Wywiad z Aleksandrem Kowarzem

Marta "Ati" Kucharska niedziela, 20 września 2009

"Aleksander Kowarz. Rocznik 1981. Studiował religioznawstwo i politologię.

Szczęśliwie żonaty. Odkąd sięga pamięcią zaczytany w książkach. Szczególnie upodobał sobie fantastykę, od J.R.R Tolkiena począwszy, poprzez Terry'ego Pratchetta i Arthura C. Clarke'a, na Andrzeju Pilipiuku i Jacku Dukaju skończywszy. "Rydwan Bogów" to jego debiut literacki.

W wolnych chwilach jeździ na rowerze, fotografuje i remontuje dom, w którym ma nadzieję kiedyś zamieszkać wraz z żoną.

No i oczywiście wciąż pisze."

Tyle odsłania przed nami zakładka z tyłu rzeczonej książki. Przyznam, że po ukończeniu lektury mi i kilku moim znajomym zrodziło się w głowie parę pytań, które nieraz skutecznie rozpraszały. Śmiem nawet podejrzewać, że pytania te mogły nurtować także innych czytelników. Dlatego tym przyjemniej jest mi złożyć na wasze ręce wywiad, który zgodził się z nami przeprowadzić.

Rydwan Bogów"?

Lubię czytać odkąd pamiętam. Kiedyś, mając jakieś siedemnaście lat, stwierdziłem, że może zamiast odwiedzać cudze światy, stworzyć własny? Tych pierwszych tekstów, które wyszły spod mojej ręki, nie pokażę już nikomu. Następnie przyszedł czas na bardziej spójne i dające się już czytać opowiadania, a "Rydwan Bogów" w którymś momencie po prostu zaczął powstawać.

Czy któryś z bohaterów ma swoje odwzorowanie w rzeczywistości?

Nie. Wszystkie postaci są całkowicie fikcyjne.

A może utożsamia się Pan osobiście z którąś z postaci?

Po części z każdą. Autor, czy jakikolwiek artysta, tworząc, zawiera w dziele cząstkę siebie. To nieuniknione. Bohaterowie są wypadkową moich cech charakteru, doświadczeń i przemyśleń. Choć oczywiście nie tylko i nie do końca.

Dlaczego akurat Starożytny Egipt i Kazimierz Dolny? Jakieś szczególne przywiązanie czy po prostu w tych miejscach najłatwiej było wszystko ulokować i dopasować?

W czasie, gdy pomysł na "Rydwan Bogów" dopiero się kształtował, byłem z moją, wtedy jeszcze przyszłą, żoną w Kazimierzu Dolnym. Urzekło mnie to miasteczko. Pomyślałem, że to idealna sceneria na opowiadanie grozy. Z grozy niewiele zostało, z opowiadania zrobiła się powieść i tylko miejsce pozostało bez zmian. Natomiast Starożytny Egipt wziął się z pytania, które kiedyś wpadło mi do głowy. Co by było, gdyby w Polsce znaleziono egipskiego skarabeusza? Później, gdy zagłębiłem się w lektury poświęcone Egiptowi, odkryłem, że takie skarabeusze rzeczywiście były znajdywane w Polsce, ale wtedy jeszcze o tym nie wiedziałem.

W "Rydwanie Bogów" zawarł Pan bardzo jasne przesłanie filozoficzne dotyczące m.in. przeznaczenia. Czy było ono sformułowane jedynie na potrzeby książki, czy są to Pańskie osobiste przemyślenia?

Zgadzam się przede wszystkim z jedną tezą. W książce wypowiada ją Tomasz Wysocki, a oryginał zaczerpnąłem z "Alchemika" Paulo Coelho: jeśli czegoś bardzo pragniesz, cały Wszechświat ci sprzyja. Dowodem na to jest "Rydwan Bogów" stojący na półkach księgarń. A czy przeznaczenie istnieje? Na to pytanie każdy musi znaleźć swoją odpowiedź.

