szczury_wroclawia_szpital

Star Wars: Knights of the Old Republic Recenzja

Long time ago…

Świat Star Wars, stworzony przez Georga Lucasa, to jedno z najbardziej dochodowych przedsięwzięć w historii kina. Każdy film to sukces kasowy, a każda gra, która miała się opierać na licencji SW, elektryzowała fanów na całym świecie.

Gdy na targach E3 w 2001 roku Lucas Arts ogłosiło plany stworzenia cRPG w świecie SW, fani komputerowego turlania kośćmi wpadli w zachwyt. Głównym powodem tego uniesienia była decyzja o powierzeniu prac nad grą studiu Bioware, które na swoim koncie miało już bardzo udane Baldur's Gate, a niedługo miała się ukazać ich Neverwinter Nights. Według pierwszych zapowiedzi Knights of the Old Republic (taki tytuł bowiem nadano grze) miała zostać wydane już pod koniec 2002 roku, jednak na premierę trzeba było poczekać prawie rok dłużej. Czy czas ten został należycie wykorzystany? Po ponad 3 latach od premiery można śmiało powiedzieć, że tak.

Star Wars: The Old Republic

… in the galaxy far, far away…

Akcja gry została osadzona 4000 lat przed wydarzeniami opisanymi w sadze Georga Lucasa i trzeba przyznać, że był to trafny wybór. Dzięki tej decyzji nie musieliśmy po raz kolejny gonić Luka czy Hana Solo a za plecami mieć R2D2. Bioware dostało możliwość wykreowania praktycznie od początku całego uniwersum SW, z nowymi postaciami, polityką i konfliktami. Nie da się ukryć, że było to trudne zadanie, lecz twórcy sprostali mu bez trudu.

Grę zaczynamy jako zwykły żołnierz w siłach Republiki, który akurat ma pecha lecieć na statku będącym raczej w nie najlepszej kondycji i z którego jak najszybciej trzeba uciekać. W tym pierwszym krótkim epizodzie zostajemy w bardzo płynny sposób wprowadzeni w arkana gry i świata, jaki nas otacza. Szybko dowiadujemy się, że cztery lata od zakończenia wojen Mandalorianskich, wycieńczona Republika stoi na przeciw kolejnego konfliktu. Tym razem jest to armia Sithów pod dowództwem Lorda Malaka, jednego z dwóch bohaterów poprzedniej wojny. Co do drugiego z nich, Revana, zabiła go kobieta o imieniu Bastila, rycerz Jedi, którą, nota bene bohater ma za zadanie ochraniać. A zatem gdy wydostaniemy się ze statku, nasz pierwszy cel to ją odnaleźć i uratować. Od tego momentu cała galaktyka jest w naszych rękach. Oczywiście nie od razu wiemy, że przyjdzie nam po raz kolejny decydować o losie milionów istnień, jednak nie dziwi to zbytnio – w końcu świat Gwiezdnych Wojen rządzi się swoimi prawami, a to, co stworzyli panowie z Bioware naprawdę idealnie do tego pasuje.

May the force be with you

Do naszej dyspozycji oddano łącznie siedem planet i jedną stacje orbitalną. Wśród nich są między innymi: Dantooine, Kashyyyk (planeta Wookich), Korriban. Wraz z rozwojem akcji przyjdzie nam je nieco pozwiedzić. Te lokacje są tak duże i dobrze wykreowane, że żaden prawdziwy fan SW nie powinien być zawiedziony i nie będzie miał czasu na nudę. Także dlatego, że oprócz zadań z głównego wątku, jest także sporo questów pobocznych. W tym miejscu warto zaznaczyć jedną z najbardziej pozytywnych cech Knights of the Old Republic. Każdy quest można rozwiązać na kilka sposobów. Lubisz rozwiązania siłowe – proszę bardzo! Wolisz załatwić wszystko cicho, włamując się do systemów komputerowych – ależ dlaczego nie! Ale jeśli masz w sobie trochę z dyplomaty i preferujesz rozmowę i przekonanie drugiej strony do swoich racji bez użycia siły – do dzieła! Tak samo jest z dialogami, które można poprowadzić na różne sposoby, zależnie od umiejętności i chęci naszej postaci. Trzeba również pamiętać o tym, że wszystko, co zrobimy w grze, ma ogromny wpływ na otoczenie. Wybór między dobrem a złem towarzyszy nam zawsze. Dla przykładu, na Dantooinie możemy pogodzić dwie rodziny lub też doprowadzić do tragicznego zakończenia, niemal jak w Romeo i Juli. Wszystko zależy od naszych chęci i tego, czy nasze alter ego ma być po dobrej czy złej stronie. Za każdą naszą akcję otrzymujemy punkty jasnej lub ciemnej strony mocy, co z kolei ma wpływ na to, jak nas odbierają inni Npc oraz nasi towarzysze.

