
Czerpanie inspiracji ze świata gier do tworzenia książek nie jest niczym nowym. Może też przybrać różne formy. Do bardziej popularnych wariantów należy opisywanie w nich wydarzeń z samej gry (choć w tym aspekcie rezultaty bywają różne) czy tworzenie historii, które uzupełniają wiedzę gracza na temat ulubionego przez niego świata. Zdarza się jednak, że pisarz jedynie inspiruje się danym tytułem, ale wykorzystuje go do stworzenia zupełnie nowego świata, opartego na znanych mu koncepcjach. Do tej właśnie kategorii należy "Bunt Charny" Kamila Sobika i przyszła pora sprawdzić, jak wypadł efekt końcowy.
Królestwo Gradenii cieszy się długą i zaszczytną historią. Może się też poszczycić wielkimi wyczynami wojskowymi, a wśród ostatnich należy wyzwolenie spod okupacji za sprawą królowej Katarzyny Lastfist. Od tamtej pory panuje kruchy pokój, jednak wciąż jest wielu, którzy tylko czekają, by rzucić się do kolejnej batalii. Królestwo to jest też domem Charny Aberville, potomkini szanowanej rodziny o tradycjach wojskowych, która – mimo początkowej niechęci ojca – udaje się do stolicy, by zgłębić tajniki sztuki wojennej. Wraz z kolejnymi doświadczeniami, zyskuje spory szacunek i poważanie w szeregach armii, jednak dziewczyna skrywa w sobie tajemnicę, która może zadecydować o losach zarówno jej, jak i wielu ludzi.
Ukazany przed czytelnikiem świat nosi w sobie szczególne piętno, którego sam autor się nie wstydzi. Chodzi rzecz jasna o bogate dziedzictwo znanej serii Heroes of Might & Magic. Nie mówimy tu o bezpośrednim przeniesieniu jeden na jeden. To nadal jest zupełnie nowy świat, jednak każdy, kto miał okazję spędzić przy komputerze choć trochę czasu, w trakcie lektury dostrzeże liczne podobieństwa i koncepcje. Nadaje to całości poczucia znajomości, co pozwala na pewne rozeznanie, czego można się spodziewać. Jednocześnie różnica leży w postrzeganiu światów – "Herosi" to turówka, podczas gdy my śledzimy wydarzenia w czasie rzeczywistym co przekłada się zauważalny wpływ na obserwację otoczenia i wydarzenia.
Co do występujących w książce postaci – tutaj jednak mogło być trochę lepiej. Pierwsze skrzypce gra główna bohaterka, którą otacza wiele tajemnic w sporej mierze wpływających na jej charakter. Problem jednak leży w tym, że jej losy są dość jednotorowe. Jej specyficzne dary i charakter nie gwarantują wielkiego zaskoczenia. Szybko można odczuć, że to, co ją spotkało, nie było efektem szczególnie trudnych rozterek, tylko tak się miało wydarzyć od samego początku. Z drugiej strony, innym ważniejszym postaciom brakuje głębi. To co prawda wynika z zastosowanego światotwórstwa – widać wyraźny podział na dobre i złe frakcje, a ich reprezentanci podążają tym schematem. Samo rozdzielenie nie jest złym pomysłem, ale można było wydobyć z tego aspektu znacznie więcej. Ostatecznie dobry złoczyńca jest jednym z najważniejszych elementów opowieści.
Jak już zdążyłem stwierdzić w kwestii postaci, fabule i towarzyszącym jej wątkom może brakować głębi. Nie zrozumcie mnie źle – kolejne wydarzenia mogą zaskoczyć nagłym zwrotem akcji. Przy wszystkim, co spotyka śledzonych przez nas bohaterów, to nadal jest duży świat i są zajścia, które mają spory wpływ na bieg historii, ale główne postacie są w nich uczestnikami najwyżej marginalnymi. To dodaje całości realizmu, jednak nie usuwa pewnego uczucia prostoty. Przy takim dziedzictwie jest to zrozumiałe i nie zmienia faktu, że to nadal przyjemna w lekturze historia. Wciąż jednak pozostaje pewne poczucie niedosytu.
Miałem okazję osobiście rozmawiać z autorem, a wysnuta przez niego opowieść o tej książce pobudziła moje zainteresowanie. Dlatego też postanowiłem podjąć się tej próby. Jak to się skończyło? Efekt nie był zły. Jak zdążyłem stwierdzić, historia ma niejeden dobry aspekt i potrafi wciągnąć, jednak pozostawia pewne poczucie niedosytu. Niemniej jest to jego debiutancka powieść z gatunku fantasy, więc jest nadzieja, że wyciągnięte z pisania tej pozycji wnioski przysłużą się kontynuacji. Czy jest to warte ryzyka? Przynajmniej zastanowienia. Z drobnych uwag mogę jeszcze wspomnieć o nie najlepszej korekcie tekstu przed drukiem, ale to już moje skrzywienie zawodowe.
Dziękujemy wydawnictwu SegeWorld za dostarczenie egzemplarza recenzenckiego.
Komentarze
Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!
Dodaj komentarz