"Królewska krew. Wieża elfów" i "Nowe imperium. Szmaragdowy sztorm" – recenzja!

Nie ma chyba zbyt wielu książek o łotrzykach. A może są tylko ja nie miałam okazji po nie sięgnąć? Znacie/polecacie jakieś tytuły? W wyniku podobnych rozmyślań krzyslewy dorwał w swoje recenzenckie łapska nowość Prószyńskiego i s-ka: "Nowe imperium. Szmaragdowy sztorm". A że dobry dzień miał to zrecenzował wszystkie cztery powieści w dwóch książkach, aby ja mogła wam je polecić w tym jednym newsie. Czyli 4 w 2 w 1 na sobotę!

sullivan, okładkasullivan, okładka

Myślałem trochę o powieściach, w których główną rolę graliby dwaj sympatyczni złodzieje. Prawdopodobnie jednak żadnej takiej nie czytałem, więc od razu zainteresowała mnie książka „Królewska krew. Wieża elfów”. Autor miał przed sobą trudne zadanie, bo w dzisiejszych czasach nie trudno o przyzwoitą powieść fantasy, a mnie, jako wielbiciela tego gatunku, nie tak łatwo jest czymś zaskoczyć. Michaelowi J. Sullivanowi ta sztuka się nie udała, lecz mimo to z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że napisał on jedną z lepszych książek swego gatunku. Czemu? ...czytaj dalej!

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...