Star Wars: The Old RepublicStar Wars: The Old RepublicStar Wars: The Old Republic

Zgadza się, towarzysze. Jako że galaktyka duża jest, nie będziemy jej zwiedzać sami. Do naszej wesołej gromadki może się przyłączyć aż dziewięć postaci. Wśród nich będą przedstawiciele ludzi jak i Wookii, Twi`lek, Mandalorian, Cathar oraz dwa droidy. Nie będą oni tylko bezwolnymi pionkami, którymi gracz będzie mógł swobodnie dysponować wedle woli. Wszystkie wykreowane postacie mają własne historie, które, jeśli tylko mamy chęć i umiejętnie poprowadzimy dialogi, możemy odkryć. Niektóre są tragiczne (Carth) a inne zabawne (HK-47). To oczywiście nie koniec, bowiem część postaci ma też osobne związane tylko z nimi zadania poboczne do wykonania.

Use the force Luke

Jednocześnie możemy się poruszać drużyną złożoną z trzech postaci i chociaż mamy pełną kontrolę nad nimi, to spokojnie możemy je zostawić same sobie. Nawet w ogniu walki radzą sobie świetnie, nie stoją biernie, lecz używają swoich zdolności i różnych ataków. Sama walka jest prowadzona w systemie turowym, z aktywną pauzą, w której możemy wydawać polecenia naszym podkomendnym. Takie rozwiązanie jest bardzo praktyczne i świetnie sprawdza się w trakcie gry. Zwłaszcza, że wybór, ?czym walczyć? mamy ogromny. Do naszej dyspozycji oddano całą masę broni laserowej, od pistoletów do ciężkich karabinów, jak również miecze różnych rodzajów, w tym i oczywiście świetlne. Dużą część naszego oręża można tuningować, czyli dodawać różne podzespoły zwiększające celność, obrażenia, czy zasięg. Do tej grupy należą też miecze świetlne, które możemy wzbogacić w kryształy (łącznie trzy, z czego jeden decyduje o kolorze miecza). Ale nie tylko broń będzie naszym oparciem, bo czym byłby rycerz Jedi bez mocy? Ta podzielona jest na trzy kategorie: ogólną, light side i dark side, co wcale nie przeszkadza, by dobry Jedi nie rzucał piorunów na lewo i prawo. Oprócz wspomnianej mocy są także takie, jak rzucanie mieczem świetlnym, leczenie, duszenie i cała gama mocy oddziaływających na umysł ofiary.

Mimo upływu lat grafika dalej prezentuje się dobrze, nie wykorzystuje może wszystkich możliwych bajerów kart graficznych, ale za to gra ma rozsądne wymagania systemowe. Każda odwiedzona przez nas planeta została wykonana z dbałością o szczegóły. Tatooine jest pięknie pustynny a na Kashyyyku czujemy potęgę gigantycznego lasu. Walki są świetnie pokazane, a efekty użycia mocy czy pojedynki na miecze świetlne wyglądają rewelacyjnie. Również nie można się przyczepić do wyglądu postaci. Ich animacja jest bardzo dobra, a synchronizacja ruchu ust z dialogami jest naprawdę świetna. Muzyka nie odbiega standardem i stylem od filmowych Gwiezdnych Wojen. Generalnie wpada w ucho i nie przeszkadza w trakcie gry. Wszystkie kwestie dialogowe są mówione, a głosy postaci zostały dobrane odpowiednio.

