Książki fantastyczne

Wyniki konkursu "Czerwony Hotel"

Autor: Krzysztof "krzyslewy" Lewandowski · Opublikowano: wtorek, 30 kwietnia 2013
czerwony hotel

Ocenianie cudzych prac może i jest łatwe, jednak porównanie ich i wybranie najlepszych to już całkiem inna sprawa. Tak było w przypadku konkursu "Czerwony Hotel". Pytanie dające spore możliwości (Jaki jest Twój najgorszy koszmar?) z atrakcyjną nagrodą (książka z autografem Grahama Mastertona!) spowodowały wysyp chętnych. A my nie potrafiliśmy wybrać zwycięzców, stąd opóźnienie, za które bardzo Was przepraszamy. Ostatecznie różnice w głosach były niewielkie, więc tym większe brawa należą się zwycięzcom, a raczej zwyciężczyniom. Oto one – Patrycja S. i Martyna S. i ich prace:

Patrycja S.

Mój największy lęk to strach przed odrzuceniem. Boję się, że mąż w końcu zrozumie, że jest fantastycznym, przystojnym i mądrym facetem, a ja jestem zwykłą, przeciętną dziewczyną. Tak bardzo boję się i ten koszmar przychodzi w snach. Ja proszę męża, żeby nie odchodził i mnie nie zostawiał a on bez słowa odchodzi. Do tej pory kochany człowiek jest zimny jak lód, ma oczy bez wyrazu i nie mogę do niego dotrzeć. Próbuję z nim rozmawiać, ale on mnie nie słyszy. Biegnę za nim, a on mówi: ten pociąg już odjechał. Nagle mąż znika a ja próbuję się do niego dodzwonić wyciągam telefon i nie mogę go znaleźć w kontaktach. Próbuję przypomnieć sobie jego numer, ale zapominam cyfr. Potem przypominam sobie cyfry, ale nie mogę wbić ich w telefon. Ręce mi się trzęsą i nie mogę wbić poszczególnych cyfr, palce ślizgają mi się po ekranie telefonu. Boję się, ogarnia mnie wielki strach przed samotnością i opuszczeniem. Myślę, że jest to spowodowane tym, że mój tata zginął tragicznie gdy miałam 8 lat, a mama nie potrafiła się zdecydować na nowego faceta i ciągle ich zmieniała jak przysłowiowe rękawiczki. Dlatego tak bardzo boję się utracić tej stabilizacji, którą mam.

Martyna S.

Nie boję się węzy, pająków ani szefa. Nie boję się zazdrosnej konkurencji, matki czy księdza. Boję się małżeństwa. Ów dziwny twór to w wielu przypadkach sztuczne zapobiegnięcie samotności na starość, zahaczenie drugiego człowieka o własne strachy przed samotnością. Na początku to zazwyczaj miłość, czasem przyzwyczajenie, które z czasem przemienia się w przymus, normalność, sposób ucieczki przed trudnościami losu. Boję się małżeństwa, ponieważ nie mam pewności, czy da mi ono to, czego oczekuję od życia. Czy pozwoli mi dotrwać do późnej starości, mając ciągle pod sobą podporę, dającą mi siłę, czy stanie się ono dla mnie gwoździem do trumny, klatką, z której nie będę umiała uciec.

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...