czerwony-wariant

Wywiad z Georgem R. R. Martinem

Mateusz "Lionel" Andrzejewicz czwartek, 15 listopada 2012
georg r.r. martin

Katherine: Wymień ulubioną książkę, której większość ludzi nigdy by z tobą nie powiązała.

George R. R. Martin: No cóż, lubię fikcję historyczną, z czego niewielu zdaje sobie sprawę. Lubię najnowsze historyczne opowiadanie Bernarda Cornwella – "Death of Kings". Niedawno skończyłem "Igrzyska Śmierci" z powodu premiery filmu, a chciałem ją przeczytać przed obejrzeniem produkcji. Obecnie jestem w trakcie czytania książki sci-fi – "Ready Player One" opowiadającej o wirtualnej rzeczywistości i grze wideo, która robi niezłe zamieszanie.

K: Co sądzisz o "Igrzyskach Śmierci"?

GM: Podobały mi się. Naprawdę wciągają i mam zamiar przeczytać kolejne dwie części.

K: A co ze "Zmierzchem"? Przeczytałeś tę sagę?

GM: Nie, nie czytałem "Zmierzchu". Mam własne podejście do wampirów, które ukazałem w "Ostatnim Rejsie Fevre Dream" we wczesnych latach 80'. Tak więc, błyszczące wampiry z liceum... Nie są z mojej ligi [śmiech]. Moje wampiry się nie błyszczą.

K: Czy istnieją autorzy bądź książki, które doprowadzają cię do szaleństwa? Czy może tacy, którzy cię w ogóle nie interesują?

GM: Do szaleństwa? W złym znaczeniu? Nie jestem tego pewien. Autorzy, którzy mnie nie interesują... Tak, było ich kilku przez te lata. Jest wiele pozycji, które przeczytałem, ale mnie nie pociągnęły. Za sprawą sukcesu, jaki odniosłem, dużo ludzi prosi, bym zarekomendował ich książki. By ich wesprzeć... Rozumiesz, by wykorzystali to na ich okładkach. W rezultacie otrzymuję zastraszającą liczbę darmowych książek czy ARC. Przychodzą każdego tygodnia. Rzucam na nie okiem, bo lubię pomagać nowym pisarzom.

Ale byłabyś zaskoczona, ile pozycji mnie nie porusza. Wyciągam je ze skrzynki pocztowej, otwieram i czytam kilka pierwszych stron czy rozdziałów. Czasami są dobre, lecz gdy tak nie jest, odkładam je na bok i nie czuję potrzeby do nich wracać. Gdy najdzie mnie ochota na przeczytanie czegoś, kończy się na tym, że sięgam po nowy tytuł.

Więc nie powiedziałbym, by istniały jakieś książki czy autorzy, którzy doprowadzają mnie do szaleństwa – ale jest mnóstwo pozycji, wobec których mam stosunek obojętny. Życie jest krótkie. Kiedy byłem młodszy, posiadałem wręcz fanatyczną determinację, by ukończyć każdą rozpoczętą książkę. Nawet w przypadku, gdy jej nienawidziłem, uparcie przewracałem kartki. Na szczęście, obecnie już tego nie praktykuję. Jeżeli tytuł mnie nie przekonuje, daję sobie spokój.

K: Gdybyś nie pisał, czym byś się zajmował?

GM: W latach 70' wykładałem na uczelni wyższej i lubiłem to. Uwielbiałem pracować ze studentami. W pewien sposób musiałem się z tego wyrwać, bo czerpałem z tego za dużo satysfakcji. Nie pisałem wystarczająco dużo, gdy nauczałem. Pomyślałem więc – jeżeli chcę być pisarzem, muszę porzucić tę pracę. W innym wypadku zatracę się w nauczaniu. Cenię nauczycieli i sądzę, że to, co robią, jest bardzo istotne, ale wiedziałem, że chcę pisać.

Wciąż trochę wykładam. W następnym roku będę prowadził seminarium na Clarion West Writers Workshop w Seattle. Ale tylko przez kilka tygodni. Uczęszczam na warsztaty i konferencje pisarskie co kilka lat i nawiązuję współpracę z poznanymi osobami.

K: Jakie są twoje ulubione programy telewizyjne?

GM: Jedną z najfajniejszych rzeczy, która mi się przydarzyła, to własny serial na HBO, ponieważ naprawdę podziwiam to, co oni robią. Wiele z produkcji, które były emitowane w ostatnim dziesięcioleciu, należały do najlepszych. Mówię o "Deadwood", "Rzymie", który niestety zakończył się przedwcześnie (ale fakt, że go zrobili, oznaczał, iż mogli zrobić również mój program). "Rodzina Soprano" to oczywisty ulubieniec. Uwielbiałem "Nowojorskich Gliniarzy" z Sipowiczem i resztą. To był mój ulubiony serial o glinach.

