Wywiad z Adrianem Tchaikovsky

Dany & Marta "Ati" Kucharska sobota, 14 listopada 2009

Pasjonat owadów, prawnik, gracz RPG, nie zna jednak za dużo dobrych systemów SF. Ma już dość wampirów, bo jak twierdzi, jest ich zbyt wiele. Z polskich autorów zna tylko Sapkowskiego, właśnie czyta trzecią część sagi o wiedźminie Geralcie. Jego książka "Imperium Czerni i Złota" została ogłoszona przez Amazon jedną z 10 najlepszych w 2008 roku w gatunku SF i Fantasy. Syn polskich emigrantów. W sumie dopiero te ostatnie powinny wam podpowiedzieć osobę Adriana Tchaikovsky'ego. W czasie swojej pierwszej wizyty w Polsce zgodził się znaleźć chwilę, aby udzielić nam odpowiedzi na parę pytań.

GameExe: Jak wspominasz początki swojego pisania?

Adrian Tchaikovsky: Hmm, zacząłem pisać, gdy miałem około 17-18 lat, dawno temu. Zawsze chciałem wydać jakąś książkę, więc ciężko na to pracowałem. To był bardzo długi okres, napisanie jej od początku do końca zajęło mi 15 lat. W Wielkiej Brytanii funkcjonowało wtedy może z sześć wydawnictw, które wydawały fantastykę. Ciężko było także znaleźć dobrych agentów, którzy by wspomogli książkę. Jednak to poszło mi zadziwiająco dobrze. Myślę, że podobnie jest w Polsce – bardzo ciężko jest znaleźć wydawcę.

GE: Co było bezpośrednią inspiracją do napisania „Imperium Czerni i Złota”? Kiedy zadecydował Pan o stworzeniu całej serii? Może było odwrotnie, najpierw był pomysł serii, a dopiero potem stworzył Pan pierwszą część?

A.T.: Świat, który tam jest opisany. Stworzyłem go we wczesnych latach 90-tych, jako odrębny samodzielny twór. Później zacząłem pisać jakieś pojedyncze książki. Powstało ich z siedem. Po nich mogłem wrócić do swojego dużego pomysłu i zacząć spisywać na papierze moją książkę. Od zawsze lubiłem insekty. Fascynowałem się nimi, ale wiedziałem, że niewielu ludzi podziela moje zainteresowania. Dlatego postanowiłem stworzyć świat, w którym żyją ludzie wyposażeni w cechy charakterystyczne właśnie dla owadów.

GE: Ile książek będzie w serii „Cienie pojętnych”?

A.T.: Chciałbym, aby było ich dziesięć. Mam już nawet szczegółowo spisaną część szóstą. Fabuła jest jednak tak rozbudowana, że potrzebujemy ich dziesięć albo nawet jedenaście.

GE: Dlaczego akurat fantasy?

A.T.: Fantasy daje dużo wolności, ale zarazem wymaga dużo pracy, ponieważ wszystko musisz stworzyć od podstaw. Dla mnie jest to wspaniałe, by móc w pełni określić własny świat. Jeżeli pracujesz opierając się na świecie realnym, jesteś ograniczony pewnymi regułami. W fantasy masz odrobinę wolności.

adrian tchaikovsky

GE: Czy powstanie kiedyś system RPG oparty na świecie wykreowanym w „Imperium Czerni i Złota”? Jest to innowacyjny świat i uważam, że dużo osób chciałoby przeżyć w nim przygody.

A.T: Gdy zacząłem pracować nad książką w latach 90-tych, byłem wtedy jeszcze na uniwersytecie, grałem w RPG. Świat opisany w "Imperium Czerni i Złota" zacząłem tworzyć jako świat właśnie do sesji. Tak, to byłoby wspaniałe, gdyby poszedł do druku.

GE: Niektórzy czytelnicy i recenzenci krótko podsumowują ideę Imperium lub miast-państw. Pierwsze porównują do Cesarstwa Rzymskiego, drugie do greckich polis. Czy takie były inspiracje?

A.T.: Pierwotną inspiracją była Grecja, w której funkcjonowały polis. Imperium Osowców było oparte na Macedonii, natomiast Ziemie Pająków na Persji. Ale gdy historia w książce się rozwija, zwłaszcza, że dodaję także trochę współczesnej technologii, można dostrzec coraz więcej elementów XX wieku.

GE: Czy rasy takie jak Motyle czy Skorpiony odegrają w kolejnych książkach większą rolę?

A.T.: Motyle, nie jestem pewien, ale ich ogólnie nie ma za dużo. Wraz z rozwojem historii będziemy mieli więcej i więcej nowych ras, a także pojawią się znowu stare. Będzie np. więcej modliszek.

