Książki fantastyczne

"Miecze dobrych ludzi" w księgarniach

Autor: Krzysztof "krzyslewy" Lewandowski · Opublikowano: środa, 27 sierpnia 2014
miecze dobrych ludzi

Proszę bardzo – tematyka około nordycka z wikingami na czele staje się coraz bardziej popularna. W telewizji mamy rewelacyjny serial History, "Vikings", który z historią ma trochę wspólnego (głównie tło dla fabuły jak świat, zwyczaje, wierzenia, nieliczne zdarzenia i niektóre postacie; sam Ragnar wszak mógł nigdy nie istnieć), ale dostarcza świetnej rozrywki również z elementów fikcyjnych. W grach był "Skyrim", a ostatnio niezwykle klimatyczny cRPG "The Banner Saga". Teraz w książkach zamieszanie ma narobić pierwszy tom "Sagi o Walhalli" szwedzkiego pisarza, Snorri Kristjanssona. Jego książka, "Miecze dobrych ludzi", właśnie trafiła do księgarń nakładem wydawnictwa Rebis.

W sercu tej opowieści o wikingach jest Bitwa. Dwuręczne topory szatkujące ciała. Krew płynąca ulicami miasta. Drakkary tnące fale. Modły wznoszone do starych bogów i Białego Chrystusa. Bohaterowie, zdrajcy – w obliczu ostrza wszyscy są równi.

Rok 996.

Dwuletnia podróż Ulfara Thormodssona i jego młodego kuzyna dobiega końca. Pozostało im do odwiedzenia tylko jedno miasto – Stenvik, położony w zimnym, surowym rejonie w zachodniej Norwegii. To niebezpieczne miejsce i impulsywny Ulfar błyskawicznie wpada w poważne kłopoty. Tajemnicza i piękna Lilja podbija jego serce, lecz aby ją zdobyć, Ulfar musi stawić czoło mieszkańcom miasta wrogo nastawionym do obcych. Prawdziwe kłopoty jednak dopiero się zaczynają...

W Stenviku może dojść do krwawego starcia wrogich armii. Gdy Ulfar angażuje się w sprawy miasta i przygotowuje się do nieuchronnej bitwy, uświadamia sobie, że wrogowie znajdują się po obu stronach obronnych wałów. W Stenviku pojawiają się szpiedzy, do miasta zbliżają się wojska młodego króla Olafa Tryggvasona, który siłą narzuca ludowi wiarę w Białego Chrystusa. A zwolennicy starych bogów, Thora, Lokiego i Frei, mają własne dalekosiężne plany.

W przygotowaniu część druga – "I popłynie krew".

„Ostry debiut (...), niezwykle atrakcyjne połączenie legend wikingów, wojen i magii”. Geek Planet Online

„Oryginalne podejście do tematu: wikingowie z lekkim dodatkiem fantastyki opisani przez jednego z ich potomków. Jeśli czujesz się znudzony kolejnymi cyklami fantasy, koniecznie powinieneś sięgnąć do tej serii”. Mark Lawrence, autor Księcia Cierni

„Nie tylko sceny walk są świetne. Wśród mieszkańców Stenviku i plemion wikingów szerzy się wiele wciągających intryg, które stanowią miłą odmianę dla czytelnika”. The Book Plank

Snorri Kristjansson urodził się w 1974 roku w Rejkiawiku. Przez 7 lat żył w Norwegii, gdzie nabawił się awersji do narciarstwa. Od 2005 roku mieszka w Londynie. Miecze dobrych ludzi, pierwszy tom „Sagi o Walhalli”, to jego debiut literacki. Książka opowiada o wikingach, więc można w niej napotkać wielu brodaczy i umiarkowane przekleństwa. Więcej o autorze na stronie: snorrikristjansson.com

