szczury_wroclawia_szpital

„Diablo III” i słowo na niedzielę

15 maja wpływy szatana będą silne, a po dwunastu latach spokoju bramy piekielne zostaną na powrót otwarte. Popularny w internetowych kręgach, ksiądz Piotr Natanek, który wie, że coś się dzieje, stara się trzymać rękę na pulsie i przestrzega przed zwodniczym wpływem Pana Grozy.

Wasza eminencjo, ale jak to tak? Przecież my z diabłem walczymy!

Komentarze

0
·
Diabolo... numer CZY!
Uwielbiam, po prostu uwielbiam Powinni go w Blizzardzie zatrudnić, on by to porządek zrobił, szatanisty jedne!
0
Gość_Arden114* ·
W Buddyźmie również się walczy z Bogiem, a mimo to ta religia jest szatańska. Pewnie sobie zakpicie, ale ten człowiek ma racje. Wiecie dlaczego? Pierwsza etyczna teoria poznania: jeśli coś nie jest dobre to jest złe. Skoro coś po prostu nie ma sensu, racji bytu i dobra w sobie jest złe. Jakie metafory, alegorie, meritium niesie za sobą Diablo i w jaki sposób ma wpłynąć na człowieka? Nie ma żadnych.
0
Gość_* ·
No, ok, ale czemu ten news ma służyć? Pośmianiu się z wypowiedzi kapłana? Możecie mówić: "to tylko gra", "przecież to tylko zabawa", "co w nich takiego złego?" Podam może kilka lżejszych przykładów: "Darkness 2" - człowiek rozrywany na strzępy; "Fable 3" - bohater efektowynym finisherem rozdziera wilka na pół; "GTA 4" - można "bardzo fajnie" pogonić Żyda lub Murzyna, zabawić się z prostytutką, wcielić się w rolę dilera narkotyków, masowo "zaliczać" pikselowe panienki; zwyrodniały horror "Saw", dodawany do magazynu CDA - a tego nie czytują już tylko dorośli... Wyliczać dalej walory edukacyjne? Rasizm, przemoc, moralna pustka, zakazane przyjemności - a ile przy tym świetnej zabawy, prawda? Ale wracając do meritum: tak, istnieją gry satanistyczne, i to w dosłownym znaczeniu tego słowa - z oczywistych względów nie będę wymieniał tytułów. Siedzę teraz przed komputerem i myślę o tym, że to wszystko jest przerażające - ta masowa skala przemocy, moralnego nihilizmu, pogoni za pieniędzmi... Jak to ma się do wiary w Boga?! No tak - ale przecież zaraz stwierdzicie: "Boga nie ma", to "ciemnogród"... Któż przeciw Dawkinsowi i jego "światłym" wywodom? Być może ksiądz Natanek przesadza, ale myślę, że naprawdę niewiele. Możecie skasować mojego posta - takie głosy przecież nie pasują, nie są modne w świecie beztroskiej rozrywki... Też jestem komputerowym graczem, ale - szukam Boga. Lecz tu - w komputerowym wirtualnym świecie - Go nie ma...
0
Gość_SirXan* ·
Nie zapominajcie, że niektóre gry wpływają na psychicznie emocje gracze na dłuższy metę. Np. granie w Quake wzmacnia agresje gracze, którzy grali za długo. Kapłan chciał tylko ostrzegać nam przed popadnięcie nałogu i nieświadomie uwielbienia "Diabeł". Jak Jezus powiadał: "Bądźcie czujni do końca życia".

I tak jesteście za młodzi, by zrozumieć że niektóre rzeczy nie są takie jak się wydają.
Tak jak w Gwiezdne Wojny kiedyś Jedi który był przekonany że używając ciemne mocy nie wpływa na jego duszy
a tak wpadł w pułapkę.
0
·
Tak, pośmianiu się z wypowiedzi oszołoma, który ma z chrześcijaństwem tyle wspólnego, co "Diablo" z ukrytą religią satanistyczną podświadomie piorącą mózg. Kapłanem też facet nie jest, gdyż metropolia krakowska już dawno temu nałożyła na niego suspensę i zabroniła sprawowania funkcji kapłańskich, właśnie przez tego typu, oderwane od rzeczywistości wypowiedzi, więc nie mieszaj w to polskiego Kościoła, który do naszej rozrywki ma stosunek bardzo otwarty Nie podoba mi się też stawianie gier komputerowych jako największego zła ludzkości, bo to całkowita nieprawda. Co z seriami takimi jak "Cywilizacja", "Total War" i "Europa Universalis", które są wręcz niesamowitą dawką historii, podaną w bardzo smakowitym wydaniu? Walory edukacyjne takich gier są wręcz olbrzymie. Aby daleko nie szukać, "Deus Ex: Bunt Ludzkości" znakomicie ukazuje, jakie zagrożenie niesie za sobą szalona pogoń za technologią bez wzięcia pod uwagę wartości duchowych i próba zabawy w Boga. To powolne zatracanie własnego człowieczeństwa, krystalizowanie się nowych form dyskryminacji i wykorzystywania, stopniowy upadek cywilizacji... Nie brzmi znajomo? W "Fallout" to właśnie mormoni założyli świecko-humanistyczną organizację, opartą o wartości chrześcijańskie, która stara się za darmo pomagać w odbudowanie, leczeniu i edukacji mieszkańców postapokaliptycznych pustkowi. Strażnik nauk i wartości "Starego Świata", trochę jak zakony po upadku Rzymu. Heh... nawet w ostatnim "Mass Effect" mamy do czynienia z motywem Boga i odwołaniem się do fragmentów biblijnych.