GE: Czy możemy liczyć na nowe postacie główne, czy historia będzie się toczyć w „starym” gronie przyjaciół?

A.T.: Będą nowe postacie, ale to te główne z pierwszej książki będą pchać fabułę do przodu.

GE: Skąd pomysł Osowców reprezentujących Imperium?

A.T.: Hm, jeżeli traktujesz insekty w sposób, w jaki ja je traktuję, to muszą być to mrówki lub osy, są najbardziej społeczne. W przeszłości miałem złe wspomnienia z osami. Gdy byłem mały, wpadłem na ul os, co było bardzo dramatycznym wydarzeniem.

GE: Czy któraś ze stworzonych przez Pana postaci ma swój prototyp w rzeczywistości? Może z którąś się Pan utożsamia?

A.T.: W pewnym sensie musisz się identyfikować ze wszystkimi swoimi bohaterami. Nawet ze złymi, a właściwie zwłaszcza ze złymi. Hmm, co do odwzorowań, to nie wiem. Osobiście identyfikuję się ze wszystkimi swoimi bohaterami, jednak moim ulubionym jest Thalryk. To łajdak, czarny charakter. Nie wiem, co to o mnie mówi.

GE: Imieniem jednej z głównych postaci jest Tisamon. Jest on Modliszką. Czy to przypadek, że po angielsku wyraz ten brzmi Mantis?

A.T.: Słowo wzięło się od imienia „Tisaminusa”, który był grecką wyrocznią. A z greckiego wyrocznia lub przepowiadacz przyszłości to właśnie Mantis. To ciekawe, pierwszy raz usłyszałem takie pytanie.

adrian tchaikovsky

GE: Jakie było Pana pierwsze uczucie, gdy Amazon wybrał „Imperium Czerni i Złota” jako jedną z dziesięciu najlepszych książek SF i fantasy 2008 roku?

A.T.: Nie mogłem w to uwierzyć. Wydawcy od początku myśleli: to nowy autor, nowa książka, nie wiadomo czy się sprzeda. Jednak wszystko poszło dobrze. Byłem i jestem nadal tym zaskoczony. Nigdy nie wiesz, jak pójdzie. Jednak ta książka radzi sobie całkiem dobrze. Wspaniałe uczucie.

GE: Jak w Pana przypadku wygląda praca nad książką?

A.T.: Planuję fabułę rozdział po rozdziale, upewniam się, że wszystko pasuje. Skupiam się na konkretnych rozmowach pomiędzy bohaterami, bitwach, a nawet momentach w tych bitwach, które chcę wyróżnić. A potem reszta książki zaczyna się krystalizować. Skupiam się na danym momencie, co postaci będą musiały zrobić. Jednak muszę pamiętać także o całości.

GE: Czy to prawda, że pierwotnie książki wydawane w Polsce miały być pod nazwiskiem „Adrian Czajkowski”?

A.T.: Zastanawiam się właściwie... Wiem, że moje nazwisko po polsku czyta się Czajkowski. Nie, byłem bardzo tym pomysłem zdziwiony, jednak chciałem, by była pewna konsekwencja dla ludzi, którzy czytają książkę w Anglii lub w Polsce. Chciałem, by byli pewni, że czytają tego samego autora.

GE: Ulubiony sposób na spędzanie wolnego czasu?

A.T.: Czytam książki. Biorę je dosłownie wszędzie. Nawet jeżeli będę stał w kolejce przez 5 minut, zacznę czytać. Gram także w RPG, to bardzo pomaga. Tworzy wiele sytuacji, dzięki którym możesz poznać, jak to jest być w bitwie, poznać smak tego, nawet jeżeli nie jest to rzeczywiste. Jednak w życiu codziennym jestem prawnikiem, więc niestety nie mam za dużo wolnego czasu.

GE: A jakie systemy RPG Pan lubi?

A.T.: Wychowałem się na D&D. Lubię także Ars Magica. Jest bardzo, bardzo skomplikowany.

GE: Czy zamierza Pan ponownie odwiedzić Polskę?

A.T.: Tak. Planuję przyjechać tu drugi raz, prawdopodobnie na Polcon.

GE: Tytuł książki po angielsku brzmi „Imperium w Czerni i Złocie”, natomiast polski „Imperium Czerni i Złota”. Czy jest jakaś różnica?

A.T.: Oba pasują. Po angielsku jest dużo książek z tytułem w stylu „coś czegoś”. Chciałem, by tutaj było trochę inaczej.

Dziękujemy za rozmowę i życzymy dalszych sukcesów!

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...