doniesień internetowych można wyczytać, że więcej ich było w strefie RPG i w gastronomicznej. Tutaj na obronę AMBEREXPO – inni zauważają, że im ten dach przecieka już od lat i taki jest klimat tego obiektu...

Skoro zaś o Gdańsku mowa – dlaczego miasto, wiedząc o imprezie masowej organizowanej w obiekcie, w którym gmina ma większość udziałów, nie zabezpieczyło choć w minimalnym stopniu drogi pełnej schodów? Sam miałem drogę, która nie była lekka, a jednak "desanty" to nie byle jakie buty – tylko że nie każdy popyla w wojskowym obuwiu. Tak, tak, wiemy co oferują samorządy w Polsce – kupowanie raczków, gdzieś ponoć zalecano również nakładanie skarpet na buty. Można się śmiać z tych zarzutów do Gdańska, ale na własne oczy widziałem człowieka, co wyrżnął na schodach. Tymczasem od zbicia tyłka do gorszych obrażeń, nawet na lata, to – pozostając w fandomowej konwencji – powiedzmy że dzieli nas rzut kostką.

Na tle tego wszystkiego bledną inne problemy z AMBEREXPO. W tym roku dopuścili tylko swoją szatnię, która była płatna: 5 złotych od kurtki, 10 złotych od bagażu. Nadmieńmy, że cennik odnosił się do każdorazowego przyjęcia obiektu, nie zaś na osobę lub dzień. Czy chociaż zapewniono odpowiednią ilość ludzi do obsługi imprezy masowej? Bynajmniej, czas oczekiwania na swoją kolej potrafił sięgać nawet dwudziestu minut. Nie wińmy osób pracujących przy obsłudze, zadajmy pytanie, kto oddelegował zbyt mało pracowników na ten dzień. Pochwalmy też w tym miejscu organizatorów Remconu: w pierwszej wersji AMBEREXPO chciało, by przyjmowana była wyłącznie płatność kartą. Potem zaktualizowano to także o gotówkę, a jak mniemam, AMBEREXPO nie zrobiło tego samo z siebie.

Mam tylko szczerą nadzieję, że sprawa ułoży się dobrze dla Fundacji BT i wszystkich zaangażowanych w organizację Festiwalu Remcon, których czeka teraz poważne wyzwanie organizacyjne. Ze swojej strony, nie mam żadnych powodów do zastrzeżeń wobec organizatora. Nam, prostym fanom konwentów, pozostaje nie siać fermentu bzdurami wygadywanymi tu i ówdzie o jakiejkolwiek winie organizatora, wspierać go dobrym słowem w komentarzach i mieć nadzieję, by zapał jaki towarzyszył im w poprzednich latach wytrwał ten naprawdę poważny kryzys. Tylko tyle możemy dać od siebie, żeby ta już wieloletnia tradycja nie została pogrzebana pomiędzy gdańskim betonem, a irracjonalnym gniewem pod niewłaściwym adresem.

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
Męczą Cię captche? , a problem zniknie. Zajmie to mniej niż rozwiązanie captchy!
Wczytywanie...