Wszystko jest dla ludzi. Szczerze pisząc, nie znam żadnego gracza, który gra w "GTA" tylko dlatego, że można rozjeżdżać przechodniów czy uprawiać seks z prostytutkami albo w "Skyrim" dla efektownych i krwawych "finisherów". Jeżeli takiego spotkam, to pierwsze, co mu powiem, że powinien iść do psychologa.
0
·
Tokar, gra to rozrywka. Zabijacz czasu.
Po prostu.

Jeśli z Total War'a uczyłeś się historii to masz ją bardzo... skrzywdzoną. By podać najpopularniejszy przykład pewnej nieistniejącej falangi
Gry tworzą masę pseudo-historyków - oszołomów, podpierających wiedzę Assasinami, Total-Warami czy innymi grami budowanymi na kanwie przeszłych dziejów.
Chyba jedyna dobrze przedstawiona rzecz to mitologia w starutkim Zeusie i Posejdonie.

Inna sprawa że gry to często pierwszy bodziec zaprzęgający do zainteresowania się jakimś tematem.

Co do księdza, jest śmieszny. I robi wielką krzywdę całemu klerowi.

Inna sprawa że takie Diablo czerpie garściami z kultury chrześcijańskiej, opisów demonów itp. I dobrze.
Mamy rozum, dostaliśmy od mamusi w zestawie 'małego odkrywcy' po narodzinach. Warto go użyć. Jeśli ktoś jest katolikiem i się boi... gry... eh, to raczej z niego ch...owy katolik skoro taka pierdoła go może ściągnąć w otchłanie piekielne

No nic. Nie mój problem. Ja z wielką przyjemnością upitolę łeb Panu Grozy.
A potem znowu, znowu i znowu. Na diarunach
0
·

Cytat

Jeśli z Total War'a uczyłeś się historii to masz ją bardzo... skrzywdzoną. By podać najpopularniejszy przykład pewnej nieistniejącej falangi


Jeny, Redhorn... No, ależ nie o to chodzi, żeby od razu traktować wszystkie informacje zamieszczone przez twórców jako prawdy objawione i uznawać opisy jednostek na równi z fachowymi podręcznikami na ich temat. To zawsze ma być impuls do poszerzania wiedzy na dany temat, bo jak to dobrze ująłeś, gry to jedynie rozrywka, a sami twórcy lubią sobie pofolgować często wyobraźni (bo im pasuje to do mechaniki albo zwyczajnie nie chce im się dokładnie sprawdzać, vide właśnie Creative Assembly). Przykładowo, grając w pierwszego "Shoguna" zostałem totalnie powalony gęstym i smakowitym klimatem feudalnej Japonii. Zapragnąłem wiedzieć o tym więcej i zacząłem z własnej nieprzymuszonej woli sięgać po książki opisujące ten okres (bo dwanaście lat temu z internetem było krucho ) - przed tym, mając te -naście lat wiedziałem tylko, jak wygląda samuraj i ninja. Podobnie z "Europa Universalis", gdzie grając często egzotycznymi państwami poznawało się jakiś tam ułamek ich historii i jeżeli była ona ciekawa, automatycznie szukało się źródeł na jej temat. Z takiej perspektywy gry niosą za sobą ten walor edukacyjny i potrafią zaszczepić pozytywnego bakcyla (połączyć przyjemne z pożytecznym), nie marginalizujmy więc tego.

Cytat

Inna sprawa że gry to często pierwszy bodziec zaprzęgający do zainteresowania się jakimś tematem.


Ech... damn, nie doczytałem tego akapitu przed napisaniem powyższej odpowiedzi, a szkoda mi kasować swój wywód. Przynajmniej wiesz, że o to mi chodziło
0
·
"Natanek przeszczegał" hehe

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...