wampir_maskarada

Mass Effect 3 – wrażenia z dema by eimyr

6 minut czytania

mass effect 3, demo
Zamyślony Shepard. W demie nie było zbyt wiele pracy umysłowej.

Demo w walentynki. Świetny pomysł. Electronic Arts najwyraźniej postanowiło poradzić sobie z nadmiernym zainteresowaniem i wypuścić demo w dzień, w którym Europa (bo w Stanach było w momencie udostępnienia jeszcze dość wcześnie) amoruje płeć przeciwną w miejscach, w których trudno o ściąganie "Mass Effecta". Mimo wszystko, serwery EA zaliczyły półgodzinne czknięcie. Wbrew pozorom mój kontakt z Originem był dość pozytywny. Pomijając kontrowersje w umowie licencyjnej, kompletnie ubogą zawartość tego programu i małą komunikatywność (Origin coś tam sobie robi, a jak zrobi, to dopiero pisze "Zrobione!"), korzystanie z tej platformy było całkiem miłym przeżyciem. Wydaje mi się, że Origin jest nieco stabilniejszy niż Steam był, gdy zaczynał. Tak czy inaczej, dopiero multiplayer pozwoli nam to osądzić.

mass effect 3, demo
Krajobrazy zapierają dech w piersiach.

Menu bardzo przypomina to z "Mass Effect 2". Ładniejsze, widać, że nie jest kopią starego, nieskomplikowane, przejrzyste. Oczywiście pierwsze co zrobiłem, to podróż w kierunku opcji – tam zmieniłem poziom trudności na Jedyny Słuszny oraz zauważyłem, że moja nie najnowsza już maszyna bezproblemowo łyka najwyższe ustawienia dostępne w demie – i radzi sobie z nimi, jak się okazało później. Podczas tworzenia postaci miałem tę samą swobodę, co w "Mass Effect 2", chociaż oczywiście niedostępna była opcja importu zapisów. Pojawił się za to krótki kwestionariusz, gdzie należało wybrać, kto taki zginął podczas ataku na Virmire. Dodatkowo należało zdecydować się na jeden z zapowiadanych już wcześniej trybów gry:

  • Akcja, czyli nastawiony wyłącznie na walkę, a dialogi traktujący jako przerywniki filmowe z domyślnymi decyzjami,
  • Fabuła, gdzie walki zostały bardzo uproszczone, mamy za to kontrolę nad dialogami,
  • RPG, gdzie pełna walka towarzyszy pełnym rozmowom.

Granie w trybie Akcja niewiele odbiega od produkcji z rodzaju "Gears of War", ale jeśli ktoś nie lubi oglądania filmów, powinien chyba odpuścić ten tytuł. Cokolwiek myślą twórcy, to nadal nie jest produkcja dla miłośników nawalanki, bo pomiędzy kolejnymi starciami przerywniki zanudzą spragnionego akcji gracza. Z drugiej strony, granie w trybie Fabuła jest dość podobne do ustawienia najniższego poziomu trudności walk, lecz nie mamy wtedy kontroli nad rozwojem bohatera.

mass effect 3, demo
Starzy znajomi.

Pokazana w demie pierwsza "misja" gry, a właściwie wstęp do właściwej rozgrywki, wgniata w siedzenie. Może nie jest to to samo "wow" jak w drugiej części, gdy planeta widziana przez dziurę w poszyciu starej Normandii rozświetla nam widok, ale tylko dlatego, że spodziewamy się mocnego rozpoczęcia. Jest pewne wprowadzenie, będące właściwie filmem, opowiadającym to, co dokładnie już wiemy – że za chwilę nastąpi atak. Shepard jest na Ziemi i rozmawia ze swoimi dawnymi przełożonymi z Sojuszu. Kiedy Żniwiarze zlatują z nieba, żeby przerobić Ziemian na mielonkę, można docenić jak dopracowane są krajobrazy. BioWare zdecydowanie postanowiło położyć graczy na kolana od samego początku. Nie zdziwię się, jeśli pozostałe widoki będą już mniej dopracowane, ale biorąc pod uwagę, że już teraz jest lepiej niż w ME2, nie mamy się czego obawiać.

mass effect 3, demo
Tak wygląda ekran rozwoju naszego bohatera.
mass effect 3, demo
Drzewko pojedynczej umiejętności. Jak widać mamy z czego wybierać.