Komentarze

Glovis · piątek, 29 sierpnia 2014, 09:12
0
"Vikings", który z historią ma niewiele wspólnego" - cóż to za głupota? Radzę więcej poczytać .
krzyslewy · piątek, 29 sierpnia 2014, 10:59
0
A ile to ma wspólnego z historią? Sama osoba głównego bohatera jest pół legendarna i nie sądzę, aby przetrwało wiele podań na jego temat, co oznacza, że większość fabuły i postaci to wymysł scenarzystów. Dlatego serialu raczej nie ogląda się dla poznania historycznych faktów, a o to głównie chodziło mi w tym zdaniu Chociaż zabrzmiało trochę zbyt ostro, zgoda
Glovis · piątek, 29 sierpnia 2014, 20:27
0
Poza wojną w Nortumbrii, przymierzem królów, wchłonięciem tego królestwa, rządzonego przez uroczą królową, najazdem na Lindisfarne (z pierwszego, albo drugiego odcinka), zwyczajami, obrzędami i wierzeniami wikingów, to rzeczywiście: historią nic wspólnego nie ma. Kappa.
krzyslewy · sobota, 30 sierpnia 2014, 15:20
0
Ale to tylko przecież tło dla fabuły Cóż, przynajmniej dla mnie, bo nawet nie wiem, o jaką wojnę Ci chodzi, kojarzę jedynie najazd i może przymierze królów, a niedawno skończyłem drugi sezon. Bardziej bym Ci przyznał rację, gdybyś stwierdził, że konflikt Ragnara z bratem był naprawdę (z tego co czytałem, to Rollo żył kilkadziesiąt lat po rozpoczęciu podboju Anglii ), jego relacje z żoną obecną i byłą (a tu robili już zmiany np. w dzieciach, Bjorn jest w końcu synem Aslaug), intrygi w świecie wikingów, sposoby dojścia do władzy i przeciwnicy bohatera (tu wydaje mi się, że jest różnie) - bo z tego składa się główny wątek. No i podkreślam, że napisałem "niewiele", a nie że nic. Co do obrzędów i zwyczajów - one również stanowią tło dla fabuły. Gdyby cały serial był im poświęcony, to ok, faktycznie można oglądać dla historycznych faktów, ale ja pamiętam tylko jeden epizod, który się na nich skupiał, a i tak było w nim przynajmniej trochę fikcji (poczynając od postaci kapłana, którego zamierzano złożyć w ofierze). No i powtórzę - sam Ragnar mógł równie dobrze nigdy nie istnieć. To legenda.

Niemniej zmieniłem wskazany fragment newsa, przesadziłem z krytyką jego historyczności. Dzięki za spostrzegawczość Ale nadal nie stwierdzę, że tej historyczności jest wiele. To raczej smaczki dla prawdziwych entuzjastów, śledzących każdy poboczny wątek, dialog i scenę.
Glovis · sobota, 30 sierpnia 2014, 17:53
0
A wskaż mi proszę serial, który jest STRICTE historyczny. Trylogia Sienkiewicza uważana jest za klasykę polskiego kina historycznego, mimo, że przecież większość postaci jest absolutnie fikcyjna (owszem, Kmicic, Skrzetuski i Wołodyjowski istnieli na prawdę, z tym, że Kmicic miał na imię Samuel, Skrzetuski nigdy żadnej Heleny nie spotkał, a Wołodyjowski miał dwa metry wzrostu i był znany ze swojego porywczego charakteru). Filmy historyczne mają to do siebie, że mieszają się w nich postaci historyczne (w wikingach władcy angielskich królestw + Ragnar i jego żony), z fikcyjnymi (Floki, Bjorn, Priest, cała reszta). Inaczej nazywalibyśmy je serialami DOKUMENTALNYMI. Ludzie rzadko dostrzegają różnicę między tymi gatunkami.
Glovis · sobota, 30 sierpnia 2014, 17:53
0
Poza tym, w każdym filmie historycznym wydarzenia HISTORYCZNE, stanowią tło FABUŁY. Inaczej byłyby to po prostu seriale DOKUMENTALNE.
krzyslewy · sobota, 30 sierpnia 2014, 18:29
0
Niemniej Ragnar to nadal postać nie historyczna, a półlegendarna, która mogła nigdy nie istnieć Zapominasz o tym. I wtedy do postaci historycznych możemy tylko wrzucić angielskich królów, którzy są postaciami pobocznymi. I jednak te wydarzenia historyczne w filmach Sienkiewicza są pokazane dość dobitnie (np. bitwa pod Grunwaldem stanowiąca zakończenie). A wojna w Nortumbrii w ogóle była pokazana w odpowiedni sposób czy tylko wspomniana? Bo jak już mówiłem, nie kojarzę jej, więc nie jestem pewien. Tak, ten najazd na Lindisfarne był, lecz w sumie to pokazano bez... jakieś dużej wagi