W latach 80' uwielbiałem "Lou Grant" z Edem Asnerem – to był serial o redakcji gazety, który do mnie przemawiał, gdyż z wykształcenia jestem dziennikarzem. Są też produkcje, do których mam zamiłowanie, podglądając je za dzieciaka. Stare westerny z lat 50' – "Maverick", "Have Gun – Will Travel". "Rocky Jones Space Ranger" był niesamowity.

K: Powiedz mi, jaką radę otrzymaną w życiu uważasz za najlepszą?

GM: Najlepszą radę w życiu otrzymałem bardzo dawno temu – znajdź pracę, którą pokochasz. Ludzie muszą odnaleźć szczęście w życiu. Widuję i poznałem w ciągu swojego życia mnóstwo osób nielubiących swojego zajęcia. Robią to dla pieniędzy, by wspierać swoje rodziny itd., co oczywiście jest zrozumiałe. Ale wielu z nich jest nieszczęśliwych. Dziwi mnie to, ponieważ przepracowujemy tak dużą część naszego życia – robimy to pięć dni w tygodniu, spędzając większość czasu w pracy. Pomijając pieniądze, musisz robić coś, co cię uszczęśliwia. Musisz znaleźć coś, co kochasz.

K: Jakie jest największe błędne przekonanie o twojej osobie?

GM: O rany. Mam pewne problemy z wymyśleniem odpowiedzi na to pytanie.

okładka, gra o tron

K: Czy oznacza to, że wszystko, co o tobie mówią, to prawda?

GM: No dobra. Oto jedno błędne przekonanie. Istnieją pewne dziwne teorie związane z moimi książkami. Jak zapewne wiesz, napisanie książki z "Sagi Pieśni Lodu i Ognia" zajmuje dużo czasu – a ostatnia część naprawdę się opóźniła. W Internecie przeczytałem naprawdę szalone teorie na temat opóźnień. Fanatycy sądzą, że ukończyłem pisać ją aż cztery lata temu i odkładałem premierę, by tylko podbić cenę egzemplarza. Albo że ukrywałem ją przed wszystkimi. Najwidoczniej niektórzy ludzie nie mają pojęcia o wydawaniu książek.

K: Kogo naprawdę podziwiasz na świecie?

GM: Politycznie jestem liberalnym demokratą, więc posiadam pewne typowe wzory. Podziwiam Franklina Delano Roosevelta, Johna F. Kennedy'ego. Eugene McCarth był moim bohaterem na studiach. Przynależałem do ruchu "Get Clean for Gene", będąc jednym z tych dzieciaków próbujących zakończyć wojnę w Wietnamie przy pomocy elekcji.

K: Na co w ostatnich latach wydałeś najwięcej pieniędzy?

GM: Właściwie kolekcjonuję figurki żołnierzy i rycerzy, więc nakupiłem ich trochę. Obecnie planuję wydać dużo pieniędzy na samochód, jednak jeszcze nie kupiłem konkretnego modelu. Nie natrafiłem na taki cudowny samochód, któremu bym się nie oparł.

K: Jacy finaliści znajdują się w tym rajdzie?

GM: Morgan Aero SuperSports wygląda nieźle. Podoba mi się też nowy, dwuosobowy Mercedes Benz Gullwing.

K: Jakie masz nałogi?

GM: Hmmm... Nie mam raczej złych nałogów. Nie piję na umór, nie stosuję narkotyków i im podobnych. Moim największym nałogiem jest jedzenie. Lubię dobrze zjeść, o czym świadczy moja talia, niestety. Ale hej – co to za życie, jeśli nie można sobie dogadzać?

K: Wymień trzy ulubione filmy wszech czasów.

GM: Z sci-fi będzie to "Zakazana Planeta", film MGM z 1954 roku z Annie Francis, Leslie Nielsenem, Walterem Pidgeonem i wielu innymi. Właściwie jest to wersja sci-fi "Burzy" Shakespeare'a. Na stan obecny, efekty specjalne są nieco przestarzałe, ale scenariusz i gra aktorska stoją na wysokim poziomie. Uwielbiam klasyki – "Obywatel Kane", "Casablanca" itd. "Bonnie i Clyde" to film, który pokochałem po pierwszym seansie.

K: A z ostatniej dekady?

GM: Trylogia "Władcy Pierścieni". Odwalili kawał niezłej roboty.

Wywiad przeprowadziła Katherine, Feather Factor.

15.02.2012

Źródło: featherfactor.com

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...