Część związana z rozwojem postaci powinna zadowolić nawet najbardziej zatwardziałych przeciwników. Każda umiejętność, aktywna czy pasywna, ma sześć belek – poziomów zaawansowania. Pierwsze trzy są zawsze takie same i dają różne bonusy, natomiast przy wybieraniu każdego z wyższych poziomów musimy zdecydować się na jeden z dwóch zestawów ulepszeń. Zwykle jedno z nich jest zorientowane na prostolinijne wzmocnienie efektu, a drugie daje jakieś ciekawe efekty poboczne. Niestety, nie można "cofnąć się" i wykupić wszystkiego, za to możliwe jest dowolne wybieranie ścieżek – nie jest to drzewko, w którym potrzeba zdobywać po kolei wymagane poziomy. Element drzewka ma tylko miejsce w przypadku poszczególnych umiejętności – jak zwykle, by kupić kolejne, musimy osiągnąć pewien poziom. Stopień trudności gry jest chyba nieco wyższy niż poprzednio. Ustawienie Jedynego Słusznego oznaczało sporo kombinowania nawet w walce ze "zwykłymi" przeciwnikami. Wydaje mi się, że poziom Szaleńczy będzie trudniejszy, ale mniej irytujący, tj. mniej będzie sytuacji, gdzie nawet bardzo krótkie wychylenie się zza osłony oznacza spadek życia o połowę, za to więcej groźnych sytuacji z wrogami zachodzącymi nas od tyłu i skupiającymi ogień. AI w grze spisuje się bardzo dobrze, lepiej niż w poprzedniej części. Inżynierowie ustawiali działka w wąskich miejscach, żołnierze z tarczami chronili kolegów, a co jakiś czas któryś próbował nas oskrzydlić. Niestety, choć nie wiem, czy to nie kwestia dema – w pierwszej misji moje umiejętności miały bezsensownie niski czas przeładowania – taki, jak w ME2 przy maksymalnym poziomie i wszystkich ulepszeniach. Natomiast w drugiej misji czasy przeładowania na poziomie 10 i więcej sekund potrafiły paraliżować klasy nastawione na ich używanie, jak Adept czy Inżynier, mimo rozwoju w kierunku ich używania. Dlaczego zaś moi towarzysze mogli bezproblemowo rzucać swoje moce co chwilę? Nie mam pojęcia. Zapowiada się dużo strzelania. Wydaje mi się, że gra będzie faworyzować miłośników Żołnierza. Cóż, tym bardziej będę grał Adeptem.

mass effect 3, demo
Ci panowie nie grzeszą głupotą. Taktyka ponad wszystko.

Od razu widać, że BioWare postawiło na epickość. Dialogi wydają się trochę napompowane, zwłaszcza na początku. Później jest lepiej, zwłaszcza gdy pojawiają się starzy znajomi i Shepard jest bardziej zorientowany zadaniowo niż nastawiony na wielkie gadki. Animacje i miny, jakie stroją rozmówcy, są jak najbardziej w porządku. W opcjach zaś pojawił się przycisk, który pozwala automatycznie wyłączać hełm, gdy zaczynamy rozmawiać. Mamy w tym względzie znak, że BioWare słucha fanów. Mam też wrażenie, że sama gra ciąży klimatem w stronę "Wiedźmina 2". Troszkę niefortunnie, troszkę niezgrabnie, ale jednak autorzy starają się, żeby decyzje, które podejmujemy, miały potem wpływ na nasze samopoczucie. Niestety sposób, w jaki załatwili to w demie, był krótko mówiąc oklepany i wymuszony. Amerykańskim graczom zapewne to nie przeszkodzi, ale bardziej wyczulona na kliszę Europa może zgrzytnąć zębami, jeśli tak będzie wszędzie. Ponarzekać też muszę na polskie tłumaczenie. Pomijając już takie żenujące wpadki jak "idyllyczny" w tekście wstępu, zastanawiam się, który genialny tłumacz przetłumaczył karabin Mattock jako karabin Motyka? Motyka? Poważnie? Mam strzelać z Motyki? Mattock, owszem, tłumaczy się jako motyka, ale w zamierzeniu to miał być karabin Kilof, względnie Oskard. Chyba jest różnica, czy szarżujesz na wroga z karabinem Kilof czy z grabiami, panowie tłumacze?

mass effect 3, demo
Wreszcie brudna ściana!