Poza tym mylisz się. Ja nie twierdzę, że to nie jest historyczny serial. Ja twierdzę, że historia w "Wikingach" pełni swego rodzaju dodatek, który można nie zauważać i nie zwracać na niego uwagi, bo fabuła skupia się na fikcyjnych w znacznej mierze losach gościa, który sam mógł nie istnieć A ten cały podbój Anglii (wątek historyczny) na razie ginie w knowaniach wśród wikingów (wątek fikcyjny). Jak już mówiłem, potraktowałem to za ostro, ale podaj mi zdanie, w którym stwierdzam, że nie jest to historyczny serial, bo to starasz się w tej chwili udowodnić. Nie oglądam też dużo historycznych produkcji, więc niestety nie wskażę Ci jakiś inny przykład. Choć rzuca mi się w oczy chociażby "Rodzina Borgiów", gdzie główne postacie są prawdziwe raczej na pewno. Ale właśnie nie wiem, czy są i jeśli tak, to w jaki sposób, przedstawiane zdarzenia historyczne. Czy ledwie wspomniane, czy stanowiące ważną część fabuły, bo np. bohater bierze w nich udział.

I zrobiłem po Twojej wypowiedzi jeszcze jedną zmianę tego fragmentu newsa
Glovis · sobota, 30 sierpnia 2014, 18:48
0
Połowa historycznych postaci mogła nigdy nie istnieć (przykłady: Szekspir, Homer, królowa Nefretete chociażby), ale na tej zasadzie nie możemy określać gatunku danego serialu, bo jak mówiłem, gdyby historię uczyniono nie tłem, lecz pierwszoplanowym kryterium, mielibyśmy do czynienia ze zwykłym dokumentem. Plus o historii wikingów bardzo mało wiemy, dlatego też serial można jak najbardziej określić mianem historycznego (a co złego, że ma fabułę? C'mon wtedy ludzie też mieli problemy, borykali się z emocjami, dylematami moralnymi...).

"gdzie główne postacie są prawdziwe raczej na pewno" - tak jest w większości przypadków. Historia, to nie matematyka, czy fizyka. Tutaj właściwie nic nie jest pewne, i wiele zależy od punktu widzenia. Jako, że lubię filmy/seriale historyczne, mogę Cię zapewnić, że "Vikings" są jednym z najlepszych, jakie kiedykolwiek oglądałem.
krzyslewy · sobota, 30 sierpnia 2014, 19:00
0
Jako że lubię filmy i seriale, to ja mogę powiedzieć, że moim zdaniem "Vikings" jest jednym z najlepszych seriali w ogóle I jednak przesadzasz z tymi przykładami. No bo co innego jest rzucanie kontrowersyjnymi teoriami, że nie istniał (jak w przypadku Szekspira), a, że może stanowić jedynie legendę (jak w przypadku Ragnara). Jak już mówiłem, zgoda, potraktowałem to za ostro. Niemniej zdarzenia historyczne są, wydaje mi się, bardzo na uboczu (bardziej niż być powinny?). Chociaż fakt, że jako nikły specjalista w tej dziedzinie, nie powinienem wygłaszać takich oskarżeń
Glovis · sobota, 30 sierpnia 2014, 19:42
0
Szekspir tak samo mógł istnieć, jak i nie istnieć. To nie kontrowersja tylko FAKT. Tak samo sytuacja ma się z Ragnarem .
krzyslewy · sobota, 30 sierpnia 2014, 20:07
0
No ale Ragnar może nie istnieć z braku dowodów, ponieważ były to dość wczesne czasy i niewiele się rzeczy z nich zachowało. W przypadku Szekspira nie zgadza się parę szczegółów i mamy teorię spiskową. Obaj mogli nie istnieć, ale porównanie jest złe, ponieważ prawdopodobieństwo istnienia w przypadku Szekspira jest większe Do tego uznaje się, że Szekspir żył, w przypadku Ragnara mówi się wprost: postać półlegendarna. Dla mnie to jednak spora różnica

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...