Jak wyglądała w Pana przypadku praca nad tą książką?

Przede wszystkim pisałem ją długo. Nie jestem osobą systematyczną i jeśli nie ma nade mną przysłowiowego bata, mam skłonność do lenistwa. Pisać zacząłem jeszcze na studiach. Gdy stwierdziłem, że tekst jest gotowy, wysłałem go do kilku wydawnictw i jednocześnie zacząłem poprawiać. Na szczęście wydawnictwo Zysk i Spółka zainteresowało się powieścią i postanowiło ją wydać. Andrzej Sapkowski kiedyś powiedział, że nadchodzi taki moment, w którym ktoś musi zabrać autorowi jego dzieło, inaczej będzie je poprawiał w nieskończoność. Doskonale wiem, co miał na myśli.

rydwan bogów, kowarz, okładka

Co Pana bezpośrednio zainspirowało do napisania "Rydwanu Bogów"?

Bezpośrednim impulsem była opowieść wujka mojej żony o nawiedzonym domu, w którym podobno miał się znajdować jakiś przedmiot obdarzony tajemniczą mocą. Z domu powstała kaplica, a z przedmiotu – tytułowy Rydwan Bogów.

Możemy liczyć na kontynuację przygód Andrzeja Stawickiego czy powinniśmy raczej oczekiwać czegoś zupełnie nowego?

Obecnie pracuję nad czymś zupełnie nowym. Będzie to również fantastyka, ale osadzona w innych czasach i w innym miejscu. Aczkolwiek naszła mnie myśl o napisaniu kontynuacji "Rydwanu Bogów". Wszak co najmniej dwójka bohaterów przeżyła ponad wszelką wątpliwość?

Czy Iza została wskrzeszona?

Szczerze mówiąc – nie wiem. Tak samo nie wiem, dokąd udał się Andrzej. Często podczas pisania czułem się nie tyle jak twórca, co przekaźnik. Zdarzało się wielokrotnie, że obmyślony przeze mnie wątek fabularny brał w łeb, bo bohaterowie postanowili, że, w przenośni, pójdą w lewo, podczas gdy ja chciałem, aby udali się w prawo. Te momenty, kiedy postaci zaczynają żyć własnym życiem są czymś niesamowitym. Pisanie wtedy przypomina przelewanie na papier opowieści zasłyszane od ich bohaterów. Wystarczy słuchać, co mają do powiedzenia. Tak więc nie wiem, co się stało z Izą i Andrzejem. Być może kiedyś zechcą mi opowiedzieć, a wtedy powstanie z tego kolejna powieść.

Jaki jest Pana największy literacki autorytet? Pisarz, który wywarł na Panu największe wrażenie, a jego twórczość pomogła w kształtowaniu własnych idei na pisanie.

Większość tych osób została wymieniona na skrzydełku okładki, choć brakuje jeszcze dwóch bardzo ważnych nazwisk. Mam na myśli H.P. Lovecrafta i Stephena Kinga. Lovecraft, choć obecnie nieco już archaiczny, rozbudził moje zainteresowanie grozą, a styl Kinga jest dla mnie niedoścignionym ideałem.

Tytuł Pana ulubionej książki?

Gdybym musiał wybrać jedną, wybrałbym "Władcę Pierścieni" Tolkiena. Pierwszy raz sięgnąłem po nią, gdy miałem dwanaście lat i wciąż chętnie do niej wracam.

Może na koniec kilka słów do czytelników GameExe, którzy nie czytali jeszcze "Rydwanu Bogów"?

Jeśli zainteresowała Was recenzja napisana przez Panią Martę Kucharską, sięgnijcie po lekturę. A jeśli chcecie poznać dalsze losy bohaterów "Rydwanu Bogów", dajcie znać. Przekażę prośbę Andrzejowi, Izie i pozostałym. Może się odezwą.

Dziękujemy za poświęcony nam czas i życzymy sukcesów w karierze pisarza! :)

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...