O przepięknych krajobrazach już pisałem. Teraz warto wspomnieć o skoku naprzód, jaki zafundowali nam graficy, nie podnosząc jednocześnie wymagań gry. Tekstury wyglądają o niebo lepiej niż w poprzedniej części. Otoczenie jest bardziej szczegółowe i "brudniejsze" niż w sterylnej części pierwszej i gdzieniegdzie tylko osmalonej części drugiej. Nie, nie chodzi mi o liczbę kałuż, ale o widoczne znaki i zarysowania na ścianach, przybrudzone tekstury pojazdów i tak dalej. Modele również są wykonane lepiej, zwłaszcza szczegóły twarzy i mimika, ale czasem można się poprzyczepiać. Kto zauważył Panią Jajogłową? Zaraz na początku pierwszej misji widzimy funkcjonariuszkę z zaawansowanym wodogłowiem, z kształtami czaszek Rady Sojuszu również chyba działo się coś niedobrego... Animacje, niestety, nie uległy poprawie. Chociaż Shepard pięknie przewraca się przez ramię w przód i w tył, przyjmuje różne bojowe pozycje, a jego wślizgi w przerywnikach filmowych wyglądają bardzo przekonująco, to kiedy zobaczyłem admirała Andersona w sprincie, moja pierwsza myśl to "hemoroidy". Biegnący w ME3 mężczyźni mogliby zmieścić piłkę plażową między nogami, z kobietami też nie jest wiele lepiej.

mass effect 3, demo
Ministerstwo Dziwnych Kroków.

Jak zawsze, ekipa dźwiękowa dała czadu. O jakości ścieżki muzycznej nie ma co się rozwodzić, bo świetny podkład to właściwie pewna marka Mass Effect. Z drugiej strony, ponowne nagranie odgłosów kroków i wystrzałów wyszło im na dobre. Chociaż Mściciel i Kilof (TAK! TAK BĘDĘ MÓWIŁ!) brzmią podobnie do swoich poprzedników, strzelanie z nich ma nowy smak, zarówno dzięki poprawionemu systemowi celowania, ale też dobremu zgraniu wystrzałów z przekonywującym dźwiękiem.

mass effect 3, demo
Wybuchy powalają na kolana w przenośni i dosłownie.

Demo nie było specjalnym przeżyciem. Wydawało mi się, że jest przeznaczone raczej dla miłośników akcji niż RPG. Zawarte w nim misje niespecjalnie pokazywały jak będzie wyglądała całość gry – dają tylko przedsmak tego, co nas czeka, pozostawiając końcowy efekt domysłom. Cóż, takie są prawidła rynku, że demo nie jest po to, żeby gracz wiedział, co kupuje, lecz po to, żeby gracz popatrzył, powiedział "wow" i pobiegł do sklepu. Uznałbym więc, że demo ME3 nie jest pozycją obowiązkową dla nikogo. Miłośnicy serii doskonale wiedzą, czego się spodziewać, a ci, którzy nie grali w poprzednie części, i tak powinni cofnąć się do początku trylogii, natomiast fani strzelanek chyba nie znajdą w tej grze tego, czego szukają. Dodajmy do tego, że druga misja zawiera całkiem spory spoiler dotyczący rozwoju galaktycznego konfliktu i już można całkowicie pominąć to demo i grać od razu w pełną wersję. Ostatecznie, do premiery już tylko kilka tygodni!

Komentarze

0
·
Faktycznie, dla dema zainstalowałem Origina i pobieranie po 21 wyglądało całkiem sensownie. To, że nie ma wielkiego okienka z procentami wcale nie jest problemem jak dla mnie, bo wszystko działa sobie w tle. Można było pokusić się o jakiś komunikat o pobraniu, ale to już kwestia Origina a nie gry.

Menu podobne do dwójki i cieszy mnie to, bowiem od razu widać kontynuację. Trybu sieciowego nie uświadczyłem, więc pozostał tryb dla jednego gracza. Szkoda, że nie mamy więcej opcji do wyboru przy określaniu postaci z konsekwencjami z ME1 i ME2. Ash czy Kaidan to mało, a gdzie Wrex? Gdzie oddanie technologii Zbieraczy Człowiekowi Iluzji? Przebąkiwał Tokar o tym, że tego nie będzie, ale jednak mała nadzieja się tliła.

Filmik z początku dobry, ale jak znów nie będzie można go pominąć, to będzie kiepsko. Ta scenka z dzieciakiem gra na niskich uczuciach i jest słaba. Ludzie giną wokół (chociaż ich o zgrozo za dużo nie widać) a tu Shep się martwi o byle dzieciaka? Także sama Rada jest jakaś taka nijaka i pokazuje, że wciąż wnętrza są dość sterylne. Gdzie jakieś emblematy, gdzie jakieś flagi czy coś?

