
No cóż, dzień Świętego Walentego mamy już za sobą, tak samo jak część osób już dawno pożegnała się z feriami zimowymi (o szczęściarzach, którzy będą się teraz „byczyć” litościwie nie wspomnę). Święto jak święto, komentować go nie zamierzam, bo dla mnie to wymysł współczesnego korporacjonizmu spowodowanego stagnacją handlową między Bożym Narodzeniem a Wielkanocą – bez duszy, tradycji i magii. Choć kto wie, może to tylko pieprzenie... Z drugiej strony, to co ja tam mogę wiedzieć?
Za to o styczniu sobie trochę powiemy, a konkretnie to go sobie podsumujemy. Tak się jakoś ułożyło, w wyniku lenistwa piszącego te słowa i innych niesprzyjających okoliczności, że raport przypada na środek miesiąca. Trochę to dziwne – przyznam, ale że w naszym serwisie większość rzeczy funkcjonuje na „wariackich papierach”, to pasuje jak ulał.
