I`ve got a bad feeling about this

Ale żeby nie było tak wesoło, gra zawiera kilka wad. Na szczęście nie są one duże. Czasem postacie, które nam towarzyszą, mają problem z path-findingiem. Dwa razy zdarzyło się też, że przeciwnik wyszedł znikąd, tuż przede mną. Kolejną rzeczą jest siła przebicia naszych postaci. Od momentu, kiedy stajemy się rycerzem Jedi, gra staje się całkiem łatwa niezależnie od poziomu trudności, jaki ustawimy. Po prostu miecz świetlny połączony z mocami stanowi dla większości przeciwników mieszankę nie do zatrzymania, choć przecież tak wyglądają całe Gwiezdne Wojny.

Star Wars: The Old RepublicStar Wars: The Old RepublicStar Wars: The Old Republic

Rycerze Starej Republiki to wyśmienita propozycja nie tylko dla fanów Star Wars, ale dla każdego fana cRPG. Mają wszystko to, czego moglibyśmy oczekiwać od dobrej produkcji: dobrze wykreowany świat i postacie, wciągającą fabułę z nagłymi zwrotami akcji oraz całkiem niezłą oprawę graficzną i muzyczną. Jeśli ktoś jeszcze w to nie grał, to niech koniecznie spróbuje! Naprawdę warto.

Plusy
  • Ogromny świat
  • Klimat Gwiezdnych Wojen
  • Możliwość rozwiązania zadań na klika sposobów
  • Fantastycznie wykreowani towarzysze
  • Niezła SI
  • Grafika i muzyka
  • Bogaty wybór przedmiotów i mocy
Minusy
  • Drobne problemy graficzne
  • Za łatwa
Ocena Game Exe
9
Ocena użytkowników
9,55 Średnia z 275 ocen
Twoja ocena

Komentarze

0
·
Gra jest świetna! Fabuła, towarzysze, lokacje i ten fajny nieoczekiwany zwrot akcji! Szkoda tylko, że nie ma więcej zakończeń, ale ja jak na początku byłem dobry, to na końcu zły. No i brakowało mi tu czegoś w tej grze, przydałoby się też lepsze zakończenie, gdzie nie trzeba się wszystkiego domyślać.
0
·
Ah, grało się już jakiś czas temu. Kupiłem ze względu na polską wersję językową, okładkę i przyzwoitą cenę - wówczas to było coś koło 40zł.

Spodobała mi się fabuła, chociaż nie powiem, żebym nigdy nie widział ambitniejszej. Starcia bardzo dobre, postacie - chociaż dziś wizualnie trochę rażą - także ciekawe. Do tego możliwość wyboru dobrej lub złej ścieżki i budowy własnego miecza świetlnego. Czy gra była za łatwa? Dla mnie nie była zbyt wymagająca, ale może faktycznie należało na koniec nieco podkręcić tempo.

Zagrałbym jeszcze raz, niestety grę pożyczyłem i nie odzyskałem. Dobra rada dla was - takich gier się nie pożycza. Trzymać u siebie i grać
0
·

Cytat

Zagrałbym jeszcze raz, niestety grę pożyczyłem i nie odzyskałem. Dobra rada dla was - takich gier się nie pożycza. Trzymać u siebie i grać

Cou a nie znasz takiego powiedzonka "dobry zwyczaj nie pożyczaj".Recenzja mi się podoba i do niej nie mam nic do zarzucenia .Mam wrażenie że screeny są jednak z SWTOR .A teraz co do gry to bardzo podobała mi się fabuła i świat tam ukazany.Towarzysze byli intersujący oraz posiadali ciekawe osobowości.Składanie miecza świetlnego i system walki to był dla mnie wypas .Żałuję trochę że mody nie są tłumaczone do KOTORA.Mam tu na myśli "Solomon Revange".Fakt że grafika przy innych dzisiejszych grach wygląda tak sobie ale nie o to tu chodzi.Dla mnie KOTOR ma wciąż sobie pełno magii. Radzę się zastosować do rady Couruna czyli trzymać dla siebie i grać. Daję grze 9/10
0
·

Mam wrażenie że screeny są jednak z SWTOR

Faktycznie, masz rację z tymi screenami.
0
Gość_* ·
Ja w niej nie przeszedłem nawet pierwszej planety bo gra mi się wywala gdy wchodzę do dolnego miasta .

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...