Graficznie jest dobrze, chociaż klimat zdecydowanie ciężki. Taki trochę brudny, podkreślany dodatkowo przez strój Sheparda (skóra rządzi?). No i Ashley oraz sama FemShep wreszcie z większą ilością szczegółów. Postęp jest także przy lokacjach (chodzenie po zewnętrznej elewacji budynku - dotąd pamiętam tylko Ilium w ME2, gdzie dało się ujrzeć miasto i wyglądało to tylko poprawnie). Muzyka jest ok - mnie osobiście nie porwała, ale ciężko wyrokować słysząc ją tylko parę minut. Za to przeszkadza mi angielski dubbing - Shepard gada bardziej jak żołnierz i pewnie się przyzwyczaiłem do polskiej wersji. Jednak dla nauki języka zabieg doskonały.

Dialogi zaś... to, co pokazano, to mała próbka i nie widziałem w dialogach czegoś, co by mnie zachwyciło. Póki co dowolna odpowiedź prowadzi do tego samego nie powoduje żadnych zmian nastawienia u postaci, nie ma tych punktów Prawości czy Renegata, chociaż w grze mechanizm jest, bo i pasek stosowny widać. Eimyr pisze o minach, ale raptem zauważyłem dwie, dość podobne, więc przełomu tutaj nie ma. Wciąż czekam na grę RPG, gdzie dialogi będą prawdziwsze, miny rozmówcy czy gestykulacja bogatsze, więc jak kogoś obrazimy to się odwraca i nie chce z nami gadać przez dzień czy dwa.

Nie odbiegajmy jednak od tematu, bowiem mamy do wyboru obiecane tryby (w tym fabularny, gdy będę rozwijał kolejny z romansów). W trybie tym jednak walki są nie tyle łatwe, co przeciwnicy to kretyni. Chowa się jeden a drugi za osłoną nie reaguje, jak podchodzimy, przez co strzelamy mu w plecy. Nawet w ME2 na najniższym poziomie nie było takich kwiatków.

Nowi wrogowie pokazani i prezentują się ciekawie. Miłe zaskoczenie to granaty, które lecą w naszą stronę. Nie pamiętam granatów w ME2 a w jedynce na pewno były, więc miło, że wracają, bo w dwójce czasem aż się prosiło, by rzucić tym w grupkę cwaniaków. Ciekawe, czy da się je odrzucić z powrotem

Ogólnie zgadzam się z tym, że to demo dla miłośników akcji. Fabuły jak na lekarstwo, co mnie osobiście boli, bowiem akcja się zawsze obroni a z fabułą można zrobić wiele - tak złego, jak i dobrego.

Prezent na Walentynki jak najbardziej słuszny i lepszy byłby chyba tylko całus na żywo od Laury Vandervoort
0
·
Jeśli chodzi o nie-responsywność Origina, to porównywałem go do Steama. Na Steamie łatwiej jest podejrzeć jak idzie ściąanie, z jaką prędkością itd. A jak już ściągniesz, to sam decydujesz kiedy chcesz zainstalować - Origin reagował tylko na "pobierz/zatrzymaj pobieranie". Żadnej decyji o tym jak, co, gdzie i kiedy. Potem wyświetlił tylko enigmatyczne "instalowanie..." i na koniec komunikat, że już gotowe. Owszem, idiotoodporne, ale niezbyt przyjazne.

Rozwalanie stacji Zbieraczy i tym podobne: tego nie bylo w demie, więc o to nie pytali, ma to chyba sens.
0
·
Wydaje się przyjemne. Czy ktoś jeszcze patrząc na Ashley widzi Mirandę? Z chłopczycy zromili sexy dupe co osobiście uwarzam za zepsucie postaci.
0
·
Fajnie, że wypuścili demo. Zaoszczędzę kupę kasy.
0
·
Wiem już dlaczego w demie był taki problem z cooldownem mocy. Otóż w pierwszej misji mieliśmy przy sobie tylko pistolet i później karabin, co dawało nam ogromny bonus do regeneracji mocy. W drugiej zaś, nasza postać była poważnie obciążoina, mając przy sobie chyba wszystkie możliwe uzbrojenie. Okazuje się, że waga tego, co nosimy może ograniczać nasze cooldowny, więc klasy takie jak Adept czy Inżynier mogą chcieć chodzić z lżejszymi giwerami. Brawo BioWare!
0
·
Tego się nie spodziewałem, fajnie, że to wyłapałeś. Też mnie to trochę dziwiło i zacząłem sądzić, że to kwestia braku jakichś ulepszeń a tu kwestia obładowania postaci. BioWare pierwszy raz od dawna zdziwiło na plus

Dodaj komentarz

Wczytywanie...