"Lodowy smok", czyli George R.R. Martin dla dzieci

Informacja prasowa

lodowy smok

Premiera 19 lipca

Lodowy smok jest od dawna oczekiwaną pierwszą książką dla dzieci w dorobku George’a R.R. Martina, zdobywcy wielu nagród i autora bestsellerowej sagi Pieśń Lodu i Ognia. Ozdobiony pięknymi rysunkami sławnej artystki Yvonne Gilbert Lodowy smok jest niezapomnianą opowieścią o odwadze, miłości i poświęceniu, stworzoną przez jednego z najsławniejszych pisarzy fantasy na świecie.

lodowy smok

FRAGMENTY KSIĄŻKI:

„Lodowy smok był przerażającą, legendarną istotą. Nikomu dotąd nie udało się oswoić takiego smoka. Tam, gdzie przeleciał, zostawiał za sobą zimne pustkowie i zamarzniętą ziemię. Ale Adara nie czuła strachu, była bowiem zimowym dzieckiem, urodzonym podczas mrozów tak srogich, że nawet najstarsi takich nie pamiętali. Adara nie przypominała sobie, kiedy po raz pierwszy ujrzała lodowego smoka. Zdawało jej się, że zawsze był obecny w jej życiu. Dostrzegała go w oddali, bawiąc się w lodowatym śniegu, gdy inne dzieci dawno już uciekły do domu przed zimnem. W czwartym roku życia dotknęła go, a w piątym po raz pierwszy poleciała na jego szerokim mroźnym grzbiecie. Potem, w siódmym roku jej życia, na spokojne gospodarstwo rolne, w którym żyła Adara, opadły ogniste smoki z północy. Tylko zimowe dziecko i lodowy smok, który je kochał, mogły ocalić świat Adary przed całkowitym zniszczeniem…”

lodowy smok

„Adara wyciągnęła rękę i szarpnęła dziecinną dłonią błonę jednego z potężnych skrzydeł. Smok załopotał nimi gwałtownie, a potem rozłożył je płasko na śniegu. Dziewczynka wdrapała się na górę i objęła jego zimną, białą szyję. Po raz pierwszy wzbili się razem w powietrze. Nie miała uprzęży ani bicza, jakich używali królewscy smoczy jeźdźcy. Były chwile, że poruszające się skrzydła groziły jej strąceniem w dół, a zimno smoka przenikało przez jej ubranie, wgryzając się w dziecinne ciałko. Adara się jednak nie bała.”

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...